
Za oknami polskich domów przyroda budzi się do życia. Promienie słońca ogrzewają nasze zmęczone mrozami twarze. Jest pięknie. Prawie tak pięknie, że można zapomnieć o ciemnych kolumnach dymu przysłaniających horyzont nad irańskim niebem. O ogniu pustoszącym Bliski Wschód i narastającym na rynku kryzysie energetycznym. O tych obrazach nie zapominają jednak przedstawiciele branży chemicznej, których dotykają rosnące ceny surowców. Ich problemy zaś coraz mocniej odczuwają szykujący się do prac na swoich polach polscy rolnicy.
- Teza. Zdaniem prof. Nima Shokri aktualna sytuacja na Bliskim Wschodzie odbija się na światowych rynkach spożywczych. Twierdzi, że coraz bliżej jesteśmy scenariusza, w którym gwałtowny wzrost cen nawozów spotka się z jednoczesnym spadkiem podaży, co wywoła globalny kryzys żywieniowy.
- Dowód. Z powodu sytuacji w Zatoce 2 marca Grupa Azoty S.A wydała decyzję o wstrzymaniu przyjmowania nowych, marcowych zamówień na nawozy azotowe. Mimo wznowienia przyjmowania zamówień 6 marca, sytuacja na rynku w Polsce pozostaje nerwowa.
- Efekt. Wiceminister ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi ocenia, że ceny nawozów w Polsce wzrosną jedynie o 5-7 proc. Jednak i taki wzrost będzie mieć negatywny wpływ na ceny żywności trafiającej na nasze stoły.
Polski rynek nawozów stoi przed wyzwaniem. Żywność zdrożeje? Spis treści
Wiosna to nie tylko powtarzana przez mieszczuchów metafora życia, ale przede wszystkim okres pracochłonnych i niezbędnych prac polowych na wsi. Ich celem jest przygotowanie upraw do kolejnego cyklu wegetacyjnego.
Jednym z najważniejszych etapów tych przygotowań jest nawożenie gruntów, na którym wyrosną przyszłe plony. Polscy rolnicy mają jednak coraz więcej wątpliwości, co do tego, jak trwająca na Bliskim Wschodzie wojna odbije się na cenach nawozów, bez których nie uda się przygotować ziemi do nadchodzącego siewu.
Polskie rolnictwo potrzebuje nawozów
Współczesne rolnictwo opiera się nie tylko na świetle słonecznym, wodzie i żyznej glebie. Dziś na obfitość plonów ma wpływ szereg czynników. Jednym z najważniejszych z nich jest odpowiednie użyźnienie pól. By to osiągnąć polscy rolnicy sięgają po nawozy. Najczęściej wybierają te typu azotowego.
„Nawozy azotowe pozwalają uprawom osiągnąć plony, od których zależy dzisiejsza populacja świata. Bez niego zbiory pszenicy, kukurydzy i ryżu drastycznie by spadły. Szacunki wskazują, że bez syntetycznego azotu świat mógłby wyżywić jedynie ułamek obecnej populacji” – podkreśla prof. inżynierii środowiskowej z Uniwersytetu Narodów Zjednoczonych Nima Shokri w swoim artykule na The Conversation.
Jak podaje z kolei Instytut Hodowli i Aklimatyzacji Roślin – Państwowy Instytut Badawczy (IHAR-PIB), w Polsce sama tylko pszenica uprawiana jest na ponad 2,4 mln hektarów. Jej uprawy stanowią ponad 40 proc. produkcji wszystkich rosnących na polskich polach zbóż. Równie istotna jest kukurydza. IHAR-PIB szacuje, że co roku w Polsce obsiewa się ok. 1,9 mln hektarów tą rośliną.
Wspomniane wyżej uprawy są jedynie jednymi z wielu, które potrzebują nawozów azotowych. Obrazuje to skalę zapotrzebowania rynku na ten produkt. Jednak jego dostępność w ostatnich tygodniach stoi pod znakiem zapytania.
Nawozy potrzebują surowców
Polska jest jednym z europejskich potentatów, jeśli chodzi o wytwarzanie nawozów. Nie zmienia to jednak faktu, że nasza krajowa produkcja zależna jest w dużej mierze od importu niezbędnych dla tego procesu surowców energetycznych. A najważniejszym z nich jest gaz ziemny.
Sama produkcja zresztą nie jest prostym procesem. Do uzyskania finalnego produktu potrzebny jest szereg odczynników chemicznych. Kluczowy dla całego procesu jest produkowany z gazu ziemnego wodór. To on, wraz z azotem, tworzą razem w reakcji chemicznej amoniak, będący bazą do dalszej produkcji.
Dlatego właśnie od ceny gazu w znacznej mierze zależy finalny koszt produkcji końcowego produktu. Te zaś zaczęły, z powodu izraelsko-amerykańskiej operacji w Iranie, gwałtownie rosnąć.
Rosnące ceny gazu wyzwaniem dla branży chemicznej i spożywczej
Trwająca od ponad tygodnia wojna w Iranie przyczyniła się do wzrostu cen gazu na rynkach. A to stwarza wyzwanie dla branży chemicznej, co przyznaje w rozmowie z Biznes Enter Tomasz Zieliński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.
Z perspektywy sektorowej z niepokojem obserwujemy zachowanie rynków energetycznych w zakresie podstawowych surowców. Dotyczy to nie tylko ropy, lecz także gazu ziemnego, którego cena w minionym tygodniu i na początku tygodnia znacznie wzrosła, przekraczając 60 euro za MWh i osiągając najwyższy poziom od 3 lat. Głównymi przyczynami wzrostów cen są ograniczenia w produkcji LNG przez Katar oraz zamknięcie Cieśniny Ormuz i związane z tym ograniczenia w transporcie. Dodatkowym czynnikiem są niskie stany magazynowe w Europie, na poziomie poniżej 30 proc. – znacznie niższe niż w Polsce – co przekłada się na podwyżki.
Tomasz Zieliński w rozmowie z Biznes Enter
Tak gwałtowny wzrost cen surowca wzbudził obawy na całym świcie o dalsze kształtowanie się cen nawozów. Sytuacje dla branży dodatkowo pogarsza fakt, że państwa Zatoki Perskiej eksportują nie tylko surowce energetyczne, ale również amoniak i mocznik, które wykorzystuje się jako półprodukty w przemyśle spożywczym.
Z racji na sytuację w regionie, a zwłaszcza paraliż Cieśniny Ormuz, niezbędne dla rolnictwa dostawy utknęły w katarskich i saudyjskich portach. Z tego powodu prof. Nima Shokri stawia tezę, że jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie wciąż będzie eskalować, to świat czeka szok nawozowy (gwałtowny wzrost cen nawozów, przy jednoczesnym spadku podaży).
Spełnienie się takiego scenariusza, zdaniem naukowca, będzie bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa żywnościowego. Czy Polska ma się więc czego obawiać?
Polityczna walka o nawozy
Polski rynek nawozów zależy w znacznej mierze od decyzji największego ich producenta, czyli Grupy Azoty S.A. O skali wpływu ruchów spółki na rynek może świadczyć wydana 2 marca przez firmę decyzja o wstrzymaniu przyjmowania nowych, marcowych zamówień na nawozy azotowe.
Mimo że Azoty zdecydowanie zdementowały pojawiające się w przestrzeni publicznej głosy o wstrzymaniu produkcji, to nie rozwiało to obaw rolników. Dostępność nawozów w nadchodzących – kluczowych – miesiącach stała się głównym tematem rozmów w branży spożywczej.
Decyzja Azotów nie spodobała się również Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW), które wydało 5 marca komunikat potępiający decyzje chemicznego potentata.
W opinii MRiRW decyzja podjęta przez Grupę Azoty S.A. może być zagrożeniem dla terminowej i efektywnej działalności rolnej, co może mieć bardzo negatywne skutki na rynku rolno-spożywczym.
Minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski w komunikacie resortu
Wydanie komunikatu było efektem gorącego sporu politycznego. Według Tygodnika Rolniczego decyzja chemicznego giganta stała się kością niezgody pomiędzy Ministerstwem Aktywów Państwowych (MAP) a MRiRW.
Decyzja spółki, zatwierdzona przez MAP, miała nie być konsultowana z resortem rolnictwa, które musiało przyjąć na siebie jej efekt. A była nim silna reakcja rolników. MRiRW nie dość, że był przeciwny tej decyzji, to poczuł się, zdaniem źródeł Tygodnika Rolniczego, wrzucony na polityczną minę przez partnerów z koalicji rządowej. Wywołało to konflikt pomiędzy dwoma ministerstwami. Do uspokojenia sytuacji potrzebna miała być interwencja Kancelarii Premiera.
W wyniku mediacji 5 marca spółka w komunikacie ogłosiła, że: „w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin Grupa Azoty S.A powróci do przyjmowania zamówień na nawozy azotowe i standardowej współpracy na bieżących warunkach rynkowych”.
Dalej w komunikacie czytamy, że: „ilość dostępnych nawozów oraz zapasy znajdujące się w magazynach autoryzowanej sieci dystrybutorów są wystarczające, aby zabezpieczyć zarówno bieżące, jak i przyszłe potrzeby przedsiębiorców rolnych”.
Mimo jednak zapewnień przedstawiciela branży chemicznej rynek nawozów pozostał nerwowy.
Sytuacja na rynku nawozów w Polsce
Jak przyznała na swoim profilu na Facebooku wiceministra rolnictwa Małgorzata Gromadzka, w związku z aktualną sytuacją doszło do fali spekulacji na rynku i nieuzasadnionego podniesienia cen nawozów. Wiceszefowa resortu rolnictwa zapowiedziała również, że wysłała w tej sprawie pismo do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, aby UOKiK monitorował sytuację i trzymał rękę na pulsie.
Uspokajać sytuacje na rynku próbują również same Azoty, które jako największy producent nawozów w Polsce są punktem odniesienia dla innych firm na rynku.
Naszym priorytetem jest stabilizacja rynku nawozów – zarówno w zakresie dostępności produktów, jak i poziomu cen. Dlatego prowadzimy bieżącą współpracę z partnerami handlowymi i przyjmujemy zamówienia, dbając o przewidywalność dostaw dla rolnictw.
Marcin Celejewski, prezes zarządu Grupy Azoty S.A.
O stabilności cen zapewnia również Gromadzka, która w cytowanym wyżej poście stwierdziła, że: „mimo ogromnych podwyżek cen gazu (o 54 proc.), dzięki podjętym działaniom ceny nawozów wzrosną minimalnie – jedynie o 5-7 proc.”.
Z diagnozą przedstawicielki MRiRW zgadza się również Tomasz Zieliński. – Na ten moment nie dostrzegamy bezpośredniego zagrożenia dla rynku agro i produkcji żywności – uspokaja w rozmowie z Biznes Enter przedstawiciel branży chemicznej.
Sytuacja na rynku nawozów pokazuje, jak rozległe (i często nieoczywiste) konsekwencje ma dla polskiej gospodarki konflikt w Iranie. Nadchodząca wiosna, zamiast przynieść rolnikom wytchnienie, może okazać się dla nich prawdziwym sprawdzianem.
Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter
Zdjęcie główne: KamranAydinov / freepik.com