
Piątek, 20 lutego 2026 r., zapisze się w podręcznikach ekonomii jako dzień, w którym amerykański system prawny ostatecznie wyznaczył granice władzy wykonawczej w handlu międzynarodowym. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych, stosunkiem głosów sześć do trzech, unieważnił potężną część agendy celnej prezydenta Donalda Trumpa. To orzeczenie to nie tylko potężny cios w sztandarową politykę gospodarczą obecnej administracji, ale przede wszystkim trzęsienie ziemi dla globalnych rynków, które od miesięcy funkcjonowały w cieniu gigantycznych taryf. Biznes Enter tłumaczy konsekwencje decyzji amerykańskich sędziów.
- Teza. Wyrok Sądu Najwyższego USA, który unieważnił gigantyczne cła wprowadzone na mocy ustawy IEEPA, definitywnie kończy erę arbitralnej i jednostronnej polityki handlowej prezydenta, przywracając rynkom fundamenty prawno-ekonomicznej przewidywalności.
- Dowód. Decyzja podjęta stosunkiem głosów 6 do 3 wprost dowodzi, że władza wykonawcza nie posiada konstytucyjnych uprawnień do samodzielnego nakładania taryf celnych stanowiących ukryty podatek narodowy, co otwiera teraz wielomiliardową i niezwykle skomplikowaną batalię o zwrot nienależnie pobranych 175 miliardów dolarów na rzecz amerykańskich importerów.
- Efekt. Dla polskiego biznesu, zwłaszcza przedsiębiorstw zorientowanych na eksport za ocean oraz tych osadzonych w skomplikowanych globalnych łańcuchach dostaw, orzeczenie to oznacza odczuwalny spadek kosztów operacyjnych, znaczące zniwelowanie ryzyka nagłych szoków cenowych oraz upragniony powrót do stabilniejszych reguł gry na arenie międzynarodowej.
Porażka Donalda Trumpa
Dlaczego analitycy i komentatorzy na świecie czekali na decyzję Sądu Najwyższego USA? Ponieważ wyrok obala nowatorską i kontrowersyjną interpretację ustawy o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych (IEEPA), na której Biały Dom opierał swoje bezprecedensowe działania celne uderzające w niemal każdy kraj na Ziemi.
Sąd Najwyższy USA wymierza mocny cios w samo serce polityki Donalda Trumpa
Sędziowie uznali bez cienia wątpliwości to prawo, na którym opierały się nowe importowe obciążenia, nie upoważnia prezydenta do nakładania ceł. W opinii napisanej przez prezesa Sądu Najwyższego Johna Robertsa wyraźnie zaznaczono, że konstytucyjne prawo do nakładania podatków należy wyłącznie do Kongresu.
Z tak postawioną spawą nie zgodzili się sędziowie Clarence Thomas, Samuel Alito oraz Brett Kavanaugh, którzy zgłosili zdania odrębne, jednak dla rynków przekaz większości jest w pełni klarowny. Prezydent nie może jednostronnie, bez zgody parlamentu, nakładać potężnych obciążeń na dowolne państwo w dowolnym czasie, a do usprawiedliwienia tak nadzwyczajnych uprawnień niezbędna jest wyraźna „autoryzacja legislacyjna”.
Zastosowanie ustawy IEEPA do wprowadzenia taryf na taką skalę było ruchem absolutnie bezprecedensowym w historii amerykańskiej prezydentury.
Finansowe tsunami i widmo gigantycznych zwrotów
Unieważnienie ceł to dopiero początek logistycznego i finansowego koszmaru dla amerykańskiej administracji federalnej. Zgodnie z szacunkami niezależnego ośrodka badawczego Penn-Wharton Budget Model, nienależnie pobrane środki, które rząd USA może być zmuszony zwrócić tysiącom firm, sięgają astronomicznej kwoty 175 mld dol.
Sama agencja U.S. Customs and Border Protection informowała już w grudniu ubiegłego roku, że kwota pobranych taryf opartych na IEEPA wynosiła około 129 mld dol. Sędzia Brett Kavanaugh w swoim zdaniu odrębnym nie bez powodu ostrzegał, że ewentualny proces zwrotów prawdopodobnie zamieni się w całkowity bałagan.
Samo orzeczenie Sądu Najwyższego milczy na temat tego, czy i w jaki sposób wyższe stawki zostaną zrefundowane, co przenosi cały ciężar decyzji z powrotem na sądy niższej instancji, w tym przede wszystkim na Sąd Handlu Międzynarodowego (CIT).
Jak zauważa w CNBC prawniczka Joyce Adetutu, na pewno nie ma mowy o szybkim i zautomatyzowanym zwrocie gotówki za pomocą jednego kliknięcia. Prawdopodobnie Amerykanów czeka powołanie specjalnego komitetu sterującego, który będzie musiał zarządzać ponad tysiącem złożonych już w tej sprawie skomplikowanych pozwów. Nawet jeśli sądy ostatecznie nakażą oddać pieniądze, przedsiębiorstwa muszą przygotować się na prawną batalię trwającą miesiące, a nawet całe lata.
Bałagan finansowy, jakiego Ameryka dawno nie widziała
Problem nie ogranicza się wyłącznie do samej gotówki wpłaconej bezpośrednio do budżetu państwa. Firmy importujące towary zamroziły dodatkowe miliardy dolarów w obligacjach i zabezpieczeniach bezwzględnie wymaganych przez amerykański rząd w celu zagwarantowania spłat.
Eksperci handlowi wskazują, że ze względu na drastyczne podwyżki stawek celnych – z 10 proc. do 25 proc. i więcej w zależności od asortymentu – kwoty gwarancji radykalnie wzrosły, obejmując widełki od minimalnych 50 tys. do nawet 450 mln dol. Doprowadziło to do wykreowania historycznej liczby ponad 24 tys. niewystarczających zabezpieczeń celnych, których łączną wartość oszacowano na blisko 3,6 miliarda dolarów.
Odzyskanie tych środków od instytucji ubezpieczeniowych będzie wymagało żmudnych audytów dokumentacji, które opóźnią przywrócenie płynności przedsiębiorstwom o kolejne 30 do 60 dni.
Globalne rynki łapią oddech, politycy triumfują
Reakcja świata biznesu oraz rynków kapitałowych na historyczny wyrok była natychmiastowa i przepełniona wyraźną ulgą. Przedstawiciele branży detalicznej, obuwniczej czy alkoholowej przyjęli decyzję z entuzjazmem, upatrując w niej jedyną szansę na szybki powrót do przewidywalnego środowiska biznesowego i zahamowanie drastycznego wzrostu cen.
Matt Priest z grupy branżowej Footwear Distributors and Retailers of America podkreślił oficjalnie, że orzeczenie to zbawienna pomoc w czasie bezprecedensowej presji kosztowej niszczącej marże. Z kolei Chris Swonger z Distilled Spirits Council zaapelował wprost do administracji o permanentny powrót do zerowych stawek celnych z głównymi partnerami handlowymi. Dla inwestorów z Wall Street decyzja ta oznacza ewidentny, krótkoterminowy impuls wzrostowy, zwłaszcza dla akcji spółek w pełni zależnych od globalnych i skomplikowanych łańcuchów dostaw.
Również główni partnerzy handlowi Stanów Zjednoczonych przyjęli orzeczenie z ogromnym, choć wciąż ostrożnym optymizmem. Kanadyjski minister do spraw relacji handlowych z USA, Dominic LeBlanc, stwierdził otwarcie, że wyrok w 100 proc. potwierdza nieuzasadniony i bezprawny charakter amerykańskich taryf nałożonych w ramach ustawy IEEPA.
Identyczne głosy poparcia płyną z Europy – Olof Gill, zastępca rzeczniczki Komisji Europejskiej, dobitnie przypomniał, że globalny biznes po obu stronach Atlantyku opiera się na stabilności i przewidywalności legislacyjnej. Rząd w Londynie zapowiedział natomiast dalszą, wytężoną pracę nad pełnym zrozumieniem wpływu wyroku na preferencyjne stawki oraz wyłączenia sektorowe, jakie Wielka Brytania wynegocjowała w swojej wymianie z Waszyngtonem. Mimo powszechnej radości, eksperci ze szwajcarskiego zrzeszenia Swissmem ostrzegają – to niezwykle ważna runda, ale jeszcze nie ostateczne zwycięstwo obrońców wolnego handlu.
Donald Trump na politycznych deskach
Dla samego Donalda Trumpa orzeczenie jest potężną wizerunkową oraz gospodarczą porażką, niszczącą jego retorykę o bezkosztowym łataniu amerykańskiego budżetu.
Prezydent wielokrotnie zaklinał rzeczywistość, twierdząc z przekonaniem, że to zagraniczne państwa ponoszą realny koszt jego taryf, mimo że jego własna administracja po cichu przyznawała, iż cały ciężar danin spoczywa de facto na amerykańskich importerach i docelowo konsumentach.
Polityk chwalił się potężnymi przychodami, które w jego ocenie mogłyby wkrótce całkowicie zastąpić podatek dochodowy i sfinansować obiecane obywatelom czeki na kwotę 2000 dol. z tak zwanej dywidendy celnej. Wyrok obnaża jednak brutalną dla miliardera prawdę – polityka oparta na chaosie oraz kreatywnej, naciąganej interpretacji prawa o stanach wyjątkowych nie przetrwała zderzenia z niezależnym wymiarem sprawiedliwości.
Ekonomiczne skutki uboczne
Unieważnienie wielomiliardowych obciążeń celnych to fundamentalna i dynamiczna zmiana w całej światowej gospodarki. Zniesienie taryf opartych na IEEPA, które według szacunków eksperta Briana LeBlanca z PNC Financial Services Group stanowiły aż 60 proc. wszystkich wprowadzonych przez Trumpa obciążeń, natychmiast zdejmuje ogromną presję inflacyjną z wielu rynków.
Mateusz Czyżkowski, analityk rynków finansowych XTB, trafnie w swojej analizie zauważa, że owo zjawisko dezinflacyjne powinno z założenia ułatwić amerykańskiemu bankowi centralnemu (Fed) płynną kontynuację cyklu obniżek stóp procentowych.
Z drugiej strony ostrzega on, że konieczność fizycznego zwrotu ponad 100 mld dol. amerykańskim importerom wygenerowałaby potężny wyrwę budżetową, co drastycznie zwiększyłoby natychmiastowe potrzeby pożyczkowe rządu, podbiło rentowności obligacji skarbowych i w konsekwencji mogłoby mocno ciążyć amerykańskiej walucie.
Plan „B” Białego Domu
Pamiętajmy jednak, że administracja urzędującego prezydenta z pewnością nie złoży broni bez twardej walki prawnej. Skoro instrumentalne użycie IEEPA okazało się ostatecznie nielegalne, gabinet Owalny nieuchronnie sięgnie po inne, zapasowe legislacyjne wytrychy, by utrzymać swój protekcjonistyczny kurs.
Prawnicy zajmujący się handlem międzynarodowym wskazują, że prezydent może próbować reaktywować Sekcję 232 ustawy o rozszerzeniu handlu z 1962 r., która sprytnie powołuje się na mgliste kwestie bezpieczeństwa narodowego.
Alternatywą pozostają również Sekcje 201 i 301 ustawy o handlu z 1974 r., a także wyjątkowo ryzykowna Sekcja 122 tej samej regulacji, pozwalająca na nałożenie tymczasowych ceł do 15 proc. na maksymalnie 150 dni wyłącznie w przypadku udowodnionych, fundamentalnych problemów z bilansem płatniczym. Problem Trumpa polega jednak na tym, że agresywne korzystanie z tych narzędzi narzuca rygorystyczne limity czasowe, a dalsze przedłużanie wojny handlowej na tych podstawach wymagałoby już trudnej do uzyskania akceptacji podzielonego Kongresu.
Trump w odwrocie
Decyzja z 20 lutego to niewątpliwie wielki triumf sprawnie działających instytucjonalnych bezpieczników nad nieposkromionym politycznym apetytem najwyższych władz.
Uznając jednostronne zapędy administracji Białego Domu w sferze polityki fiskalnej za rażąco niezgodne z ustawą zasadniczą, Sąd Najwyższy skutecznie uchronił globalną gospodarkę przed dalszym pogrążaniem się w mrokach permanentnego chaosu taryfowego.
Z politycznego i wizerunkowego punktu widzenia to bezprecedensowa porażka mialiardera z Mar-a-Lago, który tuż przed samym wyrokiem pisał w mediach społecznościowych, że w przypadku negatywnej decyzji państwo będzie po prostu „załatwione”. Ostatecznie to jednak nie zagraniczne rządy, ale amerykańscy podatnicy oraz niezależny system sprawiedliwości wystawili rachunek za eksperymentalną politykę gospodarczą opartą na omijaniu procesów legislacyjnych. Twarzą tych wszystkich działań jest Donald Trump i to on będzie musiał wypić teraz piwo, które sam naważył.
Damian Szymański, redaktor naczelny Biznes Enter
Zdjęcie główne: White House/Flickr.com