Partnerzy merytoryczni
Zaśnieżony las

Brutalne przebudzenie dla Polski. Przełomowe badania pokazują, co naprawdę zmienia klimat

Wyobraźmy sobie, że zarządzamy globalną korporacją, która co roku wydaje setki miliardów dolarów na tysiące różnych projektów restrukturyzacyjnych. Kiedy wskaźniki w końcu zaczynają drgać w pożądanym kierunku, zarząd zadaje kluczowe pytanie: „który z tych projektów właściwie zadziałał?”. Ku przerażeniu wszystkich, zapada grobowa cisza. Nikt nie wie. Dokładnie tak przez ostatnie dwie dekady wyglądała globalna polityka klimatyczna. Aż do teraz.

  • Teza. Skuteczna polityka klimatyczna opiera się na wąskiej grupie 28 sprawdzonych instrumentów rynkowych i regulacyjnych, których wdrażanie jest matematycznie mierzalne.
  • Dowód. Analiza 1737 polityk w 40 krajach wykazała, że rygorystyczna wycena emisji i standardy techniczne obniżają emisje niezależnie od lokalnego kontekstu gospodarczego.
  • Efekt. Przejście z modelu dotowania paliw kopalnych na opodatkowanie emisji przy jednoczesnym wsparciu R&D wymusi modernizację floty i stworzy popyt na rodzime technologie wodorowe oraz optymalizację logistyczną.

Na łamach prestiżowego czasopisma naukowego Climate Policy, z którym zapoznał się Biznes Enter, opublikowano właśnie analizę, która z siłą trzęsienia ziemi uderza w dotychczasowe modele oceny działań państw na rzecz klimatu.

Zespół badawczy pod kierownictwem Xaviera Fernándeza-i-Marína i Yvesa Steinebacha dokonał tego, co wydawało się niemożliwe – oddzielił polityczny szum od twardych, rynkowych i regulacyjnych faktów. To jedno z pierwszych na świecie tak potężnych i bezkompromisowych badań, które zamiast zgadywać, matematycznie udowadnia, co działa na klimat w absolutnie każdych warunkach. Wnioski z niego płynące to gotowa mapa drogowa dla rządów na całym świecie – a dla Polski, o czym powiemy za chwilę, to bardzo brutalne przebudzenie.

Klimat jak spaghetti. Nie wiadomo po co i dlaczego

Przez ostatnie dwadzieścia lat rządy na całym świecie wrzuciły wyższy bieg. Od 2000 r. liczba wprowadzanych polityk klimatycznych wzrosła średnio czterokrotnie, a niektóre bazy danych wskazują nawet na piętnastokrotny wzrost. Dzisiejsze gospodarki toną w regulacyjnym „spaghetti” rządy jednocześnie wdrażają podatki węglowe, dopłaty do paneli słonecznych, normy budowlane i dziesiątki innych inicjatyw. Te wszystkie polityki działają w tym samym czasie, wzajemnie na siebie wpływają i wspólnie kształtują poziom emisji dwutlenku węgla.

Dla badaczy i analityków gospodarczych stało się to koszmarem. Tradycyjne metody oceny były bezradne. Część naukowców badała pojedyncze prawa w izolacji (co nie ma sensu w złożonej gospodarce), inni oceniali całe „pakiety” (co nie pozwalało wskazać, czy sukces odniósł podatek, czy może norma emisyjna), a jeszcze inni szukali nagłych, ostrych spadków emisji, ignorując prawa, które działają wolniej, ale długofalowo.

Próba wrzucenia wszystkich tych zmiennych do jednego modelu statystycznego kończyła się tzw. przeparametryzowaniem (ang. over-parameterization) – zjawiskiem, w którym model ma więcej niewiadomych niż punktów odniesienia, przez co staje się bezużyteczny.

Nowe badanie o politykach klimatycznych z Climate Policy

I tu wkracza zupełnie nowe badanie Xaviera Fernándeza-i-Marína i Yvesa Steinebacha. Naukowcy przeanalizowali potężny zbiór danych OECD – 1737 pojedynczych polityk klimatycznych (zgrupowanych w 47 typów instrumentów), wprowadzonych w 40 krajach na przestrzeni 32 lat (od 1990 do 2022 r.). Aby uniknąć załamania się modelu statystycznego, zastosowali nowatorskie narzędzie – filtry oparte na tzw. prawdopodobieństwie apriorycznym (Bayesian priors).

Mówiąc językiem biznesu, badacze wprowadzili do algorytmu rygorystyczne filtry jakości. Założyli matematycznie, że na przykład polityka klimatyczna z definicji nie może zwiększać emisji, odrzucając tym samym fałszywie dodatnie wyniki. Przepuścili tysiące praw przez trzy różne, coraz surowsze sita statystyczne (w tym rygorystyczny filtr Laplace’a).

Efekt? Z gąszczu ponad 1700 działań wyłuskali zaledwie 28 „gwiazd” – polityk, które konsekwentnie, z żelazną pewnością obniżają emisje niezależnie od tego, w jakim kraju i w jakim otoczeniu prawnym są wdrażane.

Jest to o tyle ważne, że, jak przekonuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW-PIB), Europa pozostaje najszybciej ocieplającym się kontynentem na świecie – tempo wzrostu temperatury jest tu dwukrotnie wyższe niż średnia globalna. Polska nie jest wyjątkiem. Od połowy XX wieku średnia roczna temperatura w naszym kraju wzrosła już o ponad 2 st. Celsjusza. W 2024 r. obserwowaliśmy szereg ekstremalnych zjawisk: fale upałów, susze, nawalne opady i powodzie błyskawiczne.

„Złota 28”, czyli inwestujmy w to, co działa

To najcenniejsza lista w świecie współczesnej polityki publicznej. Badanie obala mit, że istnieje jedno cudowne rozwiązanie. Z drugiej strony, twarde dane bezlitośnie udowadniają, że niektóre mechanizmy są po prostu skuteczniejsze od innych.

Oto filary prawdziwie efektywnej transformacji klimatycznej. Zebraliśmy je tak, jak naukowcy w cztery główne grupy. Oddajmy im głos.

  1. Wycena emisji i podatki (8 polityk). Osiem z 28 najskuteczniejszych narzędzi to bezpośrednie uderzenie w portfel trucicieli. Podatki węglowe w budownictwie, transporcie i przemyśle, systemy handlu emisjami (ETS) oraz akcyzy na paliwa kopalne. To zadaje kłam popularnej tezie lobbystów, jakoby opłaty za emisję działały tylko wtedy, gdy są „przykryte” ogromnymi pakietami osłonowymi. Matematyka jest nieubłagana – wycena emisji działa zawsze i wszędzie.
  2. Standardy i limity (5 polityk). Surowe normy energetyczne dla budynków, standardy dla silników elektrycznych, normy emisji do powietrza, a także – co może być szokiem dla wielu kierowców – limity prędkości na autostradach. Te ostatnie okazały się jednym z najbardziej niezawodnych i uniwersalnych narzędzi redukcji CO2​.
  3. Badania, rozwój i OZE (11 polityk). Gigantyczne środki na innowacje, pieniądze na R&D (badania i rozwój) w zakresie wychwytywania dwutlenku węgla (CCS), wodoru, efektywności energetycznej oraz energetyki jądrowej we wszystkich kluczowych sektorach (budownictwo, przemysł, transport, energia) działają. Skuteczne są również aukcje na energię odnawialną i centralne planowanie jej ekspansji.
  4. Transparentność i cięcia (4 polityki). Obowiązkowe raportowanie i księgowanie emisji gazów cieplarnianych przez firmy w przemyśle, transporcie i energetyce, oraz brutalne – ale konieczne – odcięcie finansowania, czyli likwidacja państwowych subsydiów do paliw kopalnych w transporcie.

Symulacja dla Portugalii

Aby udowodnić siłę tych narzędzi, badacze przeprowadzili symulację dla Portugalii. Gdyby kraj ten od 2000 r. wdrażał te konkretne polityki z maksymalną rygorystycznością we wszystkich kluczowych sektorach, zaoszczędziłby 538 milionów ton ekwiwalentu CO2​ (MtCO2​eq).

To wolumen odpowiadający całkowitym rocznym emisjom w analogicznych sektorach dla potężnej gospodarki Korei Południowej. Różnica między dobrze prowadzonym państwem a państwem zarządzanym w oparciu o życzeniowe myślenie to miliony ton gazów, a w konsekwencji – miliardy euro w kosztach zewnętrznych.

Nawet najwięksi prymusi mają swoje słabe punkty. Analiza wytyka Niemcom, że ich transformacja byłaby znacznie skuteczniejsza, gdyby w końcu wprowadzili rygorystyczne limity prędkości na swoich słynnych autostradach. Z kolei Japonia, Australia czy Kanada mogłyby dramatycznie poprawić swoje wyniki, po prostu podnosząc akcyzę na paliwa kopalne. A jak w tym wszystkim wypada Polska?

Polska to transportowa czarna dziura Europy

Jeśli badanie Fernández-i-Marína to lustro przystawione globalnej gospodarce, to odbicie Polski w sektorze transportu przypomina starą paskudną wiedźmę z bajki dla dzieci. Naukowcy przeanalizowali szczegółowo potencjał redukcji emisji w transporcie dla poszczególnych krajów. Wniosek uderza w nas z niespotykaną siłą.

Polska zajmuje absolutnie pierwsze miejsce na świecie pod względem niewykorzystanego potencjału redukcji emisji w transporcie w przeliczeniu na mieszkańca (ponad 2,5 t CO2​eq/rok).

Co to oznacza? Z grona 40 badanych rozwiniętych państw Polska jest krajem, który ignoruje najwięcej najskuteczniejszych narzędzi. Zaglądając głębiej w mapę cieplną dołączoną do badania, widzimy, że nasz kraj świeci się na ciemnobrązowo (kolor oznaczający 100 proc. dystansu do maksymalnej możliwej rygorystyczności prawa) w niemal wszystkich kluczowych kategoriach transportowych.

Polityka transportowa nad Wisłą z punktu widzenia skutecznej walki ze zmianami klimatu i optymalizacji ekonomicznej po prostu nie istnieje. Jesteśmy w ogonie w takich kwestiach jak:

  • podatek węglowy w transporcie (Carbon tax – transport) – brak rygorystycznych rozwiązań.
  • Opłaty za wjazd do centrum miast (Congestion charges) – podczas gdy metropolie w Europie od lat zarabiają na tym i odkorkowują ulice, u nas ten instrument leży odłogiem.
  • Akcyza na paliwa kopalne (Fossil fuels excise taxes) – nasz poziom ambicji podatkowych jest dalece niewystarczający w stosunku do efektywnego poziomu.
  • Limity prędkości na autostradach (Speed limits on motorways) – Polska posiada jedne z najwyższych limitów w Europie (140 km/h) i wciąż ma ogromne problemy z ich egzekwowaniem, co bezpośrednio przekłada się na gigantyczne spalanie i emisje.
  • Subsydia do paliw kopalnych (Fossil fuels subsidies – transport) – wciąż nie zlikwidowaliśmy form wsparcia, które de facto dotują trucie środowiska.
  • Inwestycje w R&D dla wodoru i efektywności energetycznej (RD&D expenditure) – w tych obszarach polskie wysiłki są oceniane jako skrajnie słabe.

Recepta dla Warszawy

Co w takim razie powinien zrobić rząd, jeśli chce traktować gospodarkę i klimat poważnie, opierając się na twardych danych makroekonomicznych, a nie na politycznych sloganach? Badanie Climate Policy dostarcza nam darmowego, wycenionego na miliony euro doradztwa. Aby zamknąć transportową czarną dziurę, Polska musi natychmiast przestać bać się instrumentów rynkowych.

Po pierwsze, naukowcy zalecają rewolucję w opodatkowaniu. Krajowy podatek węglowy na paliwa transportowe oraz radykalne przemodelowanie akcyzy to konieczność – postulują. Musimy odciążyć pracę (obniżyć podatki dochodowe), a zamiast tego wysoko opodatkować emisję (węglowodory). To nie tylko ratuje klimat, ale stymuluje innowacje w sektorze logistycznym i skłania do wymiany floty na zeroemisyjną. Należy stanowczo wyeliminować wszelkie ukryte i jawne subsydia do paliw kopalnych w transporcie.

Po drugie, należy uszczelnić miasta i autostrady. Ustawa pozwalająca samorządom na swobodne tworzenie stref czystego transportu to za mało. Rząd musi dać miastom silny impuls do wdrażania twardych opłat wjazdowych (tzw. congestion charges) wzorem Londynu czy Sztokholmu. Równolegle, bezkosztowym ruchem, który natychmiast obniży emisje i śmiertelność, jest obniżenie limitów prędkości na autostradach (np. do 120 km/h) oraz budowa potężnego, zautomatyzowanego systemu ich egzekucji (odcinkowe pomiary prędkości na masową skalę).

Po trzecie, zastrzyk innowacji, a nie konsumpcji. Zamiast dopłacać do zakupu chińskich samochodów elektrycznych dla klasy średniej, państwo powinno przenieść miliardy złotych na twarde R&D, takie jak rozwój technologii wodorowych, infrastruktury dystrybucyjnej, optymalizacji silników elektrycznych (MEPS) oraz bezwzględne raportowanie śladu węglowego przez firmy logistyczne i transportowe operujące w Polsce.

Naukowcy nie kłamią. To działa naprawdę

Artykuł Effective climate policies for 'all seasons’ to punkt zwrotny. Dowodzi, że nie jesteśmy skazani na błądzenie we mgle i zgadywanie, które przepisy uratują planetę. Kraje nordyckie (Szwecja, Norwegia) już udowodniły, że wdrożenie wszystkich 28 skutecznych polityk z maksymalną siłą jest politycznie możliwe i ekonomicznie opłacalne.

Dla Polski płynie z tego gorzka, ale ożywcza lekcja. Jesteśmy na absolutnym dnie, jeśli chodzi o wykorzystanie rynkowych i prawnych dźwigni w transporcie. Ale to oznacza również, że z tego miejsca możemy dokonać największego, najbardziej spektakularnego skoku. Wystarczy, że politycy odłożą na bok strach przed niepopularnymi decyzjami i zaczną w końcu zarządzać krajem tak, jak zarządza się nowoczesną korporacją – opierając się na matematyce, audycie i dowodach, które po raz pierwszy podano im na tacy.

Damian Szymański, redaktor naczelny Biznes Enter

Zdjęcie główne: Materiały prasowe / IMGW-PIB

Motyw