
Od początku wojny w Iranie rynek ropy huśta się na emocjonalnym wahadle, które obie walczące strony, z prawdziwą zapalczywością, wprawiają w ruch. Ciężarek raz przechyla się w stronę eskalacji konfliktu, raz w stronę jego wygaszenia. Ceny ropy zaś bezwładnie podążają za jego ruchem. W ostatnich dniach jednak wahadło przyśpieszyło. Gwałtowne spadki cen baryłek są niemal natychmiast korygowane równie nagłymi wzrostami. Trwa prawdziwy ropny chocholi taniec, który ma jednego, niezwykle uważnego obserwatora.
- Teza. Od wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie wycena rosyjskiej ropy wciąż rośnie i aktualnie stoi na najwyższym poziomie cenowym od 2013 r.
- Dowód. Średnia cena odmiany Urals, wykorzystywanej do opodatkowania, wzrosła w marcu średnio do 77 dol. za baryłkę. Rosja zaczęła odrabiać straty z tytułu handlu ropą, ponoszone jeszcze na początku tego roku.
- Efekt. Reuters szacuje, że dzięki niezwykle korzystnemu marcowi do rosyjskiego budżetu trafiło nawet dwa razy więcej pieniędzy. A im dłużej będzie trwał konflikt, tym większe zyski będzie czerpać Kreml.
USA próbuje zdusić Iran, a Putin liczy korzyści z ropy. Spis treści
Kreml zapewne ze spokojem, ale i niekłamaną ekscytacją, obserwuje, jak Brent czy WTI targane są kolejnymi zawirowaniami. Jego ten problem nie dotyczy. Cena rosyjskiej ropy Urals nieprzerwanie rośnie. W czwartek cena za jedną baryłkę przebiła pułap 120 dol.
Oznacza to wzrost o ok. 230 proc. od grudnia 2025 r., kiedy to nabywcy płacili poniżej 40 dol. za baryłkę. Rosyjska ropa stoi na najwyższym poziomie cenowym od 2013 r. Rekordowe ceny oznaczają z kolei rekordowe zyski.
Dochody Rosji z ropy rosną, ale nie bez przeszkód
Od początku wojny z Iranem ceny rosyjskiej ropy idą w górę. Wynika to z faktu, że Urals najlepiej wypełnia powstałą na rynku lukę po arabskich gatunkach, co opisywaliśmy szerzej w Biznes Enter.
W sytuacji, gdy dostawy ropy z Zatoki Perskiej są ograniczone, m.in. przez mniejszą drożność szlaku przez Cieśninę Ormuz, znaczenie rosyjskich surowców rośnie, ponieważ nasila się rywalizacja o ich zakup.
Filip Rudnik, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, w rozmowie z Biznes Enter
Powrotowi rosyjskich surowców na rynek z sankcyjnego wygnania sprzyjały też decyzje Donalda Trumpa. Prezydent Stanów Zjednoczonych pozwolił m.in. Indiom na ponowne zakupy wschodniej odmiany. Marzec był więc dla Kremla punktem zwrotnym. Średnia cena baryłki Urals, wykorzystywanej do opodatkowania, wzrosła w marcu do 77 dol., osiągając najwyższą cenę od października 2023 r. – podaje The Moscow Times.
Niezależna rosyjska prasa zwraca również uwagę na to, że wynik ten był o 73 proc. wyższy niż średnia cena za baryłkę w lutym, w którym płacono za Urals 44,59 dol. Wtedy jednak nie przełożyło się na większy zastrzyk gotówki do budżetu Federacji Rosyjskiej.
Stało się tak, ponieważ Ukraińcy dopilnowali, by marzec nie był dla rosyjskich wydobywców okresem mlekiem i miodem płynącym. Kiedy jasne się stało, że znów pojawiają się chętni na Urals, Kijów postanowił przydusić rosnący eksport wrogiego państwa za pomocą ataków na infrastrukturę przeładunkową wrogiego mu państwa.
Terminale przeładunkowe nad Bałtykiem odpowiadają za ok. 30 proc. rosyjskiego eksportu paliw (40 proc. wraz z atakowanymi w poprzednich miesiącach portami nad Morzem Czarnym).
Andrzej Wilk, Krzysztof Nieczypor, Jacek Tarociński w analizie Ośrodka Studiów Wschodnich
Naloty dronowe na terminale paliwowe i zadane im uszkodzenia uniemożliwiły Moskwie pełne wykorzystanie rosnących na rynku cen.
Marzec przyniósł ulgę dla rosyjskiego budżetu
Mimo to miniony miesiąc okazał się dla Putina niezwykle zyskowny, ale na szczęście mniej niż prognozował jeszcze kilkanaście dni temu Financial Times. Ich analitycy szacowali, że wzrost cen na rynkach ropy generuje dodatkowe dzienne przychody dla rosyjskiego budżetu w wysokości ok. 150 mln dol. Po spłynięciu pełnych danych zysk z handlu surowcami okazał się mniejszy, choć wciąż był wysoki.
Według najnowszych szacunków agencji Reuters – opartych na wstępnych danych o produkcji i cenach ropy naftowej – rosyjski podatek od wydobycia ropy w marcu był prawie dwukrotnie wyższy niż w lutym. „W kwietniu dochody Rosji z największego podatku naftowego wzrosną dwukrotnie, do 9 mld dol.” – alarmuje agencja.
Jest to związane z tym, że główne dochody Rosji z jej rozległego przemysłu naftowo-gazowego pochodzą z produkcji, nie zaś z eksportu. Ta zaś z tygodnia na tydzień jest coraz mocniej rozkręcana przez Kreml, ponieważ chętnych na rosyjskie surowce nie brakuje. Każdy dzień bez zawartego rozejmu i początku stabilizacji cen na rynkach będzie więc oznaczać kolejną dobę zysków dla Putina, co z pewnością zapewnia dyktatorowi powody do uśmiechu. W kwietniu będzie ich mieć aż 9 mld.
Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter
Zdjęcie główne: Sofia Sandurskaya, TASS / kremiln.ru