Partnerzy merytoryczni
panele fotowoltaicze

Europie nie brakuje energii. Problem leży w zupełnie innym miejscu. „To najlepsze rozwiązanie”

Dla coraz większej liczby europejskich państw niedobór mocy nie jest żadnym problemem. Zaczyna nim być jednak zarządzanie i budowa odpornego na zakłócenia systemu energetycznego. Dynamiczny rozwój odnawialnych źródeł energii (OZE) sprawił, że tania, zielona energia coraz szerszym strumieniem płynie przez europejską sieć. Problem polega jednak na tym, jak nad nią zapanować. W swoim najnowszym raporcie EU Solar Power Europe (SPE): Battery Storage Market Review wskazuje rozwiązanie.

  • Teza. Aby UE mogła zrealizować swoje cele energetyczne na 2030 r., powinna osiągnąć około 750 GWh łącznej pojemności magazynów energii.
  • Dowód 1. W 2025 r. po raz pierwszy w historii oddano do użytku więcej wielkoskalowych magazynów energii niż innych typów systemów bateryjnych.
  • Dowód 2. Palącym problemem jest niewielka pula europejskich firm zdolnych do produkcji ogniw do magazynów energii w najnowszej technologii.
  • Efekt. Europa potrzebuje alternatywnych technologii i łańcuchów dostaw, aby postępująca rozbudowa infrastruktury magazynującej nie spowodowała popadnięcie w uzależnienie technologiczne od firm z Azji.

Miniony rok na zawsze zapisze się na kartach europejskiej energetyki. W jego trakcie po raz pierwszy w historii produkcja energii z OZE przewyższyła produkcję z paliw kopalnych takich jak gaz czy węgiel. Jednak rosnąca generacja zeroemisyjnej energii niesie ze sobą wyzwania dla operatorów systemów energetycznych.

Wraz ze wzrostem udziału OZE w miksie energetyczny, rośnie zapotrzebowanie na elastyczność sieci, czyli zdolność systemu do szybkiego reagowania na zmiany w podaży i popycie na energie. Bez zachowania ciągłości pracy systemu energetycznego gospodarce grozi blockout.

Okazało się, że transformacja energetyczna oparta na samych panelach fotowoltaicznych nie ma sensu. Aby skutecznie przeprowadzić zeroemisyjną rewolucję energetyki OZE potrzebuje partnera.

OZE napędza rozwój magazynów energii

W godzinach południowych, kiedy mamy duże nasłonecznienie, fotowoltaika generuje olbrzymie ilości energii. Prowadzi to do nadpodaży mocy w systemie i obciążenia sieci. Równocześnie cena powstałej w tych przedziale czasowymi energii gwałtownie spada. Osiąga nawet ceny ujemne, czyli dyspozytor jest gotowy dopłacić odbiorcy, byle tylko pozbyć się nadmiarowej energii z sieci. Zjawisko to występuję w Europie coraz częściej. SPE podaje, że w 2025 r. w Europie odnotowano rekordową liczbę godzin z ujemnymi cenami energii.

Występowanie takiego zjawisk ma bardzo negatywne skutki dla pracy systemu energetycznego, jak również odbija się na rentowności samej fotowoltaiki. W skrajnych przypadkach, jeśli generacja energii jest zbyt duża, to operator sieci może zdecydować się na zdalne wyłączenie instalacji by ratować stabilność całego systemu.

Nadmiar OZE w miksie ma również jeszcze jedną wadę. Z racji na okresowość produkcji energii, system energetyczny wciąż potrzebuje stabilnych wytwórców energii w momencie kiedy produkcja energii ze źródeł zeroemisyjnych spada. Tą rolę najczęściej pełnią elektrownie gazowe z racji na ich zdolność do szybkiego osiągania zdolności generacyjnej.

Rozwiązaniem tego problemu, zdaniem SPE, jest masowe podłączenie do systemu energetycznego wielkoskalowych magazynów energii, które mogą zapewnić arbitraż cenowy oraz stabilność dostaw energii.

Ich wysoka dostępność ma umożliwić pobór taniej zielonej energii z OZE w okresach nadprodukcji i następnie zużywanie jej, bądź sprzedawanie, w godzinach kiedy popyt na energie jest większy, a jej cena wyższa. Zdaniem ekspertów z SPE magazyny energii są najlepszą i najmniej emisyjną technologią zdolną do zapewnienia stabilizacji sieci energetycznych. Ich dalszy rozwój pozwoliłby przejąć od elektrowni gazowych rolę stabilizatorów sieci, wspierając bezpieczeństwo dostaw prądu w nowym zdekarbonizowanym systemie energetycznym.

Cichy bohater, czyli wielkoskalowe magazyny energii

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że nie wszystkie magazyny energii mogą zapewniać arbitraż cenowy. Najcenniejsze z punktu widzenia rynku energii są wielkoskalowe magazyny energii. Ich duże zdolności magazynujące oraz rozmiar, w odróżnieniu od klasycznych magazynów, umożliwiają im bilansowanie niestabilnego OZE. Z tego powodu operatorzy systemów energetycznych chętnie korzystają z możliwości jakie daje im ta infrastruktura. Ten trend dostrzegli również inwestorzy.

Według danych przytoczonych przez SPE w 2025 r. po raz pierwszy w historii oddano do użytku więcej wielkoskalowych magazynów energii niż innych typów systemów bateryjnych. Zupełnie inne nastroje panują w segmencie domowych magazynów energii.

Ich rozwój kolejny rok z rzędu zanotował spowolnienie. W 2025 r. rynek tej technologii skurczył się o kolejne 6 proc. Zdaniem ekspertów z SPE przyczyną jest słabnące zainteresowaniem konsumentów domową fotowoltaiką. Z racji na nasycenie rynku państwa europejskie wycofują się z programu dotacji dla tej technologii. Słabnąca koniunktura paneli odbiła się z kolei na budowie nowych przydomowych magazynów. Jednak mimo ostatniego wyhamowania to wciąż przydomowe magazyny energii odpowiadają za 56 proc. całkowitej pojemności magazynów w Europie.

Ile mocy z magazynów energii potrzebuje Europa?

Na koniec 2025 r. łączna pojemność operacyjna magazynów energii w UE osiągnęła poziom 77,3 GWh. Oznacza to prawie dziesięciokrotny wzrost mocy magazynowej w ciągu zaledwie czterech ostatnich lat (z poziomu 7,8 GWh w 2021 r.). Jednak technologia magazynowania energii nie rozwija się w UE równomiernie.

Zaledwie pięć państw odpowiadało za podłączanie do sieci ponad połowy wszystkich nowych mocy w Europie. Były to: Niemcy, Włochy, Bułgaria, Holandia i Hiszpania, które wspólnie zainstalowały 63 proc. wszystkich oddanych do użytku w zeszłym roku mocy. Dominacja tych państw nie jest przypadkowa i wynika z przyjętych tam strategii, proponowanych programów dotacyjnych oraz zapewnionych ram regulacyjnych do rozwoju tej technologii.

Tym, co w szerszej perspektywie ma napędzić inwestycje w magazyny energii, jest dynamiczny spadek cen systemów bateryjnych w Europie. Dzięki rozwojowi technologii bateryjnej oraz silnej konkurencji ze strony producentów z Azji cena nowych instalacji systematycznie spada. Oznacza to, że koszty inwestycyjne (CAPEX) spadają, co z kolei przyciąga kapitał i przyspiesza realizację nowych inwestycji na dużą skalę.

Eksperci SPE zakładają, że aby UE mogła zrealizować swoje cele energetyczne na 2030 r., powinna osiągnąć około 750 GWh łącznej pojemności magazynów energii. Jednak taki gwałtowna rozbudowa infrastruktury magazynującej ma swoje konsekwencje.

Zapóźnienie technologiczne

Pomimo znaczących inwestycji w budowę mocy produkcyjnych w sektorze baterii, europejski przemysł stoi przed poważnym wyzwaniem. Jego struktura nie odpowiada w pełni specyficznym potrzebom dynamicznie rosnącego segmentu stacjonarnych magazynów energii (ang. Battery Energy Storage Systems, BESS).

Europejskie zakłady koncentrują się przede wszystkim na produkcji ogniw do aut elektrycznych. Prawie 92 proc. produkowanych baterii zasila elektromobilność. Niski poziom produkcji komponentów do magazynów energii wynika z dominującej na Starym Kontynencie technologii. W Europie 70 proc. konstruowanych ogniw bazuje na chemii niklowej (NMC/NCA). Technologia to jest jednak coraz bardziej przestarzała.

Aktualnie rynek magazynów energii coraz wyraźniej zwraca się w stronę technologii litowo-żelazowo-fosforanowej (LFP). Technologia ta zdecydowanie przewyższa ogniwa produkowane typu NMC/NCA. Na korzyść LFP przemawia nie tylko dłuższa żywotność i stabilność, ale również niższe koszty produkcji.

W efekcie aby sprostać wymaganiom szybko rozwijającego rynku Europa musi znacząco rozbudować swój przemysł bateryjny i wdrożyć najnowsze rozwiązania technologiczne. Ten scenariusz zakłada jednak znaczący wzrost uzależnienia surowcowego Europy od dostaw z Chin. Jest to spowodowane tym, że większość potrzebnych do produkcji ogniw materiałów, takich jak lit, jak również gotowych ogniw LFP, w zdecydowanej większości sprowadzane są z Azji.

Sytuację dodatkowo pogarsza niska konkurencyjność europejskiego przemysłu. Wysokie koszty energii i pracy sprawiają, że europejscy producenci mierzą się z wydatkami nawet o 50 proc. wyższymi niż ich chińscy konkurenci. Oznacza to, że europejscy producenci w obecnej sytuacji nie są w stanie konkurować z firmami z Azji. Tym co może uratować Europę od popadnięcie w uzależnienie technologicznej jest skok do przodu.

Przeciąć węzeł gordyjski

Eksperci z SPE jako możliwe rozwiązania tego niebezpiecznego impasu wskazują potrzebę usunięcia barier rynkowych. Ich zdaniem konieczne jest wyeliminowanie finansowych i regulacyjnych przeszkód, które dziś podważają rentowność projektów magazynowych. Eksperci proponują, aby państwa rozważyły wprowadzenie okresów ochronnych i preferencyjnych stawek przyłączeniowych dla inwestujących w tę technologię podmiotów.

Najbardziej palącym problemem jest jednak utrzymanie przez Europę suwerenności technologicznej. W bieżących realiach nie ma prostego sposobu na wyjście z tego problemu. Jedynym rozwiązaniem pozostają pracę nad nowym technologiami bateryjnymi, które pozwolą uciec przed azjatyckimi przewagami i uratować rentowność lokalnych firm.

Większość państw Europy posiada spore moce w OZE. Teraz czas je w optymalny sposób włączyć do systemu energetycznego. Jednym z rozwiązań są magazyny energii. Wykorzystanie ich pełnego potencjału wymaga jednak zintegrowanego i zdecydowanego podejścia państw do tej technologii. Tylko w ten sposób będzie możliwe przekształcenie magazynów w prawdziwy filar zdekarbonizowanego, bezpiecznego i konkurencyjnego systemu energetycznego.

Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter

Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.

Zdjęcie główne: Pexels / CC0

Motyw