
„Stany Zjednoczone uderzą i zmiotą z powierzchni ziem ich elektrownie” – tymi słowami (napisanymi wielkimi literami) Donald Trump wybudził świat z weekendowego snu. Amerykański prezydent w nocy z 21 na 22 marca opublikował na swoich mediach społecznościowych ultimatum w sprawie Cieśniny Ormuz. W charakterystycznym dla siebie stylu gospodarz Białego Domu wezwał władzę Iranu do odblokowania żeglugi przez ten szlak morski. Reżim Ajatollahów otrzymał na to 48 godzin. Jednak jeszcze przed upływem wyznaczonego czasu Trump zmienił zdanie. W swoim najnowszym komunikacie mówi o trwających negocjacjach i daje Teheranowi, a także całemu światu, 116 godzin oddechu.
- Teza. Po weekendowym ultimatum w sprawie odblokowania Cieśniny Ormuz Donald Trump 23 marca postanowił zmienić narrację i poinformował na swoich mediach społecznościowych, że jest w trakcie rozmów z Iranem nt. „całkowitego rozwiązania działań wojennych na Bliskim Wschodzie”.
- Dowód. Nie jest to pierwszy raz, kiedy amerykański prezydent informuje w poniedziałek świat o rychłym końcu wojny w Iranie. 9 marca zastosował podobny wybieg, którego celem było uspokojenie rynków surowców energetycznych.
- Efekt. Mimo że rynki ropy i LNG na post Trumpa zareagowały pozytywnie, to deklaracja prezydenta USA nie zbliża nas realnie do końca wojny. Podstawowe cele konfliktu pozostały nieosiągnięte. Należy również pamiętać, że w tym sporze to kontrolujący strategiczną Cieśninę Ormuz Iran ma ostatnie słowo.
Trump zapowiada rozejm z Iranem. Spis treści
„Gówno”. Tak brzmiała krótka odpowiedź amerykańskiego generała McAuliffe’a na niemieckie ultimatum dotyczące jego kapitulacji. Jego słynne „nuts” przeszło do legendy i stało się dowodem jankeskiego uporu, z którego amerykanie są tak dumni. Historia bywa jednak przewrotna. Coraz więcej wskazuje na to, że ultimatum Donalda Trumpa spotka się ze strony Iranu z taką samą odpowiedzią, co oblegający Bastogne Niemcy.
W poniedziałek 23 marca irańska rada obrony poinformowała, że jeśli należące do nich wyspy lub wybrzeże zostaną zaatakowane przez Amerykanów bądź ich sojuszników, to władze Teheranu zaminują nie tylko Cieśninę Ormuz, ale również „wszystkie inne szlaki morskie biegnące przez Zatokę Perską”.
Na odpowiedź Trumpa nie trzeba było długo czekać.
Trump zmienia narrację w sprawię Iranu
Donald Trump, na chwilę przed otwarciem giełdy, opublikował nowy wpis, w którym zawiesił na pięć dni swoje weekendowe żądania. Niespodziewanie poinformował również w nim, że oba kraje odbyły w ostatnich godzinach wstępne rozmowy na temat „całkowitego rozwiązania działań wojennych na Bliskim Wschodzie”.
W swoim komunikacie amerykański prezydent podkreślił, że toczące się na linii Waszyngton-Teheran negocjacje są „dogłębne, szczegółowe i konstruktywne”. Trump zaznaczył również, że rozmowy pomiędzy dwoma krajami mają trwać przez cały najbliższy tydzień.
Rynki w euforii po wpisie Trumpa
Na taki gest dobrej woli amerykańskiego prezydenta z utęsknieniem czekały rynki. W ciągu zaledwie minut od publikacji oświadczenia na największych giełdach świata zapanowała euforia. Cena baryłki ropy Brent w zaledwie chwilę spadła aż o 10 proc. do 101 dolarów za baryłkę. Podobnie zachowały się rynki LNG.
Wyceny dostaw tego gazu na europejskim indeksie TTF spadły o 9 proc. do około 54 euro za megawatogodzinę. Mimo że ceny surowców energetycznych wciąż pozostają wysokie, to był to dla rynku długo wyczekiwany powiew optymizmu, który obudził nadzieję, że konflikt w Iranie nie przemieni się w długotrwałą wojnę, której skutków obawia się cały świat.
Dowodem tego były wzrosty poszczególnych indeksów giełdowych. Wycena europejskich akacji na Stoxx Europe 600 wzrosła o 0,7 proc., z kolei niemiecki indeks Dax wzrósł o 1,5 proc., zaś polski WIG20 odbił się z kolei o 1 proc. Jednak, jak zauważa Financial Times, wzrosty te jedynie w niewielkim stopniu pokryły poranne spadki na giełdzie będące skutkiem weekendowego ultimatum Trumpa.
Krótkotrwały optymizm na rynkach jednak wygasł, kiedy przyszła odpowiedź z Teheranu.
„Nie prowadzono żadnych negocjacji”
Taką wiadomość przekazał irańskim mediom anonimowy wysoki rangą funkcjonariusz służb bezpieczeństwa Iranu. Brak potwierdzenia istnienia rozmów amerykańsko-irańskich natychmiast odbił się na rynkach i po chwilowych spadkach ceny surowców zaczęły znowu rosnąć.
Trump nie odpuścił jednak ze swoją narracją i w kolejnych wypowiedziach udzielanych mediom w ciągu dnia przekonywał, że takie negocjacje są prowadzone. W rozmowie z dziennikarzami FOX News Trump zapewniał, że Irańczycy są gotowi do zawarcia porozumienia „They want, very much, to make a deal. We’d like to make a deal, too. We’re going to get together today.”. Te tezy spotkały się jednak z szybką i tym razem oficjalną odpowiedzią ze strony Iranu.
Rynki energetyczne przez cały poniedziałek miotały się od komunikatu do komunikatu, nie mogąc wykluczyć prawdziwości stwierdzeń obu stron konfliktu. Optymiści sugerowali, że wypowiedź strony irańskiej są tylko polityczną grą i może w międzynarodowych kuluarach trwają rozmowy pokojowe. Pesymiści, że Trump oszukuje, zaś realiści, że kłamią obie strony.
Czy rynki dwa razy nabrały się na tą samą sztuczkę?
Moment publikacji oświadczenia przez Donalda Trumpa nie był przypadkowy. Prezydent już raz bowiem próbował medialnie deeskalaować sytuację na rynkach poprzez zapowiedź końca konfliktu na Bliskim Wschodzie. Warto tu przypomnieć chociażby konferencję prasową amerykańskiego prezydenta z 9 marca, na której zapewniał, że wojna w Iranie „zakończy się bardzo szybko”.
Wtedy również rozgrzane weekendowymi doniesieniami o narastającym konflikcie i blokadzie Cieśniny Ormuz rynki ropy i LNG „schłodziły się” o ok. 10 proc. Szybko jednak przekonały się, że deklaracja Trumpa nie ma pokrycia w rzeczywistości.
Ropa gwałtownie reaguje na takie krótkotrwałe doniesienia, jednak ponieważ nie zawsze znajdują one potwierdzenie w rzeczywistości, rynek ostatecznie powraca do fundamentów. Można to porównać do zażycia tabletki przeciwbólowej: ból na chwilę ustępuje, ale przyczyna problemu nie zostaje wyleczona – tłumaczył wtedy to zjawisko dla Biznes Enter Dawid Czopek, ekspert ds. rynku surowców.
Mając w pamięci tamto zdarzenie, należy odebrać zapowiedzi negocjacji pokojowych z 23 marca jako kolejną już amerykańską próbę uspokojenia rynków surowców. Cześć ekspertów idzie jednak o krok dalej i interpretuje oświadczenie Trumpa jako próbę wycofania się USA z konfliktu.
„Trump zawsze tchórzy”?
Cytowany przez Financial Times Jason Borbora-Sheen, zarządzający portfelem jednej z największych amerykańskich firm inwestycyjnych Ninety One, sugeruje, że wpis Trumpa jest „prawdopodobnie »lekkim TACO«”. Finansista w ten sposób nawiązał do słynnego powiedzenia, że „Trump zawsze tchórzy” (Trump Always Chickens Out, w skrócie TACO).
Odnosi się ono do tendencji nagłego wycofywania się Trumpa z wywołanych przez niego sporów w momencie, kiedy wyczuje silny opór drugiej strony. Amerykański prezydent uwielbia groźby, naciski i presję, jednak jeśli ofiara jego blefu pozostaje nieugięta, a koszt realizacji gróźb jest zbyt wysoki, to Trump odpuszcza. Świetnym przykładem tego mechanizmu była wywołana przez multimiliardera burza wokół Grenlandii, którą dokładnie opisaliśmy w Biznes Enter.
Przedłużający się konflikt w Iranie spełnia wszystkie warunki do tego, by Trump odpuścił. Pytanie jednak, czy stawka aktualnie trwającej wojny nie jest już zbyt wysoka by złożyć karty?
Irańska pułapka Trumpa
Jeśli Waszyngton odpuści, to udowodni, że Iran, mający za zakładnika morskie szlaki naftowe płynące przez Ormuz, jest poza jego możliwościami. Ponadto, to wywołany przez Izrael konflikt nie spełniłby amerykańskich celów strategicznych i nie pomógłby w uspokojeniu sytuacji na Bliskim Wschodzie. Co więcej, ofiara finansowa poniesiona przez kraje arabskie sprzymierzone z USA okazałaby się nadaremna, co wzmogłoby napięcia pomiędzy sojusznikami.
Trwanie jednak w konflikcie z Iranem powoduje, że każdy kolejny tydzień nakręca presję na ceny ropy. Jeszcze przed opublikowaniem przez Trumpa oświadczenia amerykański bank Goldman przekazał, że w jego prognozie średnia cena ropy Brent, będzie oscylować w 2026 r. w okolicach 85 dol. za baryłkę. Rosnące ceny surowców będą pompować z kolei światowy kryzys gospodarczy, którego skutki poczują również same Stany Zjednoczone.
Trump musi więc zrobić wszystko by zakończyć trwającą w Iranie operację, a jednocześnie wyjść z niej z twarzą. Ostatnia działalność medialna prezydenta pokazuje, że próbuje już wszystkich możliwych narzędzi dyplomatycznych – od gróźb, do próśb. Iran pozostaje jednak na ten moment nieugięty, wiedząc, że im dłużej wytrwa, tym głębiej na dno pociągnie swoich agresorów wraz ze sobą. W każdej chwili może jednak pęknąć.
Cała ta sytuacja powoduje, że świat pogrąża się w coraz większej niepewności. Echa tych niepokoi docierają coraz mocnej do Polski.
MBank – inflacja w Polsce „wyraźnie powyżej celu”
Dwa tygodnie. Tyle utrzymała się ostatnia predykcja jednego z największych banków w Polsce dotycząca wpływu wojny w Iranie na naszą gospodarkę. Ich rewizja związana jest z brakiem symptomów wskazujących na deeskalację trwającego na Bliskim Wschodzie konfliktu. W obliczu przeciągającego się zamknięcia cieśniny Ormuz jesteśmy zmuszeni do (kolejnej) rewizji naszych prognoz – poinformował mBank w oświadczeniu opublikowanym 23 marca.
Niepewność, co do długości trwania konfliktu na Bliskim Wschodzie, skutkowała zmianą prognozy wzrostu polskiego PKB w scenariuszu bazowym. W tej optymistycznej pod kątem rozwoju sytuacji na arenie międzynarodowej, rozwój polskiego PKB ma spaść w tym roku do 3,7 proc., a w 2027 r. – do 2,4 proc. Wrócić ma również inflacja. Średnio w 2026 r. ma ona urosnąć do 3,8 proc., a w kolejnym roku – do 4 proc.
mBank, z racji na dynamiczny rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie, nie pokusił się o konkretną prognozę dla scenariuszy stresowych, które brałyby pod uwagę przeciągnięcie się konfliktu na kolejne miesiące i dalszą eskalację. Wyraźnie jednak zaznaczyli, że w takim przypadku Rada Polityki Pieniężnej będzie musiała podwyższyć stopy procentowe, z racji na inflację, która ma się kształtować „wyraźnie powyżej celu”.
By nie dopuścić do takiej sytuacji, potrzebne będzie trwałe obniżenie cen surowców energetycznych, które możliwe jest tylko poprzez zakończenie przeciągającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie. Oznacza to, że Polsce nie pozostaje nic innego jak tylko liczyć na to, że poniedziałkowa propozycja Trumpa jest czymś więcej niż taktycznym wybiegiem. Każdy bowiem dzień trwania konfliktu przybliża nas do czarnego scenariusza.
Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter
Zdjęcie główne: Materiały prasowe / The White House