Partnerzy merytoryczni
Widok na Kreml od strony rzeki

Pyrrusowe zwycięstwo Putina. Wysokie ceny ropy tylko rozmydlają obraz budżetu

Podczas gdy świat drży w obawie przed kolejnym kryzysem energetycznym wywołanym rosnącymi cenami ropy, wydawać by się mogło, że na Kremlu muszą strzelać korki od szampana. Od wybuchu wojny w Iranie kurs rosyjskiej ropy Urals wzrósł o prawie 80 proc. i przebił barierę 100 dolarów za baryłkę. Ponadto USA zdecydowały się na złagodzenie bądź zawieszenie części sankcji nałożonych na Moskwę. Na carskim dworze nie słychać jednak toastów zwycięstwa.

  • Teza. Mimo rosnących cen ropy rosyjski deficyt budżetowy jest na tyle wysoki, a stan gospodarki – opłakany, że nawet wyższe niż zakładane na początku roku dochody z handlu surowcami ich nie uratują.
  • Dowód. Fatalna sytuacja budżetowa z 2025 r. i zima 2026 r. sprawiły, że Rosja osiągnęła już prawie cel deficytowy na ten rok. Przyczyną tej zapaści był drastyczny spadek dochodów z innych sektorów gospodarki niż handel ropą i gazem.
  • Efekt. Aby nie dopuścić do zapaści finansów publicznych, rosyjski rząd zmuszony jest do ciągłego cięcia wydatków publicznych i zaciągania pożyczek krajowych. Instrumenty te pomogą krótkoterminowo, by wraz z rosnącymi cenami surowców poprawić sytuację Moskwy, jednak długofalowo okażą się niezwykle kosztowne.

Jak donosi niezależny rosyjski The Moscow Times, mimo niespodziewanego odwrócenia się trendów na rynkach ropy i gazu Kreml, by ratować swój budżet, wciąż zacieśnia swoją politykę fiskalną i decyduje się na kolejne cięcia.

W ostatnich dniach rządzący rosyjską gospodarką technokraci, z politycznym poparciem Władimira Putina, rozpoczęli nowy cykl cięć budżetowych. Rozkazy z Kremla są jasne: Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego ma znaleźć jak najwięcej dodatkowych wpływów do budżetu. Nieważne jakim ani czyim kosztem.

Putin zawiesił tzw. regułę budżetową

Jednym z pierwszych kroków w tym kierunku było zawieszenie na początku marca przez Putina reguły budżetowej. Przepisy te chroniły finanse publiczne przed gwałtownymi wahaniami cen ropy naftowej na rynku. Reguła określała pułap graniczny (ok. 60 dolarów za baryłkę), do którego dopuszczała sprzedaż surowców bez szkody dla finansów publicznych.

Jeśli jednak rosyjska ropa była wyceniania poniżej tego pułapu, co miało miejsce przez ostatnie kilka miesięcy, to powstawał deficyt budżetowy, który trzeba było czymś pokryć. Do jego łatania wykorzystywano przede wszystkim aktywa (złoto czy juan) z Funduszu Narodowego Dobrobytu (FND, to państwowy fundusz rezerwowych, będący buforem finansowym kraju), które następnie sprzedawano i za pomocą pozyskanych na rynku pieniędzy zasypywano powstałe luki budżetowe. Jeśli to nie wystarczało, Rosyjski Bank Centralny decydował się również na dodruk rubli.

Niska cena ropy na końcu 2025 r. i początku 2026 r. mocno odbiła się na zasobności FND.

Przychody z ropy i gazu wyniosły zaledwie 0,8 bln rubli (9,6 mld dolarów), czyli połowę kwoty z roku poprzedniego. Tylko w lutym sprzedano złoto i juany o wartości 3 mld dolarów z Funduszu Narodowego Dobrobytu, co stanowiło około 6 proc. aktywów funduszu. Przed inwazją na Ukrainę fundusz dysponował równowartością nieco ponad 8 bln rubli (96,3 mld dolarów). Połowa tych pieniędzy już zniknęła i rząd z pewnością nie pozwoli na ich całkowite wyczerpanie.

Siergiej Szelin, rosyjski ekonomista i analityk w rozmowie z The Moscow Times

Z tego powodu, jeszcze przed wybuchem wojny w Iranie, głośno dyskutowano w Rosji nad koniecznością obniżenia progu granicznego wpisanego w regułę budżetową, bądź całkowite zawieszenie tego mechanizmu. Putin jednak zaskoczył wszystkich decydując się na zawieszenie reguły w momencie, kiedy rosyjska ropa zaczęła wychodzić na prostą.

Rosyjski budżet jest w opłakanym stanie po 2025 r.

Siergiej Szelin sugeruje, że powodem decyzji Putina o zawieszeniu tego mechanizmu jest gwałtowny spadek sprzedaży rosyjskich rezerw. Uratować go nie mogą nawet wpływy z rosnących cen surowców. Zdaniem ekonomisty kryzys finansowy w Rosji jest tak głęboki, że reżim chwyta się już każdej przewagi, by ratować swój budżet.

Zła sytuacja rosyjskich finansów publicznych wynika przede wszystkim z niskich wpływów z handlu surowcami w 2025 r., co było pochodną wypychania Rosji z rynków surowców energetycznych przez USA. Z tego powodu rosyjskie Ministerstwo Finansów zamknęło ubiegły rok z deficytem budżetowym sięgającym do 3,9 proc. PKB. Putinowi po prostu zaczęło brakować pieniędzy, o czym informowaliśmy w Biznes Enter.

Ten brak płynności finansowej odbił się przede wszystkim na funduszach pozabudżetowych, z których finansowane są m.in. emerytury czy opieka zdrowotna. Zła sytuacja budżetu federalnego przełożyła się również na problemy finansowe jednostek terytorialnych.

Regiony, które wcześniej mogły liczyć na na zastrzyku gotówki z Moskwy, nagle zostały pozbawione pokaźnych pieniędzy. Obecnie, według The Moscow Times, subsydia państwowe pokrywają zaledwie 15 proc. wydatków samorządów. Odbiło się to błyskawicznie na lokalnej opiece zdrowotnej czy infrastrukturze.

Z tego powodu Siergiej Szelin stawia tezę, że w 2025 r. rosyjskie finanse publiczne po raz pierwszy od początku inwazji wymknęły się spod kontroli. Ten rok zaś nie ma być lepszy.

Wysokie ceny ropy nie uratują rosyjskiego budżetu

Rosyjskie problemy wynikają przede wszystkim z niedostatecznego generowania dochodów do budżetu. Jest to skutek nie tylko z trudnej sytuacji na rynkach surowców na początku tego roku, ale przede wszystkim tego, że przychody z innych źródeł niż ropa naftowa praktycznie nie rosną.

W styczniu i lutym dochody federalne wyniosły łącznie 4,8 bln rubli (55,8 mld dolarów), a wydatki sięgnęły 8,2 bln rubli (95,36 mld dolarów). Wynikający z tego deficyt jest już bliski założonemu na cały rok celowi 3,8 bln rubli (44,2 mld dolarów).

Siergiej Szelin, rosyjski ekonomista i analityk w rozmowie z The Moscow Times

Z tego powodu nawet chwilowa poprawa na rynku ropy nie zmiana fundamentalnego problemu Putina, jakim jest niezdolność jego machiny państwowej do pozyskiwania wystarczających dochodów z innych sektorów krajowej gospodarki. Nie oznacza to jednak, że rosnące ceny ropy nie będą miały wpływu na budżet.

Wzrostu wyceny Urals i zniesienie części sankcji da na pewno oddech rosyjskim finansistom i pomoże ograniczyć wpływ rosnącego deficytu na gospodarkę. Ten jednak będzie nieuchronnie rósł, napędzany malejącym dochodem z innych źródeł niż ropa i gaz.

Sądząc po pierwszych dwóch miesiącach tego roku, wyniesie on około 1,5 bln rubli (17,4 mld dolarów). Nawet jeśli ta kwota wzrośnie, wydatki na wojnę przekraczają prognozy każdego roku od 2022 r. – przewiduje Siergiej Szelin. Deficyt oznaczać będzie z kolei dalsze cięcia budżetowe, których pierwszym przejawem jest odwołanie tzw. reguły budżetowej.

Rosja zaciska fiskalnego pasa

Narastający w Rosji deficyt, pogłębiony ograniczeniem dostępu do zapasów z Funduszu Dobrobytu Narodowego, zmusił Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego do szukania alternatywnych źródeł finansowania. Według The Moscow Times będą nimi pożyczki krajowe. Rosja znalazła się więc w sytuacji, w której musi jednocześnie spłacać wcześniej zaciągnięte zobowiązania i emitować nowe, aby pokryć bieżące wydatki. Takie działanie to prosta droga do wzrostu podaży pieniądza, która skutkować będzie nakręcaniem się inflacji.

Problem z zarządzaniem deficytem nie ogranicza się wyłącznie do sposobu jego finansowania. Drugim sposobem na jego organicznie są bowiem cięcia w wydatkach publicznych. Coraz wyraźniej widać, że rząd przykręca kurek z pieniędzmi tam, gdzie może. Jedynym wyraźnym wyjątkiem pozostają wydatki wojskowe, które zachowują priorytetowy charakter i nie podlegają redukcji.

W krótkiej perspektywie takie działania mogą pomóc spowolnić tempo wzrostu wydatków federalnych, jednak nie rozwiążą podstawowego problemu rosyjskiej gospodarki, jakim jest narastająca nierównowaga budżetowa. Co więcej, w dłuższej perspektywie doprowadzić mogą do poważnych problemów takich jak:

  • inflacja,
  • regres gospodarczy,
  • koszty społeczne.

Trwające aktualnie cięcia budżetowe rozmiarów niespotykanych od ponad dekady, mają również wymiar polityczny. Putin przerzuca koszt wojny na społeczeństwo.

Rosjanie będą płacić coraz więcej za politykę swojego przywódcy

Jak informuje rosyjska prasa, coraz więcej gospodarstw domowych zauważa, że ​​ceny ich koszyków zakupowych stale rosną. Jednocześnie, wraz ze wzrostem cen, spada jakość i różnorodność produktów. W górę iść zaczęły również rachunki za poszczególne usługi cyfrowe i elektronikę. Coraz głośniej mówi się również w Rosji o potrzebie podniesienia podatków, w tym VAT-u. Rząd ma również pracować nad podwyżką akcyzy na tytoń, alkohol i napoje słodzone. 

Te wszystkie działania sprawiają, że 2026 r. może być niezwykle trudny dla rosyjskiej gospodarki i – co za tym idzie – całego społeczeństwa. Rosjanie boleśniej odczują koszt toczącej się wojny w Ukrainie.

Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter

Zdjęcie główne: wirestock / freepik.com

Motyw