
Polska gospodarka stoi u progu historycznego testu wydolności. Z jednej strony na stole leżą setki miliardów złotych z Krajowego Planu Odbudowy oraz funduszy spójności. Z drugiej branża budowlana dławi się własnym, wieloletnim wzrostem, zmagając się z dramatycznym deficytem kadr i bezlitosną presją kosztową. Jak wynika z najnowszego raportu opracowanego przez SAFEGE Polska, nadchodzący rok 2026 nie będzie już wyścigiem o to, kto zdobędzie lukratywny kontrakt, ale o to, kto będzie w stanie go fizycznie i terminowo zrealizować.
- Teza. W 2026 r. polski sektor budowlany zderzy się z paradoksem klęski urodzaju, gdzie bezprecedensowy napływ kapitału na inwestycje infrastrukturalne i energetyczne zostanie wyhamowany przez paraliżujący brak rąk do pracy i inżynierskiego know-how.
- Dowód. Według danych SAFEGE Polska rynek przekroczy wartość 400 mld złotych, napędzany setkami miliardów z KPO, energetyki oraz wielkimi przetargami CPK (40 mld zł), z czym bezpośrednio skontrastowany jest dotkliwy i pogłębiający się niedobór wykwalifikowanych kierowników budów oraz presja kosztowa minimalizująca marże wykonawców.
-
Efekt. Przedsiębiorstwa chcące utrzymać płynność finansową będą zmuszone radykalnie zredefiniować swoje strategie, rezygnując z walki cenowej na rzecz zaawansowanego zarządzania ryzykiem, inwestycji w monitoring środowiskowy i perfekcyjnego nadzoru zapobiegającego kosztownym przeróbkom.
Spis treści
Zeszły rok przyniósł rynkowi budowlanemu nad Wisłą pierwsze, choć bardzo selektywne odbicie po kilku chudych latach. Wartość całego sektora przekroczyła pułap 350 mld zł, co oznacza podwojenie jego wielkości w ciągu zaledwie ośmiu lat. Był to jednak triumf ułudny, napędzany głównie inflacją kosztów pracy, materiałów i energii, a nie realnym wolumenem wykonywanej produkcji.
Spowolnienie na rynku deweloperskim i komercyjnym zostało na szczęście skompensowane potężnym zastrzykiem środków publicznych. Tylko w sektorze budownictwa kubaturowego KPO uruchomiło ponad 90 mld zł, inicjując niespotykaną dotąd falę gigantycznych modernizacji szpitali i placówek ochrony zdrowia. 2025 r. przejdzie również do historii jako moment fundamentalnego przełomu w polskiej energetyce – w czerwcu odnawialne źródła energii po raz pierwszy wyprodukowały więcej prądu (44,1 proc.) niż tracący na znaczeniu węgiel (43,7 proc.).
Triumf polskiego budownictwa w 2026 r.
Prawdziwe inwestycyjne trzęsienie ziemi czeka nas jednak w 2026 r. Według analityków z SAFEGE Polska, wartość rynku ma historycznie przebić barierę 400 mld zł, a udział budownictwa w krajowym PKB powróci do poziomu przekraczającego 10 proc. To będzie czas tytanów infrastrukturalnych.
Spółka odpowiedzialna za Port Polska – dawniej Centralny Port Komunikacyjny – zaplanowała ogłoszenie w ty roku postępowań o łącznej wartości około 40 mld zł. Obejmą one między innymi strategiczną i wymagającą inżynieryjnie linię kolejową relacji Warszawa-Łódź. Warto zaznaczyć, że jesienna nowelizacja ustawy o CPK radykalnie przyspiesza procesy przygotowawcze, uwalniając lawinę mniejszych i większych kontraktów transportowych.
Najpotężniejszym motorem napędowym całej nadwiślańskiej gospodarki stanie się jednak szeroko pojęta energetyka i przemysł. Branżowe raporty wskazują, że łączna wartość głównych inwestycji w tym newralgicznym segmencie to astronomiczne 633 mld zł, z czego aż 518 mld przypada na projekty dopiero planowane i koncepcyjne. Przewidywane na kolejne dekady nakłady na samą transformację energetyczną znacząco wykraczają poza obecne moce przerobowe całego sektora wykonawczego.
AI podbije stawkę jeszcze bardziej?
W tym gorącym krajobrazie wyłania się nowy, fascynujący gracz rynkowy – Data Center. Rozwój sztucznej inteligencji bezwzględnie wymusza budowę potężnych centrów przetwarzania danych na terytorium Rzeczypospolitej.
Zapotrzebowanie na moc w tym wyspecjalizowanym sektorze ma rosnąć w zawrotnym tempie 20-25 proc. rocznie w perspektywie najbliższych lat. Polska ma gigantyczny potencjał, by stać się cyfrowym sercem Europy Środkowo-Wschodniej, a prognozy z końcówki 2025 r. zakładają, że do 2030 r. moc krajowych centrów danych przekroczy pułap 500 MW.
Musimy pamiętać o jednym – sztuczna inteligencja nie wybuduje się sama. Tak jak pisaliśmy w Biznes Enter, potrzebuje ona fizycznego fundamentu, tysięcy ton stali, setek kilometrów kabli i wysoce wykwalifikowanego nadzoru inżynierskiego.
Łyżka dziegciu w beczce miodu
Tutaj jednak następuje niezwykle brutalne zderzenie z rzeczywistością. Eksperci badający rynek bezlitośnie punktują wąskie gardła nadchodzącego boomu inwestycyjnego. Największym zagrożeniem na horyzoncie nie jest brak pieniędzy, lecz wręcz dramatyczny deficyt wykwalifikowanej i doświadczonej kadry inżynierskiej – brakuje kierowników budów, inżynierów kontraktu czy branżowych inspektorów nadzoru.
Niekorzystne trendy demograficzne, niedobór pracowników fizycznych oraz rosnące koszty materiałów i pracy sprawiają, że wykonawcy stąpają po kruchym lodzie minimalnych marż. Połączenie wielkich środków unijnych z problemami społecznymi może doprowadzić do wyhamowania tempa faktycznej realizacji zadań – rynek po prostu nie będzie w stanie skonsumować wszystkich naraz zaplanowanych miliardów.
Dodatkowym cieniem kładącym się na optymistycznych biznesplanach jest zapowiedziany Krajowy System e-Faktur (KSeF). Specjaliści ostrzegają, że unikalna specyfika rozliczeń w branży budowlanej w zderzeniu z nowym, państwowym systemem może wywołać lawinę problemów biurokratycznych, co bezpośrednio uderzy w płynność finansową tysięcy podwykonawców.
Zarządzanie ryzykiem, jakość i cyfryzacja – to wygra w tym roku
Konkluzja wyłaniająca się z analiz eksperckich jest jednoznaczna – w 2026 r. wygrają wyłącznie te przedsiębiorstwa, które postawią na bezkompromisową jakość, cyfryzację i bezbłędne zarządzanie ryzykiem. Nie będzie już miejsca na wygrywanie przetargów dumpingowymi cenami z nadzieją na późniejsze aneksy. Zwyciężą podmioty dysponujące silnym know-how, potrafiące zapobiegać kosztownym przeróbkom i przestojom na placach budowy. Międzynarodowe dane pokazują, że nieprzewidziane poprawki pochłaniają średnio aż 11 proc. budżetu europejskich inwestycji, a błędy generują straty rzędu 30 proc. wszystkich kosztów.
Nadchodzi także złota era dla rygorystycznych usług środowiskowych. Zbiegające się regulacje unijne wymuszą na inwestorach kompleksowe aktualizacje pozwoleń IPPC oraz bezkompromisowy monitoring przyrodniczy. Niezbędne staną się zaawansowane modele „end-to-end environmental compliance” oparte na dronach i technologii GIS. Ekologia przestała być wizerunkowym dodatkiem – stała się niezwykle twardym wymogiem formalnym decydującym o „być albo nie być” na rynku budowlanym. Pieniądze w 2026 r. popłyną wartko, ale ostateczny triumf odniosą tylko ci gracze, którzy perfekcyjnie opanują inżynierię operacyjną.
Damian Szymański, redaktor naczelny Biznes Enter
Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.
Zdjęcie główne: PxHere/CCO Public Domain