
Dziesiątki postępowań, setki poszkodowanych, rosnąca liczba pozwów i miliardowe zatory płatnicze. Program, który miał być filarem walki ze smogiem, znalazł się w centrum ogólnopolskich śledztw. Skala problemów w programie, zamiast maleć – rośnie. Sprawą w tak szerokim zakresie zainteresowała się także NIK – wynika z informacji Biznes Enter.
- Teza. Program Czyste Powietrze stał się okazją do wyłudzeń pieniędzy publicznych przez nieuczciwych wykonawców. Z tego powodu program trafił pod lupę śledczych.
- Dowód. W efekcie beneficjenci pozostali z długami i obowiązkiem zwrotu pieniędzy. Opóźnienia w wypłatach dotacji blokują także pieniądze dla uczciwych firm.
- Efekt. Przedsiębiorcy tracą płynność finansową i nie są w stanie dokończyć prac, a beneficjenci zostają bez pieniędzy i zrealizowanych inwestycji. W rezultacie program, zamiast wspierać walkę ze smogiem, generuje coraz większy chaos.
Czyste Powietrze to pułapka. Tysiące wniosków pod lupą. Spis treści
Pod koniec marca na warszawskim lotnisku funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego – przy wsparciu Straży Granicznej – zatrzymali mężczyznę wracającego z Tajlandii. To Mateusz H., prezes spółki Nord Energy działającej w sektorze inwestycji finansowanych z programu Czyste Powietrze. Według śledczych – jedna z kluczowych postaci w sprawie wyłudzeń dotacji. Zatrzymany kierował firmą specjalizującą się w realizacji inwestycji w ramach rządowego programu. Model działania był pozornie wygodny dla klientów: spółka nie tylko wykonywała prace, ale również reprezentowała beneficjentów i pośredniczyła w uzyskaniu dotacji.
Śledztwo, początkowo prowadzone przez Drugi Wydział do Spraw Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, zostało także przekazane pod nadzór Prokuratury Europejskiej, która zajmuje się przestępstwami związanymi z finansowaniem projektów realizowanych z dotacji Unii Europejskiej.
Setki firm i tysiące wniosków pod lupą prokuratury
Ta sprawa to element szerszego zjawiska. Podobne dochodzenia toczą się dziś w całej Polsce. Ogólnopolskie postępowania związane nieprawidłowościami związanymi z Czystym Powietrzem prowadzą dziś m.in. prokuratury w Szczecinie, Łodzi i Łomży i Lublinie.
W większości przypadków pojawia się ten sam schemat: beneficjenci podpisują umowę z wykonawcą i udzielają mu pełnomocnictwa. Firma pobiera dotację lub zaliczkę, ale inwestycja nie powstaje lub przerywana jest na wczesnym etapie, zaś odpowiedzialność spada na beneficjenta. Ogółem w zawiadomieniach do prokuratur pojawia się dziś 700 firm w kontekście kilkunastu tysięcy wniosków o dopłaty. Część spraw ma charakter jednoznacznie przestępczy i dotyczy wyłudzeń dotacji.
Podstępowanie w tego typu sprawie prowadzi m.in. prokuratura w Sieradzu. Jak dowiadujemy się u źródła, dotyczy ono kilku tysięcy klientów firmy Górzny Group w całej Polsce. Część inwestycji nie została wykonana, mimo że na konto firmy trafiły pieniądze z prefinansowania przyznawanego przez wojewódzkie fundusze ochrony środowiska. W konsekwencji podmioty finansujące zaczęły domagać się zwrotu zaliczek bezpośrednio od beneficjentów programu.
Prokuratura Okręgowa w Łodzi nadzoruje z kolei śledztwo dotyczące działalności spółki EPG z siedzibą w Sopocie (obecnie Energia Plus Gaz). Działalność firmy była m.in. przedmiotem programu Uwaga! TVN. Do dziennikarzy zgłosiła się seniorka, która zawarła umowę z firmą na wymianę urządzeń grzewczych. Od przedstawicieli firmy usłyszała, że całkowity koszt inwestycji wyniesie 17 tys. zł, jednak dziś ma do spłaty 90 tys. zł razem z odsetkami.
W Szczecinie toczy się z kolei śledztwo w sprawie firmy PV Technik Goleniów, która podpisywała umowy na wykonanie termomodernizacji domów, ale tego nie zrealizowała. W tej sprawie pokrzywdzonych jest ponad 100 osób, a straty – według śledczych – sięgają dziesiątek milionów zł.
Podobne śledztwo w sprawie firmy Columbus toczy się w Łomży. Tamtejsza prokuratura sprawdza m.in. czy w firmie nie doszło do podrabiania podpisów i fałszowania dokumentacji, a także wprowadzania klientów w błąd. Jednak w tej sprawie nastąpił ostatnio zwrot. Columbus poinformował, że zwróci do wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej około 10 mln zł zaliczek pobranych w ramach programu Czyste Powietrze. Zwroty mają objąć przypadki, w których umowy o dofinansowanie zawarte między beneficjentami a funduszami zostały rozwiązane lub wypowiedziane.
NIK wchodzi do gry. Pierwsza kontrola programu Czyste Powietrze od lat
Program Czyste Powietrze znalazł się także pod lupą Najwyższej Izby Kontroli. Instytucja ma przeprowadzić pierwszą tak kompleksową kontrolę rządowego programu od kilku lat – dowiaduje się Biznes Enter. Inspektorzy NIK mają m.in. ocenić, czy program faktycznie pozwala osiągać zakładane cele. Weryfikowana będzie także zgodność z wymaganiami Banku Światowego. Wyniki poznamy jednak prawdopodobnie dopiero w 2027 r.
– To pierwsza tak szeroka kontrola programu od 2021 r. która obejmie szeroki zakres zagadnień, w tym m.in. powiązane instrumenty, takie jak ulga termomodernizacyjna, oraz całościową ocenę wdrażania polityk w tym obszarze – podkreśla Bartłomiej Orzeł, były pełnomocnik programu Czyste Powietrze.
W jego ocenie kontrola NIK najprawdopodobniej wykaże nieprawidłowości.
Można spodziewać się zarzutów dotyczących zaniedbań, braku reakcji czy niewystarczającego nadzoru. Raport końcowy będzie mieć duże znaczenie – choć jego przygotowanie potrwa jeszcze wiele miesięcy – a jego wnioski mogą być bardzo krytyczne i wywołać szeroką debatę publiczną.
Bartłomiej Orzeł, były pełnomocnik programu Czyste Powietrze, w rozmowie z Biznes Enter
W tym kontekście ekspert zwraca uwagę na współdziałanie krajowych instytucji z Prokuraturą Europejską. – Jej zaangażowanie w podobnych sprawach – także we współpracy z krajowymi organami – może oznaczać dalsze rozszerzanie zakresu śledztw. Można się także spodziewać kolejnych zatrzymań, nie tylko po stronie przedsiębiorców, ale potencjalnie także urzędników. W wielu przypadkach pojawiają się bowiem uzasadnione wątpliwości dotyczące nadzoru nad wypłatą środków, a także możliwych powiązań między lokalnymi punktami konsultacyjnymi a konkretnymi firmami wykonawczymi – ocenia.
Beneficjenci idą do sądów, ale na wyroki poczekają latami
Równolegle do toczących się śledztw rośnie liczba poszkodowanych, którzy decydują się na złożenie wniosku do sądu. Takie osoby zgłaszają się m.in. do lubelskiej adwokatki Aleksandry Kowalczyk. – Sprawy są bardzo zróżnicowane i najczęściej dotyczą różnych wykonawców. Nie ma także dwóch identycznych przypadków. Typowy scenariusz polega na tym, że firma otrzymała zaliczkę, ale nie wywiązała się z umowy – nie wykonała prac wcale lub zrobiła to częściowo – mówi nam prawniczka.
Wyjaśnia, że nierzetelne firmy w wielu przypadkach nadal figurują w rejestrach, np. w KRS, ale kontakt z nimi jest utrudniony albo wręcz niemożliwy. – Często nie odpowiadają na korespondencję lub udzielają zdawkowych wyjaśnień. Zdarza się też przerzucanie odpowiedzialności na beneficjentów – wyjaśnia.
Kluczowym problemem dla poszkodowanych beneficjentów pozostaje czas trwania postępowań. – Procedury sądowe są długotrwałe, a w tym czasie beneficjenci pozostają bez pieniędzy i bez wykonanych inwestycji – wskazuje.
Odnosząc się do kwestii pozwów zbiorowych, nasza rozmówczyni zaznacza, że są one nadal rzadkością. Sama nie prowadzi takich postępowań.
Pozwy zbiorowe to bardzo skomplikowana materia – zarówno pod względem prawnym, jak i proceduralnym. W Polsce wciąż nie ma ugruntowanej praktyki w tym zakresie, a liczba kancelarii specjalizujących się w takich sprawach jest ograniczona.
Adwokatka Aleksandra Kowalczyk w rozmowie z Biznes Enter
Jej zdaniem droga do roszczeń cywilnych – w tym odszkodowań – jest jeszcze długa. W pierwszej kolejności konieczne jest rozstrzygnięcie kwestii odpowiedzialności karnej wykonawców. – Na razie w wielu przypadkach mamy do czynienia raczej z potencjalną szkodą, która może się zmaterializować w przyszłości – ocenia.
Wykonawcy zostają bez pieniędzy
Problemy beneficjentów to tylko jedna odsłona problemu. Zawieszenie przyjmowania wniosków o dofinansowanie, do czego doszło jesienią 2024 r., spowodowało także opóźnienie wypłat kolejnych transz finansowania programu. Z tego powodu również wielu uczciwych wykonawców nie mogło dokończyć prac. Obecnie ich główny problem teraz to czekanie na zaległe pieniądze.
Wiele firm stanęło przed widmem bankructwa. Z tego powodu duża grupa wykonawców zdecydowała się złożyć pozwy o zapłatę przeciwko Wojewódzkim Funduszom Ochrony Środowiska (WFOŚiGW).
Olsztyńska Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów „Lech Obara i Współpracownicy”, jako pierwsza w kraju prowadzi pozwy wykonawców o zapłatę przeciwko wojewódzkim funduszom.
– Szacuje się, że fundusze zalegają z oceną wniosków i wypłatami na rzecz beneficjentów na kwotę przekraczającą miliard zł. Niektóre odmawiają beneficjentom wypłaty środków, pomimo planowego wykonania przez nich całej inwestycji i złożenia kompletu wymaganych dokumentów. Inną praktyką jest długotrwałe rozpatrywanie wniosków o płatność. W praktyce okres oczekiwania na wypłatę może trwać co najmniej pół roku – mówi radca prawny Lech Obara.
Dodaje, że w związku z niewypłacaniem środków przez wojewódzkie fundusze, wielu przedsiębiorców zaczyna domagać się zapłaty za wykonane usługi bezpośrednio od samych beneficjentów programu.
Opóźnienia w Czystym Powietrzu, które „wywróciły” firmy
Karol Łobaczewski ze Stowarzyszenia Branży Wykonawczej Programu Czyste Powietrze uważa, że obraz rynku wokół programu Czyste Powietrze jest dziś znacznie bardziej złożony.
– Firm, które faktycznie pobierały zaliczki i znikały bez wykonania jakichkolwiek prac, jest stosunkowo niewiele. W większości przypadków inwestycje były przynajmniej częściowo realizowane. Jednak w momencie, gdy fundusz przestał terminowo regulować płatności, wiele firm po prostu się „wywróciło”. To był efekt utraty płynności, a niekoniecznie wyłącznie złej woli – wskazuje.
Ta sytuacja przyczyniła się do uogólnień, które szkodzą całej branży wykonawców.
Dziś dominuje narracja, że każdy wykonawca to oszust, co nie jest prawdą. Na rynku funkcjonowały także firmy, które działały rzetelnie, jednak z powodu opóźnień w płatnościach, znalazły się na „granicy przetrwania”.
Karol Łobaczewski ze Stowarzyszenia Branży Wykonawczej Programu Czyste Powietrze w rozmowie z Biznes Enter
Nasz rozmówca sam oczekuje na wypłatę 600 tys. zł, pomimo że minęło już 890 dni od rozliczenia prac. Jak wskazywał niedawno wiceminister Krzysztof Bolesta, zaległości w wypłatach związanych z nierozpatrzonymi wnioskami spadły z 1,2 mld zł na początku 2026 r. do ok. 615 mln zł obecnie, a likwidacja tej luki ma nastąpić najpóźniej do czerwca. Resort zapowiada też, że w drugiej połowie roku wnioski o płatność będą już rozpatrywane na bieżąco. Jednocześnie wnioski o wartości ok. 1,1 mld zł wymagają nadal uzupełnień lub wyjaśnień ze strony beneficjentów.
Nowe zasady i większa kontrola beneficjentów
W ramach obecnej odsłony programu Czyste Powietrze, uruchomionej pod koniec marca 2025 r., złożono dotąd ponad 58 tys. wniosków o dofinansowanie na łączną kwotę 3,63 mld zł.
MKIŚ zapewnia jednocześnie, że program ma stabilne finansowanie: 13,9 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy (KPO), 7,9 mld zł z programu Feniks oraz 10 mld zł z Funduszu Modernizacyjnego.
Rządowy program w najbliższym czasie mają objąć istotne zmiany. Projekt nowelizacji programu przewiduje m.in., że urzędnicy będą mogli ustalać, ile osób faktycznie mieszka pod jednym adresem. Zakłada też rozszerzenie katalogu źródeł danych. Urzędnicy będą mogli korzystać z rejestru PESEL, lokalnych rejestrów mieszkańców oraz danych z deklaracji śmieciowych, w tym liczby osób przypisanych do danego adresu. Nowe przepisy przewidują także możliwość przeprowadzania wywiadów środowiskowych przez wójta, burmistrza lub prezydenta miasta.
Agnieszka Zielińska, dziennikarka Biznes Enter
Zdjęcie główne: Los Muertos Crew / Pexels