Partnerzy merytoryczni
Władimir Putin w garniturze, z poważną miną.

Putin jawnie kpi z Europy i USA. Jego nową bronią stała się tajemnicza spółka A7

Zachodnie sankcje miały rzucić rosyjską gospodarkę na kolana, odcinając ją od systemu SWIFT i dolara. I w dużej części ten plan wypalił. Putin musiał szukać więc alternatywy. Znalazł ją w szarej strefie zarezerwowanej przez kryptowaluty. Jego rząd właśnie usankcjonował potężny, równoległy system finansowy, który nie tylko ratuje rosyjski handel zagraniczny, ale bezpośrednio finansuje produkcję rakiet spadających na ukraińskie miasta. W centrum tej operacji znalazła się tajemnicza spółka A7, która tylko w ciągu pierwszego półrocza 2025 r. obsłużyła transakcje o wartości blisko 100 mld dol. Biznes Enter przeanalizował najświeższe dokumenty Kremla w tej sprawie.

  • Teza. Rosja skutecznie zastąpiła system SWIFT państwowym ekosystemem kryptowalutowym i nieformalnymi kanałami transferu kapitału, co trwale uniemożliwia Zachodowi pełną blokadę finansową Kremla.
  • Dowód. Grupa A7 w ciągu sześciu miesięcy 2025 r. obsłużyła transakcje o wartości 98 miliardów dolarów, co stanowiło blisko 19 proc. całego rosyjskiego handlu zagranicznego.
  • Działanie. Polskie firmy muszą przygotować się na zaostrzenie procedur prześwietlania spółek, z którymi współpracują i ryzyko wtórnych sankcji, gdyż rosyjski kapitał będzie coraz częściej przenikał do europejskiego krwiobiegu pod postacią trudnych do wykrycia aktywów cyfrowych.

30 marca Kreml oficjalnie przyjął projekt legalizujący sposób obrotu i rozliczania kryptowalut w kraju. Wszystko będzie odbywało się poprzez usługi autoryzowanych pośredników, a Rosjanie mają pełne prawo handlować walutami z kont zagranicznych. Niby nic nadzwyczajnego.

Samo oświadczenie rosyjskiego Ministerstwa Finansów jest w tej sprawie dość suche i urzędowe. Ale to tylko pozory. Aby zrozumieć powagę tego wydarzenia, musimy połączyć kropki z ostatnich kilkunastu miesięcy. Rysujący się obraz nie jest pozytywny dla skuteczności sankcji Europy i Stanów Zjednoczonych na finansową machinę Putina.

Rosja i kryptowaluty. Architekci kremlowskiego podziemia i narodziny A7

Zacznijmy od fundamentów cyfrowej twierdzy, którą Putin budował już od dłuższego czasu. Jeszcze w 2022 r., po odcięciu głównych rosyjskich banków od systemu komunikacji SWIFT, rosyjscy importerzy i eksporterzy musieli polegać na miriadach nieformalnych, często niebezpiecznych pośredników internetowych. Koszty transakcyjne szybowały, a ryzyko zamrożenia środków było ogromne.

W odpowiedzi na ten kryzys, pod koniec 2024 r., na scenę wkroczyła grupa A7. To nie był zwykły start-up. Za jego sterami stanął sojusz państwa i oligarchii w najczystszej postaci. Mowa o Promsvyazbanku (PSB) – państwowym gigancie finansującym rosyjski sektor obronny oraz Ilanie Sorze, ściganym listami gończymi mołdawskim oligarsze i zbiegu, skazanym za kradzież miliarda dolarów z systemu bankowego własnego kraju.

Skala operacji, jaką rozwinęło A7, zapiera dech w piersiach. Według słów wiceprezes firmy, Iriny Akopian, zachodnie restrykcje zmusiły firmy do szukania nowych dróg rozliczeń. Efekt? W ciągu pierwszych sześciu miesięcy działalności (w 2025 r.) A7 przetworzyło transakcje o wartości 7,5 bln rubli (około 98 mld dol.). Zdumiewające są szacunki z grudnia 2025 r. – firma twierdziła, że odpowiadała już za blisko 19 procent całkowitego wolumenu rosyjskiego handlu zagranicznego.

Zaledwie jedna instytucja, zbudowana w cieniu, przejęła jedną piątą krwiobiegu gospodarczego największego kraju na globie.

„Pieniądze z Monopoly” w Dubaju i Stambule

Jak fizycznie obejść cyfrowe systemy nadzoru Departamentu Skarbu USA? A7 odpowiedziało na to pytanie w sposób tyleż absurdalny, co genialny w swojej prostocie. Firma zaczęła emitować coś, co na pierwszy rzut oka przypomina walutę z gry Monopoly – kolorowe, imitujące banknoty papierki z wydrukowanymi, stylizowanymi panoramami rosyjskich miast. W rzeczywistości są to weksle lub certyfikaty emitowane przez tę firmę.

Te „zabawkowe” banknoty mogą mieć różną wartość nominalną. Zostały zaprojektowane jako „usługa dla rosyjskich turystów”, ale w praktyce stały się narzędziem do anonimowego transferu środków. Jak to działa w praktyce?

Posiadacz takiego banknotu wyjeżdża za granicę. Pod zdrapką ze srebrnej folii znajduje się kod QR. Klient skanuje kod i wysyła go do przeznaczonego do tego bota w komunikatorze Telegram. W teorii agent firmy pojawia się osobiście z gotówką. W praktyce firma A7 posiada sieć współpracowników w krajach „przyjaznych” lub neutralnych wobec Rosji (np. Turcja, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Tajlandia, Kazachstan). Są to często biura zajmujące się obrotem kryptowalutami lub hurtownie handlowe, gdzie wymienia się tego typu „papierki”.

Posiadacz banknotu może udać się także do wskazanego punktu (często ukrytego pod maską innej działalności, np. biura podróży), gdzie po weryfikacji autentyczności papieru wypłacana jest gotówka. Wszystko dzieje się poza radarami systemowymi danego kraju, zupełnie po cichu, w dużym ukryciu.

Dla rosyjskiej elity i biznesu oznacza to możliwość wywozu kapitału bez śladu w jakimkolwiek zachodnim systemie finansowym. A7 nie zatrzymuje się na Bliskim Wschodzie. Mimo objęcia firmy sankcjami przez Wielką Brytanię i USA w połowie 2025 r. korporacja chwali się otwarciem biur w co najmniej dwóch krajach afrykańskich i planuje ekspansję do 20 krajów (w tym w Ameryce Łacińskiej) w ciągu dwóch lat. Prestiż tej operacji na Kremlu jest tak wysoki, że w niedawnej ceremonii wirtualnego przecięcia wstęgi nowego biura A7 we Władywostoku uczestniczył sam Władimir Putin.

Cyfrowy rubel i legalizacja szarej strefy

Papierowe weksle z kodami QR to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Prawdziwa potęga omijania sankcji leży w technologii blockchain i tworzeniu ekosystemów cyfrowych na masową skalę. Nowe przepisy z marca 2026 r., które z taką powagą ogłosiło rosyjskie Ministerstwo Finansów, to po prostu włączenie dotychczasowych, „testowych” operacji grupy A7 w poczet oficjalnego prawa państwowego.

Kluczowym elementem tej układanki jest A7A5 – reklamowany jako pierwszy na świecie stablecoin bezpośrednio powiązany z rublem (zabezpieczony w stosunku 1:1 depozytami w państwowym Promswiazbanku, czyli PSB). Z raportów firmy analitycznej Elliptic, zajmującej się kryptoświatem, wynika, że obrót tym jednym tokenem od początku 2025 r. przekroczył astronomiczną kwotę 100 mld dol. Tylko przez same „banknoty Monopoly” wytransferowano i zamieniono na krypto równowartość 8,6 mln dolarów.

To, co zaczęło się jako piracki projekt, nabrało w pełni państwowego charakteru pod koniec 2025 r., kiedy to Bank Centralny Rosji – niegdyś absolutny wróg kryptowalut – oficjalnie uznał A7A5 za prawomocny „cyfrowy zasób finansowy”, w pełni legalizując jego użycie w handlu zagranicznym.

Z kolei w listopadzie rosyjskie MF wzięło byka za rogi i wspólnie z A7 oraz PSB założyło spółkę celową o nazwie Rosveksel (Rosyjski Weksel).

Dzięki temu rosyjski przedsiębiorca może dziś legalnie kupić cyfrowe weksle oparte na krypto lub złocie i przekazać je swojemu dostawcy w Chinach jako gwarantowane przez rosyjskie prawo. A7 zapewnia rozliczenie takiej transakcji z Państwem Środka w czasie krótszym niż cztery godziny, całkowicie omijając system SWIFT i zachodnie banki. Według wycieków dokumentów przeanalizowanych przez TRM Labs, portfele powiązane z firmami-słupami w Kirgistanie przetransferowały w ten sposób aż 56 mld dol.

Rozliczenia cyfrowe osiągnęły tak potężną skalę (Duma Państwowa szacowała je na bln rubli w pierwszym półroczu 2025 r.), że oficjele zaczęli domagać się włączenia kryptowalut do oficjalnego bilansu płatniczego państwa. Projekt ustawy z końca marca jest tego ostatecznym stemplem.

Krew na blockchainie. Ukraińska kontrofensywa

Rozwój sieci A7 można by rozpatrywać wyłącznie w kategoriach ekonomicznego omijania sankcji Zachodu, gdyby nie mroczny cel, jakiemu ona służy. Wyjście z zachodniego systemu finansowego nie ma na celu jedynie zapewnienia dostaw kawy czy samochodów na moskiewskie ulice. Służy przede wszystkim podtrzymaniu wojennej machiny.

Na to zagrożenie natychmiast zareagował Kijów. Z początkiem tego roku prezydent Wołodymyr Zełenski podpisał dwa kluczowe dekrety wprowadzające w życie decyzje Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO). Dekrety te obnażają, na co idą środki przelewane przez anonimowe portfele Ilana Sora. Prześledźmy je pokrótce:

  • Dekret 1, który obejmuje 24 osoby i 27 podmiotów prawnych, które bezpośrednio zajmują się importem komponentów do rosyjskich rakiet i dronów. Ukraiński wywiad wprost wskazuje, że bez podzespołów z zagranicy (często podwójnego zastosowania) produkcja broni w Rosji by stanęła.
  • Dekret 2, który uderza w 42 osoby i 35 firm stanowiących finansowy kręgosłup omijania sankcji. Głównym celem tego dekretu jest właśnie ekosystem A7.

Ukraina udowodniła, że przez sieć kryptowalutową A7 masowo realizowano płatności za komponenty do pocisków, które później uderzały w ukraińską infrastrukturę. Kijów nałożył sankcje nie tylko na samą sieć, ale też na stowarzyszenia deweloperów technologii wspierających rosyjski rynek krypto, „przemysłowych” górników walut wirtualnych, operatorów płatności oraz powiązane giełdy.

Biuro Prezydenta Ukrainy prowadzi obecnie niezwykle intensywne działania dyplomatyczne, aby przenieść te ustalenia na poziom europejski. Cel jest jasny – cała struktura uderzająca w sieć A7 znajduje się w 20. pakietu sankcji Unii Europejskiej, które w lutym zostały zablokowane przez Węgry i Słowację. Teraz Bruksela zrobi drugie podejście do głosowania. Kijów domaga się, aby każda światowa firma, która wejdzie w interakcję z portfelami A7A5 lub podmiotami z rodziny Sora, podlegała natychmiastowej konfiskacie majątku na Zachodzie.

Ślepy zaułek Zachodu i perspektywy na przyszłość

Podsumowując, rosyjska legislacja z marca tego roku, wycieki z A7 oraz raporty analityczne i ukraińskiego wywiadu pokazują nam jedno z najważniejszych pęknięć w architekturze globalnych finansów.

Przez dekady rządy USA i Europy wierzyły w absolutną siłę swoich sankcji. Dominacja dolara oraz kontrola nad siecią SWIFT pozwalały de facto wykluczyć każdego wroga ze światowego handlu. Rosja pokazała jednak, że przy wystarczającej determinacji, bezwzględności (zaangażowanie zbiegłych kryminalistów finansowych) i parasolu ochronnym państwa nad rynkiem krypto, ten mur można obejść.

Dziś rosyjskie Ministerstwo Finansów już nie walczy z kryptowalutami. Ono stało się ich największym inwestorem i promotorem. Zastosowanie tokenów (takich jak A7A5), fizycznych „weksli-zdrapek” oraz zaufanych rynków w Azji (które nie oglądają się na reżim sankcyjny, dopóki pieniądze nie idą przez amerykańskie banki korespondentów), stworzyło system niemal całkowicie autarkiczny.

Trzeba działać już teraz, by naprawdę odciąć tlen Putinowi

W swoim najnowszym raporcie analitycy Ośrodka Studiów Wschodnich także zauważają ten problem i nie przebierają w słowach. Oddajmy im głos:

Ważne jest też zaostrzenie sankcji finansowych wobec Rosji, przede wszystkim obejmowanie restrykcjami podmiotów z państw trzecich, które umożliwiają jej rozliczenia transgraniczne za towary objęte ograniczeniami Zachodu, w tym z sektora kryptowalut. W ostatnim czasie na potrzeby rozliczeń międzynarodowych rosyjskie firmy coraz częściej korzystają ze stablecoinów, w tym tokenów firmy Tether (przywiązanych do dolara) czy A7A5 (przywiązanych do rubla). Sankcje te odczuwalnie destabilizują rosyjski rynek finansowy oraz mocno wpływają na kurs rubla i nasilają inflację. Ich skuteczności dowiodły w 2024 r. działania administracji amerykańskiej.

Zespół Rosyjski OSW w raporcie „Słabe punkty Rosji. Jak Zachód może je wykorzystać i wygrać systemową wojnę z Rosją”

Słowem, Zachód ma przed sobą zadanie iście karkołomne. Samo wpisanie firm krzaków z Kirgistanu czy portfeli A7 na listy OFAC (amerykańskiego Departamentu Skarbu) lub do 20. pakietu unijnego już nie wystarczy. Skoro sieć wymiany działa poza bankami, w ciemnych zaułkach internetu, z wykorzystaniem aplikacji Telegram i fizycznych kurierów w Stambule i Dubaju, odcięcie tego strumienia będzie wymagało nowej generacji narzędzi wywiadu gospodarczego.

Ustawa rządu w Moskwie z 30 marca 2026 r. to nie jest krok w stronę wolnego rynku cyfrowego. To oficjalna mobilizacja technologii blockchain na potrzeby armii. W epoce, w której każdy portfel kryptowalutowy może kupić podzespół do rakiety balistycznej, zasady wojny finansowej właśnie zostały napisane na nowo. Rozpoczął się wyścig zbrojeń, w którym kod komputerowy i stabilność stablecoinów znaczą tyle samo, co linie produkcyjne czołgów i artylerii.

Damian Szymański, redaktor naczelny Biznes Enter

Zdjęcie główne: Obraz wygenerowany przez ChatGPT

Motyw