
W święto Trzech Króli, 6.01.2026 r., na parkiet Euronext w Amsterdamie zapłonął – w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Kurs akcji InPostu wystrzelił o 20 proc., czego nie obserwowaliśmy od dawna. Powód? Na stole znalazła się oferta, która może na zawsze zmienić krajobraz europejskiej logistyki. Jak informują brytyjskie media, Advent International, amerykański gigant private equity, chce odzyskać swoje „dziecko” i wykupić udziały w spółce Rafała Brzoski. Oferta opiewa na ponad 6 miliardów euro. Co by to oznaczało dla kilkunastu milionów Polaków korzystających z Paczkomatów? Biznes Enter analizuje różne scenariusze rozwoju tej sytuacji.
- Teza. Planowane przejęcie InPostu przez fundusz Advent International i wycofanie spółki z giełdy (delisting) definitywnie zakończy etap ekspansji nastawionej na budowanie zasięgu, wymuszając transformację modelu biznesowego w kierunku agresywnej monetyzacji usług i rygorystycznej efektywności kapitałowej.
- Dowód. Fundusze private equity wyciskają cytrynę do cna. Historia firm pod egidą funduszy pokazują, że liczy się przede wszystkim efektywność kosztowna.
- Efekt. Nastąpi wzrost kosztów obsługi logistycznej dla sektora e-commerce (partnerów takich jak Allegro czy Vinted) oraz konsumentów, ponieważ nowy właściciel, wykorzystując dominującą pozycję rynkową InPostu, będzie dążył do maksymalizacji zwrotu z inwestycji poprzez testowanie granic elastyczności cenowej i wprowadzanie dodatkowych opłat za usługi dotychczas darmowe lub tanie.
Spis treści
Przypomnijmy, że we wtorek wieczorem Sky News, poinformował, że to fundusz private equity Advent International jest częścią konsorsjum, które stoi za wartą 6 mld euro ofertą przejęcia InPostu.
Advent i InPost – historia związania
Advent pierwotnie zainwestował w InPost w 2017 r., a później sprzedał część swoich udziałów czeskiej firmie inwestycyjnej PPF. W 2021 r. to właśnie ten fundusz wprowadzał spółkę Brzoski na giełdę. Analitycy spekulowali, że PPF prawdopodobnie będzie również zaangażowana w formalną próbę przejęcia. Advent i InPost odmówiły komentarza w tej sprawie. Podczas wtorkowej sesji akcje InPostu drożeją nawet ponad 25 proc. O 16.50 za jedną akcję spółki notowanej na giełdzie w Amsterdamie płacono 14,57 euro, co daje wycenę rynkową na poziomie 7,28 mld euro.
We wtorek rano InPost poinformował, że otrzymał wstępną propozycję przejęcia wszystkich akcji spółki. Powołany został specjalny komitet złożony z członków rady nadzorczej i zarządu InPostu, który ma przeanalizować wszystkie aspekty potencjalnej transakcji.
Firma zapewnia, że przy podejmowaniu decyzji w sprawie ewentualnej transakcji uwzględnione zostaną interesy spółki oraz wszystkich jej interesariuszy.
Obecnie nie można zapewnić, że doprowadzi to do zawarcia transakcji – napisano w komunikacie.
Jak widać, to nie jest więc zwykła transakcja fuzji i przejęć (M&A). To starcie dwóch filozofii biznesowych, test nerwów dla Rafała Brzoski i operacja na otwartym sercu spółki, która stała się synonimem polskiego sukcesu.
Wielka ucieczka InPostu z giełdy
Najpierw zadajmy pytanie: dlaczego teraz? Nie będzie na nie jasnej odpowiedzi, ale to, co wiemy, to to, że InPost od lat zmaga się z pewnym niezrozumieniem rynku. Giełda w Amsterdamie, choć prestiżowa, nigdy w pełni nie wyceniła potencjału Paczkomatów tak hojnie, jak robi to rynek prywatny. Advent International, kładąc na stół gotówkę, mówi wprost: „Rynek publiczny się myli. My wiemy lepiej, ile to jest warte”.
Z perspektywy prawnej, Advent uruchamia precyzyjny mechanizm. Jako podmiot notowany w Luksemburgu, InPost podlega tamtejszemu prawu. Jeśli Rafał Brzoska wraz z zarządem i radą nadzorczą przystaną na sprzedaż, uruchomi się cała seria zdarzeń. Biznes Enter postara się je przeanalizować w najprostszy i najbardziej zrozumiały sposób. Plan byłby taki. Advent będzie chciał zapewne przejąć całość udziałów. Nastąpi więc najpierw:
- Wezwanie akcjonariuszy i skupienie akcji z rynku z solidną premią.
- Squeeze-out, czyli jeśli Advent przekroczy próg 95 proc. głosów, uruchomi procedurę przymusowego wykupu mniejszościowych akcjonariuszy.
- Delisting, czyli zdjęcie spółki z parkietu. Nastąpi zgaszenie świateł i zasunięcie kurtyny. Koniec kwartalnych raportów, koniec tłumaczenia się analitykom.
Gorset z długu, czyli o co chodzi z LBO
Tu zaczyna się właściwa gra o firmę Rafała Brzoski. Advent z bardzo dużą dawką prawdopodobieństwa nie wyciągnie 6 miliardów euro z własnej kieszeni (na rynku płacenie takich kwot gotówką jest rzadkością). Zastosuje raczej mechanizm Leveraged Buyout (LBO). W uproszczeniu kupi InPost za pieniądze, które InPost sam będzie musiał spłacić. To powszechna praktyka funduszy private equity na całym świecie.
Gdyby doszło do tego momentu, byłby to punkt zwrotny w tej opowieści. Z firmy nastawionej na „wzrost za wszelką cenę”, InPost stałby się zakładnikiem „efektywności kapitałowej”. Co to oznacza?
Wyobraźcie sobie InPost jako sprintera, który do tej pory biegł w najdroższych butach, nie patrząc na ich cenę. Teraz Advent założy mu na plecy 20-kilogramowy ciężar w postaci długu. Sprinter nadal musi biec, ale każdy krok musi być teraz wyliczony co do milimetra, by nie stracić energii. W języku bankowym nazywa się to kowenantami. Jeśli wskaźnik długu do zysku by wystrzelił, banki mogą przejąć stery. To wymusza żelazną dyscyplinę.
Czego nas uczy historia private equity?
Aby zrozumieć przyszłość InPostu, musimy spojrzeć na panteon spółek przejętych przez fundusze private equity. Historia jest tu najlepszym nauczycielem.
1. Hermes UK (Evri) – bliźniak z Wysp
To koronna strategia Adventu. Przejęli brytyjskiego Hermesa, zmienili go w Evri, wpompowali miliony w automatyzację i drastycznie obniżyli koszty. Efekt? Firma stała się maszynką do robienia pieniędzy, ale jej reputacja była wystawiona na ciężką próbę. Advent sprzedał ją z ogromnym zyskiem funduszowi Apollo w 2024 roku. InPost może czekać to samo – rebranding procesów (niekoniecznie nazwy) i bezlitosna optymalizacja „ostatniej mili”.
2. Allegro – bądźmy Smart!
Gdy fundusze (Cinven, Permira, Mid Europa) rządziły Allegro, nauczyli nas jednej rzeczy – jak monetyzować lojalność. To za ich czasów powstał Smart!. Początkowo był marchewką, która przyciągnęła miliony. Dziś, gdy rynek jest nasycony, marchewka drożeje, a kij (prowizje dla sprzedawców) staje się coraz cięższy. To klasyczny „playbook” funduszy – zbuduj fosę, a potem podnoś opłaty za most zwodzony.
3. Toys „R” Us – gdy dług zabija
Z kolei ten przykład to jedno wielkie ostrzeżenie. Sieć Toys „R” Us zbankrutowała, bo musiała płacić 400 mln dolarów rocznie na odsetki od długu zaciągniętego na jej własny zakup. Zabrakło pieniędzy na walkę z Amazonem. InPost musi uważać – jeśli dług będzie zbyt duży, innowacje (InPost Pay, Fresh) mogą zostać poświęcone na ołtarzu spłaty rat.
Scenariusze dla InPostu. Co nas czeka?
Jeśli transakcja dojdzie do skutku, na biurku Rafała Brzoski wylądują trzy nowe teczki z planami operacyjnymi. Co więc może czekać klientów Paczkomatów? Prześledźmy możliwe rozegrania tej sytuacji przez fundusz.
1. Scenariusz A
Najszybszy sposób na spłatę części długu? Sprzedaż majątku. InPost posiada dziesiątki tysięcy maszyn. Fundusz może je sprzedać firmie leasingowej i natychmiast wynająć z powrotem.
Skutek byłby jednak dla InPostu nienajlepszy. Bilans firmy co prawda będzie lżejszy o miliardy euro długu, ale pojawia się gigantyczny stały koszt miesięczny czynszu. To ryzykowna gra – wymaga, by maszyny pracowały na pełnych obrotach non-stop.
2. Scenariusz B
Aplikacja InPost to dziś perła UX – czysta, szybka, bez zbędnych dodatków. Pod rządami funduszu to się zmieni. Aplikacja ma ponad 14 mln użytkowników w Polsce. To niewykorzystany potencjał reklamowy.
Advent na pewno chciałby szybko monetyzować ten sukces. Reklamy ubezpieczeń przy otwieraniu skrytki? Płatna opcja „przedłużenie odbioru o 2h”? Priorytetowa skrytka w okresie świątecznym za dopłatą 5 zł? Pamiętajmy, że w świecie private equity nie ma darmowych lunchy.
3. Scenariusz C
Dziś InPost stawia maszyny, by budować zasięg. Fundusz spojrzy w Excela. Maszyna w małej gminie, która zapełnia się w 20 proc.? Będzie do likwidacji. Maszyna w centrum Warszawy? Dostawiamy drugą, bo się opłaca.
Dla klienta takie podejście może oznaczać, że musimy się spodziewać zniknięcia Paczkomatów z mniej rentownych lokalizacji. Mapa maszyn stanie się mapą dochodowości, a nie mapą potrzeb społecznych.
Czy to klient zapłaci rachunek za sprzedaż?
Dla przeciętnego Kowalskiego, który kocha Paczkomaty za wygodę i cenę, nadchodzą czasy weryfikacji. Fundusze PE są mistrzami w badaniu tzw. elastyczności cenowej. Będą sprawdzać, o ile można podnieść cenę usługi (bezpośrednio lub poprzez podwyżki np. dla Allegro/Vinted), zanim klient zrezygnuje.
Dotychczas InPost był „naszym narodowym championem”, który zdobywał Europę. Pod skrzydłami Adventu stanie się aktywem w globalnym portfelu, które ma jeden cel – wygenerować jak najwyższą możliwą do osiągnięcia stopę zwrotu rocznie.
Gdyby ta transakcja doszła do skutku, to będzie koniec romantycznej ery InPostu. Zacznie się era chłodnej, bezwzględnej matematyki. Czy InPost wyjdzie z niej silniejszy, jak Evri, czy poobijany brakiem innowacji? O tym zadecydują najbliższe kwartały i to, jak mocno zaciśnięty zostanie finansowy gorset. Jedno jest pewne – taniej to już było.
Damian Szymański, redaktor naczelny Biznes Enter
Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.
Zdjęcie główne: InPost