Partnerzy merytoryczni
Donald Tusk podczas posiedzenia rządu. Premier wpatruje się z poważną miną w Andrzeja Domańskiego, który na zdjęciu jest rozmazany. Za plecami szefa rządu są polskie i unijne flagi.

Opresyjne prawo, zmasowane kontrole, wzrost kosztów. Rząd gęsto się tłumaczy przedsiębiorcom w Polsce

Coraz trudniej jest być przedsiębiorcą w tym kraju – pod tym stwierdzeniem zapewne podpisałaby się spora grupa prowadzących firm. Jak jest naprawdę? Z szeregiem wątpliwości zmierzył się Michał Jaros, wiceminister rozwoju. Polityk odpowiedział na pytania dotyczące m.in. wzrostu kosztów działalności, opresyjnego prawa gospodarczego czy zmasowanych kontroli państwowych organów. Biznes Enter podsumował cały stos interpelacji w tej sprawie. Wyciągnęliśmy dla was najważniejsze wątki.

  • Teza. Przedsiębiorcy w ostatnich latach doświadczyli szeregu czarnych łabędzi. Najpierw pandemia, potem wojna w Ukrainie, ekstremalna inflacja, a teraz zawirowania na Bliskim Wschodzie. Przedstawiciel rządu nieformalnie podsumował minioną pięciolatkę i wskazał, jak zmieniły się warunki prowadzenia przedsiębiorczości w Polsce w tym czasie.
  • Dowód. Światowe zawirowania widać choćby w kosztach związanych z energią, które w latach 2022-2023 rosły. Najistotniejszym elementem kosztów firm jednak i tak pozostają pensje. Osobną kwestią jest niepewność związana z regulacjami prawnymi.
  • Efekt. Obecnie rząd obrał kurs na deregulację przepisów o przedsiębiorczości, co ma być odpowiedzią na trudności, z jakimi muszą się zmagać właściciele firm.

Czy prowadzenie własnej firmy staje się w Polsce coraz trudniejsze? Taki wniosek można by wyciągnąć z lektury pism Olgi Semeniuk-Patkowskiej do resortu finansów oraz Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Była wiceszefowa resortu rozwoju i pełnomocniczka rządu ds. MŚP w czasach Prawa i Sprawiedliwości wskazuje w nich, że stale rosnące koszty działalności, zwiększoną liczbę kontroli czy niestabilność prawa gospodarczego. Do wszystkich zapytań odniósł się przedstawiciel rządu, gęsto się tłumacząc.

„Symboliczny” wzrost kosztów działalności dla przedsiębiorców

W pierwszej interpelacji (nr 15696) polityczka wskazuje na szereg elementów wywołujących wzrost kosztów funkcjonowania firm. Wymienia m.in. wyższe koszty pracy, rosnące składki na ubezpieczenia, coraz wyższe ceny prądu i paliw czy namnażające się obowiązki administracyjne. W jej ocenie sprawia to, że polskie podmioty stają się coraz mniej rentowne, a także kurczą się ich zasoby na tak potrzebne im obecnie inwestycje i modernizacje.

W związku z tym Semeniuk-Patkowska zadała szereg pytań ministrowi finansów i gospodarki, dotyczących m.in. wzrostu kosztów działalności gospodarczej i liczby aktywnych firm w latach 2020-2025, konkurencyjności krajowych podmiotów czy potencjalnych pomysłów na ulżenie przedsiębiorcom w kolejnych latach.

Na tę i wszystkie pozostałe interpelacje odpowiedział jej Michał Jaros, wiceminister rozwoju i technologii, czyli resortu „gospodarczego” podlegającego pod Andrzeja Domańskiego. I już na wstępie ocenia, że lat 2020-2021 nie powinno się w ogóle brać pod uwagę, gdyż trwała wtedy pandemia COVID-19, która „zaburzyła całokształt procesów gospodarczych”, co skutkowało wysoką inflacją.

Natomiast w latach 2022-2024 w przedsiębiorstwach zatrudniających 10 i więcej osób udział kosztów działalności operacyjnej w przychodach netto ze sprzedaży produktów wzrósł z 61,97 proc. do 62,29 proc. – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Zdaniem ministra ten wynik „należy ocenić jako wzrost symboliczny”.

W momencie odpowiedzi dostępne były wyłącznie dane częściowe za 2025 r. GUS-u, bazujące na Szybkim Monitoringu Narodowego Banku Polskiego. Wynika z nich, że trzecim kwartale wzrost kosztów ogółem w sektorze przedsiębiorstw niefinansowych (czyli produkujących towary lub oferujących usługi) spowolnił do 2,5 proc. rok do roku z 5,3 proc. rdr. (rok do roku) w drugim kwartale.

Pensje najistotniejszym składnikiem kosztów przedsiębiorstw

Jeśli zaś chodzi o ubezpieczenia społeczne, to ich udział we wszystkich kosztach operacyjnych w latach 2022-2024 wzrósł z 1,53 proc. do 1,89 proc. (w przypadku firm zatrudniających minimum 10 pracowników). Ciekawiej się natomiast prezentowały dane dotyczące energii. W latach 2022-2023 podskoczyły one z 2,02 proc. do 2,22 proc., by w 2024 r. spaść do poziomu 1,97 proc.

Wciąż jednak prym wiodły wynagrodzenia. Ich udział w ogóle kosztów operacyjnych wzrósł z 8,25 proc. do 10,13 proc. Skąd taki wzrost? Tego już wiceminister nie tłumaczy. Ogranicza się do wskazania, że według Miesięcznego Indeksu Koniunktury – autorstwa Polskiego Instytutu Ekonomicznego – co dziesiąta firma planuje podwyżki w najbliższym kwartale, zaś 89 proc. chce pozostawić pensje bez zmian.

Można to jednak tłumaczyć wzrostem płacy minimalnej, która jeszcze w 2022 r. była na poziomie 3010 zł brutto, a 24 miesiące później – 4300 zł brutto. Skok o niemal 43 proc. sprawił, że pracownicy z nieco większymi zarobkami od minimalnej ruszyli do szefów po podwyżki. A to wszystko w dobie rekordowej inflacji, która w 2022 r. była na poziomie 14,4 proc. w ujęciu średniorocznym. Wszystkie te czynniki napędzały zjawisko spirali inflacyjnej (rosnących jednocześnie cen i zarobków, które nakręcają się wzajemnie).

Oto pomysły na ułatwianie przedsiębiorczości

Mimo tych wszystkich przeciwności średnioroczna liczba aktywnych działalności gospodarczych rośnie – wynika z danych z Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG). Powoli, bo o 1,7 proc. rocznie, ale rośnie. W efekcie na początku 2020 r. było ich ok. 2 mln 460,7 tys., a już na początku 2026 r. – ok. 2 mln 715,7 tys.

Jak zatem pomóc kolejnym chętnym na własną działalność? Michał Jaros wskazuje na szereg „dobrych, cyfrowych rozwiązań” wdrożonych w administracji, które oszczędzają czas potrzebny wcześniej do załatwiania spraw w urzędzie osobiście. Przykładem jest cały ekosystem bazy CEIDG. Kiedy przedsiębiorca za jej pośrednictwem złoży np. wniosek o zawieszenie działalności, informacja o tym automatycznie trafia też do ZUS-u i skarbówki. A już w pracach parlamentarnych jest projekt, który powiąże CEIDG z mObywatelem.

Wymienia też mechanizmy pomocowe – wśród nich znalazły się tzw. wakacje składkowe, czyli zwolnienie z obowiązku opłacania składek dla mikrofirm przez wybrany przez nie miesiąc. I tak:

  • w 2024 r. skorzystało z nich ok. 1,3 mln przedsiębiorców na kwotę ok. 1,6 mld zł;
  • w 2025 r. skorzystało z nich ok. 1,4 mln przedsiębiorców na kwotę ponad 1,9 mld zł;
  • w 2026 r. skorzystało z nich ok. 300 tys. przedsiębiorców na kwotę ok. 450 mln zł (stan na 16 marca).

Aby skrócić postępowania administracyjne, w przypadku niektórych z nich zlikwidowano zasadę dwuinstancyjności. Ponadto nie trzeba już w urzędach przedkładać dokumentu prokury lub pełnomocnictwa, jeśli umocowanie da się wykazać za sprawą CEIDG lub KRS. Z kolei wszystkie przepisy nakładające nowe obciążenia administracyjne na przedsiębiorców, muszą mieć co najmniej 6-miesięczne vacatio legis.

Jak przekonuje Jaros, jego resort regularnie prowadzi monitoring przepisów i obciążeń administracyjnych, choć szczegółów nie ujawnia (nieco rąbka tajemnicy w tym zakresie uchyla odpowiedź na kolejną interpelację, ale o tym później). Dodaje jednak, że część rozwiązań opisanych powyżej – jak i tych deregulacyjnych – jest następstwem wniosków wyciągniętych z tychże analiz.

A skoro już mowa o deregulacji, firmowanej nazwiskiem Rafała Brzoski, to wiceszef MRiT wymienia kilka jej efektów. Dzięki niej udało się zelektronizować część procesów gospodarczych poprzez m.in. e-rozprawy przed Krajową Izbą Odwoławczą, umożliwienie organom państwowym wydawania tzw. decyzji hybrydowej (czyli elektroniczno-papierowej za sprawą np. systemu e-Doręczeń) czy formy dokumentowej umowy leasingu (to branża, którą opisywaliśmy szczegółowo w Biznes Enter). Oprócz tego rządzący doprecyzowali też reguły „Małego ZUS Plus” czy poszerzyli definicje rzemiosła i rzemieślnika.

Niekontrolowane kontrole u przedsiębiorców

Deregulacja dotyczyła również zasad kontroli przedsiębiorców. Po zmianach maksymalny czas pojedynczej kontroli skurczył się z 12 do 6 dni, zaś ich liczba została dostosowana do wielkości firmy w myśl zasady, że im mniejsza kategoria ryzyka, tym mniej wizyt urzędników jest potrzebne. Ponadto od teraz kontrolerzy każdorazowo przed rozpoczęciem czynności muszą przysłać listę informacji i dokumentów, których będą potrzebować od podmiotu w czasie sprawdzania go.

Ten element jest szczególnie istotny, gdyż w kolejnej interpelacji (nr 15697) Semeniuk-Patkowska stwierdziła, że przedsiębiorcy narzekają na kumulację kontroli organizowanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Państwową Inspekcję Pracy oraz Krajową Administrację Skarbową. W związku z tym polityczka poprosiła o podanie liczby kontroli wszystkich tych organów, jak i o informacje o planowanym „ulżeniu” prowadzącym biznesy w tym zakresie.

Jaros rozpoczął odpowiedź od podkreślenia, że choć teoretycznie różne organy mają możliwość przeprowadzenia kilkudziesięciu rodzajów kontroli w jednym podmiocie gospodarczym, to w praktyce do takich historii – według niego – ma nie dochodzić. A to dlatego, że zazwyczaj przedsiębiorca jest sprawdzany pod kątem jednego, konkretnego wycinka działalności, a do tego nie angażuje się całego aparatu państwa.

Chwilę później czytamy, że MRiT „nie posiada aktualnych analiz dotyczących łącznej liczby kontroli przeprowadzanych w przedsiębiorstwach przez różne instytucje państwowe”. I co więcej, resort „nie planuje podjęcia prac nad takimi analizami w najbliższym czasie.

Jak wskazano powyżej, liczba kontroli zależy w szczególności od branży. Średnia arytmetyczna określająca liczbę kontroli prowadzonych u przedsiębiorcy przeciętnie w ciągu roku byłaby niemiarodajna i nie odzwierciedlałaby rzeczywistej uciążliwości kontroli dla przedsiębiorców należących do poszczególnych branż – tłumaczy Michał Jaros.

Niektóre organy – jak Państwowa Inspekcja Pracy – publikują sprawozdania z rocznej działalności. I tak PIP w 2024 r. (najnowsze dostępne dane) przeprowadziła 61,9 tys. kontroli w 49,8 tys. podmiotów (w których pracowało 3,8 mln osób). W wywiadzie dla Biznes Enter Marcin Stanecki, szef PIP, zapowiadał, że w 2026 r. organ planuje ok. 50 tys. wizyt inspektorów u przedsiębiorców.

Danych o zmasowanych kontrolach nie ma, są zachęty

Jak często zatem dochodzi do kontroli wielu organów w jednym podmiocie w ciągu roku? Michał Jaros powołuje się na raport z… 2013 r. i przyznaje, że MRiT nie dysponuje aktualniejszymi danymi. Wtedy ówczesne Ministerstwo Gospodarki wskazywało, że na zmasowane akcje sprawdzające skarży się 10,7 proc. podmiotów. Jak jest dziś, nie wiadomo. I to nawet pomimo przyznania przez wiceministra rozwoju, że „duża liczba kontroli przeprowadzanych u przedsiębiorcy, w połączeniu z ich nadmierną uciążliwością, może negatywnie wpływać na warunki prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce”.

Członek rządu zarazem podkreśla, że jego resort stale zachęca organy kontrolne do współdziałania i współorganizowania kontroli w taki sposób, by były jak najmniej uciążliwe. Zresztą w polskim prawie jest już kilka ułatwień dla organizowania wspólnych akcji inspektorów, a nad kolejną – która znajdzie się w reformie Inspekcji Ochrony Środowiska – pracuje obecnie rząd. Jak już pisaliśmy wcześniej, w ramach deregulacji zmieniły się też przepisy o kontrolach na korzyść biznesu.

Nie obyło się jednak bez typowej dla urzędów „spychologii”. Wiceminister rozwoju wskazał, że na pytania o PIP powinien odpowiedzieć resort rodziny, pracy i polityki społecznej. Jednak Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, jego szefowa, w swoim piśmie… skierowała Semeniuk-Patkowską do Ministerstwa Finansów – pod które podlega Ministerstwo Rozwoju i Technologii. W efekcie odpowiedzi na pytania o PIP nie udzielił nikt.

Niestabilne prawo jedną z barier działalności?

I wreszcie w ostatniej interpelacji (nr 15698) Semeniuk-Patkowka pisze, że „niestabilność przepisów prawa oraz częste zmiany regulacji należą do najpoważniejszych barier prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce”. Jej zdaniem mimo zapowiedzi kolejnych rządów dotyczących walki z nadregulacją, przedsiębiorcy wciąż „wskazują na dużą zmienność przepisów, krótkie okresy vacatio legis oraz brak wystarczających konsultacji społecznych”. Posłanka w tym wypadku także poprosiła o analizy resortu dotyczące tego zjawiska, jak i o dane historyczne.

Wiedza MRiT w tym zakresie bierze się z lektur raportów przygotowywanych przez kilka organów, takich jak Główny Urząd Statystyczny (raporty o koniunkturze gospodarczej), Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości czy Polskiego Instytutu Ekonomicznego, publicznego think-tanku publikującego „Tygodnik Gospodarczy PIE”.

Swoich własnych analiz resort nie posiada, a przynajmniej wiceminister ich nie wymienia. Dalej zresztą czytamy, że „Ministerstwo nie prowadzi analiz dotyczących częstotliwości zmian przepisów mających bezpośredni wpływ na działalność przedsiębiorstw”.

Sam resort rozwoju odpowiada za 19 ustaw dotyczących prowadzenia działalności gospodarczej przyjętych w latach 2023-2025. Michał Jaros zapewnia, że „w większości regulacje te służyły poprawie otoczenia prawnego dla przedsiębiorców, a nie nakładaniu nowych obciążeń”. Prawdopodobnie bierze się to z faktu, że MRiT odpowiadał w dużej mierze za ustawy deregulacyjne, których listę opublikowaliśmy w Biznes Enter jakiś czas temu.

Resort rozwoju ponadto przygotowuje trzyletni program regulacyjny, w którym znajdą się priorytety i kierunki działania rządu w obszarze prawa gospodarczego na rzecz jego poprawy. Rada Ministrów ma przyjąć go jeszcze w 2026 r.

Prawo polskie na tle Europy i świata

Michał Jaros wskazuje też, że Unia Europejska pracuje obecnie nad usuwaniem barier na jednolitym rynku. W związku z tym Bruksela przygotowała tzw. heatmapę, czyli wykaz trudności w działalności gospodarczej wszystkich państw członkowskich. „Polska otrzymała wstępną ocenę w zakresie występowania poszczególnych barier. Obecnie Polska ma 7 pól czerwonych, 8 pomarańczowych oraz 5 zielonych (dodatkowo 4 pola nie mają żadnego koloru, a 4 są oznaczone jako wymagające podjęcia działań na poziomie europejskim)” – czytamy.

Wiceminister powołuje się też na badanie OECD „Product Market Regulation indicators” z 2025 r. Polska zajmuje w nim 10. miejsce i „radzi sobie lepiej niż przeciętna gospodarka innych państw członkowskich OECD, szczególnie w zakresie ograniczania obciążeń regulacyjnych (w tym administracyjnych) i wymogów w stosunku do nowych firm”. Z kolei w badaniu Banku Światowego „Business Ready” nasz kraj znalazł się na 4. miejscu pod kątem jakości otoczenia prawnego firm. Jesteśmy wyżej niż USA, Korea Południowa czy Wielka Brytania.

Krystian Rosiński, dziennikarz i wydawca Biznes Enter

Zdjęcie główne: KPRM / Flickr

Motyw