
Prezydent w czwartek zawetował ustawę przygotowującą finansowanie zbrojeń z unijnego programu SAFE. Teraz rząd będzie musiał wprowadzić plan B. W swoim orędziu Karol Nawrocki zrzucił na opinię publiczną finansową bombę. Parafrazując głowę państwa, nie możemy pozwolić sobie na pożyczkę, której same odsetki wyniosą ponad 180 mld zł, czyli prawie tyle samo, ile wynosi cała pożyczka. Niestety, prezydent pod dyktando politycznego przekazu postanowił w efektowny sposób zgilotynować fakty ekonomiczne. Biznes Enter wyjaśnia, gdzie leży prawda.
- Teza. Weto prezydenta wobec programu SAFE jest ekonomicznie szkodliwe, ponieważ odrzuca najtańsze źródło finansowania zbrojeń na rzecz drastycznie droższego długu rynkowego. Karol Nawrocki manipulując liczbami starał się odwrócić tę narrację.
- Dowód. Porównanie kosztów obsługi długu wskazuje, że odsetki z SAFE (180 mld zł) są o ponad 210 mld zł niższe niż koszty alternatywnego finansowania poprzez obligacje BGK (390 mld zł).
- Efekt. Prezydent nie zdał z egzaminu podstaw ekonomii.
Weto prezydenta Nawrockiego do unijnego SAFE. Spis treści
Dla przeciętnego obywatela ta liczba jest paraliżująca. Brzmi jak wyrok na finanse publiczne. Gdzie tkwi haczyk? W tym, że prezydent dokonał klasycznego zabiegu iluzjonistów – skierował naszą uwagę na prawą rękę, byśmy nie zauważyli, co robi lewa. W retoryce nazywa się to „cherry-pickingiem”, czyli wybiórczym potraktowaniem danych.
Oto co powiedział prezydent w swoim wystąpieniu:
Mechanizm SAFE jest ogromnym kredytem zagranicznym zaciąganym na 45 lat w obcej walucie, którego koszt odsetek może wynieść nawet 180 miliardów złotych. Polacy będą musieli więc zwrócić drugie tyle, co wartość udzielonego kredytu, a zarobią na tym zachodnie banki i instytucje finansowe.
Odsetki z programu SAFE są naprawdę takie duże?
Owe 180 miliardów złotych zostało wyciągnięte z chłodnej analizy Marcina Mazurka, głównego ekonomisty mBanku. Problem w tym, że polityczne nożyczki wycięły z niej dokładnie prawie całą prawdę.
Marcin Mazurek w rozmowie z Biznes Enter, nie chce komentować wypowiedzi Karola Nawrockiego, a za jego odpowiedź, jak mówi, niech służą wyliczenia z portalu LinkedIn. Rozbierzmy więc na czynniki pierwsze z precyzją chirurga twarde liczby z tekstu eksperta mBanku.
Zobaczymy dzięki temu, jak wyglądają finansowe realia, gdy odrzemy je z politycznego przekazu orędzia prezydenta.
Narzędzie zbrodni, czyli skąd wzięło się 180 miliardów?
Marcin Mazurek jak każdy dobry finansista, zaczął od policzenia, ile pożyczka w wysokości 44 mld euro z Unii będzie kosztować nas nominalnie. Przyjął bardzo konserwatywne, wręcz niekorzystne dla pożyczki SAFE założenia:
- kwota – 44 mld euro;
- oprocentowanie: 3,5 proc. (wyższe niż sugerowane przez KE 3,17 proc.);
- czas – 45 lat;
- karencja – 10 lat (przez dekadę płacimy tylko odsetki, potem kapitał z odsetkami).
Jaki to daje efekt? „W latach 1-10 odsetki wyniosą 1,54 mld EUR rocznie. (…) Łącznie odsetki wyniosą ~42mld EUR” – pisze Mazurek.
42 miliardy euro pomnożone przez obecny kurs (ok. 4,27 zł) daje nam około 180 mld zł, o których mówił prezydent. Kalkulator się nie myli. Karol Nawrocki powiedział prawdę. Dlaczego więc jest to prawda tak bardzo zmanipulowana? Ponieważ w finansach państwa nie istnieje coś takiego jak próżnia. Jeśli nie weźmiemy pieniędzy z punktu A, musimy je wziąć z punktu B.
Trup w szafie, czyli czego prezydent nam nie powiedział
Zbrojenia trzeba sfinansować. Jeśli odrzucamy pożyczkę europejską (SAFE), musimy pożyczyć pieniądze sami. Mazurek, w przeciwieństwie do polityków, wykonuje to obliczenie. Alternatywą jest emisja obligacji przez Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), który w ustawie prezydenckiej o SAFE 0 proc. (które nie jest żadnym 0 proc., ale o tym za chwilę) pełni rolę zarządcy Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych (PFIO).
Przypomnijmy, że w art. 21 projektu czytamy, że jeśli w danym roku NBP nie wpłaci z zysku z m.in. sprzedaży złota odpowiedniej kwoty, BGK ma ustawowy, kategoryczny obowiązek udzielić Funduszowi pożyczki wyrównującej tę różnicę. Zobowiązania te będą objęte gwarancją Skarbu Państwa. Kiedy pojawi się zysk banku centralnego ma on pokrywać długi BGK.
Skąd Bank Gospodarstwa Krajowego ma brać środki do nowego funduszu? Ustawa wprost pozwala mu na zaciąganie kredytów, pożyczek oraz emisję obligacji na rynkach krajowych i zagranicznych. To ostatnie słowo jest szczególnie ważne, bo pokazuje żelazną logikę głowy państwa. Prezydent, krytykując unijne branie pożyczek w euro, pozwala w swojej ustawie na branie pożyczek w euro. Ale idźmy dalej.
BGK, czyli drogie zadłużanie i niepewne zyski NBP
Rynek bywa bezlitosny. Dług emitowany przez polski bank BGK na 45 lat musiałby być wyżej oprocentowany niż pożyczka wspierana potęgą całej Unii Europejskiej. Analityk szacuje to oprocentowanie na niskie 4,6 proc. Sam pisze, że to oprocentowanie z dolnego pułapu.
Co się dzieje, gdy policzymy odsetki dla tej samej kwoty (44 mld EUR) na ten sam czas (45 lat), ale przykrojonej do polskich, rynkowych warunków?
Odsetki roczne wyniosą 2,024 mld EUR. Łącznie ~91 mld EUR – wylicza Mazurek.
Przetłumaczmy to na język prezydenckiego weta. Rezygnując z „gigantycznych” 180 miliardów złotych odsetek z SAFE, państwo polskie wybiera alternatywę, która kosztowałaby nas około 390 miliardów złotych odsetek.
Różnica na korzyść znienawidzonego przez część polityków unijnego SAFE to okrągłe 49 miliardów euro (ponad 210 miliardów złotych). To tak, jakby prezes firmy zwolnił dyrektora finansowego za chęć wzięcia kredytu z odsetkami rzędu 10 tysięcy, po czym sam poszedł do lichwiarza i wziął ten sam kredyt z odsetkami w wysokości 22 tysięcy, ogłaszając to wielkim sukcesem suwerenności gospodarczej.
Nie mówiąc już, że to wszystko koniec końców miałby i tak pokryć NBP ze swoich zysków ze sprzedaży złota. Problem w tym, że tyle kruszcu nawet nie leży w ciemnych skarbcach prof. Glapińskiego, a sama spłata przy niepewności wypłat zysku nie wiemy, ile by nawet trwała, gdyż opiera się na tak niepewnych wskaźnikach jak kursy walut i samego złota. Zysk banku więc raz mógłby być, a kilka lat z rzędu mogłoby go w ogóle nie być, a BGK i tak musiałby spłacać obligacje cyklicznie i rolować ten dług.
Magia czasu. Dlaczego miliard złotych w 2071 r. to nie miliard dziś
Gdy operujemy w horyzoncie półwiecza, nominalne sumowanie pieniędzy (180 mld zł) jest błędem na poziomie szkoły podstawowej. Mazurek tłumaczy to zjawisko, wprowadzając pojęcie NPV (Net Present Value – Wartość Bieżąca Netto).
Wyobraźmy sobie, że mamy oddać 100 złotych. Wolelibyśmy oddać je dzisiaj, czy za 45 lat? Oczywiście, że za 45 lat. Za cztery dekady te 100 złotych, zjadane przez inflację i wzrost gospodarczy, będzie miało siłę nabywczą dzisiejszych kilku złotych.
Państwo działa tak samo. Rząd zakłada, że gospodarka rośnie. Mazurek zakłada nominalny wzrost PKB (czyli taki liczący również inflację) na poziomie 5 proc. rocznie (bardzo rozsądne, wręcz zachowawcze założenie dla rozwijającej się Polski). Skoro gospodarka rośnie o 5 proc., a my pożyczamy pieniądze na 3,5 proc., to – mówiąc wprost – robimy świetny interes. Dług w stosunku do wielkości gospodarki sam topnieje. Mazurek pisze tak:
Co wychodzi? Różnica w NPV obligacji vs pożyczka wynosi 6,4 mld EUR na korzyść tej drugiej. (…) pożyczka jest dużo bardziej opłacalna i myślę, że tę kwotę 6,4 mld EUR można użyć jako najlepszą miarę tego, co zyskamy na pożyczce z SAFE. To około 27 mld zł.
Ekonomista mBanku nazywa to „destylatem opłacalności”. Po uwzględnieniu inflacji, wzrostu gospodarczego i wartości pieniądza w czasie, realna oszczędność dla Polski wynikająca z wyboru SAFE wynosi 27 miliardów złotych „na dziś”. Prezydenckie 180 miliardów to więc potężny, ale zupełnie pusty w środku hologram.
Ryzyko „chwilówek” i walutowa zasłona dymna
Przeciwnicy SAFE często podnoszą dwa inne argumenty, z którymi Mazurek bezlitośnie się rozprawia.
Niektórzy mówią, że możemy zadłużać się na krócej (np. na 5 lat), a będzie wtedy taniej. Mazurek ripostuje: to hazard na koszt podatnika. Krótki dług trzeba ciągle „rolować” (brać nowy, by spłacić stary).
„W najbardziej skrajnym przypadku możemy pożyczać codziennie – jest tanio, ale pierwszym dniem, kiedy nie będziemy już wiedzieli jaki będzie dokładny koszt jest jutro” – tłumaczy ekonomista.
Pożyczka na 45 lat daje państwu absolutną pewność kosztów w tak newralgicznym obszarze jak obronność, niezależnie od tego, czy za 10 lat wybuchnie kryzys finansowy, czy stopy procentowe wystrzelą w kosmos.
Manipulacja prezydenta
Ale to nie wszystko. Największą ironią w wypowiedzi głowy państwa jest jednak straszenie „zachodnimi bankami”, które mają się niby na nas wzbogacić.
Program SAFE to mechanizm unijny, w którym Komisja Europejska pożycza nam środki niemal po kosztach, nie generując marży zysku dla komercyjnych graczy. Wetując tę ustawę, prezydent robi dokładnie to, przed czym rzekomo ostrzega – wypycha Polskę w objęcia rynków finansowych.
To właśnie teraz, emitując droższe obligacje BGK, polski podatnik zapłaci najwyższe odsetki globalnym funduszom i instytucjom. Weto nie uderza w „bankierów”. Ono wręcza im prezent w postaci wyższej marży, którą Polska będzie musiała zapłacić za swoją suwerenną, ale kosztowną decyzję.
Gwóźdź do trumny retoryki Karola Nawrockiego
Na koniec musimy podkreślić, że w orędziu prezydent Nawrocki zagrał kartą strachu przed „obcą walutą”. To klasyczny chwyt – zasugerowanie, że pożyczanie w euro to wystawianie się na pastwę kursowych wiatrów. Jednak Marcin Mazurek w finale swojej analizy wykonuje ekonomiczny szach i mat.
Specjalista wskazuje na nieuchronny proces konwergencji. Jeśli polska gospodarka ma odnieść sukces (a na to przecież stawiają wszyscy politycy), złoty musi się umacniać względem euro.
„Konwergencja realna z bogatszymi krajami (…) powinna implikować umocnienie krajowej waluty” – pisze Mazurek. Dla laika oznacza to coś niezwykle prostego – jeśli dziś pożyczamy 1 euro za 4,30 zł, a za 20 lat polski złoty będzie silniejszy i 1 euro będzie kosztować np. 3,50 zł, to nasz dług realnie maleje tylko dlatego, że staliśmy się bogatsi. Prezydent straszy ryzykiem, podczas gdy w rzeczywistości gramy na wzrost własnej siły.
Sami zarobimy euro z eksportu
Po drugie, Mazurek wyciąga argument o naturalnym hedgingu (zabezpieczeniu). Polska nie bierze tych pieniędzy, by je przejeść – bierze je, by zbudować przemysł obronny.
Raz zbudowane fabryki będą coś sprzedawać i prawdopodobnie będą sprzedawać w EUR. (…) Sam Skarb Państwa (…) będzie dysponował niejako naturalnym źródłem EUR w przyszłości, co stanowi naturalne zabezpieczenie spłat. – wyjaśnia.
To finansowy majstersztyk, który prezydent całkowicie pominął. Polska będzie spłacać dług w euro pieniędzmi, które sama zarobi w euro, eksportując broń. To eliminuje potrzebę kupowania waluty na rynku i chroni nas przed wahaniami kursów.
Wreszcie, analityk mBanku ucina spekulacje o „przeładowaniu” kraju długiem zagranicznym. Polska ma relatywnie mało długów w walutach obcych. SAFE nie jest więc „pętlą na szyi”, ale bezpiecznym, stabilnym fundamentem.
Prezydent niestety nie zdał egzaminu z ekonomii
Marcin Mazurek napisał tekst rzetelny, pozbawiony emocji, oparty na twardych prawach ekonomii. Wynika z niego jeden, niezaprzeczalny wniosek – finansowanie zbrojeń z funduszu SAFE było z perspektywy finansów państwa polskiego opcją najtańszą, najbardziej stabilną i najbardziej opłacalną.
Prezydent użył danych z tej analizy do własnych politycznych celów. Pokazał narodowi koszt pożyczki SAFE jako rzekomy dowód na jej szkodliwość, celowo przemilczając fakt, że analityk wyliczył ów koszt tylko po to, by udowodnić, że każda inna dostępna dla Polski droga będzie dramatycznie droższa.
W finansach nie ma miejsca na emocje. Są tylko alternatywy i ich koszty. Twierdzenie, że SAFE jest nieopłacalny, bo generuje odsetki, to tak, jakby twierdzić, że edukacja jest stratą pieniędzy, bo trzeba za nią zapłacić czesne, ignorując przyszłe wyższe dzięki temu zarobki. Karol Nawrocki odrzucił najtańszy możliwy kapitał w imię walki z mitem, którego sam jest autorem. To finansowe samookaleczenie ubrane w szaty patriotyzmu. Rzadko kiedy w historii gospodarczej błędna interpretacja jednego arkusza kalkulacyjnego może mieć tak wysoką cenę.
Damian Szymański, redaktor naczelny Biznes Enter
Zdjęcie główne: Kancelaria Prezydenta