
Jeszcze w ubiegłym roku indyjskie porty były głównym celem rosyjskich tankowców. Według firmy Kpler w 2025 r. Indie sprowadzały z tego kierunku około 1,7 mln baryłek ropy dziennie. Taki wynik stanowił niemal połowę całego morskiego eksportu Moskwy. Przez długie miesiące tzw. flota cieni dzień i noc kursowała po Ocenie Indyjskim. Teraz ulega to zmianie. W ostatnich tygodniach polityczny wiatr gwałtownie zmienił kurs rosyjskich tankowców. Nowe wody są dla nich jednak tylko z pozoru spokojniejsze.
- Teza. Jeszcze w 2025 r. Indie sprowadzały z Rosji około 1,7 mln baryłek ropy dziennie. Taki wynik stanowił niemal połowę całego morskiego eksportu Moskwy. Nowe uwarunkowania geopolityczne jednak odcinają rosyjskie firmy od tego rynku.
- Dowód. Rosyjska ropa sprzedawana jest w Chinach po bardzo niskiej cenie. Jak podaje MAE, od początku 2026 r. cena gatunku Urals była niższa od notowań referencyjnej ropy Brent na giełdzie ICE nawet o 11 dolarów.
- Efekt. Rosyjski sektor naftowy będzie musiał wybrać pomiędzy mniejszym i większym złem. Obie decyzje niosą jednak ze sobą ten sam skutek, czyli spadek wpływów do budżetu z tytułu sprzedaży surowców i pogłębienie deficytu budżetowego.
Rosyjska ropa obrała niebezpieczny kurs. Spis treści
Nowe Delhi coraz mocniej, choć niechętnie, wycofuje się z interesów z Putinem. Oznacza to dla Moskwy stratę olbrzymiego rynku zbytu, które przez długie lat utrzymywał przy życiu jej eksport. Dziś rosyjskie tankowce muszą obrać nowy kurs. Flota cieni obracają swoje dzioby w kierunku ostatnich przyjaznych portów.
Jak informuje w swoim raporcie Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) Rosjanie by ratować swój eksport wysyłają coraz więcej tankowców do Chin. Jednak pomoc Pekinu ma swoją cenę.
Indie odwracają się od rosyjskiej ropy
Presja dyplomatyczna Waszyngtonu oraz UE, jak również groźby kolejnych sankcji odniosły efekt. Indie ugięły się i podpisały porozumienie handlowe ze Stanami Zjednoczonymi. Jak zapewnia amerykańska administracja, jednym z punktów świeżo podpisanej umowy jest wstrzymanie przez Indie importu rosyjskiej ropy. Mimo że indyjskie źródła rządowe, na które powołuje się Reuters, nie potwierdzają istnienia takiego zapisu w porozumieniu, to liczby mówią same za siebie.

Od początku 2026 r. rosyjski import na półwysep spadł do około 1,1 mln baryłek dziennie. Jest to najniższy poziomu od listopada 2022 r. Nie jest to jednak koniec złych informacji dla Putina. Jak podaje Reuters, trzy największe indyjskie koncerny rafineryjne wstrzymały nowe zamówienia na rosyjski surowiec, mowa o:
- Indian Oil Corporation,
- Bharat Petroleum,
- Reliance Industries
Część komentatorów stawia tezę, że decyzja indyjskich rafinerii może wynikać z nowych ustaleń pomiędzy USA a Indiami.
Nowe porozumienie handlowe zmienia zasady gry
W przestrzeni medialnej pojawiają się sugestie, że w ramach podpisanego porozumienia Nowe Delhi mogło zobowiązać się do zwiększenia importu surowców energetycznych (w tym ropy) z Ameryki Północnej. Taki scenariusz oznaczałoby wypychanie rosyjskich dostawców z jednego z głównych rynków zbytu na świecie.
Na dziś jest jednak daleko od całkowitego zerwania energetycznych relacji między Moskwą a Nowym Dehli. Wiele mniejszych indyjskich rafinerii wciąż przetwarza rosyjską ropę. Jednak zdaniem ekspertów, by utrzymać ten stan rzeczy, rosyjscy eksporterzy będą musieli zaoferować jeszcze większe rabaty na swoje produkty. Oznaczałoby to kolejne komplikacje dla rosyjskiego sektora naftowego.
Zniżki co prawda pomogą utrzymać część indyjskich kontraktów, jednak ograniczą rosyjskie zyski z eksportu, które już dziś są poniżej oczekiwań Kremla. Rosyjscy dostawcy stoją dziś przed niezwykle trudnym wyborem pomiędzy rentownością, a koniecznością utrzymania eksportu. Pomocną dłoń wyciąga do nich w tej sytuacji Pekin, ale jej uściśnięcie ma swoją cenę.
Chińskie rafinerie liczą zyski
Decyzja Indii o ograniczeniu zakupów rosyjskiej ropy wymusiła szybką korektę polityki eksportowej Kremla. Tankowce, które jeszcze niedawno kierowały się do indyjskich portów, dziś coraz częściej obierają kurs na chińskie wybrzeże. Jak informuje Reuters, rosyjski eksport ropy do Chin rośnie nieprzerwanie od trzech miesięcy. W ten sposób Pekin wyrasta na głównego beneficjenta rosyjskich perturbacji.
Według międzynarodowego think tanku energetycznego Vortex Analytics dostawy rosyjskiej ropy naftowej do Chin w samym tylko lutym 2026 r. wyniosą 2,07 mln baryłek dziennie. Zdaniem ekspertów jest to bezpośredni skutek decyzji rafinerii indyjskich o ograniczeniu zakupów w Rosji.

Wzrost eksportu nie oznacza jednak wyższych dochodów dla Moskwy. Rosyjska ropa sprzedawana jest w Chinach po bardzo niskiej cenie. Jak podaje MAE, od początku 2026 r. cena gatunku Urals była niższa od notowań referencyjnej ropy Brent na giełdzie ICE nawet o 11 dolarów. To jedna z najniższych wycen baryłki tego surowca od lat.
Na tak niskiej cenie surowca korzystają przede wszystkim niezależne chińskie rafinerie, tzw. „teapots”, które stały się największymi na świecie odbiorcami ropy z objętych amerykańskimi sankcjami państw, w tym Rosji.
Pekin skrupulatnie wykorzystuje złą sytuację swojego sojusznika i z racji na brak alternatywy wymuszą na Moskwie coraz bardziej preferowane warunki finansowe dla kolejnych zamówień. Rosja zaś z każdym wysyłanym tankowcem popada w coraz większe uzależnienie.
Rosyjski sektor naftowy pod ścianą
Surowcowa presja na rosyjską gospodarkę narasta wraz z każdym kolejnym kwartałem. Dochody z ropy i gazu pozostają fundamentem budżetu państwa, dlatego każde ograniczenie sprzedaży lub spadek ceny natychmiast przekłada się na kondycję finansów publicznych.
Jak pisaliśmy na Biznes Enter: dochody z sektora naftowo-gazowego w styczniu 2026 r. wyniosły zaledwie 393 miliardy rubli. Taki wynik oznacza spadek przychodów do budżetu Federacji Rosyjskiej o 50,2 proc. w porównaniu do stycznia 2025 r.. Kolejne miesiące nie mają być wcale lepsze dla rosyjskiego sektora naftowego.
Według MAE, mimo że globalna podaż ropy w najbliższych miesiącach może rosnąć, to dla Rosji nie musi to oznaczać poprawy sytuacji. Rosja wydobywa ponad 9,3 mln baryłek ropy dziennie i około połowę tej produkcji kieruje na eksport. Jednak z powodu kurczącej się liczby rynków rosyjscy producenci ropy mają coraz większy problem z zarządzaniem nadwyżkami swojej produkcji. Coraz częściej ropa zamiast do tankowców i naftociągów trafia do magazynów.
Pełne magazyny, puste kieszenie
Możliwości składowania są jednak ograniczone. Według szacunków firmy Kpler łączna pojemność zbiorników lądowych i rurociągów w Rosji może sięgać około 100 mln baryłek. Część tego potencjału jest już jednak w użyciu. Oznacza to, że jeśli eksport pozostaje ograniczony przez sankcje, magazyny zaczną się szybko zapełniać.
Rosyjski sektor naftowy będzie wtedy musiał wybrać pomiędzy mniejszym i większym złem. Mogą albo ograniczyć wydobycie, co pozwoli zachować kontrolę nad magazynami, jednak jednocześnie zmniejszy bieżące przychody i zaburzy płynność produkcji. Albo kontynuować sprzedaż swoich produktów po jeszcze niższych cenach, by utrzymać wolumen eksportu.
Obie decyzje niosą ze sobą ten sam skutek, czyli spadek wpływów do budżetu z tytułu sprzedaży surowców i pogłębienie deficytu. A jak głosi stara prawda do prowadzenia wojny potrzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. Tych zaś Putinowi coraz bardziej brakuje.
Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter
Zdjęcie główne: Natalya Letunova / unsplash.com