Partnerzy merytoryczni
Joseph Stiglitz

Noblista ostrzega. „Kolejna pandemia będzie znacznie gorsza”

Wspomnienie minionej zarazy wciąż jest żywe w pamięci współczesnych społeczeństw. Towarzyszące pandemii Covid-19 poczucie niepewności, strachu i bezsilności straumatyzowało całe pokolenia. Nic dziwnego – badania mówią, że rozpowszechniający się po świecie wirus był odpowiedzialny za około 18,2 miliona dodatkowych zgonów. Jak jednak ostrzega Joseph E. Stiglitz, laureat Nagrody Nobla, „kolejna pandemia będzie znacznie gorsza”. Dlaczego?

  • Teza. Joseph E. Stiglitz, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii uważa, że symptomy społeczno-gospodarcze, które umożliwiły rozwój pandemii Covid-19 nie zostały rozwiązane, a wręcz miejscami pogłębiły się.
  • Dowód. Rozpowszechnianie się wirusa powoduje zubożenie społeczeństwa i pogorszenie warunków życia całych grup społecznych, co z kolei sprawia, że więcej osób znajduje się w grupie ryzyka przyszłych epidemii.
  • Efekt. Aby rozerwać błędne koło pandemii, potrzebna jest bardziej stanowcza polityka wyrównywania dostępu do służby zdrowia. Zarówno na poziomie lokalnym, jak i całych państw.

Na stronie Project Syndicate ukazał się artykuł autorstwa Josepha E. Stiglitza, laureata Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii i profesora Uniwersytetu Columbia. Noblista w swoim tekście stawia tezę, że symptomy społeczno-gospodarcze, które umożliwiły rozwój pandemii Covid-19 nie zostały rozwiązane, a wręcz miejscami pogłębiły się.

Z tego powodu naukowiec przestrzega, że jeśli nie uda się pokonać tych wyzwań to kolejna pandemia, która „jest tylko kwestią czasu”, przyniesie jeszcze poważniejsze konsekwencje. Dotknąć mają one najsłabszych.

Błędne koło pandemii

Przepis na zarazę jest stosunkowo prosty. Jego głównymi składnikami jest:

  • przeludnienie,
  • mobilność,
  • praca w bezpośrednim kontakcie z drugim czlowiekiem,
  • ubóstwo,
  • złe odżywianie i ogólny stan zdrowia społeczeństwa.

Wiele z tych czynników już dziś występuje w różnych miejscach świata. Z tego powodu przedstawiciele służby zdrowia publicznego po raz kolejny ostrzegają, że kolejna światowa pandemia to kwestia „kiedy, a nie czy”.

Wybuch pandemii to jednak dopiero początek kłopotów w danym kraju. Jak zauważa Stiglitz, większość epidemii tworzy błędne koło. Najpoważniejszym ich konsekwencjamii, oprócz oczywiście skutków zdrowotnych, są te związane z gospodarką. Wybuch pandemii oznacza zawsze większy lub mniejszy kryzys dla ekonomii danego kraju. Rozpowszechnianie się wirusa powoduje zubożenie społeczeństwa i pogorszenie warunków życia całych grup społecznych, co z kolei sprawia, że więcej osób znajduje się w grupie ryzyka przyszłych epidemii.

Opinię noblisty potwierdzają raporty Globalnej Rada ds. Nierówności, AIDS i Pandemii. Eksperci tej instytucji przeanalizowali skutki największych klęsk sanitarnych takich jak: Covid-19, AIDS, eboli i MPOX wnioski, które wyciągnęli z badanych przypadków, były jednoznaczne. Pandemie pogłębiają istniejące nierówności społeczne, a ich największymi ofiarami są osoby o najniższych dochodach.

Czy choroba nie wybiera?

W kulturze Zachodu głęboko zakorzenione jest przekonanie, że choroba nie wybiera. Warto tu wspomnieć, chociażby o ponadczasowym memento mori i towarzyszącym mu „tańcu śmierci”. Jest to chrześcijańskie przypomnienie, że nieważne kim jesteśmy za życia, to i tak wszyscy jesteśmy równi w obliczu śmierci. Jednak, jak przekonuje ekonomista Joseph Stiglitz, ten pogląd nie przechodzi dziś próby czasu.

We współczesnym tańcu śmierci można z dużym prawdopodobieństwem wskazać tych, którzy kostucha pierwsza oplącze w rytm taktów. Dowodów na to dostarczyła pandemia COVID-19.  Statystyki zachorowań pokazały, że nisko opłacani pracownicy wykonujący zawody, których nie można było przenieść do trybu zdalnego, chorowali znacznie częściej, niż osoby zatrudnione w lepiej opłacanych sektorach biurowych, które mogły pracować z domu i ograniczyć kontakty społeczne. Ich hospitalizacje miały też poważniejsze konsekwencje.

Jak zauważa Stiglitz, prace fizyczne wykonują zazwyczaj osoby o niższych dochodach niż tak zwane białe kołnierzyki i to właśnie one najmocniej odczuły kolejną odsłonę nierówności, które powodują pandemie.

Triumf publicznej służby zdrowia

W państwach, w których dominuje prywatna opieka zdrowotna, takich jak Stany Zjednoczone, wirus bywał jedynie początkiem problemów. Chorzy, aby ratować życie, musieli finansować leczenie z własnych, często skromnych oszczędności.

Z tego powodu, nawet jeśli opuszczali szpital o własnych siłach, czynili to nierzadko kosztem dorobku życia. Środki, które mogły zostać przeznaczone na edukację, podnoszenie kwalifikacji czy inwestycje, znikały wraz z rachunkami za opiekę zdrowotną. W efekcie pandemia uderzała podwójnie, niszcząc najpierw zdrowie, a następnie obniżając zasobność całych grup społecznych.

Inaczej sytuacja wyglądała w państwach dysponujących powszechnym systemem opieki zdrowotnej. Tam pacjent nie był obciążany dodatkowymi kosztami leczenia i tym samym zachował swoje pieniądze, którymi już po pandemii mógł zasilać gospodarkę swojego kraju. Zdaniem noblisty to właśnie ten element sprawił, że kraje z silną publiczną służbą zdrowia poradziły sobie lepiej z kryzysem związanym z COVID-19 niż te, które opierały się głównie na systemie prywatnym.

Z tego powodu Stiglitz apeluje, by przygotowania do nadchodzącej przyszłej pandemii zacząć od zadbania o status materialny osób najbiedniejszych i wykluczonych z systemu służby zdrowia. Nie tylko dlatego, że jest to moralnie słuszne, ale również z powodu tego, że jest to najbardziej opłacalne podejście z punktu widzenia gospodarki całego państwa.

Kogo stać na pandemię?

Stiglitz, parafrazując Napoleona, zwraca uwagę na starą prawdę: do skutecznej walki z pandemią potrzebne są przede wszystkim pieniądze – i to na każdym poziomie. Zarówno tym prywatnym, jak i gospodarek całych państw, czego dowodem była ostatnia pandemia.

Kiedy wybuch kryzys zdrowotny świat pękł na dwie części. Nowopowstałą granicę wyznaczała zasobność portfela. To ona warunkowała możliwości poszczególnych państw, co do zakupu leków, szczepionek, testów czy dotacji dla pogrążonej w lockdownie gospodarki. Jak wyliczył Stiglitz, kraje bogate mogły przeznaczyć na walkę z kryzysem około 8 proc. swojego (znacznie wyższego) PKB. Kraje o niskich dochodach dysponowały w tym samym czasie możliwościami finansowymi ocenianymi przez noblistę na zaledwie 2 proc.

By ratować swoich obywateli i gospodarki wiele państw decydowało się na gwałtowne zadłużanie się. Skutki tych decyzji są widoczne do dziś. Jak zauważa noblista, COVID-19 spowodował, że wiele państw rozwijających się znalazło się w pułapce zadłużenia, która może sięgać nawet 31 bilionów dolarów. Tak wysoki poziom długu publicznego nie był notowany od ponad dwóch dekad.

Sytuacja wygląda jeszcze gorzej w przypadku państw biednych. Zdaniem Stiglitza, z powodu nadmiernego zadłużenia, kraje w Afryce Subsaharyjskiej wydają aktualnie od 40 do ponad 50 proc. pobieranych podatków tylko na obsługę długu zaciągniętego wobec zagranicznych wierzycieli. Często więcej pieniędzy trafia na spłatę zobowiązań niż na edukację i ochronę zdrowia razem wzięte.

W takich warunkach budowa odpornego systemu opieki zdrowotnej i polepszenie warunków życia mieszkańców staje się niemal niemożliwe. Te braki zaś tworzą żyzny grunt pod kolejną pandemię.

Rozerwać błędne koło

Pandemia COVID-19 nie zapisała się w historii jako krwawa plaga. Ludzkości, mimo poniesionych ofiar, udało się stosunkowo szybko zapanować nad wirusem. Sukces ten nie był jednak dziełem przypadku ani efektem szczęścia. Jak zauważa Joseph Stiglitz, udało się go osiągnąć przede wszystkim dzięki nagromadzonemu przez dziesięciolecia dobrobytowi. Świat był finansowo przygotowany na kataklizm. Dla wielu państw i obywateli była to jednak jednorazowa sztuka, okupiona ogromnym kosztem. Pojawia się więc pytanie: czy na kolejny taki sukces będziemy w stanie sobie pozwolić?

Na to pytanie Stiglitz nie ma optymistycznej odpowiedzi. Na ten moment przyszła pandemia, z uwagi na ograniczone możliwości finansowe państw i obywateli, wciąż obciążonych spłatą długów zaciągniętych w czasie COVID-19, może okazać się znacznie bardziej dotkliwa i destrukcyjna.

Noblista podkreśla jednak, że istnieje możliwość przerwania tego błędnego koła. Aby to osiągnąć, niezbędna jest wola polityczna, pozwalająca na prowadzenie polityki globalnej równości, zwłaszcza w dostępie do opieki zdrowotnej. Tak decyzja oznaczałaby oczywiście olbrzymie koszty dla bogatszych gospodarek, które musiałyby pomóc biedniejszym wyjść z kryzysu, jednak brak działań w dłuższej perspektywie kosztowałby świat znacznie więcej.

Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter

Zdjęcie główne: WEF

Motyw