
Rok 2026 zapowiada się jako rekordowy dla polskiego biznesu. To właśnie w ciągu najbliższych miesięcy skończą się programy wsparcia z KPO. Do tego dochodzą fundusze unijne i programy krajowe, skala pomocy jest więc bezprecedensowa. Wyzwaniem pozostaje jednak presja czasu i odbudowa zaufania firm do finansowania z Unii Europejskiej.
- Teza: W 2026 r. szykuje się kumulacja napływu unijnych środków dla polskich przedsiębiorstw. Wszystko przez fakt, że Polska musi w tym roku skończyć nabory do programów w KPO. Do tego dochodzą standardowo fundusze unijne, jak i krajowe programy inwestycyjne. Razem oznacza to górę pieniędzy dla biznesu.
- Dowód: Ze wszystkich wspomnianych komponentów do łącznie do Polski może trafić ok. 180 mld zł. Blisko 120 mld zł z tej kwoty pochodzić będzie z KPO.
- Efekt: Programy wsparcia mogą stanowić silny impuls rozwojowy dla gospodarki. Barierą dla przedsiębiorców są jednak długie procedury administracyjne, co w praktyce może ograniczyć opłacalność wielu projektów.
Kumulacja pieniędzy z KPO dla biznesu w 2026 r. Spis treści
Ten rok to nie tylko ostatni moment na wykorzystanie pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Jest również coraz mniej czasu na skorzystanie z dotacji w ramach unijnej perspektywy na lata 2021-2027. W tym roku dostępne są także wsparcia z programów krajowych, regionalnych oraz m.in. oferowanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK). Łączna pula pieniędzy dla przedsiębiorców w 2026 r. wynosi ok. 180 mld zł, z czego aż 120 mld zł przypada na KPO.
Liczba naborów, która została ogłoszona na wiosnę, odzwierciedla skalę dostępnego dofinansowania. Tylko w marcu 2026 r. przedsiębiorcy mogli aplikować w ramach 186 konkursów – 26 krajowych, 132 regionalnych i cztery w ramach KPO.
Strumień pieniędzy na innowacje i obronność z unijnych funduszy
Wśród dostępnych instrumentów wsparcia wyróżnia się m.in. program SMART. Firmy, które zdecydują się wziąć w nim udział, mogą dostać pieniądze na badania i wdrożenia innowacyjnych produktów, usług i technologii. Dotyczy to także projektów typu dual use – mających zastosowanie zarówno w sektorze cywilnym, jak i wojskowym. Ogłoszone w tym roku pierwsze nabory adresowane są głównie do dużych firm realizujących projekty badawczo-rozwojowe (B+R). Cały budżet programu wynosi 350 mln zł.
W tym roku z dofinansowania będą mogły także skorzystać m.in. Krajowe Klastry Kluczowe. Chodzi o podmioty takie jak m.in. Dolina Lotnicza, Polski Klaster Aluminium, czy Klaster LifeScience Kraków. Dofinansowanie, które może sięgnąć nawet 70 proc. wartości projektu, klastry mogą przeznaczyć m.in. na rozwój oferty wspierającej działalność badawczo-rozwojową lub innowacyjną, a także rozwój infrastruktury. O wsparcie na ten cel mogą aplikować do 23 kwietnia 2026 r. Budżet programu wynosi 50 mln zł
Z kolei przedsiębiorcy realizujący projekty z obszaru deeptech, w tym biotechnologii, technologii cyfrowych oraz rozwiązań o znaczeniu strategicznym dla niezależności technologicznej UE, mogą w tym roku aplikować o wsparcie z programu STEP, realizowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Budżet programu wynosi 300 mln zł. Pierwsze nabory zakończą się w czerwcu, a ostatnie we wrześniu 2026 r.
Energetyka, Ukraina i transformacja przemysłu
W 2026 r. firmy będą mogły skorzystać także z programów wspierających transformację energetyczną. Kluczową rolę odgrywa zwłaszcza program Feniks, nadzorowany przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Oferuje on wsparcie m.in. na modernizację energetyczną zakładów oraz inwestycje w odnawialne źródła energii, w tym instalacje z magazynami energii.
W tym roku BGK da także dostęp do preferencyjnych pożyczek na inwestycje związane z odbudową Ukrainy, z oprocentowaniem na poziomie 1-2 proc. Pieniądze mogą być przeznaczone m.in. na logistykę, infrastrukturę oraz działalność eksportową.
Od trzeciego kwartału 2026 r. firmy będą mogły ubiegać się o finansowanie wdrożeń w obszarze Przemysłu 4.0 oraz gospodarki o obiegu zamkniętym. Program realizuje Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP). Pojedyncza firma będzie mogła w ten sposób pozyskać od 2,5 mln do 15 mln zł.
Firmy pod presją czasu w związku z unijnymi pieniędzmi
Skala dostępnego finansowania jest ogromna. Jednocześnie wyzwaniem dla firm jest presja czasu. – Opóźnienia w uruchamianiu środków z KPO sprawiły, że Polska znalazła się w nietypowej sytuacji – kumulacji rozliczenia wydatków w krótkim czasie – wskazuje w rozmowie z Biznes Enter Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej.
W praktyce oznacza to, że część projektów, które w normalnych warunkach realizowano by przez 4-5 lat, dziś musi zostać zaplanowana i rozliczona w ciągu około dwóch lat. To naturalnie sprzyja wyborowi inwestycji prostszych i szybszych do wdrożenia, kosztem bardziej złożonych projektów infrastrukturalnych.
Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej, w rozmowie z Biznes Enter
Podkreśla jednocześnie, że nie jest to efekt niegospodarności, ale raczej konieczności, co jest związane z próbą uniknięcia utraty dostępnych funduszy. – W takich warunkach administracja i beneficjenci podejmują racjonalne decyzje, wybierając przedsięwzięcia możliwe do szybkiego przeprowadzenia – wskazuje.
Podobną diagnozę stawia Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich. Jego zdaniem Polska znajduje się dziś na relatywnie zaawansowanym etapie realizacji Planu Odbudowy. – Wiele reform z KPO zostało już wdrożonych, a część inwestycji jest już zakończona. Obecnie trwa intensywne domykanie pozostałych zobowiązań – często w bardzo krótkim czasie – przyznaje.
Zwraca przy tym uwagę na opóźnienia w części programów skierowanych do przedsiębiorców. – W wielu przypadkach na nadrobienie zaległości jest już późno, co oznacza, że końcówka programu będzie głównie okresem rozliczeń i oceny efektów programu – podkreśla Kubalski.
Duże pieniądze z KPO, a efekt ograniczony
Mimo imponującej skali funduszy z KPO ich wpływ na gospodarkę jest dziś jednak przeceniany. – W przeliczeniu na liczbę potencjalnych beneficjentów wsparcie jednostkowe nie jest wysokie, a same fundusze stanowią jedynie część całkowitych inwestycji w gospodarce. Mogą one wzmacniać wzrost i wspierać wybrane sektory, ale niekoniecznie będą kołem zamachowym dla całej gospodarki – ocenia Piotr Soroczyński.
Ekspert zwraca także uwagę na bariery systemowe. – System dystrybucji unijnych funduszy jest skomplikowany i wymaga kompetencji, których często brakuje mniejszym firmom. W efekcie większe podmioty mają relatywnie łatwiejszy dostęp do finansowania – podkreśla.
W tym kontekście przypomina genezę KPO, który powstał jako odpowiedź na skutki pandemii, jednak jego wdrożenie nastąpiło z kilkuletnim opóźnieniem. – To sprawia, że część beneficjentów, do których początkowo był adresowany program, już nie istnieje lub funkcjonuje w innych realiach rynkowych – zaznacza.
Zaufanie jako kluczowy czynnik
Ważnym elementem jest także kwestia zaufania do systemu dystrybucji pieniędzy. W ubiegłym roku szerokim echem odbiły się doniesienia o finansowaniu z KPO m.in. zakupu jachtów, ekspresów do kawy czy wyposażenia rekreacyjnego dla firm z sektora HoReCa. Wywołało to falę krytyki wobec beneficjentów. Rezultatem tego jest spadek zaufania firm do programu.
Zdaniem Kamila Sobolewskiego, głównego ekonomisty Pracodawców RP, ta sytuacja odcisnęła wyraźne piętno wśród przedstawicieli biznesu. – W efekcie część przedsiębiorców zaczęła postrzegać korzystanie z funduszy nie tylko jako wyzwanie, ale również jako potencjalne ryzyko związane z narażeniem na szwank reputacji firmy.
Z jednej strony firmy dostrzegają dziś również realne korzyści – dofinansowanie często pokrywa znaczną część kosztów inwestycji i może stanowić silny impuls rozwojowy. Z drugiej jednak strony, coraz częściej zwracają uwagę na problemy, które w praktyce potrafią zniwelować część potencjalnych zysków.
Kamil Sobolewski, główny ekonomisty Pracodawców RP, w rozmowie z Biznes Enter
Zwraca także uwagę na inną kwestię – procedury konkursowe, terminy naborów i rozstrzygnięć, powiązane z decyzjami innych instytucji (np. w zakresie pozwoleń na budowę) sprawiają, że przedsiębiorcy muszą dostosowywać swoje plany do sztywnego harmonogramu urzędników. W efekcie zaplanowane inwestycje często nie są realizowane wtedy, gdy są przedsiębiorcom najbardziej potrzebne, tylko wówczas, gdy pozwalają na to decyzje administracyjne.
– Problemem jest także niepewność. Przedsiębiorcy ponoszą koszty przygotowania wniosków – angażując swoje czas i kapitał – bez gwarancji sukcesu i tego, że dostaną decyzję w pożądanym terminie. Z kolei ewentualne opóźnienia mogą całkowicie zaburzyć plany finansowe. W skrajnych przypadkach prowadzi to do ograniczenia skali projektów lub ich całkowitego porzucenia – podkreśla.
Mimo tych zastrzeżeń ekspert uważa, że fundusze unijne nadal są ważnym i potrzebnym instrumentem wspierania gospodarki. Poza tym w porównaniu do poprzednich lat, system przyznawania funduszy jest według niego bardziej dostosowany do realnych potrzeb firm.
– Dziś decyzja o sięgnięciu po środki unijne coraz częściej nie jest jednak oczywista. Dla dużych organizacji, dysponujących odpowiednim zapleczem administracyjnym, to nadal atrakcyjna opcja. Z kolei dla mniejszych – oznacza często konieczność zaangażowania całej organizacji i podjęcia ryzyka, które nie zawsze się opłaca. W efekcie rośnie grupa przedsiębiorców, którzy decydują się finansować rozwój samodzielnie, stawiając na większą niezależność – podsumowuje.
Pierwsze pieniądze z KPO miały trafić do Polski w 2022 r. W praktyce jednak pierwsza transza dofinansowania (27 mld zł) wpłynęła dopiero w kwietniu 2024 r. Polskie KPO obejmuje 57 inwestycji i 54 reformy, a jego łączna wartość wynosi ok. 232 mld zł, w tym 107 mld zł w formie dotacji i 124,8 mld zł w formie preferencyjnych pożyczek.
Agnieszka Zielińska, dziennikarka Biznes Enter
Zdjęcie główne: creativeart / Freepik