
Setki kilometrów rurociągów, tysiące pomp i zaworów oraz skomplikowane fundamenty, które muszą wytrzymać dziesięciolecia. Tak powstaną dwie pierwsze polskie elektrownie atomowe. Polski podatnik zapłaci za nie 184 mld zł. Dla krajowych firm local content to szansa, aby nie tylko uczestniczyć w tym megaprojekcie lecz także realnie zarobić i zdobyć know-how, które pozwoli wejść do najbardziej elitarnego łańcucha dostaw na świecie.
- Teza. Local content stanowi jedyny mechanizm, który zabezpieczy budowę elektrowni jądrowej i zapobiegnie wypływowi miliardów złotych z polskiej gospodarki do zagranicznych centrów technologicznych.
- Dowód. Choć portfel zamówień dla Polaków sięga 130 mld zł, obecnie tylko 23 proc. krajowych firm posiada jakiekolwiek doświadczenie w rygorystycznym sektorze nuklearnym.
- Efekt. Od sukcesu partycypacji polskich firm w budowie zależy przygotowanie ich do trudnego procesu certyfikacji i zespolenie polityki przemysłowej z potrzebami polskiego biznesu.
Atomowy local content. Spis treści
Local content to znacznie więcej niż liczba polskich robotników na placu budowy nowej elektrowni. To wskaźnik określający, jaka część wartości inwestycji (od projektu, budowę, przez produkcję specjalistycznych pomp, aż po serwis) zostanie zrealizowana przez firmy z polskim kapitałem. Niestety dziś termin ten stał się bardziej określeniem wytrychem odmienianym przez każdy przypadek. Nie inaczej jest w przypadku atomu.
Zgodnie z założeniami Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz deklaracjami dostawcy technologii, firmy Westinghouse, udział polskich przedsiębiorstw w budowie nowych elektrowni jądrowych może sięgnąć od 40 do nawet 70 proc. całkowitej wartości projektu.
W najbardziej optymistycznej wersji, taki poziom zaangażowania polskiego przemysłu oznaczałby kontrakty warte około 130 mld zł. Rzeczywistość jest jednak brutalna – bez radykalnego przyspieszenia certyfikacji i szkolenia kadr te pieniądze odpłyną do zagranicznych koncernów.
75 miliardów złotych w betonie i stali
Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego całkowity koszt dwóch planowanych w Polsce elektrowni atomowych wynosi około 184 miliardów zł. Jednak budowa energetyki przyszłości to nie tylko koszt samego reaktora. Jego instalacja i zamówienie pochłoną zaledwie 14 proc. budżetu całej inwestycji.
Pozostałe 86 proc. zostanie przeznaczone na przygotowanie infrastruktury, systemy pomocnicze oraz skomplikowane prace inżynieryjne. W każdym z tych obszarów polskie firmy mogą konkurować o kontrakty i zdobywać doświadczenie.
Największym kosztem postawienia elektrowni atomowej nie jest technologia, lecz budowa samego kompleksu. Nie chodzi o zwykłe wylewanie betonu, lecz o zaawansowane prace inżynieryjne, od których zależy bezpieczeństwo wytwarzania energii z atomu. Konstrukcje muszą być odporne na ekstremalne obciążenia eksploatacyjne, jakie występują podczas pracy elektrowni. Szacuje się, że na te prace zostanie przeznaczone około 41 proc. budżetu.
Kolejne 41 proc. inwestycji pochłoną systemy pomocnicze, obejmujące setki kilometrów rurociągów, tysiące pomp i zaworów oraz zaawansowane systemy sterowania. To właśnie w tym segmencie polskie firmy mają największy potencjał, aby zdobyć kontrakty i rozwijać kompetencje eksportowe.
Potencjał i doświadczenie polskich firm
Zainteresowanie polskiego przemysłu udziałem w budowie elektrowni jest znaczące. Chęć udziału w planowanych pracach zgłosiło 338 krajowych podmiotów. Eksperci PIE zwracają jednak uwagę na poważny problem. Jedynie 23 proc. polskich firm posiada jakiekolwiek doświadczenie zdobyte przy zagranicznych projektach jądrowych. W przypadku średnich i dużych przedsiębiorstw odsetek ten wynosi odpowiednio 18 i 26 proc.
PIE przygotowała badań, w których ocenił w skali od 0 do 1 potencjał poszczególnych sektorów gospodarki w walce o zwycięstwo w planowanych konkursach. Najwyżej ocenione zostały: sektory chemiczny, metalurgiczny i inżynieryjny. W skali gotowości do współudziału w inwestycji PIE przydzielił im od 0,48 do 0,53 punktów.
Wysokie kompetencje wykazuje również elektryka i automatyka, gdzie co czwarta firma ma już doświadczenie w energetyce jądrowej. Przedsiębiorstwa te dysponują odpowiednią skalą działalności i sprawdzonymi procedurami, co czyni je wiarygodnymi partnerami dla globalnych dostawców technologii i daje realną szansę na przejęcie znaczącej części zamówień.
Na drugim końcu skali znajdują się logistyka oraz przemysł maszynowy, ocenione odpowiednio na poziomie 0,24 i 0,34 punktu. Sektor maszynowy budzi szczególne obawy, ponieważ mimo zgłoszenia 86 firm, niemal 90 proc. z nich nie posiada żadnego doświadczenia w projektach nuklearnych. Oba te segmenty odpowiadają za zlecenia o wartości nawet 35 miliardów złotych. Oznacza to, że bez szybkiego nadrobienia braków w know-how te fundusze mogą przejść polskim podwykonawcą koło nosa.
Atom jako szansa technologiczna
Energetyka nie wybacza najmniejszych pomyłek, a zwłaszcza energetyka jądrowa. Dlatego proces weryfikacji każdego dostawcy zaczyna się na długo przed wbiciem pierwszej łopaty na placu budowy. Kluczowym narzędziem tej selekcji są certyfikaty jakościowe, takie jak prestiżowy standard ASME. Dokument ten jest dla inwestora dowodem, że firma wypracowała rygorystyczny reżim technologiczny i dysponuje kadrą zdolną do pracy przy elementach, od których zależy życie milionów ludzi.
Dla polskiego przemysłu atom to nie tylko nowe źródło prądu, ale przede wszystkim szansa na wejście do najbardziej elitarnego łańcucha dostaw na świecie. Firmy muszą jednak przestać patrzeć na tę inwestycję przez pryzmat tradycyjnego budownictwa i zacząć inwestować w szkolenia oraz kosztowną certyfikację. Sukces w tym sektorze zależy od determinacji w przełamywaniu barier, takich jak niska siła przetargowa wobec globalnych gigantów technologicznych czy palący niedobór inżynierów.
Jak skutecznie zabezpieczyć interes polskich firm
Maksymalizacja udziału krajowego w budowie elektrowni atomowej wymaga świadomej polityki przemysłowej. Same deklaracje o procentach local contentu w Polityce Energetycznej Polski nie wystarczą. Eksperci wskazują na potrzebę ustawowego obowiązku sporządzania przez inwestora szczegółowego planu łańcucha dostaw, który pozwala precyzyjnie liczyć i weryfikować zaangażowanie polskich firm.
Równocześnie konieczne jest aktywne wsparcie w budowie kompetencji i kapitału ludzkiego. Finansowanie certyfikacji, modernizacja systemów jakości oraz programy szkoleniowe dla inżynierów i techników są niezbędne, aby polskie firmy mogły sprostać wymaganiom dostawców technologii.
Programy wsparcia finansowego w formie pożyczek niskooprocentowanych i gwarancji bankowych pozwolą firmom udźwignąć ogromne koszty wejścia do sektora atomowego. Jasne procedury certyfikacyjne i dostęp do wsparcia pozwolą przyciągnąć do łańcucha dostaw szerokie grono krajowych przedsiębiorców. Tylko spójna strategia regulacyjna, szkoleniowa i finansowa daje szansę, aby polskie firmy nie tylko uczestniczyły w programie, lecz faktycznie na nim zyskały.
Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter
Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.
Zdjęcie główne: PEJ / materiały prasowe