
Wojna w Iranie wstrząsnęła światowymi rynkami gazu. W ciągu zaledwie kilku godzin ceny tego surowca na europejskich giełdach wystrzeliły z poziomu ok. 32 euro za MWh do nawet 62 euro. Jednak zamiast o rozejmie, Donald Trump otwarcie mówi o tym, że konflikt w Zatoce będzie trwać „cztery tygodnie lub krócej”. Coraz więcej osób zastanawia się, czy szacunki prezydenta USA są wiarygodne. Odpowiedź na to pytanie może kryć się w kontraktach terminowych proponowanych na rynku.
- Teza. Jednym z najważniejszych wskaźników pokazujących predykcję rynku jest wysokość publikowanych na giełdach kontraktów terminowych. To właśnie za ich pomocą można sprawdzić, jak rynek ocenia szanse na rozejm na Bliskim Wschodzie.
- Dowód. W proponowanych do końca 2026 r. kontraktach terminowych kwota nie przekracza 56 euro za dostarczenie jednej MWh. Co więcej, z każdym kolejnym miesiącem mijającym od wybuchu wojny są coraz niższe.
- Efekt. Kształtowanie się wysokości kontraktów pokazuje, że na ten moment rynek nie spodziewa się dalszych komplikacji sytuacji na Bliskim Wschodzie. Ocenia również, że konflikt nie zagrozi dostawom gazu do Europy.
Wojna w Iranie a ceny gazu w Europie. Spis treści
Globalny rynek handlu surowcami funkcjonuje dziś w znacznej mierze na bazie kontaktów terminowych. Umowy te, potocznie nazywane futuresami, zawierane są na miesiące do przodu i gwarantują zakup lub sprzedaż surowca po z góry ustalonej cenie. W ten sposób sprzedający ma pewność, że spienięży wydobyte surowce, a kupujący ma gwarancję ceny, jaką za nie zapłaci.
Przy przygotowaniu takiego kontraktu jego autorzy biorą pod uwagę liczne zmienne, które mogą wpłynąć na ceny surowca w nadchodzących miesiącach. Teraz, gdy rynki ponownie wrą pod presją kolejnych konfliktów zbrojnych, indeksy giełdowe stają się głównym wskaźnikiem. To za ich pomocą rynek wycenia dalsze kształtowanie się cen surowców.
Jak działają kontrakty terminowe?
Kontrakty terminowe mają zatem zabezpieczać obie strony transakcji przed ewentualnymi wahaniami cen na giełdzie. Kupujący chce oczywiście zakupić towar po jak najniższej cenie, a sprzedający zapewnić sobie preferencyjne warunki sprzedaży. Oczekiwania te spotykają się następnie w określonym punkcie i dochodzi do wyceny kontraktu.
Taka wycena wiąże się jednak z ryzykiem. Cena surowca może bowiem w międzyczasie zarówno skoczyć, jak i spaść. Z tego powodu futuresy są z reguły bardzo zachowawcze i opierają się na pesymistycznych założeniach co do dalszego funkcjonowania rynku. Proponowane w nich ceny są uśrednieniem ryzyk. Czyni to z nich wiarygodne źródło informacji.
Futuresy mają także określać przyszłą podaż surowca na rynku. Dzięki temu firmy wydobywcze mogą dopasować swoją produkcję do zgłaszanego przez przyszłych klientów zapotrzebowania. To właśnie dlatego na wysokość oferowanej w umowie ceny olbrzymi wpływ ma to, z jak dużym wyprzedzeniem kupujący deklaruje zakup surowca.
Z reguły dłuższe terminy rozpoczęcia dostawy są tańsze. Sprzedający chce w ten sposób zachęcić do rezerwowania swoich przyszłych dostaw i na tej podstawie optymalizować własne wydobycie. Analogicznie krótkoterminowe kontrakty są droższe. Wysokość poszczególnych stawek jest też na bieżąco aktualizowana na giełdzie, jednak już zwarta umowa nie podlega korektom.
Jak kształtują się kontrakty za gaz w 2026 r.?
W ostatnich godzinach europejski rynek dochodzi do siebie po wstrząsie, jakim była dla niego wojna w Iranie. Świadczą o tym nowe wyceny gazu, które pojawiły się na stronach ICE, czyli instytucji zarządzającej regulowanymi giełdami surowców energetycznych w Europie. Według zestawień z 4 marca ceny gazu kształtowały się już na poziomie ok. 55 euro za jedną megawatogodzinę (MWh) w indeksie TTF (Title Transfer Facility).
TTF to wirtualny punkt handlu, na którym inwestorzy kupują a producenci sprzedają kontrakty na dostarczanie gazu. Z racji na liczbę zawieranych transakcji na ICE tamtejszy TTF wykorzystywany jest jako jeden z głównych punktów odniesienia w dyskusji nad kondycją światowego rynku LNG. Jak warunki wojenne wpłynęły na wysokość proponowanych na giełdzie kontraktów?
Najważniejsze jest to, że oferowane ceny za dostarczenie jednej MWh w całym 2026 r. nie przekraczają 56 euro. Najdroższe kontrakty przypadają oczywiście na najbliższy kwiecień i kształtują się na poziomie ok. 55,2 euro za MWh. Jednak z każdym kolejnym miesiącem cena za dostarczenie gazu spada.
W maju cena za MWh gazu wynosi już 53,4 euro, a w czerwcu – ok. 52 euro. Do trzeciego kwartału wartość proponowanych kontraktów spadnie poniżej 50 euro za MWh, zaś dostawy zimowe wyceniane są na ten moment na ok. 45 euro za MWh. Na niższe niż przed wybuchem wojny ceny będzie trzeba natomiast czekać do maja 2027 r. Dopiero wtedy rynek zdecydował się na obniżenie wyceny dostaw gazu do ok. 30 euro za MWh.
Wojna w Iranie. Rynek przyznaje rację Trumpowi
Comiesięczne obniżki w kontraktach terminowych pokazują, że europejski rynek gazu ocenia, że tocząca się aktualnie wymiana ciosów pomiędzy Izraelem i USA a Iranem nie będzie eskalować do pełnowymiarowego konfliktu zbrojnego, zaś każdy kolejny mijający tydzień zwiększa prawdopodobieństwo rozejmu. Na ten moment wszystko wskazuje na to, że europejski rynek wierzy na słowo Donaldowi Trumpowi.
Jeśli jednak zapewnienia amerykańskiego prezydenta nie znajdą potwierdzenia w rzeczywistości, to wciąż nie jest to scenariusz grożący energetyczną katastrofą. Warto pamiętać, że od wybuchu wojny w Ukrainie i związanego z tym przemeblowania w polityce energetycznej UE, to właśnie Stany Zjednoczone są głównym eksporterem LNG na Stary Kontynent.
Jak podaje Ośrodek Studiów Wschodnich, z Katarskich rafinerii do Europy trafia tylko ok. 8 proc. zamawianego na świecie LNG. Z tego powodu dziejący się aktualnie w Zatoce konflikt nie ma tak wielkiego wpływu na bezpieczeństwo dostaw gazu do Europy, o czym pisaliśmy już na Biznes Enter.
Niemniej sama podwyżka cen gazu w 2026 r. będzie faktem. Europę optymizmem może napawać nadchodząca wiosna. Wraz ze słońcem do miksów energetycznych większości państw powróci szeroko OZE, co zmniejszy zapotrzebowanie na gaz.
W ustabilizowaniu sytuacji naszemu kontynentowi pomogą również zmagazynowane przez niego zapasy gazu i zakontraktowane z wyprzedzeniem dostawy tego surowca. Dzięki nim może uda przeczekać największy szczyt cenowy. Zapasy te nie wystarczą jednak na długo i w końcu państwa będą musiały znowu ruszyć na rynek gazu na zakupy. Te zaś będą zdecydowanie kosztowniejsze niż rok temu.
Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter
Zdjęcie główne: Erfan Bagheri, Student News Agency / Wikimedia Commons