
Sztuczna inteligencja odmieniana jest dziś przez wszystkie przypadki, budząc powszechną fascynację, ale i głęboki niepokój o to, kiedy przewyższy nas intelektem i czy wkrótce nam nie zagrozi. Zdaniem Bartosza Pacuszki, partnera EY najważniejsze, żebyśmy jako kraj maksymalnie wykorzystali potencjał, jaki drzemie w AI. Bez obrażania się na technologię, która rozwija się obecnie w zawrotnym tempie. Polacy w tej branży są potęgą.
- Czytasz artykuł sponsorowany. To oznacza, iż serwis otrzymał wynagrodzenie za przygotowanie tego materiału. Nie oznacza to jednak, że jest ona napisana pod dyktando partnera. Wprost przeciwnie. Jak w każdym materiale, który czytasz na Biznes Enter, zostały w pełni dochowane standardy rzetelności dziennikarskiej. Dlatego też jest on podpisany nazwiskiem autora. Obie strony – redakcja, jak i nasz partner, zaakceptowały te warunki. Dziękujemy więc, że jesteś z nami.
- Teza. Polska może zniwelować wieloletnie zapóźnienia gospodarcze poprzez agresywną adopcję generatywnej sztucznej inteligencji, która pozwala pominąć tradycyjne etapy cyfryzacji.
- Dowód. Nowoczesne modele AI są dostępne w modelu demokratycznym (chmura), co sprawia, że bariera wejścia przesunęła się z posiadania technologii na dostęp do energii i determinację liderów.
- Efekt. Przekształcenie roli pracownika w nadzorcę procesów AI pozwoli polskim MŚP na skalowanie operacji przy ograniczonych zasobach kadrowych i kapitałowych.
Spis treści
Co ciekawe, jak przekonuje w rozmowie z Biznes Enter Pacuszka, sam termin sztucznej inteligencji, ukuty blisko 70 lat temu, niefortunnie utożsamia nowe technologie z naszymi najbardziej pożądanymi, ludzkimi cechami, co już z definicji budzi obawy i naturalny opór.
Gdybyśmy używali pojęć takich jak „maszyny uczące się” czy po prostu „cybernetyka”, kontrowersje wokół ich rozwoju byłyby znacznie mniejsze. W rzeczywistości mówimy o programach rozwiązujących problemy nie na bazie sztywnych instrukcji, lecz poprzez obserwację danych i samodzielne dochodzenie do wniosków.
Zobacz całe nagranie z Bartoszem Pacuszką poniżej:
Syndrom polskiego roweru – od wynalazców do kolarzy
Aby zrozumieć dzisiejszy technologiczny wyścig, Bartosz Pacuszka proponuje błyskotliwą analogię – nie potrafimy biegać tak szybko, jak jeżdżą rowery, ani jeździć rowerem tak szybko, jak samochody, ale potrafimy te maszyny konstruować, by robiły to za nas. Z rynkowymi innowacjami jest podobnie – można je wymyślać, uczyć się ich obsługi lub wykorzystywać do dalszych ulepszeń. Gdzie w tym łańcuchu znajduje się polska gospodarka?
Z jednej strony, Polacy są wybitni w tworzeniu nowych rodzajów algorytmów sztucznej inteligencji. Niestety, robią to głównie poza granicami kraju. Rodzimi eksperci stoją za sukcesami takich światowych gigantów jak OpenAI, Google czy NVIDIA.
Dzieje się tak, ponieważ dzisiejsza rewolucja zmieniła zasady gry – budowa najnowocześniejszych modeli to już nie tylko wysiłek intelektualny do wykonania z kartką i długopisem, ale przede wszystkim potężne wyzwanie finansowe i infrastrukturalne.
Energia, czyli nowa waluta rewolucji AI
Doszliśmy do momentu, w którym przełomowe możliwości maszyn myślących wynikają bezpośrednio z gigantycznej skali ich działania. Ta skala to olbrzymie centra danych wyposażone w najnowocześniejsze komputery i procesory, które pochłaniają astronomiczne wręcz ilości energii. Nauka w dużej mierze podąża dziś za pieniądzem.
Sztuczna inteligencja zrzuciła swoje cyfrowe rękawice i zaczęła domagać się betonu. Jak trafnie ujmuje to ekspert EY: „Musi być nakarmiona danymi, a żeby być w stanie przetwarzać efektywnie procesy, musi mieć dostęp do energii”.
Doskonałym zobrazowaniem tego zjawiska jest fakt, że już dwa lata temu tacy giganci jak Microsoft zaczęli rekrutować fizyków termojądrowych. Firmy te dotknęły ściany i zrozumiały, że popyt na energię w centrach danych będzie gwałtownie rósł. Dla Polski i całego naszego regionu to właśnie dostęp do stabilnej i taniej energii stanowi obecnie najważniejsze wyzwanie na drodze do rozwoju sztucznej inteligencji.
Dług technologiczny, a „żabi skok” afrykańskim wzorem
Zejście z poziomu globalnej infrastruktury do realiów polskiego biznesu ukazuje niejednoznaczny obraz. Chociaż w skali świata to branże IT oraz medialna najszybciej absorbują innowacje, polską dumą od wielu lat pozostaje nowoczesny sektor bankowy. Jesteśmy w globalnej awangardzie – od wdrożeń pierwszych banków internetowych 25 lat temu, przez sukces płatności BLIK, po zautomatyzowane procesy pozwalające na otrzymanie kredytu hipotecznego w 6 minut. Bankowość bardzo sprawnie wdrażała algorytmy analityczne już od dekady.
Niestety, jako cała gospodarka nie dotrzymujemy tego tempa. Polskim firmom ciąży poważny dług technologiczny, a pod względem automatyzacji procesów czy cyfryzacji wyprzedzają nas nawet południowi sąsiedzi. To skutecznie spowalnia masową adopcję innowacji.
Czy jesteśmy zatem skazani na powolne odrabianie strat dekada po dekadzie? Niekoniecznie. Pacuszka wskazuje, że możemy wykonać gospodarczy „żabi skok”. Porównuje to do sytuacji w Afryce, gdzie brak przestarzałej infrastruktury paradoksalnie umożliwił błyskawiczny rozwój płatności mobilnych, technologii chmurowych czy blockchaina.
Nowoczesna generatywna sztuczna inteligencja potrafi wręcz zaabsorbować niedoskonałości naszego długu technologicznego. Może pomóc w szybkim uporządkowaniu danych, modernizacji starych systemów czy zastąpieniu braków kadrowych, omijając konieczność prowadzenia żmudnych, 10-letnich transformacji. Dziś wdrożenia projektów AI to nierzadko kwestia miesięcy, a nawet tygodni.
Zwyciężyć można determinacją
Przewagą naszych czasów jest technologiczna równość. Najbardziej zaawansowane modele są teraz na wyciągnięcie ręki, dostępne z poziomu chmury na równi dla polskiego przedsiębiorcy i biznesmena ze Stanów Zjednoczonych.
Czego zatem nam brakuje? Odważnych decyzji i wizjonerskich liderów. Sam kapitał technologiczny to dziś za mało, aby budować silne PKB; potrzebujemy determinacji, ryzyka i pasji. Puentując obecną pozycję polskiego biznesu, Bartosz Pacuszka zostawia nas z optymistyczną i trafną refleksją: „My możemy być cały czas liderem, nawet po prostu najszybciej jeżdżąc na tych rowerach, niekoniecznie robiąc najszybsze rowery”. Wyścig trwa.
Damian Szymański, redaktor naczelny Biznes Enter
Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.
Zdjęcie główne: Biznes Enter