Partnerzy merytoryczni
Zniszczony statek na mieliźnie

Cieśnina Ormuz stanie się nowym Kanałem Sueskim? Teheran mógłby liczyć na dziesiątki miliardów zysku rocznie i właśnie wyciąga po nie rękę

Opublikowane 27 marca zdjęcie zniszczonego przez Iran w Cieśnie Ormuz tajskiego tankowca stało się kolejnym symbolem irańskiej dominacji nad mającym 33 km szerokości przesmykiem. Ogień i dym bijący z uszkodzonego statku ma być jasnym przekazem dla całego świata – bez zgody Teheranu nikt nie przepłynie. Od teraz każdy, kto chce przepłynąć z cennym ładunkiem, musi zapłacić odpowiednią cenę.

  • Teza. Teheran coraz mocniej daje do zrozumienia, że chce, by w ramach rozmów pokojowych zapewniono Iranowi prawo do zbierania opłat od statków za korzystanie z Cieśniny Ormuz.
  • Dowód. Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi zapowiedział, że niezależnie od końca wojny jego kraj zaprowadzi w Cieśninie Ormuz „nowy porządek”.
  • Efekt. Na dziś każdy statek przepływający przez Ormuz musi zapłacić opłatę Iranowi w wysokości 2 mln dol. Jeśli by taki podatek zostałby wprowadzony na stałe, to Teheran mógłby liczyć na 80 miliardów dol. zysku rocznie

Dla wrogów Iranu Cieśnina Ormuz ma być nieprzekraczalna, ale, jak poinformował na początku tego tygodnia Financial Times, statki, które „nie są uznane za wrogie”, mogą – po uzgodnieniu warunków z Teheranem – bezpiecznie przepłynąć przez Cieśninę. Jeśli tego nie zrobią, to zostaną potraktowane jako wrogowie i zaatakowane.

Według informacji gazety pomysł pobierania opłat od kursujących przez cieśninę statków się na tyle spodobał się Iranowi, że chciałby uczynić z niego nowe oficjalne myto, które będzie zasilać krajowy budżet.

Cieśnina Ormuz pod irańską kontrolą

Doniesienia prasowe potwierdził w jednej ze swoich ostatnich wypowiedzi minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi. Dyplomata zasugerował w niej, że niezależnie od końca woju Iran zaprowadzi w Cieśninie Ormuz nowy porządek, który zmieni sposób w jaki do tej pory przepływano przez jej wody.

– W przyszłości będziemy starać się o nowe ustalenia dotyczące bezpiecznego przepływu – powiedział Araghchi w środę w telewizji państwowej. Iran, w opinii ministra, ma prawo do pełnej kontroli nad cieśniną, która przed wybuchem wojny uważana była za niepodlegające nikomu wody międzynarodowe.

Pewność siebie, z jaką Iran wyciąga rękę po okup od świata, wynika z tego, jak łatwa w kontroli jest Cieśnina Ormuz. Przesmyk jest niezwykle wąski i kręty, a okalające je od strony irańskiego wybrzeża wzgórza są świetnym punktem obserwacyjnym dla wojska. Dodatkowo tankowce są niezwykle łatwym celem. Wyeliminować je można za pomocą zaledwie kilku tanich dronów. Tych z kolei Iranowi nie brakuje.

Świat jest więc postawiony w prostej sytuacji. Płać albo toń.

2 mln dol. za bezpieczny przepływ

Alaeddin Boroujerdi, wysoko postawiony członek irańskiego parlamentu, już 19 marca deklarował w telewizji państwowej, że każdy statek przepływający przez Ormuz musi zapłacić opłatę w wysokości 2 mln dol. Informacje tę miała potwierdzić u swoich źródeł prywatna angielska agencja wywiadowcza Lloyd’s List Intelligence.

Do tej pory zaledwie kilka państw zdecydowało się na zapłacenie takiego okupu, ale okrutny pokaz konsekwencji wynikających z niepłacenia haraczu może skłonić część rządów do szybkiej kalkulacji.

Jak podaje Financial Times, statki, które przepłynęły przez Ormuz i okupiły się Iranowi, powiązane były przede wszystkim z armatorami z Chin, Indii lub państw Zatoki Perskiej. Szacuje się, że od wybuchu wojny Cieśninę pokonało ok. 116 jednostek. W porównaniu z ruchem przez ten przesmyk wodny sprzed konfliktu, jest to jednak śmieszna liczba. W czasach pokoju przez Ormuz dziennie przepływało nawet 135 statków.

Narastający kryzys surowcowy może jednak spowodować, że opłacanie się reżimowi przez świat będzie tańsze, niż cierpienie z powodu wysokich cen ropy.

Cieśnina Ormuz nowym Kanałem Sueskim?

Teheranowi marzy się, żeby Cieśnina Ormuz stała się dla ich kraju tym, czym dla Egiptu była nacjonalizacja Kanału Sueskiego – źródłem olbrzymich dochodów, prestiżu międzynarodowego oraz kartą atutową w kolejnych negocjacjach. Cytowany przez Financial Times Ale Es’hagh, szef Izby Handlowej w Teheranie, twierdzi, że wprowadzenie stałej opłaty za przepłynięcie przez Ormuz „mogłoby pozwolić Iranowi generować od 70 do 80 mld dol. rocznie”.

Nie ma co udawać, że pieniądze te posłużyłyby czemuś innemu niż dalszemu umacnianiu się reżimu ajatollahów, oraz odbudowie zbrojnego potencjału państwa. Z tego powodu dla USA wyrażenie zgody na opodatkowania przez Iran przepływu przez Ormuz byłoby wizerunkową tragedią, a dla Izraela realnym zagrożeniem.

Z drugiej strony Waszyngton nie potrzebuje ropy z Zatoki, tylko spadku cen na rynkach surowców. Te zaś w momencie podpisania porozumienia zaczęłyby schodzić. Nie byłby to również pierwszy raz, kiedy amerykański prezydent przełożył własne interesy nad dobro swoich sojuszników. Istnieje więc realna możliwość, że Trump mógłby zgodzić się na irański warunek.

Trudno jednak uwierzyć, żeby to było jedyne żądanie Teheranu. Niemniej, z każdym kolejnym dniem powoli klaruje się to, czego chce Iran od świata. Pojawia się więc pytanie czy 80 mld dol. dla reżimu to duża cena za parszywy pokój?

Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter

Zdjęcie główne: Saimum Islam Rumi / Unsplash

Motyw