Partnerzy merytoryczni
Na zdjęciu turbiny wiatrowe na tle wieczornego nieba.

Wiatraki kręcą się coraz wolniej. „To nie jest spowolnienie, to hamowanie awaryjne”

Ostatnie zawirowania w energetyce wiatrowej odcisnęły swoje piętno na rozwoju branży. Jak podaje Fundacja Instrat, tempo budowy nowych instalacji jest najniższe od lat. Zdaniem ich ekspertów jeśli rząd nie zapewni nowych ram dla wzrostu inwestycji w energetykę wiatrową, to cele polskiej polityki klimatycznej będą niemożliwe do osiągnięcia

  • Teza. Polska transformacja energetyczna traci impet. Zamiast przyspieszenia rozwoju najtańszego źródła energii w Polsce, obserwujemy zapaść inwestycyjną.
  • Dowód. Po boomie inwestycyjnym w energetyce wiatrowej w latach 2022–2023, w zeszłym roku oddawano do użytku niemal trzykrotnie mniej mocy rocznie niż w tamtym okresie.
  • Efekt. Potrzebne jest pilne przyjęcie zaproponowanej już nowelizacji ustawy o OZE i rozważne wytyczne środowiskowe, by nie ograniczać dalej już bardzo wąskiego dostępnego pod rozwój wiatraków obszaru

W Polsce coraz wyraźniej kształtuje się model energetyki wiatrowej dwóch prędkości. Z jednej strony dynamicznie rozwija się sektor morskich farm wiatrowych (offshore), który stał się jednym z filarów długoterminowej strategii transformacji energetycznej i przyciąga miliardowe inwestycje.

Z drugiej strony lądowa energetyka wiatrowa pozostaje w coraz głębszym impasie. Wieloletnie bariery regulacyjne, niepewność społeczeństwa co do technologii oraz opóźnienia legislacyjne skutecznie hamują nowe inwestycje. W efekcie rozwój sektora traci impet. Rozwarstwienie między morską i lądową energetyką wiatrową staje się jednym z najbardziej widocznych paradoksów polskiej transformacji energetycznej.

Wiatraki odnotowują zastój w budowie

Łopaty polskiej transformacji energetycznej obracają się coraz wolniej. Mimo że w połowie 2025 r. w Polsce było prawie 11 GW mocy zainstalowanej w energetyce wiatrowej, to – zdaniem ekspertów – branża popada w zastój. Po boomie inwestycyjnym w energetyce wiatrowej w latach 2022-2023, w zeszłym roku oddawano do użytku niemal trzykrotnie mniej mocy rocznie niż w tamtym okresie.

Dane za rok 2025 pokazują, że zamiast przyspieszenia rozwoju najtańszego źródła energii w Polsce, obserwujemy zapaść inwestycyjną – w ubiegłym roku oddano do użytku najmniej mocy wiatrowych od 2020 r. To nie jest spowolnienie, to hamowanie awaryjne w momencie, gdy powinniśmy wciskać gaz do dechy.

Michał Grabka, kierownik programu badawczego Energia i Klimat, Fundacja Instrat

Eksperci fundacji Instrat ostrzegają, że taki zastój w budowie nowych mocy z energetyki wiatrowej może skutkować nie dotrzymaniem terminów wyznaczonych nie tylko przez optymistyczny scenariusz WAM (zakładający aktywność rządu w napędzaniu transformacji energetycznej), ale również ten bardziej zachowawczy WEM (przewidujący dalsze hołdowanie zasadzie business as usual). Scenariusz ten zakłada, że OZE ma produkować w Polsce 163 TWh energii elektrycznej. Za sporą część tej generacji mają odpowiadać turbiny wiatrowe.

Według wyliczeń think-thanku, aby wciąż mieć szansę na realizacje strategii wyznaczonej przez Krajowy Plan na rzecz Energi i Klimatu (KPEiK), tempo inwestycji musiałoby przyspieszyć ponad dwukrotnie. Jednak coraz więcej przeszkód pojawia się na drodze do realizacji takiego scenariusza.

Gorzki rachunek sumienia

Przyczyn aktualnej zapaści eksperci Instratu upatrują w barierach prawnych, z których deregulacją nie radzą sobie kolejne administracje. Proces starania się o uzyskanie decyzji przyłączeniowych czy środowiskowych oraz jest długi i rozwleczony w czasie.

Inwestorzy zmierzyć się muszą również z niechęcią i sceptycyzmem samorządów i lokalnych społeczności względem budowy turbin na terenie gminy. Mimo że posiadanie elektrowni wiatrowej generuje dla gminy określony zysk i miejsca pracy, to wciąż silne są uprzedzenia i opinie o szkodliwym oddziaływaniu turbin na ludzi i środowisko.

Największym jednak problemem, z jakim muszą się zmierzyć inwestorzy, jest restrykcyjne prawo zabraniające lokowania elektrowni wiatrowych bliżej niż 700 metrów od zabudowań. Jest to jedno z najsurowszych praw tego typu w Europie.

Zapis ten – w połączeniu z brakiem lokalnych planów zagospodarowania przestrzennego i chaotycznym typem osadnictwa w Polsce – sprawia, że łatwe do zabudowania i inwestycji grunty są już na wyczerpaniu. Pozostałe tereny nie są dostatecznie wietrzne, albo zablokowane prawem.

Dla energetyki wiatrowej liczy się każdy metr

Aby zmierzyć się z tym problemem, rząd przyjął na wiosnę 2025 r. projekt, który miał odblokować potencjał lądowej energetyki wiatrowej. Dokument ze względu na poruszaną problematykę nazwano „ustawą wiatrakową”.

Przewidywała ona m.in. zmniejszenie do 500 metrów minimalnej odległości elektrowni wiatrowych od budynków mieszkalnych. Do tego dochodził również ułatwienia w zakresie modernizacji istniejących elektrowni wiatrowych.

Projekt z miejsca wywołał konflikt polityczny między opozycją a rządem. Ostatecznie po objęciu urzędu ustawę zawetował prezydent Karol Nawrocki. Swoją decyzję argumentował brakiem dostatecznych konsultacji projektu wśród lokalnych społeczności. Decyzja ta, zdaniem ekspertów Instratu, miała negatywne konsekwencje dla podtrzymania rozwoju tej technologii i jest jedną z głównych przyczyn obecnego zastoju w budowie nowych turbin.

Rozwojowi energetyki wiatrowej najbardziej pomogłoby  zreformowanie zasad odległościowych, ale rozwiązanie to zostało zawetowane przez prezydenta. Rząd ma jednak narzędzia, by umożliwić przyspieszenie budowy wiatraków poprzez zmiany w zakresie procedur inwestycyjnych – potrzebne jest pilne przyjęcie zaproponowanej już nowelizacji ustawy o OZE i rozważne wytyczne środowiskowe by nie ograniczać dalej już bardzo wąskiego dostępnego pod rozwój wiatraków obszaru.

Michał Grabka, kierownik programu badawczego Energia i Klimat, Fundacja Instrat

Zarówno ministra Henning-Kloska (Ministerstwo Klimatu i Środowiska), jak i minister Motyka (Ministerstwo Energii), nie ukrywają, że chcą w tym roku ostatecznie odblokować potencjał energetyki wiatrowej. Pomóc ma w tym projekt nowelizacji ustawy o OZE.

Prace trwają nad nowelizacją ustawy o OZE

Wciąż toczą się negocjacje nad poszczególnymi zapisami i mechanizmami, które ma regulować przyszła nowelizacja. Projekt koncentruje się na zmianach regulacyjnych i prawnych, obejmując szereg przepisów, które mają odblokować i ponownie pobudzić inwestycje w OZE, w tym w lądowe farmy wiatrowe.

W ramach toczących się rozmów ME przedstawiło swoje pomysły. Jak informuje Bankier, resort chciałby zmiany mechanizmu rekompensat dla mieszkańców terenów sąsiadujących z elektrowniami wiatrowymi. Zamiast oddawania określonego procentu wyprodukowanej energii z farmy wiatrowej mieszkańcy mają otrzymać rekompensaty finansowe pochodzące ze specjalnie założonego funduszu. Dzięki tej zmianie system energetyczny mógłby pozyskiwać więcej mocy z oddawanych do użytku elektrowni.

Nowy mechanizm miałby działać w następujący sposób: inwestorzy realizujący projekty wiatrowe byliby zobowiązani do zasilania specjalnego funduszu przez cały okres eksploatacji instalacji aż do jej likwidacji. Wysokość wpłat byłaby z kolei uzależniona od mocy elektrowni. Na tym etapie resort proponuje, aby wpłaty wynosiły 20 tys. zł za każdy megawat zainstalowanej mocy. Następnie pieniądze z funduszu byłyby redystrybuowane na okolicznych mieszkańców.

Wejście w życie tego mechanizmu nie jest jednak przesądzone. Za całość prac nad projektem nowelizacji odpowiada MKiŚ i to ono zdecyduje, czy w ostatecznej wersji nowelizacji ustawy znajdą się propozycje zgłoszone przez resort energii.

Jednak jak informuje PAP Biznes, wśród planowanych korekt nie uwzględniono zmiany regulacji dotyczących minimalnej odległości budowania turbin od zabudowań. Według doniesień medialnych brak tego zapisu ma uchronić projekt przed ostrzem prezydenckiego weta.

Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter

Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.

Zdjęcie główne: Fot. Pabloazory / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Motyw