Partnerzy merytoryczni
Fabryka z dymiącym kominem

Czyste Powietrze ostro hamuje. Dla rządu to poważny problem

Flagowy program walki ze smogiem traci impet. Spada liczba wniosków, rosną opóźnienia w wypłatach, a wykonawcy i beneficjenci mówią o kryzysie zaufania. Tymczasem zegar tyka – w 2028 r. w Unii Europejskiej zacznie obowiązywać system ETS2, który może podnieść koszty ogrzewania milionów polskich domów.

  • Teza. Program Czyste Powietrze traci impet w kluczowym momencie transformacji energetycznej. Spadek liczby wniosków i kryzys zaufania mogą zagrozić realizacji celów walki ze smogiem w Polsce.
  • Dowód. W nowej odsłonie programu złożono ok. 54,6 tys. wniosków, podczas gdy jeszcze w 2024 r. wpływało średnio 3-4 tys. tygodniowo. Dziś liczba nowych wniosków spadła do kilkuset tygodniowo, a wykonawcy i beneficjenci wskazują na opóźnienia w wypłatach oraz problemy z kontrolami.
  • Efekt. Część firm wykonawczych zrezygnowała z udziału w programie, a beneficjenci obawiają się inwestować w termomodernizację, nie mając pewności co do stabilności zasad wsparcia.

Liczba wniosków w programie Czyste Powietrze wyraźnie spadła. Program, który przez lata był filarem modernizacji energetycznej polskich domów, wyraźnie hamuje. Dla rządu to poważny problem – zarówno polityczny, jak i gospodarczy.

W nowej odsłonie programu, finansowanej ze środków Funduszu Modernizacyjnego, w okresie od 31 marca 2025 r. do 20 lutego 2026 r. złożono dotąd 54 663 wnioski. Podpisano 38 482 umowy. W ostatnich tygodniach liczba nowych wniosków spadła jednak do zaledwie kilkuset tygodniowo.

To wyraźny kontrast wobec wcześniejszych lat. W rekordowym 2024 r. składano średnio od 3 do 4 tys. wniosków tygodniowo. Jeśli obecne tempo się utrzyma, likwidacja wszystkich tzw. kopciuchów w Polsce może potrwać ponad 50 lat.

Kontrole i opóźnienia paraliżują rynek

– Najpierw zainteresowanie programem podgrzano wysokimi dotacjami i wprowadzeniem mechanizmu 100 proc. poziomu dotacji, aby następnie go zawiesić – mówi Bartłomiej Orzeł, pełnomocnik premiera ds. programu Czyste Powietrze w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Nawiązuje w ten sposób do decyzji Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jesienią 2024 r. NFOŚiGW zawiesił przyjmowanie wniosków, tłumacząc to koniecznością wyeliminowania nadużyć. – Wielu beneficjentów dowiedziało się o zamknięciu naboru często w trakcie realizacji inwestycji – wskazuje rozmówca Biznes Enter.

Przyznaje jednocześnie, że problemy związane z programem narastały już od 2023 r.

Kiedy wprowadzono prefinansowanie 100 proc., zniesiono także limity na stolarkę okienną, drzwiową i termomodernizację. Od początku ostrzegałem, że spowoduje to problemy. I tak się stało. Firmy wykorzystywały zniesienie limitów, przykładowo wpisując koszt pompy ciepła o wartości 30 tys., jako 50 tys. zł. Teraz jest to pretekstem do działań kontrolnych. W efekcie, nawet jeśli wnioski były złożone prawidłowo i zgodnie z regulaminem, teraz są wycofywane przez urzędników, którzy często nakazują zwrot pieniędzy. Dzieje się tak, mimo, że urzędnicy nie mają  odpowiednich narzędzi, aby zweryfikować, czy cena lub urządzenie są zgodne z realnymi cenami.

Bartłomiej Orzeł dla Biznes Enter

Skutkiem wzmożonych kontroli, są obecnie wielomiesięczne opóźnienia w wypłatach dofinansowań, co odbija się na wykonawcach. – Wielu w oczekiwaniu na pieniądze splajtowało, a ci, którzy przetrwali na rynku, często nie chcą dalej pracować przy tym programie. Zainteresowanie nim straciły także samorządy. W efekcie program powoli obumiera. To absolutny kryzys zaufania do programu. Nie da się tego dziś naprawić w prosty sposób – ostrzega Bartłomiej Orzeł.

Tysiące Polaków w pułapce systemu

Zdaniem naszych rozmówców w najtrudniejszej sytuacji są jednak beneficjenci, zwłaszcza ci najubożsi, których obejmował najwyższy, 100-proc. poziom dofinansowania. Chodzi o wnioski złożone przed zawieszeniem programu jesienią 2024 r., pochodzące z unijnego programu Feniks.

– Program miał ludziom pomagać. Tymczasem wiele osób często zostaje bez ogrzewania i jeszcze z długami. To może prowadzić do masowych pozwów, bo ludzie będą walczyć o swoje prawa w sądach – mówi w rozmowie z Biznes Enter przedstawiciel jednej z firm wykonawczych, który prosi o zachowanie anonimowości.

Dodaje, że ze strony urzędników nie ma również jednolitego sposobu postępowania. – Pojawia się ogromna nierówność – w jednym województwie środki wypłacane są szybko, w innym nawet po 6-8 miesiącach. Kryzys zaufania do programu jest ogromny i może odbić się na wszystkich przyszłych inwestycjach – podkreśla.

Beneficjenci z długami

Podobne sygnały płyną z organizacji społecznych. – Skutkiem tej sytuacji są tragedie ludzi, którzy zaufali państwu i firmom wykonawczym. W starciu z urzędniczą machiną takie osoby są jednak na przegranej pozycji – wskazuje Piotr Siergiej, rzecznik prasowy Polskiego Alarmu Smogowego.

Zaznacza, że to także skutek niespójnych działań urzędników.

Najpierw podpisywali z beneficjentami umowę i godzili się w niej na określone ceny i marże, a teraz mówią im: przepraszamy, ale to były zawyżone koszty, proszę oddać pieniądze. Tego typu sytuacje rujnują wizerunek programu, który jest tykającą bombą wizerunkowa dla państwa, ministerstwa klimatu i NFOŚiGW.

Piotr Siergiej, rzecznik prasowy Polskiego Alarmu Smogowego dla Biznes Enter

Jego zdaniem w rezultacie Polacy boją się inwestować w termomodernizację, bo nie mają pewności, czy np. za rok urzędnik nie zmieni zdania i nie zażąda zwrotu dofinansowania.

Nie chcą także wypełniać wniosków z innego powodu. Okazuje się, że obowiązkowy obecnie audyt energetyczny kosztuje i to sporo, bo ok. 1500 zł. W niektórych gminach, można otrzymać wprawdzie specjalne dofinansowanie – tzw. bon na audyt, ale obejmuje on jedynie najuboższych i to tylko w wybranych gminach w Polsce.

Presja unijnych celów i miliardów z Brukseli

Rząd znajduje się pod presją także z innego powodu. W najbliższych latach Polska musi zrealizować cele związane z redukcją zanieczyszczeń wynikające z regulacji Unii Europejskiej. Ich osiągnięcie będzie jednak możliwe tylko wtedy, gdy znacząco przyspieszy wymiana przestarzałych pieców. Szacuje się, że w Polsce nadal funkcjonuje ponad 2 mln tzw. kopciuchów, które powinny zostać zastąpione nowoczesnymi źródłami ciepła. Kluczową rolę w tym procesie odgrywa program Czyste Powietrze, którego wydajność w najbliższych latach będzie musiała wyraźnie wzrosnąć.

Flagowy program wymiany nieekologicznych źródeł ogrzewania w Polsce w dużej mierze opiera się na funduszach europejskich – stanowią one około 30 proc. jego wieloletniego budżetu. Program zaplanowano na lata 2018-2032. Umowy z beneficjentami mają być podpisywane do 31 grudnia 2030 r., natomiast wypłaty środków przez wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej mogą być realizowane do 31 grudnia 2032 r.

Z raportu Czyste powietrze w budżecie Unii Europejskiej. Co zmienią wieloletnie ramy finansowe na lata 2028-2034, przygotowanego przez Politykę Insight, wynika, że całkowity koszt programu może wynieść około 103 mld zł. Autorzy wskazują, że ostatnia reforma programu, która rozszerzyła jego zakres o działania związane z termomodernizacją budynków, może tę kwotę jeszcze zwiększyć.

Łączna wartość środków unijnych przeznaczonych na realizację programu to 30,9 mld zł. Obejmuje ona m.in. 13 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy, 7,9 mld zł z programu Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko oraz 10 mld zł z Funduszu Modernizacyjnego, finansowanego ze sprzedaży uprawnień do emisji dwutlenku węgla w ramach unijnego systemu handlu emisjami.

Fundusze przeznaczone na działania związane z redukcją zanieczyszczeń i poprawą efektywności energetycznej w Polsce do 2027 r. mają wynieść około 185,5 mld euro, co odpowiada 9,7 proc. całego budżetu UE.

Z kolei w całej UE na działania związane z poprawą jakości powietrza i efektywności energetycznej do 2027 r. przeznaczonych zostanie około 185,5 mld euro, czyli blisko 10 proc. budżetu wspólnoty.

Zegar tyka przed ETS2

Eksperci ostrzegają, że czas na przyspieszenie programu szybko się kończy. W 2028 r. zacznie obowiązywać system EU ETS2 obejmujący emisje z budynków i transportu.

Gdyby program działał sprawnie, mógłby być buforem przed skutkami ETS2. Ocieplony dom to niższe rachunki i większa niezależność energetyczna. Jednak szansa na masowość programu została utracona – mówi Piotr Siergiej.

Tymczasem z analizy Warsaw Enterprise Institute wynika, że przy cenie uprawnień do emisji CO₂ na poziomie 45 euro przeciętne gospodarstwo domowe może płacić ok. 1560 zł rocznie więcej za energię już w 2030 r. Według danych Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego problem może dotyczyć nawet 17 mln gospodarstw domowych ogrzewanych m.in. gazem lub węglem.

– ETS2 nadchodzi, a Polska nie ma mechanizmu, który ochroni obywateli przed gwałtownym wzrostem kosztów ogrzewania. Program, który miał być narzędziem masowej termomodernizacji, dziś praktycznie stoi w miejscu – ocenia Bartłomiej Orzeł.

Nowa odsłona stare problemy

Tymczasem nowa odsłona programu Czyste Powietrze, działająca od 31 marca 2025 r., w praktyce powiela wiele problemów, które wcześniej doprowadziły do zatorów finansowych wśród wykonawców.

Dane rządowe pokazują, że z ok. 2,4 mld zł przeznaczonych na wypłaty w nowej edycji programu beneficjentom przekazano dotąd jedynie około 10 proc. środków. Oznacza to, że tysiące firm, które realizują inwestycje w modelu prefinansowania, wciąż czekają na pieniądze. Jeśli ta sytuacja się utrzyma, pod koniec tego roku lub na początku przyszłego możemy zobaczyć powtórkę problemów z poprzednich edycji programu – kolejne firmy wykonawcze będą tracić płynność finansową, bo przez wiele miesięcy finansują inwestycje z własnych środków.

Karol Łobaczewski, prezes firmy Słoneczny Doradca w rozmowie z Biznes Enter

Według niego że średni czas wypłaty pieniędzy od momentu podpisania umowy z beneficjentem wynosi obecnie około dziewięciu miesięcy. – Przy tak długim okresie oczekiwania trudno mówić o realnym wsparciu dla przedsiębiorców realizujących inwestycje – ocenia.

Dużym problemem według niego pozostaje także brak jednoznacznych interpretacji kosztów kwalifikowanych. – W wielu przypadkach program wskazuje jedynie ogólne kategorie wydatków, bez dokładnego określenia, co wchodzi w ich zakres. To powoduje dużą uznaniowość przy rozpatrywaniu wniosków przez wojewódzkie fundusze i prowadzi do sytuacji, w których inwestycja zostaje wykonana zgodnie z audytem, a po jej zakończeniu część kosztów jest kwestionowana – ocenia nasz rozmówca.

Kolejną barierą, jego zdaniem, jest rozbudowana biurokracja. Wnioski wymagają licznych zaświadczeń, oświadczeń i kosztorysów, a nawet drobne nieścisłości formalne potrafią skutkować odrzuceniem wniosku.

– Problematyczna jest również rola tzw. operatorów programu (są nimi m.in. urzędnicy gminni – przyp. red), którzy mieli wspierać beneficjentów i kontrolować realizację inwestycji. W praktyce ich uprawnienia są bardzo ograniczone – często ich zadanie sprowadza się jedynie do pomocy przy złożeniu wniosku, bez realnego wpływu na przebieg inwestycji czy późniejsze rozliczenie – podkreśla Karol Łobaczewski.

Według niego z punktu widzenia branży kluczowe byłoby dziś uporządkowanie programu: rozliczenie zaległych wniosków, przyspieszenie wypłat i wprowadzenie jasnych zasad dotyczących kosztów kwalifikowanych. Bez tego program, który miał być prostym narzędziem wsparcia dla najuboższych gospodarstw domowych, pozostanie systemem obarczonym dużym ryzykiem zarówno dla beneficjentów, jak i dla wykonawców.

Kluczowe konsultacje

Obecnie w NFOŚiGW trwają konsultacje w sprawie zmian w programie. W trakcie zaplanowano trzy spotkania z samorządami, organizacjami branżowymi i przedstawicielami firm wykonawczych. Dwa odbyły się w lutym, kolejne zaplanowano na 9 marca.

Najważniejsze tematy konsultacji obejmują m.in.:

  • definicję beneficjenta i kwestie własności nieruchomości;
  • zakres inwestycji objętych wsparciem;
  • audyt energetyczny i bon na audyt;
  • zasady prefinansowania i wypłat dotacji;
  • stworzenie listy wykonawców;
  • współpracę z gminami i rolę operatorów programu.

Konsultacje mają potrwać do 16 marca. Do projektu zmian zgłoszono już liczne uwagi ze strony samorządów i branży wykonawców  Ewentualne zmiany w programie będą wdrażane etapami do końca 2026 r.

Agnieszka Zielińska, dziennikarka Biznes Enter

Zdjęcie główne: Marcin Jóźwiak / Unsplash

Motyw