Flaga Uni Europejskiej powiewająca na szarym niebie.

Bruksela zmienia zasady gry. Teraz trzeba konkurować o miliardy na innowacje

Unia Europejska przygotowuje grunt pod radykalną zmianę sposobu wydawania wspólnych pieniędzy. Nowy budżet na lata 2028–2034 ma opiewać na rekordową kwotę 1,98 bln euro, co oznacza najwyższy poziom wydatków w historii. Najważniejsza jest jednak zmiana samej filozofii finansowania, ponieważ Bruksela kończy z dotowaniem prostych projektów infrastrukturalnych na rzecz twardej konkurencyjności.

  • Teza. Unia przesuwa środki z funduszy regionalnych na centralne granty zarządzane bezpośrednio z poziomu Brukseli.
  • Dowód. Wydatki na konkurencyjność wzrosną do niemal jednej czwartej całego budżetu przy jednoczesnym podwojeniu funduszy na program Horyzont Europa.
  • Efekt. Polska musi porzucić rolę biernego klienta pomocy unijnej i zacząć budować silne konsorcja technologiczne.

Zgodnie z ostatnim raportem Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE), aż 451 mld euro trafi na badania i rozwój strategicznych technologii, co wymusza na firmach całkowitą zmianę podejścia do pozyskiwania kapitału. Polscy przedsiębiorcy, którzy dotąd sprawnie budowali drogi, muszą teraz nauczyć się walki o granty na innowacje. To ostatni moment na korektę strategii, bo brak skuteczności w Brukseli odetnie nasz przemysł od kluczowych miliardów na cyfryzację oraz zieloną transformację.

Polski biznes i administracja stają przed wyzwaniem zmiany kultury projektowej. Konieczna jest nauka akceptacji ryzyka oraz eksperymentu. Musimy wyjść poza sztywne ramy rozliczania grantów, które dotąd ograniczały innowacyjność. Tylko elastyczne podejście do finansowania pozwoli na realizację przełomowych technologii wymaganych przez Brukselę.

Europejski Fundusz Konkurencyjności to nowe serce przemysłu?

Dążenie do uproszczenia drogi po pieniądze doprowadziło do stworzenia jednego, potężnego narzędzia o nazwie Europejski Fundusz Konkurencyjności (EFK). Mechanizm ten skupi rozproszone dotąd programy w jednym miejscu, tworząc centrum finansowania dla branży, które ma podnosić innowacyjność i konkurencyjność europejskiego przemysłu. Jest to wielka szansa szczególnie dla sektorów energochłonnych, które bez wsparcia nie udźwigną kosztów dekarbonizacji.

Wsparcie to nie ograniczy się jednak do samej gotówki, ponieważ głównym zadaniem EFK jest przyciąganie kapitału prywatnego do ryzykownych projektów przemysłowych. Bruksela chce, aby każde euro uruchamiało dodatkowe środki od inwestorów i banków komercyjnych. Taka konstrukcja funduszu wymaga od firm nie tylko innowacyjności, ale też wysokiej wiarygodności finansowej i zdolności do budowania szerokich partnerstw.

Równolegle do EFK funkcjonować będą inne koszyki budżetowe, co wynika z faktu, że nowoczesny przemysł nierozerwalnie przenika się z energetyką. Przykładowo Fundusz Innowacyjny ma urosnąć do 41 mld euro, skupiając się na wyciąganiu hut czy zakładów chemicznych z pułapki węglowej. Ta wielowymiarowość finansowania sprawia, że firmy muszą monitorować wiele procesów jednocześnie. Dla polskiego biznesu zmiana ta stanowi bezprecedensowe wyzwanie.

Dlaczego Polska przegrywa wyścig o granty w Brukseli?

Skoncentrowanie środków w Brukseli obnaża jednak naszą niską skuteczność w bezpośrednich starciach o unijne pieniądze. Choć polska gospodarka wytwarza blisko 5 proc. unijnego PKB, nasz udział w finansowaniu innowacji wynosi ostatnio zaledwie 1,5 proc. Ta drastyczna dysproporcja pokazuje, że polskie projekty są odrzucane znacznie częściej niż propozycje konkurentów z zachodniej Europy.

Pozostawanie w ogonie pod względem prestiżowych grantów naukowych tworzy potężną barierę dla rozwoju nowoczesnego biznesu nad Wisłą. Bez wygranych w Brukseli będziemy zmuszeni finansować transformację z własnych, znacznie droższych środków, co obniży naszą rentowność. Budowanie międzynarodowych koalicji biznesowych staje się zatem warunkiem koniecznym, aby bić się o kapitał na równych zasadach z liderami z Niemiec czy Francji.

Ten wyścig o jakość zbiega się z nowym priorytetem unii, jakim jest bezpieczeństwo technologiczne i uniezależnienie od dostawców z USA czy Chin. Jeśli polskie firmy nie wejdą w ten obieg teraz, zostaną na stałe zepchnięte na margines łańcucha dostaw. Sytuacja ta prowadzi do kolejnego, równie istotnego problemu, jakim jest struktura własnościowa projektów realizowanych na naszym terenie.

Czyje innowacje finansujemy?

Analiza dotychczasowych działań Funduszu Innowacyjnego pokazuje niepokojący trend polegający na dominacji kapitału zagranicznego w polskich wnioskach. Z pozyskanych przez Polskę 429 mln euro większość trafiła do spółek-córek wielkich koncernów z Francji, Korei czy Hiszpanii.

Inwestujemy zatem unijne miliardy w projekty, które owszem tworzą u nas miejsca pracy, ale nie budują trwałej, rodzimej własności intelektualnej. Zyski z opracowanych technologii oraz patenty często wyjeżdżają za granicę, co utrwala model gospodarki opartej na wykonawstwie, a nie na wiedzy.

Brakuje nam silnych, krajowych liderów zdolnych udźwignąć duże procesy innowacyjne bez wsparcia zagranicznych central. Bez własnych rozwiązań technologicznych pozostaniemy jedynie montownią cudzych pomysłów, co w dłuższym terminie zamrozi wzrost rozwoju naszego kraju.

W nadchodzącej perspektywie musimy zmienić tę sytuację, aby nie finansować rozwoju obcych technologii własnymi składkami do unijnej kasy. Nowy Fundusz Konkurencyjności nie będzie miał narodowych kopert, co oznacza, że liczyć się będzie wyłącznie jakość i innowacyjność wniosku. Wymusza to na polskich przedsiębiorcach błyskawiczną naukę zarządzania międzynarodowymi procesami badawczymi, co jest kluczowe przed nadchodzącymi negocjacjami.

Dyplomatyczna bitwa o kształt unijnego portfela

Najbliższe miesiące przyniosą decydujące starcia dyplomatyczne, które ostatecznie ukształtują zasady wydatkowania tych środków. Państwa oszczędne, takie jak Holandia czy Finlandia, sprzeciwiają się dalszemu zadłużaniu unii i chcą mniejszego budżetu. Z kolei Polska i kraje naszego regionu obawiają się, że pogoń za innowacjami odbędzie się kosztem dotychczasowej polityki spójności oraz rolnictwa.

Istnieje realne ryzyko połączenia funduszy na rolnictwo i drogi w jedną pulę. Takie rozwiązanie drastycznie ograniczyłoby wpływy dla regionów słabiej rozwiniętych. Dlatego polska dyplomacja stoi przed zadaniem wynegocjowania zrównoważenia geograficznego wydatków. Fundusz Konkurencyjności nie może stać się bankomatem wyłącznie dla najbogatszych gospodarek zachodnich, które mają już gotową infrastrukturę badawczą i łatwiejszy start w konkursach.

Managerowie muszą przygotować swoje kadry do tej nowej rzeczywistości już teraz, bo 2026 r. będzie czasem ostatnich szlifów regulacyjnych. Czekanie na tradycyjne dotacje regionalne to błąd, ponieważ ich strumień będzie systematycznie wysychał na rzecz grantów centralnych. Zdolność do absorpcji technologii dekarbonizacyjnych zadecyduje o tym, czy polski przemysł uniknie pułapki średniego rozwoju i dołączy do technologicznej czołówki świata.

Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter

Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.

Zdjęcie główne: Eberhard Grossgasteiger / Pexels.com

Motyw