Nouriel Roubini w garniturze przemawiający do mikrofonu, z uniesioną dłonią i ekspresyjną mimiką.

Przewidział kryzys finansowy. Teraz ostrzega Europę. „To prawdziwe zagrożenie”

Największymi bolączkami Europy są imigracja i „woke” – twierdzi administracja Donalda Trumpa. Inną diagnozę przestawia Nouriel Roubini, zwany też Doktorem Zagładą, gdyż to on przewidział kryzys finansowy z roku 2008. W ocenie ekonomisty Stary Kontynent nie nadąża w wyścigu o innowacyjność, a do tego dławi się własnym rozdrobnieniem i nadmiernymi regulacjami. Ekspert diagnozuje też elementy wymagające pilnej naprawy.

  • Teza. Europa gospodarczo i ludnościowo mogłaby spokojnie konkurować ze Stanami Zjednoczonymi. Problem w tym, że w obliczu spowolnienia wzrostu produktywności państwa Starego Kontynentu nie są w stanie wsiąść do bolidu innowacyjności, w których siedzą USA i Chiny. My próbujemy ich ścigać konno.
  • Dowód. W ciągu 15 lat PKB USA wzrosło o 87 proc., a w Unii Europejskiej – o 13,5 proc. Co gorsza, w Europie firmy technologiczne nie mają przestrzeni do rozwoju, dlatego w ciągu ostatnich pięciu dekad tylko 14 podmiotów działających na tym kontynencie rozrosło się z poziomu startupu do giganta o kapitalizacji 10 mld dolarów. Wszystko przez nadmierne regulacje i zapóźnienia Europy w inwestycjach w najistotniejszych dziś gałęziach, szczególnie obronności, którą to kwestię UE – zdaniem Roubiniego – scedowała na USA.
  • Efekt. Jeśli Europa pozwoli na pogłębienie swojego zacofania technologicznego w nadchodzących dekadach, to ryzykuje długotrwałą stagnacją i dalszym spadkiem gospodarczym w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami.

Nouriel Roubini w swojej analizie dla Project Syndicate wprost ocenia: nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA stawia błędną diagnozę problemów Europy, czyli najpewniejszego sojusznika Ameryki. Odrzuca stawianą przez nią tezę, że za jej słabością stoi nieograniczona imigracja i „woke”. „W rzeczywistości odsetek osób urodzonych za granicą, którzy przebywają w Stanach Zjednoczonych, jest nieco wyższy niż w Europie” – wskazuje ekonomista.

Przyznaje zarazem, że Unia Europejska rzeczywiście stoi w obliczu egzystencjalnego zagrożenia. Nie ma ono jednak nic wspólnego z imigracją czy polityką kulturową, ale z zacofaniem gospodarczym i technologicznym.

Nouriel Roubini wskazuje na problem Europy

Podaje też konkretne liczby na dowód. W latach 2008-2023 PKB USA wzrósł o 87 proc., podczas gdy w UE – zaledwie o 13,5 proc. W tym samym czasie PKB per capita w Unii spadł z 76,5 proc. (poziomu porównywalnego z amerykańskim) do 50 proc. „Nawet najbiedniejszy stan USA – Missisipi – ma wyższy dochód per capita niż kilka głównych gospodarek europejskich, w tym Francja, Włochy czy średnia unijna” – pisze Roubini.

Tej pogłębiającej się luki ekonomicznej nie da się wytłumaczyć czynnikami demograficznymi. Odzwierciedla ona raczej silniejszy wzrost produktywności w Stanach Zjednoczonych, głównie dzięki innowacjom technologicznym i wyższej całkowitej produktywności czynników produkcji (TFP). Obecnie około połowa z 50 największych firm technologicznych na świecie pochodzi z Ameryki, a tylko cztery z Europy. W ciągu ostatnich pięciu dekad 241 amerykańskich firm rozwinęło się ze startupów w firmy o kapitalizacji rynkowej co najmniej 10 miliardów dolarów, w porównaniu z zaledwie 14 w Europie.

Nouriel Roubini w analizie dla Project Syndicate

Ekonomista w swojej analizie wskazuje, że dziś wyścig o przywództwo technologiczne obejmuje szeroki wachlarz. Znalazły się w nim:

  • sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe,
  • projektowanie i produkcja półprzewodników,
  • robotyka,
  • komputery kwantowe,
  • energetyka syntezy jądrowej,
  • technologie finansowe (fintechy),
  • technologie obronne.

Liderami w poszczególnych branżach są Stany Zjednoczone lub Chiny, które próbują sobie wyszarpać plastron globalnego lidera w wyścigu o innowacyjność. Problem w tym, że Europa nawet nie ogląda ich pleców; ona bierze udział w zupełnie innym wyścigu, gdzie nie używa się bolidów, ale koni. Działalność innowacyjna na kontynencie bazuje głównie na: Wielkiej Brytanii, Niemcach, Francji i Szwajcarii. Dwa z tych państw nie są nawet członkami UE.

Przyczyny zapóźnienia technologicznego Europy

Zdaniem Roubiniego perspektywy Unii są marne, gdyż świat spodziewa się, że kolejna fala innowacji będzie bardziej przełomowa niż wszystkie pozostałe z ostatniego półwiecza. A skąd w ogóle wzięła się taka luka technologiczna między USA a Europą? Ekonomista wymienia kilka czynników:

  1. Głębszy i dynamiczniejszy ekosystem finansowania startupów w USA.
  2. Nadmierne i rozdrobnione regulacje w Unii, związane z tym, że organizację tę tworzy 27 suwerennych państw (według analizy Międzynarodowego Funduszu Walutowego bariery rynku wewnętrznego działają jak cło ok. 44 proc. na towary i 110 proc. na usługi).
  3. Zróżnicowane podejście do podejmowania ryzyka, które w Europie jest raczej karane, podczas gdy w USA jest wkalkulowane w potencjalny rozwój.
  4. Głęboko zintegrowany kompleks akademicko-wojskowo-przemysłowy w USA w porównaniu z chronicznym niedoinwestowaniu Europy we własną obronność.

Jeśli Europa pozwoli na pogłębienie swojego zacofania technologicznego w nadchodzących dekadach, to ryzykuje długotrwałą stagnacją i dalszym spadkiem gospodarczym w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami.

Nouriel Roubini w analizie dla Project Syndicate

Jest światełko w tunelu dla Europy

Dr Zagłada jednak światełko nadziei dla Europejczyków. Wskazuje, że ich decydenci zauważyli problem i zaczynają przedstawiać propozycje reform. Stąd m.in. raporty Draghiego i Letty.

Ponadto Europa zachowuje szereg atutów. Są nimi: wysokiej jakości kapitał ludzki, doskonałe systemy edukacji i światowej klasy instytucje badawcze. „Dzięki odpowiednim zachętom i reformom regulacyjnym, atuty te mogłyby wspierać znacznie wyższy poziom innowacyjności komercyjnej” – uważa Roubini.

Krystian Rosiński, dziennikarz i wydawca Biznes Enter

Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.

Zdjęcie główne: Flickr / WEF CC2.0

Motyw