Partnerzy merytoryczni
Ursula von der Leyen w czerwonej marynarce podczas posiedzenia na tle flagi unijnej

Komisja Europejska dla Biznes Enter: „ocenimy zgodność proponowanego mechanizmu SAFE 0 proc.”

„Komisja przyjęła do wiadomości publicznie dostępne informacje na temat proponowanego mechanizmu SAFE 0 proc. Ocenimy zgodność proponowanego mechanizmu SAFE 0 proc. z prawem UE, gdy tylko przyjmie on formę aktu prawnego” – napisała Francisca Marçal Santos z biura prasowego Komisji Europejskiej w odpowiedzi na pytania Biznes Enter o propozycję prezesa NBP i prezydenta Nawrockiego. Bruksela wskazała jednocześnie, że wszelkie naruszenia traktatów będą karane.

  • Teza. Komisja Europejska oficjalnie przypomniała o zakazie finansowania monetarnego (art. 123 TFUE) i zagroziła wszczęciem procedury naruszeniowej w przypadku przyjęcia mechanizmu w formie aktu prawnego.
  • Dowód. Mechanizm SAFE 0 proc. może być określany próbą upolitycznienia rezerw NBP, która stoi w bezpośredniej sprzeczności z prawem unijnym i zasadami niezależności banków centralnych.
  • Efekt. Realizacja planu SAFE 0 proc. może grozić drastycznym spadkiem wiarygodności kredytowej Polski, wzrostem kosztów finansowania dla firm oraz ryzykiem nałożenia na kraj dotkliwych kar finansowych przez TSUE.

Nie ustają dyskusje po propozycji programu SAFE 0 proc. ze strony dużego pałacu i Narodowego Banku Polskiego. Jak pisaliśmy w Biznes Enter, jego idea zasadza się na przeksięgowaniu wartości rezerw NBP w złocie, dzięki czemu bankowi centralnemu uda się wygenerować „papierowy” wielomiliardowy zysk, który będzie mógł wpłacić do budżetu. W innym scenariuszu bank mógłby sprzedać pewną część rezerw w kruszcu, dzięki czemu jego zysk przybrałby zgoła fizyczny wymiar. Następnie odkupiłby go po cenie rynkowej, co przywróciłoby rezerwy do stanu poprzedniego.

Działanie to ma uwolnić prezydenta od odpowiedzialności za zawetowanie ustawy wyprowadzającej pożyczkę unijną poza budżet, przy jednoczesnym niezaprezentowaniu wyborcom żadnej alternatywy.

Problem w tym, że takie machinacje przy rezerwach na pewno zderzą się ze ścianą prawną Starego Kontynentu, a Komisja Europejska, czy Europejski Bank Centralny mają narzędzia, żeby nas solidnie ukarać. Nie mówiąc już o rynkach, które rzadko wybaczają instytucjom łamiącym reguły gry w celu ratowania krótkowzrocznych celów politycznych, nawet jeśli te cele ukryte są pod wzniosłym i patriotycznym sztandarem narodowego bezpieczeństwa.

Komisja Europejska odnosi się do SAFE 0 proc.

Biznes Enter zapytał się Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego, co sądzą o propozycji prezydenta Karola Nawrockiego oraz prezesa Narodowego Banku Polskiego prof. Adama Glapińskiego.

EBC nabrał w tej sprawie wody w usta. Napisał jedynie, że nie ma żadnych informacji na ten temat „poza tym, co podają media, dlatego też nie komentujemy tej sprawy”.

Komisja Europejska była już za to znacznie bardziej wylewna. W komentarzu dla Biznes Enter Francisca Marçal Santos z biura prasowego pisze, że:

Komisja przyjęła do wiadomości publicznie dostępne informacje na temat proponowanego mechanizmu SAFE 0 proc. Komisja oceni zgodność proponowanego mechanizmu SAFE 0 proc. z prawem UE, gdy tylko przyjmie on formę aktu prawnego.


Co więcej, Bruksela przypomina, że „art. 123 TFUE zabrania krajowym bankom centralnym oraz Europejskiemu Bankowi Centralnemu udzielania rządom kredytów w rachunku bieżącym lub jakichkolwiek innych form kredytu, a także bezpośredniego kupowania rządowych instrumentów dłużnych na rynku pierwotnym”.

Komisja Europejska może ukarać państwo za łamanie traktatów

A celem tego zakazu jest „utrzymanie dyscypliny fiskalnej i ochrona niezależności polityki pieniężnej w ramach Europejskiego Systemu Banków Centralnych”.

Urzędnicy wskazują również, iż co do zasady, „jeżeli Komisja uzna, że państwo członkowskie uchybiło jednemu ze zobowiązań ciążących na nim na mocy Traktatów, może ona wszcząć postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego na mocy art. 258 TFUE”.

Czym jest wskazane prawo? Głównym celem tego przepisu jest zapewnienie, że prawo unijne jest przestrzegane i jednolicie stosowane w całej Unii Europejskiej. Artykuł ten przyznaje Komisji Europejskiej – jako „strażniczce traktatów” – prawo do podjęcia formalnych działań przeciwko państwu członkowskiemu, które jej zdaniem narusza lub nie wdraża prawidłowo przepisów prawa UE.



KONIEC NEWSA. NASZA OPINIA

SAFE O proc. O czym jest? Nasza analiza

W największym skrócie plan prezydenta i prezesa NBP opiera się na prostym założeniu, że historyczny wzrost cen złota na światowych rynkach stworzył w bilansie NBP gigantyczną poduszkę niezrealizowanych zysków. Zamiast traktować te rezerwy jako żelazną gwarancję przetrwania państwa w najgorszych scenariuszach wojennych lub kryzysowych, pomysłodawcy chcą zamienić ten wirtualny, papierowy zapis na żywą gotówkę pompowaną prosto w przemysł zbrojeniowy.

Jak wyjaśnia Leszek Skiba, wiceminister finansów za rządów Mateusza Morawieckiego, który został następnie prezesem Banku Pekao, warianty takiej operacji są dwa.

Wariant A – księgowy miraż i zderzenie ze ścianą prawa

Wariant A zakłada błyskawiczną sprzedaż części złota po cenie rynkowej i jej niemal natychmiastowe odkupienie z rezerw walutowych. Teoretycznie ma to wykreować zrealizowany zysk bez faktycznej zmiany fizycznego stanu kruszcu w państwowym skarbcu.

Slajd z prezentacji Leszka Skiby, obecnie prezesa Instytutu Sobieskiego

Na czym miałoby to polegać? Wyobraźmy sobie, że NBP próbuje dokonać dwóch osobnych, niezależnych transakcji kasowych (SPOT) na wolnym rynku. O godzinie 10.00 sprzedaje 100 ton złota do banku X, a o 10.01 kupuje 100 ton złota od banku Y. Europejski Bank Centralny, hołdujący zasadzie wyższości treści ekonomicznej nad formą, z dużą dozą prawdopodobieństwa potraktuje ten manewr jako sztuczne kreowanie wyniku.

Co to oznacza? Jeśli jedynym ekonomicznym celem takiej operacji jest wygenerowanie sztucznego zysku księgowego w celu ominięcia zakazu dystrybucji niezrealizowanych zysków, transakcja taka może być zaklasyfikowana jako pozorna. Innymi słowy, NBP na koniec dnia miałoby dokładnie tyle samo złota, co na początku.

To jest właśnie to niebezpieczeństwo. Nie nastąpiłaby żadna realna zmiana jego pozycji inwestycyjnej. Zysk wygenerowany w ten sposób może zostać zakwestionowany przez niezależnych biegłych rewidentów. A o tym aspekcie się w ogóle nie mówi – przekonuje w rozmowie z Biznes Enter jeden z dyrektorów ważnego departamentu w NBP, który chce zachować anonimowość.

Jak przekonuje, ewentualne wykorzystanie instrumentów SWAP czy REPO (sprzedaż z przyrzeczeniem odkupu), bazujących na pożyczkach pod zastaw, również nie zmienia faktu, że zysk pozostaje de facto niezrealizowany i ma charakter wyłącznie papierowy.

Wariant B może być uderzeniem prosto w serce unijnej legislacji

Jeżeli wariant A przypomina sztucznie wykreowaną księgową iluzję, to wariant B w tym planie jest już otwartym rzuceniem rękawicy europejskim standardom praworządności finansowej. Dlaczego?

Ponieważ niezależnie od krajowych chęci i politycznych nacisków, strażnikami prawa europejskiego nie są lokalni politycy, lecz żelazne, bezkompromisowe zasady Europejskiego Banku Centralnego oraz fundamentalne prawo traktatowe całej Unii Europejskiej.

Dla urzędników we Frankfurcie nienaruszalną zasadą konserwatywnej rachunkowości Eurosystemu jest asymetryczne traktowanie zysków z wyceny ryzykownych aktywów. Prawo to stanowi jasno – niezrealizowane zyski ze skoków cen złota muszą bezwzględnie i automatycznie trafiać na specjalne konta rezerwowe, chroniące bazę kapitałową banku przed nagłymi wstrząsami.

Natomiast wariant B z planu Leszka Skiby zakłada pospieszną nowelizację ustawy o NBP, która zadekretowałaby przekwalifikowanie różnic z wyceny złota bezpośrednio do wyniku finansowego, z pominięciem rynkowych transakcji. Arbitralne wyciągnięcie tych miliardów na mocy specjalnej ustawy oznaczałoby brutalne, otwarte złamanie tych międzynarodowych dyrektyw.

„Świat stanąłby na głowie”

– To zabawa zapałkami w basenie z benzyną. Nie rozumiem, jak ktoś mógł wpaść na pomysł ustawowej zmiany rachunkowości w NBP. Przecież my nie żyjemy w próżni. Jeśli każdy chciałby tak robić, świat polityki monetarnej, wszystkie zasady, nauka zbierana od dziesięcioleci stanęłyby na głowie – przekonuje nasz informator.

Skąd tak mocne słowa? Otóż prawdziwy ładunek wybuchowy tej koncepcji drzemie głęboko w zapisach Artykułu 123 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej, który stanowi absolutny kamień węgielny nowoczesnej polityki monetarnej kontynentu.

Przepis ustanawia kategoryczny zakaz finansowania monetarnego, surowo zabraniając bankom centralnym jakiegokolwiek bezpośredniego kredytowania rządów i łatania budżetowych dziur. Jest to ostateczna zapora przed najstarszą i najbardziej niszczycielską pokusą władzy – drukowania pustego pieniądza bez pokrycia w realnej gospodarce.

Z punktu widzenia sędziów Trybunału w Luksemburgu i surowych nadzorców EBC we Frankfurcie, wyprowadzenie papierowych zysków z banku na polecenie władzy wykonawczej to po prostu podręcznikowa zbrodnia finansowa popełniona w białych rękawiczkach.

Zdaniem Kamila Sobolewskiego, głównego ekonomisty Pracodawców RP, w przypadku SAFE unijnego „efekt wiarygodnościowy jest nie do przecenienia”. Według niego państwo z dużymi rezerwami w euro ma po prostu łatwiej.

– Konfliktu w ogóle by nie było, bo bylibyśmy postrzegani jako zbyt silni, by nas atakować. Finansowo, militarnie, stabilnościowo. SAFE daje nam posturę Pudziana. A 0 proc. mówi, po co nam biceps 50 cm, jak wystarczy np. 45 – podsumowuje ekonomista.

Damian Szymański, redaktor naczelny Biznes Enter

Zdjęcie główne: Renew Europe / Flickr

Motyw