
Parkingi przy sklepach, a raczej praktyki ich operatorów, od lat wzbudzają emocje klientów. Chwila zapomnienia, przeoczenie umieszczonego gdzieś z boku regulaminu albo obsunięcie się z blatu wydruku rachunku gwarantują, że przyjdzie wezwanie do zapłaty rzędu kilkudziesięciu lub nawet kilkuset złotych. Wygląda jednak na to, że powoli eldorado się kończy. Problem dostrzegli bowiem politycy i już zaczynają naciskać na zmiany w prawie.
- Teza. Operatorzy parkingów przy sklepach i innych dużych punktach usługowych od lat są na celowniku klientów oraz UOKiK-u. Teraz pod lupę wzięli ich także politycy, co może się dla nich źle skończyć.
- Dowód. W swoim piśmie do Ministerstwa Infrastruktury o plany zaostrzenia przepisów wobec tychże operatorów zapytał jeden z posłów opozycji. A skoro już politycy dostrzegają problem wywołujący negatywne emocje klientów, to do dokręcenia śruby brakuje już niewiele.
- Efekt. Przykłady z przeszłości pokazują, że złość i frustracja obywateli to idealny sposób na zbicie kapitału politycznego. Dla ubiegającego się o reelekcję polityka najprostsze jest skanalizowanie tych emocji poprzez zaostrzenie prawa. A przecież nikt nie będzie żałować firm, w które to prawo uderzy.
Parkingi przy sklepach pod lupą polityków. Spis treści
Parkingi przed marketami czy galeriami od lat są zmorą kierowców. Regulamin dotyczący korzystania z miejsc postojowych nie zawsze jest umieszczony w widocznym miejscu, a jeśli nawet jest, to literki są na tyle małe, że nie da się ich odczytać z samochodu. A kto nie pobierze blankietu z maszyny – często umieszczonej na końcu placu, jak najdalej od drzwi wejściowych do sklepu – ten naraża się na karę od zarządcy. Czasem też wezwania do zapłaty przychodzą nawet wiele miesięcy po zaparkowaniu.
Dziś ten sektor przypomina bardziej wolnoamerykankę, gdzie to operator jest sterem, żeglarzem i okrętem. Klienci od lat próbują utemperować ich praktyki skargami do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (zresztą UOKiK już kilkukrotnie zainterweniował). Nie może zatem dziwić, że pojawił się postulat dodatkowego uregulowania zasad organizacji prywatnych parkingów.
Na parkingi przy sklepach zwracają uwagę już politycy
Z interpelacją (nr 14844) w tej sprawie do Ministerstwa Infrastruktury zwrócił się Janusz Cieszyński. Poseł Prawa i Sprawiedliwości zwrócił uwagę na praktyki jednej z firm organizujących parkingi przed popularną siecią fast-food. Wskazał, że do UOKiK tylko w 2025 r. wpłynęło 40 skarg na operatora. Głównie przez fakt, że klienci otrzymali wezwania do zapłaty 150 zł za przekroczenie limitu czasu parkowania… po sześciu lub siedmiu miesiącach od wizyty. Jeden z kierowców, nieświadomy, że istnieje 60-minutowy limit, został wezwany do zapłacenia łącznie 600 zł.
Z relacji klientów wynika, że regulamin parkingu spisany drobnym drukiem znajduje się przy wjeździe i nie sposób zapoznać się z nim z samochodu. System oparty na kamerach rejestrujących godziny wjazdu i wyjazdu funkcjonuje bez biletomatów i szlabanów, a w samych obiektach handlowych brakuje wyraźnych informacji o limitach czasowych. Konsumenci zgłaszają brak świadomości możliwości przedłużenia bezpłatnego postoju oraz wysokość opłat nieproporcjonalną do faktycznych kosztów administracyjnych.
Poseł Janusz Cieszyński w interpelacji
W związku z tym były minister cyfryzacji zapytał resort m.in. o to, czy ma ono wiedzę o skali nieprawidłowości w zakresie oznakowania i informowania klientów o zasadach parkowania, a także czy MI podjęło jakieś kontrole w tym zakresie i czy zamierza dążyć do „egzekwowania obowiązujących przepisów dotyczących czytelności informacji o warunkach parkowania oraz proporcjonalności opłat do faktycznych kosztów administracyjnych”.
Wiceminister wskazuje na wojewodów
Odpowiedzi udzielił mu wiceminister Stanisław Bukowiec. Wskazał w niej, że parkingi przy punktach usługowych co do zasady są drogami wewnętrznymi. I zgodnie z ustawą o drogach publicznych o zasadach korzystania z nich w pełni decyduje zarządca. W jego zakresie pozostaje też właściwe ich oznakowanie i zarządzanie nimi.
Ponadto Ministerstwo Infrastruktury odpowiada za ruch na drogach krajowych. Na wszystkich pozostałych, w tym wewnętrznych (ale tylko tych położonych w strefach ruchu lub strefach zamieszkania) nadzór sprawują wojewodowie.
Poruszona w interpelacji sprawa dotyczy dróg wewnętrznych, zatem zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami Minister Infrastruktury nie ma możliwości ingerowania i nadzorowania działalności poszczególnych podmiotów zarządzających drogami wewnętrznymi – pisze Bukowiec.
Na pytanie o wiedzę o skali nieprawidłowych oznakowań takich parkingów wiceminister nie odpowiada. Ogranicza się do stwierdzenia, że w myśl przepisów obowiązek właściwego oznakowania spoczywa na nadzorcy, a jednocześnie podkreśla, że regulamin nie jest znakiem drogowym.
Rachunki parkingowe reguluje kodeks cywilny, a nie prawo drogowe
Jeszcze jeden istotny problem – opłaty za parkingi prywatne nie podlegają pod prawo drogowe, ale pod kodeks cywilny. Wiceszef MI ocenia, że najbliżej jej do umowy najmu lub nienazwanej, niezdefiniowanej przez ów kodeks. Jednakże stosowną informację oraz zasady jej zawarcia są zapisane w regulaminie wywieszonym przy miejscach postojowych, a zatem można ją uznawać za legalną.
„Posługiwanie się wzorcem umowy w postaci regulaminu w przypadku parkingów jest zwyczajowo przyjęte, wobec czego jest on wiążący nie tylko wówczas, gdy został on doręczony konsumentowi przed zawarciem umowy, ale również wtedy, gdy mógł on z łatwością dowiedzieć się o jego treści (np. regulamin został wywieszony w widocznym miejscu na parkingu). Wskazane przez Pana [Janusza Cieszyńskiego – przyp. red.] parkingi, takie jak parking przed supermarketem, z reguły posiadają oznakowanie z informacją, że jest to parking płatny oraz wywieszony do publicznej wiadomości regulamin” – ocenia Bukowiec.
Dlatego też na dziś Ministerstwo Infrastruktury nie planuje zmian w prawie nakładających dodatkowe obowiązki na właścicieli parkingów prywatnych. Wiceminister odsyła też zainteresowanych do UOKiK-u, gdyż ten urząd jest właściwy dla tego typu spraw.
UOKiK przygląda się praktykom operatorów parkingów
Zresztą łatwo wskazać, że UOKiK już od dłuższego czasu ma na celowniku operatorów parkingów przysklepowych. Przykładem jest sytuacja z firmą WEIP, która – według komunikatu na stronie urzędu z 19 marca 2024 r. – miała nie uznawać reklamacji, błędnie informować o sposobie ich składania czy straszyć kosztami windykacyjnymi i egzekucyjnymi. „Zarządca parkingów zwróci pieniądze za niesłusznie wystawione wezwania do wniesienia opłaty dodatkowej z powodu braku biletu parkingowego” – wskazał UOKiK w ramach zobowiązania.
Wezwania miały trafiać do klientów, którzy otrzymali wezwania do zapłaty mimo posiadania ważnego biletu z numerem rejestracyjnym pojazdu, tylko np. spadł on na podłogę. W związku z tym postępowaniem firma WEIP sama zaproponowała wykonanie zwrotów w przypadku części reklamacji, na co przystał prezes UOKiK. Pieniądze automatycznie trafiły na konta klientów, a operator nie otrzymał kary od Urzędu.
Tyle szczęścia nie miała firma APCOA Parking Polska, na którą już w 2023 r. UOKiK nałożył karę rzędu ok. 820 tys. zł. Decyzja uprawomocniła się w 2024 r. Urząd punktował, że firma przyjmowała reklamacje wyłącznie pocztą lub przez formularz internetowy, choć zgodnie z prawem powinna też dopuszczać jeszcze dwie ścieżki: e-mailową lub osobistą. Ponadto wskazywała też, że termin ich rozpatrzenia może przekroczyć 30 dni, co jest niezgodne z ustawą o prawach konsumenta. Jakby tego było mało, to straszyła klientów windykacji i postępowania egzekucyjnego, choć najpierw cała sprawa musiałaby przecież przejść ścieżkę sądową.
Mało? Urząd prowadzi postępowanie wyjaśniające wobec firmy Parkdepot (jej dotyczyła interpelacja Janusza Cieszyńskiego). Portal Spożywczy w styczniu informował, że klienci parkujący przed siecią fast-food otrzymywali wezwania do dodatkowej opłaty nawet pół roku po zdarzeniu. UOKiK otrzymał 40 skarg na tę firmę, a dotyczyły m.in. wysokości opłat za przekroczenie darmowego czasu parkowania oraz niejasnego oznakowania wskazującego ograniczenia postoju.
Polityczna woda na młyn
Urząd ds. konsumenckich zatem od dłuższego czasu ma na oku firmy organizujące parkingi przed placówkami usługowymi. A skoro ich praktykami zainteresowali się politycy, to może być już kwestia miesięcy, jak w trybie poselskim pojawi się projekt nowelizacji przepisów, który będzie dokręcać śrubę operatorom.
Gdy firmy bowiem swoimi praktykami przekraczają miękko zarysowaną granicę akceptowalności społeczeństwa, wywołuje to jego frustrację i złość. A to woda na młyn dla polityków, gdyż na tych emocjach najłatwiej jest im zbić polityczny kapitał. Jak? Choćby poprzez zaostrzenie prawa dla całego sektora. Przykładem takiej historii jest sprawa tzw. alkotubek – wtedy jeden nazbyt kreatywny producent sprawił, że na całą branżę rządzący nałożyli znacznie bardziej rygorystyczne prawo.
Krystian Rosiński, dziennikarz i wydawca Biznes Enter
Zdjęcie główne: Arjun Myanger / Unsplash