
Jeszcze we wtorek wieczorem, oświecony waszyngtońskim blichtrem, w tle mając swoją podobiznę ze szczerego złota, Donald Trump zapewniał zgormadzoną publiczność, że Iran jest gotowy do zawarcia z nim „dealu”. Słowa amerykańskiego prezydenta potwierdzili dziennikarze The Wall Street Journal, którzy na podstawie informacji od swoich źródeł poinformowali opinię publiczną, że pomiędzy Iranem i USA rzeczywiście toczą się rozmowy. Świat nabrał nadziei. Szybko jednak przyszła odpowiedź z Teheranu. I świat zamarł.
- Teza. Donald Trump kontynuuje swoją medialną ofensywę i zapewnia cały świat, że negocjacje z Iranem idą po jego myśli. Iran odpowiada, że o rozmowach nie chce słyszeć, ale im nie zaprzecza.
- Dowód. Według The Wall Street Journal Stany Zjednoczone „wysłały Iranowi 15-punktowy plan zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie”. Iran odrzucił amerykańską propozycję oraz miał, mimo oficjalnych zaprzeczeń, odpowiedzieć swoimi żądaniami, które spotkały się z kolei z amerykańską odmową. Obie strony konfliktu przetarły więc pierwsze negocjacyjne szlaki.
- Efekt. Doniesienia o wstępnej turze rozmów, mimo że nieudanej, to pierwsze jaskółki zapowiadające koniec konfliktu. Mimo że do końca wojny wciąż daleko, to jest to niewątpliwe ważny moment, który w przyszłości może okazać się przełomowym.
Trwają rozmowy pokojowe na Bliskim Wschodzie. Spis treści
„Ktoś taki, jak my, nigdy nie dogada się z kimś takim, jak wy. Nie tylko nie teraz. Nigdy” – ogłosił na środowej konferencji rzecznik Sztabu Generalnego Iranu. W tych dobitnych słowach Khatem-al-Anbia przekazał całemu światu odpowiedź swojego kraju na krążące od rana doniesienia medialne na temat rozmów pokojowych między Iranem a USA.
Czy zatem plan pokojowy Trumpa okazał się „ściemą”?
USA dążą do zawieszenia broni z Iranem
Wypowiedź Khatem-al-Anbia, jakkolwiek ostra i konfrontacyjna, potwierdza niejako, że doszło ze strony amerykańskiej do przedstawienia propozycji rozejmu. Co wiemy na temat propozycji Waszyngtonu?
Według The Wall Street Journal Stany Zjednoczone „wysłały Iranowi 15-punktowy plan zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie”. Dziennik podał, że część z punktów planu pokojowego Trumpa miałaby „odnosić się do irańskich programów rakiet balistycznych i nuklearnych” oraz regulować status szlaków morskich, w tym Cieśniny Ormuz. Dokument został dostarczony do Teheranu za pośrednictwem Pakistanu, który pozostaje w dobrych stosunkach z Iranem.
To właśnie Pakistan będzie pełnić kluczową funkcję w mediacjach. To państwo, według ustaleń Al Jazeera, zostało wyznaczony przez USA do przekazania swoich żądań Iranowi. Jego premier, Shehbaz Sharif, wykorzystał ten fakt, żeby budować wizerunek swojego kraju.
Na swoich mediach społecznościowych polityk wyraził pełną gotowość Pakistanu do tego, by „być gospodarzem, aby ułatwić znaczące i ostateczne rozmowy na rzecz kompleksowego uregulowania trwającego konfliktu”. Jednak do tej konferencji w najbliższym czasie najpewniej nie dojdzie.
Iran odpowiada USA
Według amerykańskiej prasy Teheran miał odpowiedzieć Stanom i przedstawił własne propozycje. Reżim domagać się miał m.in.:
- zamknięcia amerykańskich baz w Zatoce Perskiej;
- rekompensat za wojnę;
- pełnego zniesienia sankcji;
- zachowania nielimitowanego programu rakietowego oraz
- zakończenia izraelskich ataków na Hezbollah.
Dodatkowo reżim oczekuje „nowego porządku dla Cieśniny Ormuz, który pozwoliłby Iranowi pobierać opłaty od statków przemieszczających się tą drogą wodną, tak jak robi to obecnie Egipt w przypadku Kanału Sueskiego”.
Co więcej, minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi mówi, że USA wysyłają wiadomości za pośrednictwem różnych mediatorów, co „nie oznacza negocjacji”, podczas gdy źródło dyplomatyczne powiedziało, że Teheran postrzega 15-punktowy plan USA jako „skrajnie maksymalistyczny i nierozsądny”.
W rozmowie z The Wall Street Journal amerykańscy urzędnicy mieli wprost ocenić żądania Iranu jako „śmieszne i nierealistyczne”. Informacje o istnieniu irańskiej oferty pokojowej nie znalazły na razie żadnego potwierdzenia.
Mogłoby się wydawać, że wracamy do punktu wyjścia. Kluczowa jednak w tym wszystkim jest wypowiedź ambasady Iranu, która, choć zdementowała, że trwają rozmowy z USA, to potwierdziła, że „przyjazne kraje” mediują między obiema stronami. Przestrzeń do dalszych rozmów więc istnieje, a w polityce nigdy nie mówi się „nigdy”.
Świat w centrum medialnego cyklonu
Każda wojna się musi kiedyś skończyć. W końcu dojdzie do podpisania, nawet zgniłego, rozejmu i unormowania stosunków między USA a Iranem. Pytanie tylko, kiedy i kto będzie mógł się ogłosić zwycięzcą przy okazji prezentowania dokumentu?
Obie strony zdają sobie sprawę z tego, jak ważna jest narracja o zwycięstwie i nie dopuszczą, by ta wymknęła im się z rąk. Z tego powodu Donald Trump jak mantrę będzie wciąż powtarzał o swoich sukcesach dyplomatycznych, co ma pomagać mu w próbie stabilizowania rynków. Z kolei Iran nie będzie potwierdzał słów amerykańskiego prezydenta, wiedząc, że w ten sposób nie dopuści do obniżenia cen surowców energetycznych kluczowych dla amerykańskich sojuszników.
Odbywające się z coraz większą częstotliwością konferencje prasowe staną się nowym polem bitwy w wojnie toczącej się na Bliskim Wschodzie. Obie strony, by wygrać narracyjnie, będą kłamać, oszukiwać i wodzić cały świat za nos. Codziennie będziemy zalewani sprzecznymi wersjami wydarzeń i zmuszani do dania wiary którejś ze stron. Chaos informacyjny stał się orężem, którym z równym zapałem wojują obie strony.
Z tego powodu, aby nie popaść w medialny kociokwik, należy wrócić do faktów.
Pierwsze tankowce przepływają przez Cieśninę Ormuz
Obie strony niejako potwierdziły zaistnienie przestrzeni do rozmów pierwszy raz od wybuchu wojny. Jest ważnym przejawem deeskalacji w trwającym konflikcie. To też wyraźny sygnał wskazujący, że zakończenie wojny w najbliższym czasie jest rzeczywiście możliwe.
Warto również odnotować, że Iran zaczął pozwalać, za haraczem, przepływać przez Ciesinę Ormuz tankowcom państw niezaangażowanych. Jak poinformowała firma Bangchak Corporation, dzięki uzgodnieniom tajski tankowiec bezpiecznie przepłynął przez przesmyk.
Zwróciłem się z prośbą do Iranu o pomoc w zapewnieniu bezpiecznego przejścia tajlandzkich statków, które będą musiały przepłynąć przez Cieśninę. Odpowiedzieli, że się tym zajmą i poprosili nas o podanie nazw statków, które będą przepływać – opisał cały proces minister spraw zagranicznych Tajlandii Sihasak Phuangketkeow, cytowany przez Al Jazeera.
Oczywiście na ten moment do prawdziwego pokoju jest daleko, ale pierwsze, choć niewielkie, gesty dobrej woli zostały wykonane. Nie należy jednak zapominać, że na państwa Bliskiego Wschodu wciąż spadają rakiety. Wojna trwa. Jednak ostatnie wydarzenia mogą sugerować, że potrwać może krócej niż wydawałoby się jeszcze kilka dni temu. Choć jak długo, tego nie wie nikt.
Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter
Zdjęcie główne: Tasnim News Agency / Wikicomons CC BY 4.0