Partnerzy merytoryczni
Traktor na polu, uprawa ziemniaków.

Wyścig z czasem o KPO. Gminy mogą nie zdążyć, co grozi odcięciem Polski od setek milionów

Do sierpnia 2026 r. co najmniej 50 proc. gmin w Polsce powinno uchwalić tzw. plany ogólne. Jeśli nie zdążą, Polska może stanąć w obliczu poważnych konsekwencji – od inwestycyjnego paraliżu, aż po utratę części funduszy z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Ryzyko takiego scenariusza jest duże – do tej pory w całym kraju uchwalono zaledwie kilkadziesiąt planów.

  • Teza. Gminy nie nadążają z uchwalaniem tzw. planów ogólnych gmin, które mają zastąpić studium. Zawalenie terminów przewidzianych w KPO może zagrozić wykorzystaniu miliardów złotych przez polskie gminy.
  • Dowód. Samorządy mają zaledwie kilka miesięcy na przygotowanie i uchwalenie dokumentów planistycznych. Same procedury są skomplikowane i czasochłonne. Wiele gmin już sygnalizuje ryzyko opóźnień.
  • Efekt. Jeśli samorządowcy nie zdążą, część funduszy z KPO może przepaść lub zostać przesunięta, co spowolni lokalne inwestycje i rozwój.

Uchwalenie planów ogólnych dla większości polskich gmin to jeden z kluczowych kamieni milowych KPO, do którego zobowiązał się jeszcze rząd Prawa i Sprawiedliwości. Obowiązek obejmuje dziś co najmniej 50 proc. gmin (pierwotnie miało to być 80 proc.) i jest powiązany z wypłatą około 870 mln zł z unijnego Funduszu Odbudowy.

Na początku zakładano, że przyjęcie planów nastąpi do końca 2025 r., jednak szybko okazało się, że jest to nierealne. Mimo przesunięcia terminu o kilka miesięcy przez obecny rząd nadal okazuje się, że czasu może być za mało.

Obawy się potwierdzają. Gminy daleko od realizacji planów ogólnych

Plany ogólne miały uporządkować chaos przestrzenny i ograniczyć niekontrolowaną zabudowę. To na ich podstawie mają być wydawane decyzje o warunkach zabudowy oraz tworzone nowe plany miejscowe.

Z danych Ministerstwa Rozwoju i Technologii wynika, że prace rozpoczęło już ok. 90 proc. gmin. Problem w tym, że tylko niewielka część ma realne szanse wykonać je na czas. Na koniec 2025 r. uchwalono zaledwie pięć planów, dziś zaś jest ich około 30. Jednocześnie postęp prac jest nierówny, wiele gmin wciąż analizuje tysiące wniosków złożonych do planu ogólnego lub przygotowuje przetargi na jego wykonanie. Do tego dochodzą presja czasu oraz problemy kadrowe w gminach.

Eksperci od początku sygnalizowali, że tempo przygotowywania planów ogólnych będzie niewystarczające – i dziś te obawy się potwierdzają. Liczba uchwalonych dokumentów jest wciąż bardzo niska, a nawet po obniżeniu progu realizacji do 50 proc. gmin, jego osiągnięcie jest niepewne.

Grzegorz Kubalski, zastępca dyrektora Związku Powiatów Polskich, w rozmowie z Biznes Enter

Jest kilka przyczyn tej sytuacji. – Po pierwsze, mamy do czynienia z ograniczoną dostępnością specjalistów zdolnych przygotowywać plany ogólne. Rynek usług planistycznych jest zbyt płytki, aby w krótkim czasie obsłużyć wszystkie samorządy – wyjaśnia.

Kolejną kwestią były problemy prawne i różnice interpretacyjne pomiędzy poszczególnymi gminami związane z procedurą przygotowywania planów ogólnych, co dodatkowo wydłużyło cały proces.

Groźba paraliżu i utraty funduszy z KPO

Wygląda na to, że wiele gmin nie uchwali więc planów ogólnych w terminie. Co się wówczas stanie? – W wielu przypadkach gminom grozi paraliż inwestycyjny – brak możliwości wydawania zgody dla nowej zabudowy – odpowiada dr Agnieszka Grabowska-Toś, radczyni prawna, wspólniczka zarządzająca w Kancelarii Radców Prawnych Kania
Stachura Toś.

W takiej sytuacji – zwłaszcza przy braku zarówno planu ogólnego, jak i miejscowego, może dojść do faktycznego zablokowania nowych inwestycji, ponieważ nie będzie podstaw do wydawania decyzji o warunkach zabudowy, czyli tzw. wuzetek. To oznacza potencjalny paraliż inwestycyjny w części gmin.

Dr Agnieszka Grabowska-Toś, radczyni prawna, wspólniczka zarządzająca w Kancelarii Radców Prawnych Kania
Stachura Toś, w rozmowie z Biznes Enter

Negatywnych konsekwencji może być jednak znacznie więcej. Stawką są także pieniądze z KPO. – Wypłata jest uzależniona od realizacji konkretnych reform – jeśli kamienie milowe nie zostaną zrealizowane, finansowanie nie zostanie wypłacone. Taka konstrukcja oznacza realne ryzyko utraty dotacji – podkreśla Grzegorz Kubalski.

Rynek gruntów czeka przetasowanie

Sprawa jest o tyle poważna, że w Polsce aktualnymi planami miejscowymi pokryte jest tylko blisko 30 proc. kraju. Na pozostałych obszarach, pozbawionych planów, gminy mogą wydawać decyzje o warunkach zabudowy.

Dotychczasowa praktyka, czyli m.in. masowe wydawanie decyzji o warunkach zabudowy, sprzyjała rozwojowi rozproszonej zabudowy, zwłaszcza wokół dużych miast. Nowe plany ogólne miały temu przeciwdziałać. Okazuje się jednak, że wraz z ich pojawieniem popularne wuzetki wcale nie znikną.

– Nie należy oczekiwać, że nastąpi ich formalne „wygaszenie”, ale ich znaczenie w praktyce będzie stopniowo maleć. Nadal będzie można składać wnioski o decyzje o warunkach zabudowy, ale ich uzyskanie stanie się bardziej ograniczone niż obecnie – wyjaśnia Agnieszka Grabowska-Toś.

Zaznacza jednocześnie, że wydane wcześniej decyzje o warunkach zabudowy nadal zachowają ważność, ponieważ plan ogólny nie będzie działał wstecz. – Co więcej, zgodnie z przepisami przejściowymi, postępowania wszczęte przed wejściem w życie planów ogólnych, powinny zostać dokończone na dotychczasowych zasadach, choć w praktyce pojawiają się już rozbieżności interpretacyjne po stronie urzędników – informuje.

Zdaniem radczyni prawnej w wielu przypadkach wejście w życie planów ogólnych znacząco ograniczy możliwości inwestycyjne działek. – Wynika to z faktu, że w gminach nieobjętych miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego to właśnie plan ogólny wyznaczy tzw. obszary uzupełnienia zabudowy – i tylko w ich granicach można się budować. W praktyce to oznacza, że część gruntów, które dziś mają potencjał inwestycyjny, a których plan ogólny nie obejmie, może po jego uchwaleniu go całkowicie utracić – podkreśla Agnieszka Grabowska-Toś.

Dodatkowym problemem jest także to, że obszar uzupełnienia zabudowy w planie ogólnym może obejmować np. tylko fragment działki budowlanej, co w wielu przypadkach może oznaczać, że realna zabudowa i tak nie będzie możliwa.

– W konsekwencji należy spodziewać się zmiany struktury rynku nieruchomości gruntowych – na wartości zyskają przede wszystkim działki objęte miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego. Ich ceny będą rosły, podczas gdy atrakcyjność inwestycyjna gruntów nieobjętych planami może znacząco spaść – ocenia prawniczka.

Wieś kontra algorytm. Plan ogólny nie uwzględnia realiów

Obecna sytuacja budzi także obawy samorządowców, zwłaszcza z terenów wiejskich. – Kluczowym problemem z perspektywy gmin wiejskich nie jest tempo wdrażania planów ogólnych, ale przyjęte założenia – czego przykładem jest m.in. tzw. algorytm wyznaczania obszarów uzupełnienia zabudowy – podkreśla Mariusz Marszał, zastępca dyrektora Biura ds. Legislacyjnych Związku Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej.

Zgodnie z nim nowe strefy związane z zabudową mieszkaniową muszą być wyznaczane m.in. na podstawie danych statystycznych i uśrednieniach, uwzględniających m.in. chłonność terenów niezabudowanych. Algorytm stosuje jednak te same mechanizmy dla gmin miejskich i wiejskich, ignorując różnice między nimi.

Według Mariusza Marszała nie oddaje to lokalnej specyfiki i prowadzi do sytuacji, w której decyzje planistyczne tracą związek z realnymi potrzebami mieszkańców. – W efekcie rozwiązania, które mogą być uzasadnione w kontekście miejskiej urbanizacji, okazują się nieadekwatne – a nawet szkodliwe – dla obszarów wiejskich – ocenia nasz rozmówca.

Jako przykład podaje m.in. ograniczenie możliwości realizacji zabudowy mieszkaniowej w ramach istniejących gospodarstw rolnych. W praktyce to oznacza, że np. dzieci rolników, mimo posiadania gruntów, nie mogą budować na nich domów w bezpośrednim sąsiedztwie rodzinnych siedlisk.

Paradoksalnie regulacje, które miały chronić tereny rolne m.in. przed chaotyczną zabudową, mogą przyczyniać się do osłabienia ich funkcji poprzez utrudnianie sukcesji międzypokoleniowej – wskazuje Mariusz Marszał.

Mariusz Marszał, zastępca dyrektora Biura ds. Legislacyjnych Związku Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej, w rozmowie z Biznes Enter

Długie procedury. Uzgodnienia wydłużają proces

Samorządy napotykają także na problemy związane z uzgodnieniami stanowiącymi część procedury uchwalania planów. Chodzi m.in. o takie instytucje jak m.in. Wody Polskie czy regionalne dyrekcje ochrony środowiska.\

– Wydawałoby się, że w gminach posiadających miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego procedowanie planów ogólnych będzie proste. Tymczasem napotyka to na bariery. Obowiązek uzgodnienia planu z Wodami Polskimi i regionalnymi dyrekcjami ochrony środowiska często prowadzi do znacznego wydłużenia procedur – wskazuje Mariusz Marszał.

Dodaje, że w związku z tym konieczne jest ich uproszczenie lub wprowadzenie mechanizmów ograniczających możliwość nieuzasadnionego przedłużania takich postępowań. Jednak największy problem, z jakim dziś zmagają się samorządy to według niego przede wszystkim ograniczone zasoby administracyjne gmin.

– Lawinowy wzrost liczby wniosków o wydanie decyzji o warunkach zabudowy, jaki nastąpił w ubiegłym roku, dodatkowo utrudnił prowadzenie prac planistycznych. W konsekwencji jest realne ryzyko, że część samorządów nie zdąży z uchwaleniem planów ogólnych w terminie. Może to prowadzić do poważnych konsekwencji – zarówno na poziomie krajowym, w kontekście realizacji kamieni milowych KPO, jak i lokalnym. W skrajnym przypadku brak planu ogólnego oznaczać będzie paraliż inwestycyjny oraz ograniczenie możliwości korzystania z prawa własności przez mieszkańców – ostrzega nasz rozmówca.

Czy faktycznie grozi nam paraliż?

Nie wszyscy eksperci są jednak równie pesymistyczni. Piotr Jarzyński, prawnik z kancelarii prawnej Jarzyński i Wspólnicy, wskazuje, że problem związany z brakiem uchwalonych planów ogólnych nie będzie dotyczył wszystkich samorządów.

– Dotknie to przede wszystkim gminy, które nie mają pełnego pokrycia swojego terenu miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego – ocenia.

Dodaje, że w wielu gminach z tego powodu wstrzymano możliwość składania nowych wniosków o decyzje o warunkach zabudowy, co w dłuższej perspektywie może przełożyć się na spowolnienie procesów inwestycyjnych. Jeśli jednak chodzi o rynek nieruchomości, to jego zdaniem nie należy oczekiwać gwałtownych zmian cen gruntów.

Działki objęte miejscowymi planami pozostaną atrakcyjniejsze inwestycyjnie, ale nie musi to oznaczać automatycznego wzrostu ich wartości. Wiele zależy od ostatecznych zapisów planów ogólnych – szczególnie w przypadku gruntów, które mogą utracić potencjał zabudowy.

Piotr Jarzyński, prawnik z kancelarii prawnej Jarzyński i Wspólnicy, w rozmowie z Biznes Enter

Nowe przepisy, nowe ryzyka dla inwestorów

Sytuację samorządów komplikują również nowe propozycje zmian w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Zgodnie z nimi od 2027 r. o decyzje o warunkach zabudowy będą mogły się ubiegać wyłącznie osoby posiadające prawo do dysponowania nieruchomością na cele budowlane.

– To istotna zmiana wobec dotychczasowej, ponad 30-letniej zasady, wynikającej z przepisów ustawy, w której każdy mógł sprawdzić potencjał inwestycyjny działki. Taka regulacja może ograniczyć transparentność rynku i utrudnić obrót nieruchomościami – ocenia dr Agnieszka Grabowska-Toś.

Co więcej, projektowane przepisy zawierają istotne luki – m.in. do projektowanej zmiany nie została dostosowana obowiązująca obecnie regulacja, dotycząca przenoszenia decyzji o warunkach zabudowy na innego inwestora. To rodzi ryzyko licznych problemów interpretacyjnych i praktycznych przy jej stosowaniu – ocenia dr Agnieszka Grabowska-Toś.

Plany ogólne wystawiają samorządy na próbę

Plany ogólne wyznaczają m.in. strefy planistyczne, standardy urbanistyczne oraz – w zależności od potrzeb – obszary uzupełnienia zabudowy czy dostępności infrastruktury społecznej. Ich znaczenie jest o tyle kluczowe, że stają się podstawą zarówno dla miejscowych planów zagospodarowania, jak i decyzji o warunkach zabudowy.

Wejście w życie planów ogólnych oznacza także technologiczny skok w planowaniu przestrzennym. Nowe plany odchodzą od tradycyjnego podziału na część opisową i graficzną – ich istotą staje się w pełni cyfrowy zapis danych przestrzennych.

Pierwsze uchwalone plany ogólne pokazują jednocześnie skalę wyzwań. Gmina Pyskowice na Górnym Śląsku, która od 10 października 2025 r. ma pierwszy w Polsce obowiązujący plan ogólny, musiała się go bronić w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Gliwicach przed zarzutami jednego z mieszkańców.

Skarga dotyczyła m.in. nieprawidłowego wyznaczenia stref planistycznych w planie ogólnym oraz bilansu terenów mieszkaniowych, a także naruszenia zasady równego traktowania mieszkańców i m.in. braku dialogu społecznego. Orzeczenie oddalające skargę nie jest jeszcze prawomocne – od wyroku przysługuje mieszkańcowi jeszcze skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Agnieszka Zielińska, dziennikarka Biznes Enter

Zdjęcie główne: Didgeman / Pixabay

Motyw