Partnerzy merytoryczni
Biedronka

Biedronka wygrała bitwę o 25 mld euro. Jednak największa rynkowa wojna dopiero się zaczyna. W tle pojawia się Carrefour

W świecie europejskiego handlu detalicznego niewiele jest maszyn tak bezbłędnie naoliwionych i tak bezlitosnych dla konkurencji jak Biedronka. W 2025 r., świętując swoje 30-lecie w Polsce, marka nie tylko utrzymała pozycję hegemona, ale z hukiem przebiła psychologiczną barierę, osiągając 25,3 mld euro sprzedaży, czyli grubo ponad 100 mld zł. W tych liczbach kryje się jednak nie tylko potęga portugalskiej marki, ale także fascynująca, pełna napięć historia o wojnie cenowej, zderzeniu z makroekonomicznym murem i strategicznym zwrocie, który pokazuje, że coraz trudniej szukać miejsc w naszym kraju na nowe rentowne sklepy. Portugalczycy rozważają nawet przejęcie części aktywów Carrefoura.

  • Teza. Mimo trudnej sytuacji makroekonomicznej na polskim rynku, związanej z rosnącą płacą minimalną i nienadążającymi za nią cenami produktów spożywczych, Biedronka dokonała gospodarczego cudu, gdyż jej marże i zyski rosły.
  • Dowód. Wystarczy spojrzeć na dane EBITDA. Zysk grupy wzrósł o 9,8 proc., zbliżając się do granicy 2 mld euro. Marża EBITDA zaś wzrosła do 7,9 proc. Kluczem okazał się splot kilku czynników: silnej dyscypliny kosztowej, wzrostu produktywności oraz lojalność klientów budowana za sprawą m.in. aplikacji Moja Biedronka.
  • Efekt. Przedstawiciele giganta przyznają, że przestrzeń na wzrosty się już wyczerpuje. Z jednej strony zaczyna brakować w Polsce rentownych lokalizacji, gdzie można by stawiać nowe sklepy, a z drugiej – koszyk zakupowy Polaków nie rośnie tak, jak oczekiwałaby tego branża handlowa. To sprawia, że Biedronka operuje w warunkach deflacji. Odpowiedzią na to ma być ekspansja tak zagraniczna, jak i krajowa. Sieć ustawiła się bowiem w kolejce po część aktywów po uciekającym z Polski Carrefourze.

Dla portugalskiej grupy Jerónimo Martins, Polska już dawno przestała być tylko jednym z rynków – to jej bijące serce i absolutny fundament, generujący 70,4 proc. całkowitej sprzedaży, aż 80,3 proc. zysku EBITDA całej korporacji oraz ok. połowy nakładów inwestycyjnych.

Cud rentowności w cieniu rosnących kosztów

Aby w pełni zrozumieć wagę osiągnięć Biedronki w minionym roku, musimy spojrzeć na twarde dane makroekonomiczne. W 2025 r. średni wzrost cen żywności w Polsce wyniósł 4,7 proc. , podczas gdy płaca minimalna wystrzeliła w górę o blisko 10 proc. w porównaniu ze styczniem 2024 r. Zgodnie ze wszystkimi prawidłami z podręczników ekonomii, marże w sektorze handlu detalicznego, uzależnionym od taniej siły roboczej (Biedronka zatrudnia około 88 tys. osób), powinny w takim otoczeniu krwawić.

Tymczasem zarząd dokonał rynkowego cudu. Zysk EBITDA Biedronki wzrósł o 9,8 proc. (8,1 proc. w zł), ocierając się o granicę 2 mld euro (dokładnie 1,991 mld euro). Marża EBITDA nie tylko nie spadła, ale urosła z 7,7 proc. do imponujących 7,9 proc. Jak portugalski gigant tego dokonał?

Kluczem okazała się silna dyscyplina kosztowa, wzrost produktywności oraz absolutna potęga cyfrowego ekosystemu. Karta Moja Biedronka to już ponad 22 mln użytkowników, a sama aplikacja przekroczyła 16 mln pobrań. To już nie jest zwykły program lojalnościowy – to największa w Europie Środkowej baza behawioralna, pozwalająca algorytmom z chirurgiczną precyzją dobierać promocje, pompować wartość koszyka zakupowego i optymalizować łańcuch dostaw.

Ten rok jednak może już nie przynieść tak dobrych nowin. Jak mówi szczerze Biznes Enter oraz innym dziennikarzom z Polski prezes Jerónimo Martins Pedro Soares dos Santos, przez wojnę w Iranie, podwyższone ceny paliw i możliwy powrót inflacji, te wyniki będą trudne do powtórzenia:

Sytuacja geopolityczna jest bardzo delikatnym tematem. Wzrost ceny paliw wpływa i oddziałuje bezpośrednio na naszą firmę. Niejako od razu. Przypomnę jednak, że na tę chwilę mamy w Polsce deflację w naszych sklepach. Dlatego też same kwestie powrotu inflacji są na razie przypuszczeniami a nie rzeczywistością, ale to oczywiście może się szybko zmienić.

Santos przypomina, że rosnące ceny paliw, kredytów będą odczuwalne nie tylko dla grupy i dostawców. – I to nie tylko w Polsce, ale także w Portugalii. Istnieje więc ryzyko, że EBITDA będzie niższa – zaznacza.

Pułapka wskaźnika LFL

Jednak dla wprawnego oka analityka raport za 2025 r. zawiera wyraźne sygnały ostrzegawcze. Najważniejszy wskaźnik w handlu detalicznym – sprzedaż porównywalna Like-for-Like (LFL), filtrująca efekt otwierania nowych placówek – wyniósł zaledwie 1,9 proc. Co to oznacza w praktyce? To, że polski konsument kupuje niemal dokładnie tyle samo, co rok wcześniej. Sam prezes grupy otwarcie przyznaje w liście do inwestorów, że rynek nie rósł wolumenowo.

Wzrost przychodów rzędu niemal 6 proc. w zł Biedronka „kupiła” sobie betonem i stalą, realizując agresywny program ekspansji. Sieć otworzyła 181 nowych sklepów (152 netto) i zmodernizowała 200 kolejnych, zamykając rok z liczbą 3 882 placówek na terenie całego kraju. Problem polega na tym, że Polska fizycznie kończy się dla Biedronki. Miejsce na nowe, wysoce rentowne lokalizacje, kurczy się w drastycznym tempie.

Co więcej, polski rynek uzależnił się od „narkotyku promocyjnego”. Polacy, zmęczeni niepewnością geopolityczną i presją na budżety domowe, kupują niemal wyłącznie to, co jest w obniżce. Raport wprost wskazuje na niezwykle intensywną dynamikę promocyjną (kampanie takie jak „Tani Weekend”, czy obniżki na 30-lecie sieci). Podtrzymywanie tej iluzji permanentnej wyprzedaży kosztuje, a walka na noże z twardymi dyskontami staje się grą o sumie zerowej.

Deflacja na początku roku i inflacja, która może nadejść. Do tego wielka ucieczka do przodu

Prawdziwa burza majaczy jednak na horyzoncie 2026 r. Prezes Pedro Soares dos Santos w swoim przekazie nie owijał w bawełnę, rzucając na rynek prawdziwą bombę – Biedronka weszła w 2026 r, operując w warunkach deflacji.

Choć wojna w Iranie może diametralnie zmienić ten to obraz, to w świecie handlu detalicznego deflacja to najgorszy z możliwych koszmarów. Wszystko przez sztywne koszty stałe. Jeśli ceny na półkach spadają (lub stoją w miejscu), a wynagrodzenia dla ponad 88 tys. pracowników oraz koszty energii rosną, utrzymanie marży na poziomie 7,9 proc. będzie przypominać obronę oblężonej twierdzy.

Zarząd Jerónimo Martins doskonale zdaje sobie sprawę z tego zagrożenia. Odpowiedzią na nasycenie i deflacyjny uścisk w Polsce jest podwójny, strategiczny piwot.

Po pierwsze, geograficzna ucieczka do przodu. Zeszły rok zapisał się w historii jako oficjalny początek międzynarodowej ekspansji Biedronki na Słowację, gdzie otwarto centrum dystrybucyjne i pierwsze 15 sklepów. W planach na 2026 r. jest już kolejne 35 słowackich placówek. To jasny sygnał dla inwestorów – polski silnik jest potężny, ale zbliża się do swoich maksymalnych obrotów, nowego paliwa musimy szukać za południową granicą.

Po drugie, potężna automatyzacja. Przy wydatkach inwestycyjnych rzędu 604 mln euro (połowa całego CAPEX-u grupy) , Biedronka ogłosiła rozpoczęcie prac nad pierwszym w pełni zautomatyzowanym centrum dystrybucyjnym w Polsce, które ma ruszyć w 2027 r. Ma on za zadanie zwiększyć efektywność procesów w Biedronce i stworzyć kolejne wyspecjalizowane miejsca pracy – mówi nam Luis Araujo, prezes Biedronki w Polsce. Już dziś około 85 proc. sklepów Biedronki posiada kasy samoobsługowe.

Co ważne, właściciel polskiej marki rozważa zakup części aktywów Carrefoura, który informował jakiś czas temu, że chciałby wycofać się z Polski. Problemem może być jednak 30-proc. udział w rynku portugalskiej grupy i wiele będzie zależało w tej kwestii od UOKiK-u.

Możemy z ufnością patrzeć w przyszłość – mówił na konferencji w Lizbonie Pedro Soares dos Santos.

Biedronka ma przed sobą najważniejszą wojnę

Trzydziestoletnia Biedronka to dziś niekwestionowany mistrz wagi ciężkiej europejskiego detalu. Sieć przeszła przez lata wysokiej inflacji suchą stopą, chroniąc marże i powiększając udziały rynkowe.

Jednak front walki właśnie uległ przesunięciu. Manewrowanie w nasyconym, hiper-promocyjnym środowisku polskiego rynku, balansującym na krawędzi deflacji i być może powrotu widma rosnących cen, przy jednoczesnym prowadzeniu kosztownej, zagranicznej inwazji na Słowację, będzie wymagało od zarządu iście wirtuozerskich umiejętności.

Biedronka zbudowała w Polsce imperium warte ponad 25 mld euro. Ale jak uczy historia gospodarcza – obrona imperium jest często znacznie trudniejsza i bardziej kosztowna niż jego budowa. Szczególnie w dzisiejszych czasach.

Damian Szymański, redaktor naczelny Biznes Enter

Zdjęcie główne: Materiały prasowe / Jeronimo Martins

Motyw