
W Europie coraz głośniej mówi się o potrzebie zmian w systemie handlu emisjami EU ETS. Rosnące ceny energii i utrata konkurencyjności europejskiego przemysłu coraz mocniej skłaniają kolejne państwa do tej dyskusji. Echa sporów dotarły również do Polski, gdzie ETS stał się punktem ciężkości debaty publicznej. Mimo że wszystkie strony zgadzają się, że mechanizm wymaga zmian, to wizja poszczególnych środowisk na sposób ich przeprowadzenia jest już skrajnie różna.
- Teza. Trwająca w Europie dyskusja na temat przyszłości systemu ETS zagościła także nad Wisłą. Zapoczątkowali ją politycy opozycji, a podgrzał prezydent Karol Nawrocki swoim listem do Donalda Tuska.
- Dowód. Przemysław Czarnek, kandydat na premiera z ramienia PiS, apeluje do rządu, aby ten przygotował projekt wyjścia Polski z systemu ETS.
- Efekt. Dr. Aleksandra Knap, w rozmowie z Biznes Enter przypomina, że wycofanie się z systemu ETS byłoby możliwe tylko poprzez wspólne działanie państw członkowskich. Jeśli Polska podjęła by tą decyzję samodzielnie, to naruszyłaby traktaty unijne, co skończyłoby się skierowaniem sprawy do TSUE.
Czy Polska może wyjść z systemu ETS? Spis treści
Podczas gdy przedstawiciele koalicji rządzącej mówią o reformie, to największa partia opozycyjna – ustami swojego kandydata na premiera – wprost nawołuje do wyjścia Polski z tego mechanizmu, obwiniając go za wysokie ceny energii w Polsce. Wątpliwości co do potrzeby stosowania się do systemu ETS zgłasza również Pałac Prezydencki i wzywa premiera Donalda Tuska do działania.
Zapowiedziane na 19 marca posiedzenie Rady Europejskiej, na którym ma obyć się dyskusja przedstawicieli państw na temat przyszłości mechanizmu ETS, skupiła na sobie uwagę polskiej sceny politycznej.
Czy Polska może wyjść z systemu ETS?
Politycy opozycji wprost zaczęli nawoływać do wyjścia z systemu ETS. W praktyce jednak nie będzie to takie proste. – Z prawnego punktu widzenia jest to scenariusz niemożliwy do zrealizowania w sposób jednostronny bez drastycznych konsekwencji – wyjaśnia w rozmowie z Biznes Enter dr. Aleksandra Knap z Akademii Leona Koźmińskiego.
– Wynika to z faktu, iż państwo członkowskie nie może wybiórczo stosować prawa unijnego – tłumaczy ekspertka.
ETS nie jest odizolowaną ustawą. To część kompleksowego pakietu legislacyjnego. Skuteczna zmiana lub wycofanie się z tych mechanizmów byłoby możliwe tylko poprzez wspólne działanie państw członkowskich.
Dr. Aleksandra Knap, Akademia Leona Koźmińskiego, dla Biznes Enter
Aby wyjść z systemu ETS, potrzebna jest więc zgoda większości państw członkowskich UE. Taki scenariusz, na ten moment, jest jednak mało prawdopodobny. Co jeśli jednak Polska chciałaby samodzielnie dokonać takiej wolty?
– Samowolne zaprzestanie stosowania systemu ETS byłoby bezpośrednim złamaniem traktatów UE, co z kolei naraziłoby Polskę na procedury naruszeniowe przed Trybunałem Sprawiedliwości UE – ostrzega nasza rozmówczyni.
Taki scenariusz miałby również miejsce, jeśli Polska próbowałaby wycofać się z uczestnictwa w systemie po przez powoływanie się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 10 czerwca 2025 r., który orzekł o niezgodności systemu handlu emisjami z konstytucją (do tego orzeczenia jeszcze wrócimy). Wynika to z zasady pierwszeństwa (prymatu) prawa unijnego, która gwarantuje jego nadrzędność wobec prawa krajowego. Jej celem jest zapewnienie, że prawo unijne będzie jednakowo chronić obywateli i obowiązywać firmy w całej UE, niezależnie od tego, co uchwalą lokalne parlamenty czy orzekną trybunały.
Prawdopodobnie Komisja Europejska wezwałaby Polskę do usunięcia uchybienia. Polska, powołując się na wyrok TK, odmówiłaby, w związku z tym sprawa zostałaby skierowana do Trybunału Sprawiedliwości UE.
dr. Aleksandra Knap, Akademia Leona Koźmińskiego, dla Biznes Enter
Nasza rozmówczyni przypomina również, że zgodnie z art. 288 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE), dyrektywy (w tym ta o ETS-ie) wiąże każde państwo członkowskie w odniesieniu do rezultatu, który ma zostać osiągnięty. Oznacza to, że Polska jako członkini UE, jest odpowiedzialna za pełną i skuteczną implementację tych przepisów do swojego porządku prawnego.
A o tym, czym grozi proces przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, Polska przekonała się już w 2021 r. Wtedy to TSUE – w ramach tzw. środków tymczasowych w prowadzonych postępowaniach – nakazał Warszawie wstrzymanie wydobycia w kopalni w Turowie, jak i zawieszenie stosowania przepisów umożliwiających działanie kwestionowanej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Ówczesny rząd nie dostosował się do tych zaleceń, przez co TSUE nałożył kary na Polskę: odpowiednio 500 tys. euro dziennie i 1 mln euro dziennie. A jako że nasz kraj nie chciał ich opłacać, Komisja Europejska potrąciła je z funduszy unijnych, które finalnie uszczupliły się o ok. 68,5 mln euro za kopalnię i ok. 566 mln euro za Izbę SN.
Europejski sąd nad systemem ETS
Jeśli więc Polska nie chce spierać się przed unijnymi trybunałami musi szukać politycznych partnerów, którzy zapewniliby wymaganą większość potrzebną do reformy systemu.
Stworzenie koalicji chętnych może nie być jednak wcale takim prostym zadaniem. Opinie bowiem na temat systemu ETS są w Europie podzielone. Podczas gdy w Polsce rośnie przekonanie na temat potrzeby zmian, to część państw europejskich stoi po przeciwnej stronie barykady.
Jak donosi Reuters Hiszpania, Holandia i sześć innych rządów zaapelowało do Unii Europejskiej, aby nie rozmontowywała ani nie zawieszała unijnego systemu handlu emisjami.
Ten rozdźwięk wynika z tego, że podczas gdy dla państw, których miks energetyczny jest emisyjny, ETS jest obciążeniem, to dla tych, które opierają produkcje elektryczną o zieloną energię, system stanowi pokaźne źródło dochodów. Sprawia to, że ewentualne rozmowy na temat jego reformy mogą nie być takie proste.
Opozycja żąda wyjścia Polski z ETS
Ostatnie doby przyniosły znaczące podkręcenie emocji na około systemu ETS. Najpierw na konferencji prasowej Przemysław Czarnek ostro skrytykował sam mechanizm, a następnie wezwał aktualny rząd do wyjścia Polski z tego systemu.
Żeby wrócić do zdecydowanie niższych rachunków za energię, trzeba powiedzieć raz jeszcze – precz z ETS, precz z tym brukselskim szwindlem. Polska nie może być dalej bankomatem dla unijnej polityki klimatycznej. Trzeba wyjść z ETS. Dlatego składam w Sejmie projekt uchwały, w której Sejm RP wzywa premiera Tuska, żeby w ciągu 14 dni przedstawił plan wyjścia z ETS.
Przemysław Czarnek 16 marca podczas konferencji prasowej na Żeraniu
Polityk przekonywał, że takie opuszczenie przez Polskę tego systemu jest jak najbardziej możliwe. W jego opinii decyzja UE dotycząca wprowadzenia systemu handlu emisjami naruszyła zarówno traktaty europejskie, jak i polską konstytucję, co miałoby dać pretekst Polsce do wycofania się z regulacji wprowadzonej w 2005 r.
Jako dowód dla swoich przekonań polityk wskazał wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego (TK) z czerwca 2025 r. Zasiadający w nim sędziowie orzekli wtedy, że przepisy unijnego systemu handlu emisjami są niezgodne z ustawą zasadniczą. W argumentacji TK stwierdził, że unijna regulacja narusza suwerenność energetyczną Polski, ponieważ ingeruje w jej miks energetyczny.
Z tego powodu TK uznał, że został przekroczony zakres kompetencji przekazanych Radzie Europejskiej przez Polskę. Tym samym wyrok TK, będący wcześniej nieco na marginesie dyskusji, stał się głównym politycznym orężem opozycji w walce z ETS. Na ten moment nie został on jednak opublikowany przez obecny rząd, który nie uznaje składu Trybunału w obecnym kształcie.
Pałac prezydencki mówi o „zielonym szaleństwie”
ETS skrytykował również prezydent Karol Nawrocki, który w otwartym liście z 17 marca przedstawił premierowi Donaldowi Tuskowi swoje stanowisko wobec systemu. Jego treść w znacznej mierze jest rozwinięciem przyjętej przez Czarnka i innych polityków PiS narracji na temat szkodliwości tego mechanizmu.
Prezydent w swoim liście podkreślił, że w aktualnej sytuacji najracjonalniejszym rozwiązaniem z punktu widzenia interesu gospodarczego i strategicznego Europy byłoby odejście od systemu ETS.
Zdanie Pałacu Prezydenckiego na temat ETS-u podkreślił tego samego dnia w porannej rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w Radiu ZET szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki.
ETS wpisuje się w to zielone szaleństwo. To zielone szaleństwo trawi UE, rozkłada ją na łopatki. UE, która kiedyś była jednym z liderów rozwoju gospodarczego, jeszcze nie tak dawno, dziś traci dramatycznie, jeżeli chodzi o możliwości gospodarcze.
Szef Kancelarii Prezydenta RP, Radio Zet
W dalszej części listu prezydent zaznaczył, że jeśli nie udałoby się wyjść z systemu ETS, to należy go zreformować i skorygować, tak by wspierał on konkurencyjność europejskiej gospodarki. Pomóc miałyby w tym realizacja czterech zaproponowanych przez Pałac Prezydencki punktów, które skupiają się przede wszystkim na obniżeniu kosztów funkcjonowania systemu. Priorytetem jest jednak wycofanie się Polski z mechanizmu ETS.
Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter
Zdjęcie główne: CC-BY-4.0: © European Union 2025 – Source: EP