Partnerzy merytoryczni
Podpisywanie dokumentu przez Ursulę von der Leyen i Narendrę Modiego w eleganckim wnętrzu.

Zeswatane małżeństwo z rozsądku. Indie łączą siły z Europą, ale pod pewnymi warunkami

Obrączki nałożono. Wesele zapowiedziano. Jednak uczuć nie stwierdzono. W takim nastroju, mimo różnic dzielących obu sygnatariuszy, Indie i Unia Europejska zawierają „małżeństwo z rozsądku”. Nie kieruje nimi uczucie czy wspólnota wartości, lecz zimny rachunek korzyści. Bruksela przestała postrzegać Nowe Delhi jako zwykły rynek wschodzący i zaczęła traktować je jak strategicznego współmałżonka, którego obecność gwarantuje stabilność w trudnych czasach.

  • Teza. Szczyt w Nowym Delhi sformalizował sojusz oparty na de-riskingu, w którym Indie stają się dla Europy nowym dużym rynkiem, o który można konkurować, a dla Indii UE to ciekawa alternatywa dla partnera technologicznego.
  • Dowód. Przy wymianie towarowej rzędu 132 mld euro i obecności 6 tys. europejskich firm w Indiach, integracja gospodarcza wymusiła stworzenie wspólnych ram prawnych dla ochrony kapitału. Zapewnić je mają kolejne porozumienia.
  • Efekt. Równoległe procedowanie umów o wolnym handlu i technologii daje obu stronom szansę na przetrwanie globalnej rywalizacji, o ile uda się przełamać protekcjonizm w sektorach tradycyjnych.

Decydującym impulsem do podjęcia negocjacji nad nowym porozumieniem był luty zeszłego roku. Wtedy całe Kolegium Komisarzy Unii Europejskiej złożyło wizytę w Indiach. Był to gest bez precedensu, który jasno wskazał, że Bruksela zaczęła postrzegać Indie jako realną przeciwwagę dla globalnych wstrząsów gospodarczych.

Unia, jeszcze przed podpisaniem nowej umowy, stała się najważniejszym partnerem towarowym Indii, osiągając w roku fiskalnym 2024-25 r. wymianę handlową na poziomie około 132 mld euro. Jeszcze ważniejszy okazał się jednak sektor usług cyfrowych, którego eksport z Indii do UE podwoił się w ciągu pięciu lat.

To on wyrasta na fundament nowej relacji. Powstające na naszych oczach partnerstwo nie opiera się jednak na prostej wymianie dóbr. Indie i Europę zaczyna łączyć gęstą sieć wzajemnych zależności, w której indyjska inżynieria cyfrowa staje się kuszącym partnerem dla europejskiego przemysłu.

Koniec epoki dyplomatycznych uprzejmości

Relacje Indie-UE w ostatnich miesiącach uległy poważnym zmianom. Ewoluowały od ogólnych ram dyplomatycznych ku współpracy nastawionej na konkretne wyniki. Negocjacje nad nowym porozumieniem handlowym pokazały, że obie strony przestały udawać, iż dzielące je wartości (na przykład podejście do klimatu, czy praw obywatelskich) są przeszkodą nie do pokonania.

Rozmowy zostały podporządkowane twardemu rachunkowi zysków i strat. Unia Europejska prowadzi negocjacje równolegle w kilku obszarach, obejmujących wolny handel, ochronę inwestycji oraz zabezpieczenie oznaczeń geograficznych. Celem nie jest jedynie obniżenie ceł, lecz stworzenie bezpiecznego i przewidywalnego środowiska dla europejskiego kapitału, który coraz częściej musi opuszczać mniej stabilne rynki Azji.

Nowa umowa inwestycyjna ma zastąpić rozproszone i wygasłe porozumienia dwustronne. Dla tysięcy europejskich firm działających w Indiach oznacza to realne gwarancje prawne, których dotąd brakowało.

Nowe otwarcie dla handlu

Nowa umowa oznacza szerokie otwarcie rynku indyjskiego na produkty z Unii Europejskiej. Indie obniżą cła na 96,6 proc. unijnego eksportu, w tym w sektorach dotąd silnie chronionych. Największe zmiany obejmą motoryzację, alkohol i przemysł.

Cła na europejskie samochody spadną z bardzo wysokiego poziomu do 10 proc. przy zachowaniu limitów ilościowych, a stawki na wino oraz alkohole wysokoprocentowe zostaną istotnie obniżone. W przypadku maszyn i produktów chemicznych taryfy zostaną całkowicie zniesione, co znacząco poprawi warunki dla europejskich producentów i dostawców technologii.

Unia Europejska zniesie cła na 99,5 proc. indyjskiego eksportu, pozostawiając ochronę jedynie w najbardziej wrażliwych sektorach rolnych, takich jak nabiał czy cukier. Skala liberalizacji ma przełożyć się na wyraźny wzrost wymiany handlowej. Eksport Unii do Indii ma się podwoić do 2032 r. a sprzedaż indyjskich towarów na rynku unijnym wzrosnąć o 30 do 50 proc. w perspektywie najbliższych kilku lat.

Technologia jako nowa waluta zaufania

Technologia nie jest w tym porozumieniu dodatkiem, lecz jego rdzeniem i głównym powodem zbliżenia. W świecie, w którym przewaga w sztucznej inteligencji czy produkcji półprzewodników przekłada się bezpośrednio na siłę polityczną, dostęp do zaufanych technologii staje się kwestią bezpieczeństwa narodowego. Zarówno Indie, jak i Europa dostrzegają ten trend.

Z perspektywy Nowego Delhi stawka jest wysoka: współpraca z Unią otwiera drogę do kapitału i udziału w projektach z zakresu nowych technologii. Ta możliwość pozwoliłaby indyjskim firmom przeskoczyć z roli prostego wykonawcy do współtwórcy globalnych technologii.

Unia Europejska zyskuje zaś nowy rynek zbytu i dostęp do surowców metali ziem rzadkich, którymi dysponują Indie. W tym kontekście gwałtowny wzrost eksportu usług z Indii do Unii jest konsekwencją strukturalnego dopasowania obu gospodarek.

Indyjskie firmy przestały być prostym zapleczem IT. Firmy z tego kraju dziś odpowiadają za projektowanie systemów i cyfrową modernizację europejskiego przemysłu ciężkiego. Dlatego kluczowe znaczenie zyskało zaufanie regulacyjne. Europa musi mieć pewność co do ochrony danych, a Indie potrzebują stabilnego rynku zbytu dla swojego prężnie rozwijającego się sektora.

Rolnictwo i klimat jako granice porozumienia

Szczyt ujawnił jednak, że nawet najbardziej pragmatyczne zbliżenie napotyka na nieprzekraczalne granice wyznaczone przez politykę wewnętrzną. W sektorach tradycyjnych obie strony pozostają w klinczu: Indie, chroniąc miliony drobnych gospodarstw rolnych oraz własny przemysł motoryzacyjny, nie mogą pozwolić sobie na bezwarunkowe otwarcie rynku. Z kolei unijna polityka klimatyczna, z mechanizmem CBAM (cło węglowe) na czele, jest postrzegana przez indyjskich producentów stali i cementu jako nowa forma protekcjonizmu uderzająca w ich konkurencyjność.

Pomimo tych napięć, szczyt przyniósł wymierne korzyści w innych obszarach. Indie uzyskały ułatwienia w mobilności dla specjalistów technologicznych, co było kluczowe dla ich sektora usług, natomiast UE zyskała szerszy dostęp do indyjskich zamówień publicznych. Te bolesne kompromisy pokazują, że obie strony wybrały drogę „selektywnej integracji”. Są gotowe na ustępstwa tam, gdzie stawką jest przetrwanie w globalnym wyścigu technologicznym.

Umowa handlowa ma wejść w życie najwcześniej na początku 2027 r. Jej los nie jest jednak przesądzony. Najpierw dokument musi zostać zatwierdzony przez Radę UE, Parlament Europejski i indyjski parlament. Jak pokazała ostatnia decyzja w sprawie umowy z Mercosur, proces ten wcale nie musi być jedynie formalnością.

Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter

Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.

Zdjęcie główne: Narendra Modi / X

Motyw