
Już dziś w Ameryce Północnej sztuczna inteligencja realnie oddziałuje na 27 proc. populacji w wieku produkcyjnym. W Europie skala tego zjawiska jest zbliżona. Jak wynika z najnowszego raportu Światowego Forum Ekonomicznego, AI może zmieść z powierzchni ziemi 50 proc. niższych stanowisk biurowych, co podniesie bezrobocie do dawno niewidzianych poziomów kryzysowych – 10-20 proc. – To zaproszenie do radykalizacji społeczeństwa – ostrzegają ekonomiści.
- Teza. Rewolucja AI doprowadzi do powstania „pasa rdzy białych kołnierzyków”, ponieważ algorytmy po raz pierwszy w historii uderzają w fundamenty pracy profesjonalnej i wysokowykfalikowanej.
- Dowód. Raport „Behind the Curtain: A White-Collar Bloodbath” ostrzega, że w ciągu pięciu lat automatyzacja może zlikwidować połowę stanowisk biurowych niższego szczebla, wypychając miliony specjalistów poza nawias rynku.
- Efekt. Państwa takie jak Polska muszą błyskawicznie porzucić model gospodarki opartej na prostym outsourcingu usług i skupić się na rozwoju kompetencji przyszłości, aby uniknąć masowej dislokacji młodych profesjonalistów i buntu „straconego pokolenia”.
Rynek pracy w cieniu AI. Spis treści
Historia pokazuje, że postęp technologiczny zawsze wymagał adaptacji społecznej. W XIX wieku maszyny przemysłowe zabierały pracę tkaczom, redukując etaty w fabrykach i zmuszając tysiące rodzin do szukania nowych źródeł utrzymania. Była to cena parowej rewolucji, która położyła fundamenty pod dzisiejszy rozwój technologiczny.
Dziś rewolucja ma charakter cyfrowy. Sztuczna inteligencja nie zastępuje rąk ani siły mięśni, lecz mózg i wiedzę człowieka. Według raportu „Behind the Curtain: A White-Collar Bloodbath” z maja 2025 r. autorstwa Jima VandeHeia i Mike’a Allena, w samym sektorze biurowym w Stanach Zjednoczonych rozwój AI może w ciągu pięciu lat wyeliminować połowę stanowisk niższego szczebla. Miliony osób może stracić pracę.
Prowincjonalna metropolia z milionowym bezrobociem
Po raz pierwszy w historii zagrożone w wyniku rewolucji AI są pracownicy intelektualni, dla których praca zawsze była fundamentem pozycji społecznej i ekonomicznej. Rozwój modeli sztucznej inteligencji sprawia, że specjalistyczna wiedza i kompetencje przestają być unikalne i trudno dostępne. Zadania oparte na analizie danych, podejmowaniu decyzji czy tworzeniu treści stają się podatne na automatyzację tak samo jak dawniej praca fizyczna.
W obliczu rosnącej konkurencji firmy dążą do maksymalizacji wydajności, co faworyzuje maszyny kosztem ludzi. Autorzy raportu ostrzegają, że w skrajnym przypadku stopa bezrobocia w USA mogłaby wzrosnąć nawet do 10–20 proc.
Tak powstaje zjawisko określane mianem „pasa rdzy białych kołnierzyków”. Termin ten opisuje ekonomiczny upadek metropolii, które dziś są centrami usług i wiedzy. Skokowy wzrost bezrobocia i migracja za pracą mogą sprawić, że te miasta powtórzą los dawnych ośrodków przemysłowych i górniczych.
Warto jednak podkreślić, że sztuczna inteligencja ma dwojaką naturę – potrafi eliminować miejsca pracy, ale również je tworzyć. To napięcie między destrukcją a szansą staje się jednym z głównych wyzwań rynku pracy XXI wieku.
AI w Polsce? Jakoś to będzie
Polska gospodarka, w dużej mierze oparta na centrach usług wspólnych i outsourcingu procesów biznesowych, znalazła się w punkcie podwyższonego ryzyka. Przez lata kraj pełnił rolę biurowego zaplecza Europy Zachodniej, przyciągając inwestycje relatywnie niskimi kosztami pracy dobrze wykształconych specjalistów. Dziś jednak te same procesy, które budowały przewagę konkurencyjną Polski, należą do najbardziej podatnych na automatyzację przez sztuczną inteligencję.
Globalne korporacje mogą w krótkim czasie ograniczyć fizyczną obecność w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu, zastępując ją rozwiązaniami opartymi na chmurze i algorytmach. W efekcie Polska mierzy się z ryzykiem utknięcia w pułapce średniego dochodu w momencie, gdy jej kluczowy atut kompetentny i relatywnie tani pracownik biurowy traci na znaczeniu. Bez przesunięcia ciężaru gospodarki w stronę tworzenia własnych technologii i usług o wysokiej wartości dodanej krajowy rynek pracy może zostać szczególnie mocno dotknięty przez rewolucję AI.
Tymczasem sygnały płynące z rynku są sprzeczne. Z badań KPMG wynika, że niemal co trzeci dyrektor finansowy w Polsce wskazuje rozwój zdolności w obszarze sztucznej inteligencji jako jeden z głównych priorytetów inwestycyjnych. Jednocześnie, jak podaje BGK, tylko 44 proc. dorosłych Polaków posiada podstawowe kompetencje cyfrowe. Inwestycje w technologię i wizje optymalizacji pracy za pomocą AI wyraźnie wyprzedzają inwestycje w ludzi.
Niestety w polskiej debacie publicznej wciąż brakuje poważnej rozmowy o konsekwencjach sztucznej inteligencji dla rynku pracy, systemu edukacji i ochrony praw pracowniczych. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w globalnym wyścigu technologicznym Polska liczy na improwizację zamiast strategii, jakbyśmy wierzyli, że na rozpędzony pociąg innowacji da się wskoczyć w ostatniej chwili. Tymczasem przyszłość jest tuż za zakrętem.
Z wyliczeń netto wynika, że praca będzie, ale dla kogo?
Rewolucja cyfrowa nie musi oznaczać katastrofy dla rynku pracy. Ten sam raport przewiduje optymistyczny scenariusz, w którym do 2030 r. AI stworzy 170 milionów nowych zawodów, jednocześnie eliminując 92 miliony istniejących. W efekcie powstałby wzrost netto o 78 milionów miejsc pracy.
Jednak pojawia się poważne „ale”. W okresach wielkich zmian społecznych przewagę mają osoby z zasobami i możliwościami dokształcania się. Z pewnością na trwającej rewolucji skorzystają ci, których stać by się dokształcić i wykorzystać tą wiedzę by wejść w rolę partnerów, a nie konkurentów sztucznej inteligencji. Już dziś powstają całkowicie nowe ścieżki kariery oparte na współpracy i zarządzaniu algorytmami i to one będą gwarantować pracę. Ci, którzy przygotują się na nowe warunki, mogą stać się częścią inkluzywnego rynku pracy, którego współtwórcą będzie AI.
Pozostali będą musieli liczyć na wsparcie państwa w przyswojeniu nowej rzeczywistości. Warunkiem sukcesu będzie tu radykalna reforma polityki zatrudnienia, która nadąży za tempem zmian narzucanym przez Dolinę Krzemową. Bez silnych regulacji i nowoczesnej edukacji potencjał wynikający z AI- izacji pracy zostanie zmarnowany, a technologia zamiast wspierać, wyłącznie wykluczy kolejne grupy społeczne. Wyścig o te 170 milionów nowych miejsc pracy to w praktyce walka o to, czy technologia uratuje społeczeństwa, czy pogrąży je w głębszej nierówności.
Gospodarka w dobie AI? Odpowiedź zaczyna się na literę K…
Zmiany na rynku pracy mogą prowadzić do powstania gospodarki w modelu K. W tej metaforze górne ramię litery to wąska elita, która kontroluje systemy cyfrowe i posiada udziały w gigantach technologicznych. Ich majątek rośnie w tempie bez precedensu w historii. Dolne ramię to reszta społeczeństwa, której pensje stoją w miejscu lub spadają, bo ich praca konkuruje z niemal darmowym kodem.
Najbardziej poszkodowana w takim modelu byłaby klasa średnia. Przez dekady stanowiła filar stabilności państw zachodnich i fundament rozwoju gospodarki. W obliczu rewolucji sztucznej inteligencji, jej rola może zostać niemal całkowicie zredukowana. Ten proces doprowadzi do zjawiska określanego jako „wypłukiwanie klasy średniej”, czyli erozji grupy społecznej, która historycznie stanowiła fundament stabilności ekonomicznej i politycznej. W modelu K nie ma dla niej miejsca.
Gdy tak liczna grupa traci siłę ekonomiczną i poczucie bezpieczeństwa, powstaje trwała wyrwa w strukturze społecznej. Garstka cyfrowych zwycięzców oddziela się od reszty społeczeństwa, które będzie cofać się w rozwoju materialnym.
Skutki takiej sytuacji mogą być opłakane. Rozgoryczenie ludzi, którzy czują się przegrani w starciu z postępem technologicznym, szybko przeradza się w gniewną siłę polityczną. W ten sposób technologia, zamiast ułatwiać życie, staje się głównym źródłem napięć, które mogą rozsadzić stabilność współczesnych systemów demokratycznych.
Pracy i chleba
Każda rewolucja zaczyna się od dwóch słów: pracy i chleba. Pod tymi prostymi pragnieniami kryje się fundament codziennego życia i stabilności społecznej. To poczucie bezpieczeństwa materialnego pozwala ludziom funkcjonować w społeczeństwie i planować przyszłość. Kiedy praca przestaje zapewniać środki do życia, a dostęp do podstawowych dóbr staje się niepewny, pojawia się napięcie, które może przerodzić się w konflikt społeczny.
Rozwój sztucznej inteligencji uderza dziś w samo serce tych obaw. Automatyzacja i cyfryzacja zmieniają rynek pracy szybciej, niż społeczeństwa są w stanie się dostosować. Nierówności rosną, a wiele grup społecznych zaczyna podupadać materialnie. Ta sytuacja sprawia, że społeczeństwo jest bardziej podatne na radykalne hasła, które obiecują przewrót istniejącego porządku w imię powrotu do dawnej sprawiedliwości.
Kryzys zatrudnienia to nie tylko problem ekonomiczny. Gdy praca znika w tempie, którego nie da się nadrobić, ludzie tracą swoją rolę i poczucie użyteczności w społeczeństwie. Ta utrata statusu i sensu życia może prowadzić do destabilizacji społecznej. Stopniowo powstaje błędne koło. Brak pracy powoduje frustrację, frustracja podsyca gniew wobec społeczeństwa, co rodzi konflikt i na koniec chaos, który rozsadza normy społeczne.
Jeszcze płyniemy, ale czy kra już nie jest nad nami?
Masowa utrata pracy to nie tylko problem finansowy. To także dramat psychologiczny i utrata poczucia własnej wartości. Przez wieki zawód nadawał ludziom rytm życia, określał cele i dawał poczucie, że są potrzebni innym. Gdy technologia odbiera te funkcje, pojawia się alienacja, czyli poczucie wyobcowania w świecie, który przestaje nas potrzebować.
Rozwiązania takie jak dochód podstawowy mogą zapewnić dach nad głową i jedzenie, ale nie przywracają poczucia celu ani znaczenia pracy. Społeczeństwo, które utraci możliwość realizacji i wpływu na własne życie, łatwo popada w apatię, stany lękowe i depresję. Najbardziej narażeni są młodzi ludzie stojący u progu dorosłości, dla których brak perspektyw zawodowych oznacza brak szansy na samodzielne życie i budowanie własnej pozycji w społeczeństwie.
To rodzi ryzyko powstania straconego pokolenia, ludzi przekonanych, że są zbędnym balastem w świecie zdominowanym przez algorytmy. Dlatego tak ważnym jest by zbudować jasną i otwartą komunikację ze społeczeństwem na temat szans, ale i wyzwań związanych z AI -iową rewolucją.
Jeśli społeczeństwo nie odnajdzie się w nowej rzeczywistości i nie zostanie przygotowane na zmiany, technologia przestanie być wsparciem w naszej pracy. Masowe bezrobocie i zubożenie społeczeństwa oznaczą często krok w stronę innego typu rewolucji. Być może w swoich skutkach straszniejszej niż sama wizja robotyzacji.
Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter
Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.
Zdjęcie główne: Sandra Zięba