zdjęcie przedstawia baner z protestu z napisami proekologicznymi

Transformacja energetyczna musi być sprawiedliwa. Inaczej się w Polsce nie uda

Polska stanęła przed największą operacją gospodarczą od czasów transformacji ustrojowej. To proces, który wykracza poza zwykłą wymianę starych kotłów na nowoczesne instalacje. Zgodnie z Krajowym Planem w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK), kraj musi w ciągu najbliższych lat przebudować fundamenty swojego bezpieczeństwa energetycznego i żywnościowego. Stawka jest wysoka: od powodzenia tych zmian zależy nie tylko stan rzek i powietrza, ale przede wszystkim konkurencyjność polskich firm i jakość życia w każdym gospodarstwie domowym.

  • Teza. Transformacja energetyczna wymusza jednoczesną zmianę technologiczną, środowiskową i społeczną w całej gospodarce.
  • Dowód. Realizacja celów KPEiK wymaga eliminacji spalania węgla w domach, wdrożenia stref czystego transportu oraz przygotowania przemysłu na nowe realia rynkowe.
  • Efekt. Skuteczność zmian zależy od sprawiedliwego podziału kosztów, zabezpieczonego przez Społeczny Fundusz Klimatyczny i Umowę Społeczną.

Wyścig o czystą energię nie ogranicza się tylko do mocy nowych elektrowni. Jest on jednocześnie walką o społeczną sprawiedliwość, w której nikt nie może zostać pozostawiony bez wsparcia. Zmiana paradygmatu wytwarzania prądu generuje ryzyko nierównego rozkładu kosztów między zamożniejszymi a uboższymi grupami społecznymi. Bez systemowych mechanizmów osłonowych, takich jak dopłaty do termomodernizacji czy preferencyjne stawki za przesył, modernizacja mogłaby pogłębić rozwarstwienie ekonomiczne.

Koszty zmian są bezpośrednio odczuwalne w domowych budżetach poprzez ceny prądu i ogrzewania. Ochrona najsłabszych uczestników rynku staje się więc integralnym elementem strategii energetycznej państwa zawartej w KPEiK. Tylko szeroka akceptacja społeczna pozwoli na płynne przejście do modelu gospodarki niskoemisyjnej bez ryzyka kryzysów wewnętrznych. Dopiero w tym kontekście widać, że ekologia nierozerwalnie łączy się z twardą kalkulacją finansową, która determinuje kierunki rozwoju sektora.

Rachunek ekonomiczny transformacji

Głównym motorem zmian jest konieczność obniżenia kosztów wytwarzania energii, które w obecnym modelu węglowym obciążone są wysokimi cenami uprawnień do emisji. Przejście na miks oparty na słońcu, wietrze i atomie ma docelowo ustabilizować rachunki dla przedsiębiorstw i rodzin. Inwestycje w nowoczesne źródła pozwalają uniezależnić się od wahań cen surowców na rynkach światowych. To strategiczny ruch, który ma zwiększyć konkurencyjność polskiej gospodarki.

System musi zostać przebudowany tak, aby nowe taryfy energii nie stały się barierą dla rozwoju przemysłu. Modernizacja sieci przesyłowych jest niezbędna, by przyjąć prąd z tysięcy rozproszonych mikroinstalacji. Bez stabilnych ram finansowych transformacja byłaby jedynie kosztem, a nie inwestycją w przyszły wzrost. Stabilność cenowa staje się więc najważniejszym wskaźnikiem sukcesu całego procesu.

Jednak sama wymiana kabli i budowa wiatraków nie wystarczy, jeśli społeczeństwo pozostanie obciążone skutkami ubocznymi dotychczasowego modelu. Oszczędności na prądzie zostaną bowiem szybko skonsumowane przez wydatki, których nie widać na rachunkach za energię, ale które rujnują budżet państwa – mowa o kosztach zdrowotnych.

Walka o jakość powietrza i czysty transport

Zanieczyszczone powietrze generuje potężne obciążenie finansowe, które budżet państwa ponosi każdego roku. HEAL Polska wskazuje, że zanieczyszczenia atmosferyczne przyczyniają się do ponad 40 tys. przedwczesnych zgonów rocznie.

Z kolei według wyliczeń organizacji Polski Alarm Smogowy, zdrowotne koszty smogu sięgają nawet 100 miliardów złotych rocznie. Kwota ta uwzględnia nakłady na leczenie schorzeń układu oddechowego i krążenia oraz straty gospodarcze wynikające z absencji chorobowej pracowników. Skuteczna walka o czyste niebo stanowi więc bezpośrednią drogę do wygenerowania oszczędności w systemie ochrony zdrowia.

Głównym winowajcą pozostaje niska emisja, czyli dym z domowych kotłów grzewczych. Wyeliminowanie „kopciuchów” to najszybsza droga do poprawy jakości życia w polskich miastach i wsiach. Równolegle wprowadzenie stref czystego transportu w dużych aglomeracjach ma ograniczyć trujące tlenki azotu. Każdy rok zwłoki to realne straty finansowe i tysiące przedwczesnych zgonów, których można uniknąć.

Poprawa jakości powietrza to jednak tylko jeden element ekologicznej układanki. Toksyny, których nie wdychamy, często trafiają do innego kluczowego zasobu – wody. Problemy z atmosferą płynnie łączą się z kryzysem, który rozgrywa się pod powierzchnią naszych rzek.

Systemowe tarcze i sprawiedliwa transformacja

Aby wszystkie te zmiany zostały zaakceptowane, państwo musi chronić najuboższych przed kosztami transformacji. Największe obawy dziś budzą skutki systemu ETS2. To nowe opłaty za emisje, które obejmą budownictwo i paliwa transportowe, co może uderzyć w osoby w starych, nieocieplonych domach.

Rozwiązaniem jest Społeczny Fundusz Klimatyczny (SFK), który ma finansować termomodernizację i wymianę pieców. Chodzi o to, by modernizacja nie pogłębiła biedy, ale stała się szansą na trwałe obniżenie rachunków za ogrzewanie.

Osobnym wyzwaniem jest przyszłość regionów górniczych, regulowana przez Umowę Społeczną. Zakłada ona wygaszanie kopalń do 2049 r., ale jednocześnie oferuje górnikom nowe miejsca pracy w zielonym przemyśle. Państwo inwestuje w infrastrukturę, by przyciągnąć na Śląsk firmy produkujące komponenty do energetyki odnawialnej czy jądrowej. Sprawiedliwe podejście ma pozwolić zamienić stare zagłębia węglowe w nowoczesne centra technologiczne. Na dziś są to jednak głównie koncepcje.

Przemysł w obliczu dekarbonizacji i globalnej konkurencji

Dla polskiego przemysłu transformacja to proces wymuszający adaptację do rygorystycznych standardów emisyjnych przy jednoczesnej walce o zachowanie rentowności. W krótkim terminie oznacza to konieczność poniesienia ogromnych kosztów. Firmy muszą zainwestować w modernizację linii produkcyjnych oraz wymianę parków maszynowych. Będą też musiały się zmierzyć ze skokiem kosztów energii.

Z tego powodu sektory energochłonne, takie jak: hutnictwo, produkcja cementu czy chemia ciężka, znalazły się w trudnym położeniu. Rosnące koszty uprawnień do emisji CO2 bezpośrednio uderzają w marżowość produktów, co przy wysokich cenach energii w Polsce może prowadzić do zjawiska ucieczki emisji, czyli przenoszenia produkcji poza granice Unii Europejskiej.

Kluczowym, choć kontrowersyjnym mechanizmem obronnym staje się CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism). Ten graniczny podatek węglowy ma wyrównywać szanse rodzimych producentów w starciu z konkurencją z krajów o łagodniejszych normach ekologicznych. Jednak sam podatek to za mało – polskie firmy potrzebują bezpośredniego dostępu do stabilnych i tanich źródeł zeroemisyjnych.

Ostateczny sukces transformacji zależy od tego, jak sprawnie państwo zintegruje potrzeby biznesu z bezpieczeństwem socjalnym. Odpowiednio wyważone taryfy energii oraz fundusze wspierające innowacje mogą sprawić, że Polska nie tylko utrzyma swoją bazę przemysłową, ale stanie się liderem nowych technologii. Modernizacja kraju to proces bezalternatywny, jeśli polskie produkty mają pozostać konkurencyjne, a społeczeństwo miało dostęp do taniej i zielonej energii w swoich domach.

Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter

Źródła: KPEIK, PAS, HEAL Polska. Zdjęcie otwierające: Markus Spiske / Pexels.com

Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.

Zdjęcie główne: Fot. Markus Spiske / Pexels.com

Motyw