
W środę miał miejsce „wielki dzień dla pokoju na świecie” – o czym dumnie poinformował glob Donald Trump na swoich mediach społecznościowych. Ogłoszone przez amerykańskiego prezydenta dwutygodniowe zawieszenie broni i odblokowanie Cieśniny Ormuz wywołało na rynkach prawdziwą euforię. Ceny odmian ropy Brent i WTI spadły gwałtownie poniżej granicy 100 dolarów za baryłkę. Szybko jednak na rozgrzany rynek ponownie spadł kubeł zimnej wody.
- Teza. Ogłoszone w minioną środę zawieszenie broni spowodowało gwałtowne obniżenie się wyceny baryłki ropy na kluczowych zachodnich indeksach.
- Dowód. Z racji na zmniejszenie przez polski rząd akcyzy na paliwa, to cena ropy ma teraz kluczowe znaczenie dla ostatecznego kształtowanie się rachunków za tankowanie.
- Efekt. Zdaniem Dawida Czopka, jeśli zawieszenie broni utrzyma się, to ceny na polskich stacjach paliw powinny spaść w krótkim czasie o kilkanaście groszy.
Ceny ropy reagują na rozejm między USA a Iranem. Spis treści
Najprostszy ruch już się dokonał, czyli spadek ze 110 do około 90 dol. za baryłkę. Teraz kluczowy będzie proces „odkorkowywania” rynku – tłumaczy aktualną sytuację na rynkach ropy Dawid Czopek, ekspert ds. rynku surowców w rozmowie z Biznes Enter.
Dodajmy, że w środę ceny ropy WTI spadły o ponad 16 proc. do niespełna 94 dol. za baryłkę. Z kolei wycena baryłki Brent zmniejszyła się o prawie 16 proc. do nieco ponad 92 dol. Zdaniem eksperta, zawarte między Iranem a USA zawieszenie broni spowoduje, że „ceny ropy powinny stopniowo spadać”.
Warunek był jeden – utrzymanie rozejmu i dalsza deeskalacja.
Wielki korek w Cieśninie Ormuz
Od wybuchu wojny wszyscy patrzą na jeden punkt na mapie – Cieśninę Ormuz. Przed konfliktem dziennie przepływało przez nią nawet 15 mln baryłek ropy, co stanowiło ok. jedną piątą globalnego handlu tym surowcem. Moment jej zablokowania przez Iran stał się symbolicznym początkiem kryzysu energetycznego, o którym wielokrotnie informowaliśmy na Biznes Enter.
Teraz Ormuz, na bazie zawartego porozumienia, ponownie się otwiera, co dla rynku było długo wyczekiwaną wiadomością. W rejonie Zatoki i szlaków transportowych czekają ogromne ilości surowca. Według Dawida Czopka w portach i magazynach zgromadzono nawet do 170 mln baryłek ropy i produktów naftowych. Ich ponowne rzucenie na rynek powinno pomóc wyrównać podaż tego kluczowego dla globalnej gospodarki produktu.
Trzeba jednak pamiętać, że środowe porozumienie wciąż pozostaje kruche i nie ma pewności, czy nie zostanie złamane przez którąś ze stron. Zresztą o jego wątłości boleśnie przekonał się świat zaledwie kilka godzin po zawarciu. W nocy ze środy na czwartek Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej Iranu oświadczył, że przepływanie statków przez Cieśninę Ormuz zostało wstrzymane.
Powodem były zmasowane ataki Izraela na Liban z 8 kwietnia, które Teheran uznał za naruszenie zawieszenia broni. Kruchy pokój już w zaledwie kilka godzin od wejścia w życie zawisł na włosku. Na stanowisko Iranu błyskawicznie zareagowały ceny ropy, które znowu zaczęły rosnąć. Fox News zasugerowało nawet, że zawarty w minioną środę rozejm był na tyle niedopowiedziany, że zawierające je strony miały inne wersje poszczególnych zapisów umowy. Trwająca na Bliskim Wschodzie wojna po raz kolejny pokazała swoje nieprzewidywalne i zmienne oblicze.
Ile zajmie światu powrót do normalności?
Przyjmijmy jednak scenariusz, w którym uda się Białemu Domowi w najbliższych godzinach rozładować trwający aktualnie kryzys i ponownie przywrócić ruch przez Ormuz. Jak wskazuje ekspert, nawet w takim wypadku dwa tygodnie nie wystarczyłyby na unormowanie handlu surowcami przez region. Czas, jaki daje rozejm, pozwoli jedynie na przetransportowanie tego, co zgromadziły państwa arabskie w czasie trwania wojny.
Osobną kwestią pozostaje również sama przepustowość szlaków morskich, kwestia min czy uszkodzonych jednostek znajdujących się w cieśninie. Wciąż mamy tu więcej znaków zapytania niż odpowiedzi. Z tego powodu, do pełnego znormalizowania sytuacji Ormuzu potrzebne jest zdecydowanie więcej czasu, niż daje wspomniane zawieszenie broni.
– Szacunkowo jeden dzień konfliktu oznacza nawet tydzień powrotu do normalności – prognozuje Dawid Czopek. Do normalności możemy więc wrócić najwcześniej za pół roku.
Ile kosztuje przepłynięcie przez Cieśninę Ormuz?
Przy okazji kolejnej już blokady Ormuzu przez Strażników Rewolucji po raz kolejny na tapet wyszła kwestia płacenia ewentualnego myta bądź haraczu przez przepływające statki przez Cieśninę. Jeszcze w trakcie trwania otwartego konfliktu Financial Times informował, że reżim pobiera 2 mln dol. od statku za możliwość pokonania tej spornej trasy. Brakowało jednak potwierdzeń ze strony przewoźników, czy takie opłaty rzeczywiście uiszczali Teheranowi.
Jej istnienie ostatecznie potwierdził jednak sam Iran, który poinformował w swoim komunikacie odnoszącym się do zawarcia zawieszenia broni z USA, że będzie pobierał opłaty za przepłynięcie przez Cieśninę. Cytowany przez Financial Times Ale Es’hagh, szef Izby Handlowej w Teheranie, twierdzi, że wprowadzenie stałej opłaty „mogłoby pozwolić Iranowi generować od 70 do 80 mld dol. rocznie”. Podatek miałby zasilić budżet zarówno Iranu, jak i Omamu.
Informację tę jednak szybko zdemontowały władze Omanu, które poinformowały, że nie mają zamiaru pobierać żadnych opłat. Istnieje więc rozbieżność pomiędzy dwoma państwami. Problem istnienia haraczu nie jest jednak tak istotny dla cen ropy, jakby mogło się to wydawać na pierwszy rzut oka.
Zdaniem ekspertów, nawet jeśli opłata rzeczywiście będzie trafiać do Teheranu, nie powinna on mieć znaczącego wpływu na ceny ropy.
Nawet jeśli pojawią się dodatkowe opłaty, na przykład za przepływ przez Cieśninę, ich wpływ na ceny będzie ograniczony. Dla dużych tankowców koszt rzędu 2 mln dol. opłaty oznacza niewielką dopłatę w przeliczeniu na baryłkę.
Dawid Czopek, ekspert ds. rynku surowców, dla Biznes Enter
Irańska ropa wróci do gry?
Jego zdaniem ważniejsze dla rynku będzie ewentualne zniesienie sankcji na irańską ropę.
Iran historycznie należał do najważniejszych eksporterów ropy naftowej. W ostatnich latach jego udział w rynku był jednak skutecznie ograniczany przez sankcje nałożone na niego przez Stany Zjednoczone. Zmusiło to Teheran do mniej opłacalnej współpracy z Pekinem, któremu sprzedawał surowiec z dużym dyskontem.
Jeśli jednak obecnemu reżimowi udałoby się wynegocjować z administracją Donalda Trumpa zniesienie sankcji, to kraj ten mógłby znowu zaistnieć na globalnym rynku. Powrót tak dużego producenta mógłby w krótkim czasie zrównoważyć relację popytu i podaży ropy, a w konsekwencji doprowadzić do spadku cen surowca.
Jeżeli by się okazało, że zostały zdjęte z Iranu sankcje i irańska ropa oficjalnie pojawia się na rynku, to moim zdaniem nie ma żadnego powodu, żeby ropa kosztowała więcej niż 60 dolarów
Dawid Czopek, ekspert ds. rynku surowców, w rozmowie z Biznes Enter
Kiedy jednak spadki cen na rynkach będą mogli odczuć polscy kierowcy?
Jak szybko spadną ceny na stacjach?
Od początku tego miesiąca w Polsce działa zupełnie nowy ekosystem paliwowy. Rząd, o czym informowaliśmy na Biznes Enter, wprowadził szereg rozwiązań mających na celu obniżenie kosztów tankowania dla kierowców. Pakiet tych zmian, nazwany Ceny Paliw Niżej (CPN), obejmuje m.in. mechanizm dziennej ceny maksymalnej oraz obniżkę akcyzy na benzynę i olej napędowy.
Innym ze skutków CPN było również to, że udział samego surowca w cenie paliwa jest obecnie większy niż przed inwazją USA na Iran. Oznacza to, że spadki cen ropy na rynku mogą szybciej przełożyć się na niższe ceny na stacjach paliw, przynosząc upragnione niższe ceny dla kierowców.
Jeśli zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie przetrzyma próbę czasu, to „spadki rzędu kilkudziesięciu groszy są jak najbardziej realne i to w stosunkowo krótkim czasie. Nawet w ciągu jednego do dwóch tygodni”– prognozuje Dawid Czopek. Zdaniem eksperta w pierwszej kolejności spadać będzie cena oleju napędowego.
Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter
Zdjęcie główne: The White House / Flickr