Partnerzy merytoryczni
Uścisk dłoni Donalda Tuska i Andrzeja Domańskiego w Kancelarii Premiera. W tle przygląda się temu Jan Grabiec

Zaległe podatki będziemy płacić po wsze czasy? Biznes obawia się likwidacji przedawnienia

Rząd przygotował prawo, która uderzy w przedsiębiorców? Taka narracja pojawia się w opinii publicznej w związku z projektem nowelizacji ustaw podatkowych. Jego krytycy zwracają uwagę, że wykreśla on przepis gwarantujący, że nikt nie będzie ciągał podatnika po sądach po przedawnieniu się jego zobowiązania podatkowego. Resort finansów jednak zapewnia, że cała reforma jest korzystna dla obywateli i firm, a likwidacja spornego przepisu ma zabezpieczyć państwo przed bezkarnością przestępców podatkowych działających na ogromną skalę.

  • Teza. Przyszykowana przez Ministerstwo Finansów propozycja zmian w ustawach podatkowych budzi wątpliwości biznesu i ekspertów. Wszystko przez wykreślenie przepisu, który gwarantował, że po przedawnieniu podatku byłego dłużnika nie będzie można pociągnąć do odpowiedzialności przed sądem.
  • Dowód. Wspomniany przepis gwarantował, że karalność przestępstwa skarbowego ustaje wówczas, gdy nastąpiło przedawnienie tej należności. Zdaniem krytyków jego likwidacja umożliwia pociągnięcie do odpowiedzialności podatników nawet po tym, gdy ich zobowiązanie wobec państwa już wygasło.
  • Dowód. Ministerstwo Finansów zapewnia, że całościowo projekt nowelizacji jest korzystny dla podatników. Likwiduje on bowiem także przepis, który umożliwiał zawieszenie naliczania terminu przedawnienia się podatku. Jednakże jeśli rządzący mieliby wykreślić ten artykuł, przy jednoczesnym pozostawieniu opisanego w poprzednim dowodzie, to w praktyce związaliby ręce organom ścigania tropiącym najpoważniejszych przestępców, np. rozkręcających tzw. karuzele VAT-owskie.
  • Efekt. Sporny projekt nowelizacji jest już w Sejmie. I zdaje się, że o jego przyszłości zdecyduje narracja, która wokół niego się utrzyma. Jeśli bowiem umocnią się protesty do tych zmian, to prawdopodobnie prezydent Karol Nawrocki nie będzie się wahał przed zawetowaniem nowelizacji.

Czy postępowania podatkowe nie będą się przedawniać? Taką obawę wzbudziła nowelizacja Ordynacji podatkowej oraz Kodeksu karnego skarbowego (k.k.s.) naszykowana przez Ministerstwo Finansów. Wszystko przez propozycję wykreślenia art. 44 par. 2 z k.k.s. Przytoczmy go tu w całości:

Karalność przestępstwa skarbowego polegającego na uszczupleniu lub narażeniu na uszczuplenie należności publicznoprawnej ustaje także wówczas, gdy nastąpiło przedawnienie tej należności.

Art. 44 par. 2 Kodeksu karnego skarbowego

Dotychczas prawo działało tak, że zobowiązanie podatkowe przedawniało się po pięciu latach licząc od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności. Po tym okresie sprawa była zamknięta, gdyż dzięki wspomnianemu art. 44 par. 2 k.k.s. karalność ustawała z automatu.

Przykładowo, jeśli np. nie uiściliśmy jakiejś daniny, która miała termin płatności do 30 sierpnia 2020 r., to według obecnych przepisów mogliśmy spać spokojnie. Przedawnienie naliczało się bowiem od przełomu 2020/2021 r., a więc byliśmy wolni od długu (teoretycznie, o czym więcej później) na przełomie lat 2025/2026 r. Teraz ma się to zmienić.

Wrzawa po propozycji związanej z przedawnieniem podatków

Projekt od początku budził sprzeciw środowisk przedsiębiorców. Część krytyków podnosi, że w ten sposób rząd próbuje niemal całkowicie wyeliminować mechanizm niekarania za przedawnione podatki, gdyż biznes będzie można pociągnąć do odpowiedzialności za uchybienia nawet w przypadku, gdy ich zobowiązanie względem państwa będzie mieć więcej niż pięć lat (czyli zgodnie z prawem wygaśnie). Zresztą nie tylko oni mają wątpliwości do projektowanych przepisów. Zgłaszają je także specjaliści.

Niestety, wbrew opinii ekspertów, MF postanowił jednocześnie wykreślić art. 44 par. 2 kodeksu karnego skarbowego. Ten ostatni przepis przewiduje, że nie można karać za przestępstwo podatkowe, jeśli samo zobowiązanie względem Skarbu Państwa się przedawniło. Teraz możliwe będzie więc karanie podatników nawet po upływie 5-letniego terminu przedawnienia, a w szczególnych przypadkach – także dochodzenie równowartości przedawnionej kwoty – czytamy w stanowisku Krajowej Rady Doradców Podatkowych z października 2025 r. (wtedy MF przedstawił poprawiony projekt, uwzględniający część propozycji z konsultacji publicznych).

KRDP zwróciła też uwagę, że do momentu wejścia w życie ustawy skarbówka będzie stosować dotychczasowe przepisy zarówno w przypadku uchybień podatkowych, jak i przestępstw skarbowych.

– W efekcie dla podatków za lata do 2025 r. utrzymany zostanie stary system, w którym postępowanie na podstawie k.k.s. zablokuje przedawnienie podatku, a przedawnienie czynu z k.k.s. nastąpi najwcześniej za 10 lat, chyba że wcześniej przedawni się podatek. Innymi słowy, cała przeszłość podatkowa zostanie „zamrożona” na wiele lat – wskazał Tomasz Rolewicz, przewodniczący Komisji Prawnej i Współpracy z Organami Państwa KRDP.

Opozycja przeciwko zmianom w Ordynacji podatkowej

Nie może zatem dziwić sprzeciw wobec nowej propozycji w Sejmie. 13 marca w trakcie pierwszego czytania pojawiła się propozycja wyrzucenia projektu do kosza, lecz została odrzucona głosami obozu rządzącego. Tym samym nad przepisami pracować będzie teraz sejmowa Komisja Finansów Publicznych, której najbliższe posiedzenie zaplanowane jest na środę 25 marca. Tego dnia zasiadający w niej posłowie mają rozpocząć prace nad kwestionowanymi zmianami.

Na początku lutego, kiedy nad projektem nowelizacji pracował wciąż rząd, do Ministerstwa Finansów interpelację skierował Krzysztof Tchórzewski z Prawa i Sprawiedliwości. Poseł podkreślił w niej, że resort nie wycofał się z propozycji usunięcia przepisu zabraniającego prowadzenia postępowania karnego wobec podatnika po przedawnieniu się zobowiązania. A przepis ten stanowi – jego zdaniem – „podstawową gwarancję ochronną dla obywateli i przedsiębiorców”.

Zdaniem ekspertów zniesienie tego zakazu może doprowadzić do sytuacji, w której przedawnienie stanie się w praktyce fikcją. Organy skarbowe zyskałyby możliwość wszczynania postępowań karnych nawet wiele lat po przekroczeniu terminu przedawnienia, co otworzyłoby drogę do ponownego egzekwowania zaległości podatkowych.

Krzysztof Tchórzewski w interpelacji nr 15203 do Ministerstwa Finansów

Polityk PiS zauważył też, że dziś po pięciu latach przedsiębiorcy nie muszą już przechowywać faktur i innych dowodów transakcji, a uruchomiony niespełna dwa miesiące temu Krajowy System e-Faktur (KSeF) będzie je trzymać na serwerach przez 10 lat. Gdyby zatem postępowanie było prowadzone później, to możliwość obrony podatników przed zarzutami byłaby znacznie utrudniona. Dlatego też zapytał resort finansów o przyczyny projektowanych zmian, jak i poprosił o udostępnienie analiz i opinii dotyczących ich zgodności z konstytucją.

Ministerstwo twierdzi, że działa na korzyść podatników

Wspomniany projekt nie przewiduje likwidacji „przedawnienia podatku” – zaczyna swoją odpowiedź (datowaną na 23 marca) wiceminister finansów Jarosław Neneman. Podkreśla, że w nowelizacji znalazły się zapisy, które de facto uniemożliwiają wydłużenie terminu przedawnienia podatku poprzez wszczynanie postępowań w sprawie o przestępstwa skarbowe.

Co więcej, zmiany w k.k.s nie zlikwidują – według wiceszefa MF – przedawnienia karalności za przestępstwa skarbowe. „Tak jak obecnie, karalność ustanie po pięciu latach od popełnienia czynu, a w przypadku najpoważniejszych przestępstw skarbowych – po 10 latach” – czytamy w odpowiedzi.

Zostańmy na chwilę przy kwestii sztucznego wydłużania terminu przedawnienia. Wiceminister wskazuje, że winny tego jest art. 70 par. 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej. Przytoczmy go zatem:

Bieg terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu, z dniem wszczęcia postępowania w sprawie o przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe, o którym podatnik został zawiadomiony, jeżeli podejrzenie popełnienia przestępstwa lub wykroczenia wiąże się z niewykonaniem tego zobowiązania.

Art. 70 par. 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej

Tłumacząc na polski, przepis ten gwarantował organom skarbowym możliwość „wygaszenia” terminu przedawnienia, jeśli w ciągu pięciu lat wszczęły postępowanie w sprawie przestępstwa lub wykroczenia skarbowego i zawiadomiły o tym podatnika, którego owe postępowanie dotyczyło.

Neneman wskazuje, że przepis ten od lat budzi wątpliwości. Rzecznik Praw Obywatelskich już w 2014 r. złożył wniosek w jego sprawie do Trybunału Konstytucyjnego. Z kolei w 2021 r. Naczelny Sąd Administracyjny w składzie siedmiu sędziów podjął uchwałę sankcjonującą możliwość kontroli przez sądy administracyjne postępowań karnych skarbowych mających na celu zapobieganie przedawniania się zobowiązań. Cztery lata później NSA zawiadomił ministra finansów, że takie instrumentalne wykorzystanie tego artykułu w celu wstrzymania przedawnienia, jest niezgodne z konstytucją. Szykowana nowelizacja ma zatem zlikwidować ten wytrych.

Likwidowany przepis miał wiązać ręce w sprawie poważnych przestępstw skarbowych

I wreszcie przechodzimy do kwestii wspomnianego na początku artykułu k.k.s. Zdaniem przedstawiciela resortu finansów uchylenie art. 70 par. 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej przy jednoczesnym pozostawieniu 44 par. 2 k.k.s. „skutkowałoby brakiem możliwości prowadzenia postępowań przygotowawczych oraz doprowadzenia do skazania sprawców poważnych przestępstw skarbowych”. Wszystko przez fakt, że zgromadzenie obszernego materiału w takich sprawach, który byłby następstwem wielowątkowych kontroli celno-skarbowych, podatkowych lub postępowań podatkowych wymaga często wielu lat działania.

Przedawnienie podatku nie oznacza, że nie popełniono przestępstwa a sprawca lub sprawcy (nie zawsze będzie to sam podatnik) powinni pozostać bezkarni. Zmiana w art. 44 k.k.s. zapobiegnie unikaniu odpowiedzialności karnej w sytuacji, gdy faktycznie doszło do popełnienia umyślnego przestępstwa skarbowego.

Jarosław Neneman w odpowiedzi na interpelację poselską

A w kwestii opinii i analiz konstytucyjnych wiceminister podkreśla, że projekt nowelizacji podlegał szerokim konsultacjom społecznym, zaś likwidowany artykuł Ordynacji podatkowej wielokrotnie był oceniany jako niezgodny z konstytucją.

Jednocześnie Polska jest członkinią tzw. europejskiej prokuratury, jak i Unii Europejskiej, musi więc zapewniać sprawczość organów podatkowo-skarbowych, jak i dostosowywać się do orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który już jakiś czas temu w swoich orzeczeniach wskazywał, że przepisy skracające terminy przedawnień podatkowych w taki sposób, że w konsekwencji były one nieskuteczne, są niezgodne z prawem. Stąd propozycja likwidacji spornego przepisu k.k.s.

Nie oznacza to, że nawet odpowiedzialność karna skarbowa będzie wieczna. Przedawnienie karalności w k.k.s. wynosi i tak pięć lat, a tylko przy najpoważniejszych czynach – 10. Oszukanie Skarbu Państwa i tak przedawnia się wcześniej niż pospolite oszustwo z kodeksu karnego (15 lat)” – wskazywał wcześniej Jarosław Neneman w swoim swoim wpisie na LinkedInie.

O zmianach ostatecznie rozstrzygnie prezydent

A zatem całą narrację rządu wokół zaproponowanej nowelizacji można streścić w sposób następujący: resort zdaje sobie sprawę, że przepis umożliwiający zawieszenie naliczania terminu przedawnienia podatku (czyli art. 70 par. 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej) jest nadużywany przez skarbówkę, a do tego – prawdopodobnie – nie jest zgodny z konstytucją.

Jednakże wykreślenie go, przy jednoczesnym pozostawieniu spornego art. 44 par. 2 k.k.s., doprowadziłoby do tego, że najpoważniejsi przestępcy, np. rozkręcający tzw. karuzele VAT-owskie, pozostaliby bezkarni po 5 lub 10 latach. Wykrycie ich, a następnie przeprowadzenie postępowania przygotowawczego, a później i sądowego nierzadko zajmuje znacznie więcej czasu. I to z uwagi na nich, a nie na przedsiębiorców, którzy np. popełnili błąd w swoich sprawozdaniach podatkowych, konieczne jest usunięcie wspomnianego przepisu.

Teraz zatem autorów nowelizacji czeka najcięższa batalia – narracyjna. Muszą w oczach przedsiębiorców uwypuklić korzyści z likwidacji przepisu dotyczącego zawieszenia przedawnienia i uspokoić ich w kwestii tego, który pozwala pociągnąć do odpowiedzialności nawet po przedawnieniu.

Jeśli im to się uda i „wygrają serca” podatników, to prawdopodobnie prezydentowi Karolowi Nawrockiemu nie pozostanie nic innego, jak podpisać nowelizację, gdy pracę nad nią zakończy parlament. Jeśli jednak pojawi się choćby szmer protestu wobec tych zmian, to głowa państwa na pewno pochyli się, by dokładnie się w ów szmer wsłuchać. A to może się skończyć wetem.

Krystian Rosiński, dziennikarz i wydawca Biznes Enter

Zdjęcie główne: KPRM / Flickr

Motyw