Partnerzy merytoryczni

Czyste Powietrze tykającą bombą. Idzie pomoc dla poszkodowanych, ale nie dla wszystkich

Program Czyste Powietrze, który miał być filarem walki ze smogiem i modernizacji domów, dla części beneficjentów stał się finansową pułapką. Wielu z nich otrzymuje dziś pisma z żądaniem zwrotu nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Rząd chce rozwiązać problem specjalną ustawą, ale eksperci ostrzegają, że obejmie ona tylko część poszkodowanych.

  • Teza. Program Czyste Powietrze stał się pułapką finansową dla beneficjentów. Aby temu zaradzić, rząd szykuje zmianę przepisów; jednak ta nie chroni wszystkich poszkodowanych.
  • Dowód. Projekt ustawy obejmuje tylko przypadki, gdy wykonawca pobrał zaliczkę, a nie wykonał inwestycji. Pomija natomiast tych, którym fundusze obniżyły dotacje po zakończeniu prac. Dodatkowo przepisy są nieprecyzyjne i ograniczone czasowo.
  • Efekt. Wiele osób nadal może być zmuszonych do dopłaty lub zwrotu pieniędzy, a zaufanie do programu pozostaje nadwyrężone.

Na forach internetowych i na grupach dla uczestników programu od miesięcy pojawiają się dramatyczne wpisy. „Robiłem termomodernizację z programu. Dziś miałem kontrolę z funduszu. Okazało się, że wykonawca zawyżył koszty ocieplenia elewacji. Prawdopodobnie będę musiał zwrócić część dotacji” – pisze jeden z użytkowników.

Inni opisują sytuacje, w których wykonawca pobrał zaliczkę z funduszu, ale nie wywiązał się z umowy. „Jak odzyskać pieniądze? Do kogo się zwrócić?” – pytają beneficjenci.

Osoby pozostawione z problemem coraz częściej szukają pomocy prawnej. Na forach pojawiają się również ogłoszenia kancelarii oferujących wsparcie oraz komunikaty prokuratury prowadzącej postępowania przeciwko nieuczciwym firmom. Skala sporów między beneficjentami, wykonawcami i instytucjami państwowymi rośnie – a cały program zaczyna przypominać tykającą polityczną bombę.

Beneficjenci szukają pomocy. Rząd przygotował ustawę

Problemy programu narastały od co najmniej dwóch lat. Jesienią 2024 r. rząd zdecydował się na czasowe zawieszenie programu. Powodem była rosnąca liczba sygnałów o nadużyciach. W wielu przypadkach wykonawcy zawyżali koszty inwestycji – szczególnie przy pracach takich jak ocieplenie budynków czy wymiana stolarki okiennej.

Najdotkliwsze skutki ponieśli jednak beneficjenci. Wielu z nich otrzymuje wezwania do zwrotu części lub całości dotacji – często wraz z odsetkami. Obecnie odpowiedzialność finansową ponosi beneficjent programu, co oznacza konieczność zwrotu całej zaliczki wraz z odsetkami – czasem w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych.

W odpowiedzi na rosnącą liczbę sporów rząd przygotował projekt ustawy, który ma pomóc poszkodowanym. Nowe przepisy mają objąć osoby, które złożyły wnioski o dofinansowanie między 15 lipca 2022 r. a 28 listopada 2024 r. Projekt dotyczy sytuacji, w której wykonawca inwestycji – np. ocieplenia domu lub wymiany źródła ciepła – pobrał zaliczkę z wojewódzkiego funduszu, ale nie wykonał prac.

Po wejściu w życie ustawy spłata należności wobec funduszu ma być zawieszona po zgłoszeniu podejrzenia przestępstwa, a zawieszenie trwałoby do zakończenia postępowania karnego. Jeśli sąd prawomocnie skazałby wykonawcę, beneficjent mógłby zostać zwolniony z obowiązku zwrotu pieniędzy.

„Muszę oddać dotację”. Beneficjenci szukają pomocy

– Projekt ustawy rozwiązuje tylko jeden rodzaj sytuacji – mówi Miłosz Jakubowski, radca prawny z organizacji Frank Bold. – Chodzi o przypadki, w których wykonawca pobrał zaliczkę z prefinansowania, a następnie nie wykonał prac lub wykonał je nieprawidłowo. W takich sytuacjach można mówić o przestępstwie i ustawa przewiduje mechanizm jego zgłoszenia – tłumaczy.

Jest jednak druga – prawdopodobnie liczniejsza – grupa poszkodowanych, której projekt nie obejmuje: beneficjenci, którym wojewódzkie fundusze obniżyły wcześniej przyznane dotacje, mimo że inwestycje zostały wykonane.

– Fundusz weryfikuje koszty po realizacji inwestycji i często uznaje, że wykonane prace były zbyt drogie. W rezultacie obniża wysokość dotacji. Najczęściej dotyczy to wymiany stolarki okiennej i drzwiowej – tłumaczy Jakubowski.

Przyczyną jest brak wcześniejszych limitów kosztów. – Obowiązywał jedynie poziom dofinansowania, np. do 100 proc. w najwyższym progu. Nie było natomiast żadnych limitów cenowych – wyjaśnia prawnik. Po wznowieniu programu w 2025 r. wprowadzono maksymalne limity kosztów, które stosuje się również wobec wcześniejszych umów. W efekcie część beneficjentów traci dotację, a w skrajnych przypadkach jest wzywana do zwrotu pieniędzy.

Co istotne, wielu z nich nigdy nie otrzymało tych środków bezpośrednio. W ramach prefinansowania pieniądze trafiały do wykonawcy. Beneficjenci mogą więc znaleźć się między młotem a kowadłem: fundusz obniża dotację, a wykonawca domaga się zapłaty brakującej kwoty od właściciela domu.

Miłosz Jakubowski, radca prawny z organizacji Frank Bold, w rozmowie z Biznes Enter

Zdaniem naszego rozmówcy spory o wysokość kosztów powinny rozstrzygać się między funduszem a wykonawcą. – Beneficjent nie powinien ponosić konsekwencji sporów o wynagrodzenie. Jeśli wykonawca uważa, że należy mu się wyższa zapłata, powinien dochodzić jej od funduszu – uważa.

Zwraca uwagę, że umowy z beneficjentami są skomplikowane i zawierają liczne wyłączenia i zastrzeżenia. Gdyby podobna umowa była zawarta między konsumentem a przedsiębiorcą, część zapisów mogłaby zostać uznana za klauzule niedozwolone.

RPO: przepisy nieprecyzyjne

Zastrzeżenia do projektu zgłosił również Marcin Wiącek, Rzecznik Praw Obywatelskich (RPO). Zwraca uwagę, że projekt mówi jedynie o sytuacjach, w których problemy wynikają z „przyczyn leżących po stronie wykonawcy”. Nie jest jasne, czy chodzi wyłącznie o przestępstwa, czy także o niewywiązanie się z umowy cywilnej.

Projekt przewiduje cztery formy wsparcia:

  • zawieszenie spłaty należności wobec funduszu,
  • wyłączenie odpowiedzialności za spłatę,
  • możliwość dochodzenia przez fundusz zwrotu pieniędzy od wykonawców,
  • umorzenie należności lub rozłożenie jej na raty.

RPO podkreśla, że nie wiadomo, czy mechanizmy mają być stosowane niezależnie, czy łącznie, a przepis dotyczący zawieszenia spłaty może nie uwzględniać opóźnień po stronie organów ścigania.

Kontrowersje budzi także ograniczenie ustawy do wniosków złożonych po 15 lipca 2022 r. – uzasadniono to wprowadzeniem mechanizmu prefinansowania, który pozwalał przekazywać fundusze bezpośrednio wykonawcom. RPO wskazuje jednak, że podobne mechanizmy funkcjonowały wcześniej, a obowiązek zwrotu dotacji może pojawić się nawet pięć lat po zakończeniu inwestycji.

– Projekt obejmuje tylko osoby, które złożyły wnioski między lipcem 2022 a listopadem 2024 r. i tylko przypadki, w których firma pobrała zaliczkę, a nie wykonała inwestycji. Ustawa nie obejmuje sytuacji, w których dotacja została obniżona przez fundusz po fakcie, mimo że inwestycja została wykonana – podkreśla Paweł Lachman, prezes Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła (PORT PC).

Jego zdaniem to oznacza, że wiele osób wciąż może zostać obciążonych dopłatą lub zwrotem pieniędzy.

W tej chwili kluczowe jest też rozliczenie zaległości – to podstawowy warunek odbudowy zaufania do programu. Naszym zdaniem powinien opierać się na stabilnych i przewidywalnych regulacjach zgodnych z polityką energetyczną UE.

Paweł Lachman, prezes PORT PC, w rozmowie z Biznes Enter

W marcu wiceminister resortu klimatu Krzysztof Bolesta poinformował, że obecnie w programie składanych jest około 1 tys. wniosków tygodniowo. Według niego wojewódzkim funduszom udało się rozładować kolejkę nierozpatrzonych dotąd wniosków o przyznanie dotacji – czyli tych, które nie zostały rozpatrzone w ciągu 30 dni od złożenia. Łącznie stanowią one wartość ponad 600 mln zł.

Osobną grupę stanowią nierozliczone dotąd wnioski o płatność. Kwota tych zobowiązań wynosi obecnie około 1,1 mld zł.

Program po zmianach wyraźnie zwolnił

Projekt ustawy o pomocy poszkodowanym beneficjentom programu Czyste Powietrze trafił do konsultacji w lutym 2026 r., a Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ) planuje przedłożyć go Radzie Ministrów w marcu 2026 r. Rząd zapowiada również kolejne zmiany w programie:

  • możliwość składania wniosków bez wymogu trzyletniej własności budynku,
  • mniejsze zakresy termomodernizacji przy wymianie źródła ciepła,
  • finansowanie audytów energetycznych bez wkładu własnego.

W najnowszej odsłonie programu, realizowanej od 31 marca 2025 r. ze zasobów Funduszu Modernizacyjnego, złożono dotąd 54 663 wnioski, a podpisano 38 482 umowy. W porównaniu z wcześniejszymi etapami oznacza to wyraźny spadek.

Jak tłumaczy resort klimatu w odpowiedzi na pytania Biznes Enter, mniejsza liczba wniosków nie wynika z kryzysu zaufania do programu, lecz z reform porządkujących system dotacyjny. Uszczelnienie zasad oraz eliminacja wcześniejszych nieprawidłowości – takich jak zawyżanie kosztów inwestycji czy składanie niekompletnych wniosków – sprawiły, że obecnie wnioski są mniej liczne, ale lepiej przygotowane.

Program ma stabilne finansowanie: 13,9 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy (KPO), 7,9 mld zł z programu Feniks oraz 10 mld zł z Funduszu Modernizacyjnego. Do końca lutego 2026 r. podpisano umowy na ponad 34,9 mld zł, z czego około 20,1 mld zł zostało już wypłacone.

Szacuje się, że w Polsce nadal funkcjonuje ponad 2 mln tzw. kopciuchów, które powinny zostać zastąpione nowoczesnymi źródłami ciepła. Kluczową rolę w tym procesie odgrywa program Czyste Powietrze, którego wydajność w najbliższych latach będzie musiała wyraźnie wzrosnąć.

Agnieszka Zielińska, dziennikarka Biznes Enter

Zdjęcie główne: Pixabay

Motyw