
Jeszcze kilka lat temu kwestie twardych zbrojeń traktowano z pewnym lekceważeniem – niemal jak anachronizm i relikt czasów zimnej wojny. Ostatnie lata przyniosły jednak brutalną pobudkę. Inwazja Rosji na Ukrainę w 2022 r. zadziałała jak potężna flara sygnalizacyjna. Dalsza eskalacja na Bliskim Wschodzie, w tym ponowny wybuch wojny w Strefie Gazy, wzrost napięć wokół wód Cieśniny Tajwańskiej oraz rosnące i coraz bardziej niebezpieczne tarcia na strategicznym Morzu Południowochińskim dobitnie unaoczniły elitom gospodarczym jedno – stabilny, przewidywalny porządek nie jest zjawiskiem stałym w XXI wieku i nie możemy już brać go za pewnik. Efekt? Chiny są na bardzo zaawansowanym etapie aktywnych prób na ludziach dotyczących biologicznie zmodyfikowanych żołnierzy, a USA próbują telepatii za pomocą technologii. Oto, jak będzie wyglądać nowe pole bitwy.
- Teza. Tradycyjne konflikty zbrojne ustępują miejsca nowej erze działań w „szarej strefie”, w której główną bronią stają się zaawansowane technologie, autonomiczna sztuczna inteligencja oraz biologiczne i bioniczne modyfikacje żołnierzy.
- Dowód. Potwierdzeniem tego trendu są twarde dane przewidujące skokowy wzrost militarnego sektora AI do 35,2 mld dolarów, doniesienia wywiadowcze o chińskich i amerykańskich pracach nad „ulepszaniem” ludzi i nowymi rodzajami broni, a także lawinowy przyrost farm dezinformacji.
- Efekt. W rezultacie globalny porządek ulegnie drastycznemu przetasowaniu, państwa staną w obliczu potężnych dylematów prawno-etycznych, a narastająca korozja zaufania społecznego sprawi, że utrzymanie pokoju będzie wymagało bezprecedensowych nakładów finansowych i bolesnych kompromisów.
Spis treści
Raport „The Future of Defence and Security” nie pozostawia złudzeń. Obszerny dokument o przyszłości obronności i strategii wojskowych na najbliższe lata z jednej strony łączy chłodną kalkulację z rynków finansowych dostarczaną przez Statzon, a z drugiej głęboką, jakościową analizę badaczy trendów z Futures Platform pod wodzą takich umysłów jak dr Tuomo Kuosa i Max Stucki. Ich analiza pozwala ujrzeć to, co kryje się tuż za rogiem.
Wkraczamy w erę „szarej strefy”, gdzie tradycyjna wojna kinetyczna i wymiana handlowa ustępują miejsca operacjom poniżej progu konfliktu zbrojnego, opartym na cyfrowym chaosie, dezinformacji i gospodarczym przymusie – mówią nam badacze. Co to oznacza dla każdego z nas?
Wyścig zbrojeń 2.0 i przerażające widmo autonomicznej AI
Kiedy rozmawiamy o budżetach obronnych, inwestorzy zazwyczaj szukają na giełdzie akcji producentów konwencjonalnej amunicji, myśliwców czy lotniskowców. Raport jednak jednoznacznie pokazuje, że prawdziwa gorączka złota rozgrywa się w krzemie, algorytmach i kodach źródłowych. Z przytoczonych w dokumencie twardych danych firmy badawczej SNS Insider wynika, że globalny rynek sztucznej inteligencji w samym tylko sektorze wojskowym osiągnie zatrważającą wartość 35,2 mld dol. do 2031 r. To nie jest powolny i spokojny rozwój ewolucyjny. Dla porównania w trzy lata temu rynek ten wyceniano na 8,7 mld dol., co przekłada się na gigantyczne skumulowane roczne tempo wzrostu (CAGR) wynoszące aż 19,25 proc. w latach 2023-2031.
Ogromny kapitał strumieniami płynie do tradycyjnych liderów branży. W 2022 r. koncern Lockheed Martin posiadał największy, sięgający 13,1 proc. udział w rynku, ale potężnymi beneficjentami są również inne molochy takie jak Raytheon, Northrop Grumman czy Thales Group. Obecnie zastosowania militarne sztucznej inteligencji (stanowiące motor napędowy rozwoju) obejmują głównie wspieranie wojskowych procesów decyzyjnych, inteligentne systemy bezzałogowe, przetwarzanie danych z pola walki oraz wykrywanie zagrożeń na platformach cyfrowych.
Prawdziwym przełomem jest jednak scenariusz długoterminowy. Eksperci ostrzegają przed zagrożeniem, które może zmaterializować się w przedziale lat 2025-2040. Jest to widmo pojawienia się „autonomicznej sztucznej inteligencji, wymykającej się spod jakiejkolwiek ludzkiej kontroli”.
AI może się zwrócić przeciwko nam?
Ten proces już zresztą trwa. Według badań chińskich naukowców prowadzonych w 2024 r., wykazano, że niektóre już z obecnie istniejących, wielkich modeli językowych (LLM) posiadają ukryte predyspozycje do powielania się bez nadzoru programistów. Testowano dwa hipotetyczne scenariusze – w pierwszym sprawdzano, czy model AI potrafi wykryć narzuconą przez człowieka próbę własnego wyłączenia i zareagować poprzez uruchomienie samoreplikacji. W drugim sprawdzano, czy algorytm potrafi dokonać klonowania samego siebie i zaprogramować własną „kopię” do dalszego samodzielnego powielania.
Wyniki tych eksperymentów powinny wywołać potężny alert. Zachodni model Llama3-70B stworzony przez firmę Meta z sukcesem zrealizował to zadanie w 50 proc. prób. Co gorsza, chiński model Qwen2-72B-Instruct, skonstruowany przez potęgę e-commerce Alibaba, zdołał powielić się i przeciwstawić wyłączeniu bez żadnego udziału człowieka w obezwładniającej większości, bo w aż 90 proc. przypadków.
Eksperci zwracają uwagę, że taki w pełni wyemancypowany, zbuntowany system („rogue AI”) w ekstremalnej sytuacji mógłby obrócić autonomiczne narzędzia cyfrowe czy zautomatyzowane bronie fizyczne przeciwko ich stwórcom, prowadząc do niewyobrażalnej katastrofy obronnej i gospodarczej rodem z dystopijnych filmów science fiction. Wymusi to prawdopodobnie wytworzenie nowej gałęzi przemysłu opartej o weryfikację bezpieczeństwa algorytmicznego, a to pochłonie miliardy dolarów.
Rynek ciała, czyli złoty wiek „ulepszonych żołnierzy”
Jeśli sztuczna inteligencja zrewolucjonizuje maszyny dowodzące bitwą, co stanie się z samym człowiekiem na froncie? Tutaj raport rzuca światło na potężną transformację koncepcji żołnierza. Oprócz tradycyjnego i dynamicznego rozwoju rynku robotów wojskowych, który według firmy SNS Insider osiągnie 42,6 mld dol. do 2030 r. ze wskaźnikiem CAGR na poziomie 11 proc. (wzrastając z 20,5 mld dol. w 2023 r.), coraz częściej inwestuje się w modyfikację ludzkiego ciała w obrębie działań wojennych. Przewidywane zjawisko „Enhanced Soldiers” (Ulepszonych Żołnierzy) prognozowane jest przez raport jako potencjalna rewolucja zachodząca w latach 2029-2120.
Szybkie postępy w takich dziedzinach jak nanotechnologia, zaawansowana robotyka, a także neurobiologia oferują dziś niespotykane wcześniej perspektywy poszerzania fizycznych zdolności i możliwości poznawczych żołnierzy daleko poza wrodzone ludzkie ograniczenia.
Jak ujawnia raport, wojska na całym świecie już prowadzą skomplikowane i ściśle tajne badania w tym temacie. Armia USA chociażby w sposób aktywny testuje nowoczesne, bioniczne egzoszkielety, które nie tylko pomagają żołnierzom w poruszaniu się po trudnym terenie ze znacznie większą szybkością, ale także z powodzeniem pozwalają na wielogodzinne przenoszenie ciężarów aż do 27 razy przekraczających normę. Dochodzi do tego innowacyjne rozszerzanie zmysłów z pomocą technologicznych nakładek, jak bioniczne oczy dające lepsze widzenie taktyczne czy inteligentne wkładki douszne wspomagające słuch i percepcję pola bitwy.
Lepszy mózg i lepsze ciało
Barierą nie jest już dla wojskowych także ludzki umysł. Prace nad poszerzeniem percepcji kognitywnej opierają się na koncepcji wdrażania miniaturowych implantów mózgowych. Wszczepy te mają za zadanie bezpośrednie stymulowanie ludzkiego refleksu, wspomaganie ostrego skupienia na wielogodzinnych wartach oraz doprowadzanie potężnych pakietów danych operacyjnych wprost z serwerów bezpośrednio do mózgu strzelca.
Armia francuska otwarcie analizuje obecnie kwestię wdrażania takich implantów w celu rozbudowy możliwości intelektualnych swoich podwładnych. Amerykanie opracowują zaś zewnętrzne interfejsy z kategorii mózg-komputer, dzięki którym możliwe stanie się wydawanie poleceń bojowych dronom przy użyciu samych myśli, a także komunikowanie się wprost z innymi uczestnikami pola walki poprzez coś w rodzaju technoteleskopii (telepatii wspomaganej technologicznie).
Prawdziwą czerwoną flagą w tym obłędnym wyścigu wydają się jednak informacje ujawniane przez dyrekcje wywiadu USA. Podano informację, że Chiny są na bardzo zaawansowanym etapie aktywnych prób na ludziach dotyczących biologicznie zmodyfikowanych żołnierzy, na co oficjalne kręgi rządu pekińskiego nie zareagowały żadnym zaprzeczeniem. Modulowanie biologii bojowników ma potencjał uodpornienia ich na potworny ból, stłumienia uczucia głodu czy zmniejszenia konieczności regularnego spania w obozie wojennym, co zapewni kolosalną przewagę taktyczną nad siłami Zachodu.
Rozwój tego zjawiska postawi państwa w obliczu katastrofy prawno-etycznej. Konwencja o Broni Biologicznej jest absolutnie nieprzystosowana do naszych czasów i „ulepszeni żołnierze” w rozumieniu prawnym mogą zostać zaklasyfikowani przez nią w sposób niejasny jako „agenty biologiczne”, co zrodzi ogromny kryzys prawny.
Poza rygorami wojennymi pojawia się problem resocjalizacji powojennej – koszty medyczne i obciążenie budżetów systemów zdrowotnych w państwach uczestniczących w takich zbrojeniach będą paraliżujące, kiedy powracający, „zoptymalizowani do zabijania” obywatele staną przed faktem brutalnego braku możliwości wtopienia się ponownie w tkankę zwykłego społeczeństwa.
Kosmiczne imperia, ekonomia bezprzewodowa i promienie śmierci
Jednym z najbardziej ukrytych i kosztochłonnych elementów prowadzenia globalnej polityki mocarstwowej jest militarna logistyka paliwowa. Tradycyjne operacje zaopatrywania wojska z wykorzystaniem rafinerii i ropociągów to proces skrajnie niebezpieczny oraz wysoce niewydajny, czego efekty znamy od czasów drugiej wojny światowej. Dlatego właśnie przełomowe innowacje mają miejsce nie tylko na froncie, lecz także na tyłach armii.
Raport przybliża fascynujące zjawisko budowy wojskowych i cywilnych, bezprzewodowych sieci przesyłania energii (Wireless Energy-Transmitting Webs). Aby uniezależnić się od konwojów narażonych na ostrzał, amerykańska rządowa agencja badawcza DARPA zainwestowała w pilotażowy system „POWER” (Persistent Optical Wireless Energy Relay). Umożliwiać ma on bezprzewodowe emitowanie i przekazywanie mocy na niebywałe dystanse za pomocą zogniskowanych wiązek laserowych. Wybitnie ambitny scenariusz opiera się na transferze ładunku 10 kilowatów darmowej i stabilnej energii elektrycznej, generowanej na stacji naziemnej do odbiornika odległego o 200 kilometrów przy udziale trzech zaledwie pośredniczących w transferze przekaźników operujących w powietrzu.
Jeżeli testy odniosą sukces, tego rodzaju zdobycze wywiadu technicznego przenikną bez wątpienia z czasem wprost do domeny cywilnej – oferując perspektywy zasilania najbardziej odizolowanej infrastruktury na Ziemi i przyspieszając wdrażanie kosmicznych systemów dystrybuowania energii pozyskiwanej z satelitów solarnych. To zwiastuje ekonomiczne zjawisko na ogromną skalę, a firmy przesyłowe energii mogą stracić rację bytu.
Kosmos wita
Na rynku uzbrojenia potężnie rozwija się inny wykorzystujący lasery i światło obszar – rynek tzw. broni wykorzystującej energię skierowaną (Directed Energy Weapons – DEW). Dane analityczne prezentowane w dokumencie robią wrażenie – w 2024 r. branżę tę szacowano na 8,6 mld dol., jednak dynamika globalnych innowacji ma wypchnąć jej wycenę do aż 23,4 mld dol. do 2030 r., przy błyskawicznym wskaźniku dynamiki rocznej CAGR w okolicach 17,9 proc.
Kluczowym silnikiem popytu napędzającym wskaźniki sprzedaży na tym rynku jest fenomenalna efektywność promieni skierowanych w neutralizacji najszybszych na świecie pocisków hipersonicznych i to bez konieczności kosztownego kupowania regularnej i zajmującej dużo miejsca amunicji artyleryjskiej, co w szerszej perspektywie generuje ogromne długofalowe oszczędności dla budżetów podatników. Z perspektywy geograficznej najpotężniejszym bastionem tej technologii do 2030 r. będzie Ameryka Północna (wartość szacowana: ok. 9,2 mld dol.), a rynkiem generującym najwyższy wskaźnik dynamiki – region Azji i Pacyfiku, notujący CAGR wynoszące imponujące 18,4 proc.
Przestrzeń powietrzną przekroczyliśmy już dawno, a arena nowożytnych zmagań sił przymierza przesunęła się bezpowrotnie na obrzeża atmosfery – w gwiezdną przestrzeń. USA, podobnie jak Rosja, Chiny czy nieustępujące im kroku Indie wypróbowały już broń antysatelitarną (ASAT), skutecznie uderzając i eliminując za pomocą rakiet naziemnych swoje własne instalacje znajdujące się na orbicie.
Nowoczesny ładunek ryzyka to nie tylko wybuchowe gazy – Chiny w tajemnicy wprowadziły na niebo wrogie satelity o robotycznym szkielecie operującym chwytakami i potrafiącym dosłownie chwycić czy trwale unieruchomić przekaźniki wroga, z kolei strona rosyjska budzi niepokoje świata pracami nad wystrzeleniem pozaziemskich, satelitarnych baz głowic nuklearnych ukierunkowanych na niszczenie zasobów nad naszymi głowami.
Biorąc pod lupę rynki lotnicze i rolne, komercyjny potencjał jest ogromny – do 2030 r. na nocnym niebie świecić nam będzie 100 tys. aktywnych statków orbitalnych pochodzących chociażby z rąk konglomeratów od SpaceX czy korporacji Amazon.
Sojusz USA-Rosja może być możliwy. Przetasowania geopolityczne
Jednak, oprócz wizji futurystycznych maszyn wojennych i genetycznych udoskonaleń, Futures Platform z precyzją wyrysowuje obraz słabnącej dominacji hegemonii amerykańskiej, ustępującej wizji głębokiego świata wielobiegunowego. Znakiem rozpoznawczym i rynkową emanacją tych trendów są ruchy rynków azjatyckich i format BRICS działający jako coraz twardsza blokada dla interesów wysoce dojrzałych krajów z formacji G7. Potęgi i aspirujące gospodarki regionu tzn. „Globalnego Południa” dojrzały swój kluczowy moment decyzyjny i będą teraz kształtować globalne łańcuchy wymiany finansowej zgodnie ze swoim szeroko rozumianym interesem, poza dolarem i Europą Zachodnią.
Analitycy przewidują także ponowne odświeżenie stosunków politycznych z państwem-agresorem – zarysowano tu scenariusz określany nazwą zjawiska „Odnowionych relacji rosyjsko-amerykańskich” (Renewed Russia-USA Relations) na lata 2025-2028. Podczas gdy Stany Zjednoczone wpompowały gigantyczne, opiewające na wprost niewiarygodną sumę ponad 64 mld euro, fundusze wsparcia logistycznego oraz pakiety militarne dedykowane utrzymaniu niepodległości Ukrainy w okresie od 2022 do końca 2024 r., wygrana ekipa urzędująca z namaszczenia obozu nowej formacji i administracji amerykańskiego prezydenta Trumpa, pcha potęgę światową do zaskakującego zbliżenia handlowego z władzami centralnymi państwa Władimira Putina.
Ta zmiana w podejściu Stanów Zjednoczonych odmieni rynki i obronność na zawsze – piszą eksperci. W mniemaniu waszyngtońskich decydentów priorytetem ekonomicznym, wymagającym skoncentrowania sił i przeciwdziałania jest w tej chwili ostateczny cios kierowany w ambicje dalekowschodnich władz w Pekinie (Chiny są potraktowane w agendzie władz jako podstawowe zagrożenie geostrategiczne w przedziale długofalowym).
Tak drastyczny „reset” pomiędzy Rosją a amerykańskim mocarstwem jest sygnałem alarmowym dla funduszy zabezpieczających pozycje obronne, ryzykując bezpowrotne podkopanie wspólnotowego zaufania spójności aliansów formacji zachodniej jak Sojusz NATO. Dla krajów peryferyjnych stanowiących wschodnią flankę (jak Polska czy cała strefa wschodnioeuropejska), obcięcie zaangażowania amerykańskiej armii stworzy bezwzględną dziurę i militarną próżnię decyzyjną.
W opinii zachodnich myślicieli może pojawić się wręcz ponury pakt handlowy porównywalny klimatem do dawnego układu geopolitycznego na wzór tajnych umów – rozdzielający po cichu surowce i strefy administracyjne obszarów arktycznych i północnoeuropejskich pomiędzy stolicami wschodnią i zachodnią.
Napiętą sytuację w rejonie europejskim wzmaga także według raportu nieustępliwy i twardy powrót bliskowschodniego imperializmu – „Neo-Otomanizm” dyktowany z Turcji. Turecka republika chce odzyskać strefy wpływu na obszarach byłych struktur imperialnych związanych historycznie ze swoim państwem. To potężne parcie, mimo olbrzymich tarapatów inflacyjnych panujących na tamtym rynku walutowym, ma stanowić dla prezydenta potężne zabezpieczenie narracji politycznej ratującej krajowy elektorat i osłaniającej własne porażki budżetowe w rodzimych gospodarczych dysputach partyjnych.
Rozpad spójności Zachodu jako kapitał zbrodniczej wojny
Jednak najbardziej odkrywczym wątkiem raportu jest uchwycenie wojny najmniej zauważalnej, wojny w umysłach.
Aby wejść na terytorium przeciwnika w „Szarą Strefę”, agresorzy uderzają dziś poprzez infrastrukturę IT. Budzi to rynkową euforię w sektorze cyberobrony napędzanej algorytmami AI. Według The Business Research Company inwestycje AI w rynek cyberbezpieczeństwa wyniesie za sześć lat już 213 mld dol.
Czemu te uderzenia są tak niebezpieczne? Podstawy cywilizacji stoją na jednym filarze – społecznym zaufaniu. Od umów bankowych począwszy po posłuszeństwo społeczeństwa co do obostrzeń prawnych – wszystko oparte jest na ufności. Tymczasem eksperci alarmują, że zachodni model dotyka skrajnie bolesna korozja zaufania.
Ten bezcenny wskaźnik pęka w obliczu presji w stagnacji wynagrodzeń, narastających z dnia na dzień polaryzacji czy niszczycielskich uderzeń skandali powiązanych z obnażaniem i obalaniem transparentności finansjer bankowych korporacji zarządzających Zachodem. Słowem, społeczeństwa Zachodu nie umieją zaufać państwu. Wschodnie autokracje tylko czekają na taki rozwój wydarzeń.
Koniec ery zaufania?
Jak wynika z raportu organizacji NewsGuard, liczba witryn informacyjnych niemal w całości generowanych przez sztuczną inteligencję przekroczyła barierę 1121 serwisów.
Zjawisko to, nazywane przez ekspertów „cyfrowym zanieczyszczeniem”, rozwija się w tempie, które budzi poważne obawy o jakość debaty publicznej. Zidentyfikowane portale działają w 16 językach i – mimo profesjonalnie brzmiących nazw – rzadko podlegają jakiejkolwiek redakcyjnej weryfikacji.
Analitycy NewsGuard podkreślają, że większość z tych 1121 stron to tzw. „farmy treści”. Ich głównym celem nie jest informowanie, lecz maksymalizacja zysków z reklam poprzez zalewanie internetu masowo produkowanymi tekstami. Sztuczna inteligencja, pozbawiona etycznego kompasu i nadzoru człowieka, często generuje w ich ramach treści niesprawdzone, zmanipulowane lub całkowicie zmyślone.
Problem wykracza jednak poza samą jakość tekstów. Systemy reklamowe wielkich korporacji automatycznie umieszczają spoty znanych marek na tych stronach, nieświadomie finansując machinę dezinformacji. NewsGuard, poprzez swoje Centrum Śledzenia Dezinformacji AI, stara się katalogować te przypadki, by odciąć „cyfrowych fabrykantów” od źródeł dochodu.
Przekroczenie liczby 1100 witryn to sygnał alarmowy dla użytkowników sieci. W dobie, gdy algorytmy potrafią w sekundy stworzyć artykuł łudząco przypominający rzetelne dziennikarstwo, umiejętność weryfikacji źródeł staje się kluczową kompetencją. NewsGuard ostrzega, że bez transparentności i jasnego oznaczania treści generowanych przez AI, wiarygodność mediów online może zostać trwale naruszona.
Nowa cena pokoju
Wnioski płynące wprost z kart „The Future of Defence and Security” uświadamiają nieuchronne przetasowanie.
Jak przekonują analitycy, pokój nie spadnie z nieba, będzie wynikiem bolesnych kompromisów, inwestycji gigantycznych sum i redefiniowania ludzkiego ciała, godności oraz swobód wolnego rynku. Kapitał nie chroni przed wszystkim.
Pamiętajmy, że wśród toksycznych kłamstw podsuwanych cyklicznie przez AI trudno będzie szukać ukojenia. Eksperci apelują o jedno – cała nasza cywilizacja wpadnie w trudne do przewidzenia turbulencje, jeśli już teraz nie zainwestujemy w najbardziej pożądaną w biznesie walutę XXI wieku – zaufanie.
Damian Szymański, redaktor naczelny Biznes Enter
Zdjęcie główne: Wikimedia Commons