
Zarządzający dziś wielomiliardowym bilansem Polski Fundusz Rozwoju to instytucja, która na przestrzeni ostatnich lat wyrosła na kluczowego gracza w architekturze polskiego kapitału. Jak w nowej rzeczywistości gospodarczej powinniśmy definiować polski biznes i co zrobić, by wielkie inwestycje infrastrukturalne budowały rodzimy kapitał, a nie tylko zasilały zagraniczne korporacje? O tym przede wszystkim dyskutowano podczas zamkniętego spotkania Harvard Club of Poland z udziałem Piotra Matczuka, prezesa PFR. Biznes Enter uczestniczył w tej rozmowie.
- Teza. Polski Fundusz Rozwoju w ostatnich latach zmienił model funkcjonowania. PFR odchodzi od funkcjonowania zagwarantowanego funduszami ze Skarbu Państwa i przestawia się na samofinansowanie z poczynionych inwestycji. Fundusz jednak nie ma zamiaru konkurować z prywatnym kapitałem.
- Dowód. PFR postrzega swoją misję jako swego rodzaju „kapitał pierwszego lub ostatniego ryzyka”. To oznacza, że będzie wchodzić z pieniędzmi tam, gdzie z różnych względów inwestorzy prywatni nie chcą lub nie mogą. Nie ma zamiaru natomiast wypychać tych graczy prywatnych, którzy sami są gotowi do inwestycji.
- Efekt. Kończy się zatem czas, gdy PFR był narzędziem pomagającym rządom w rozwiązywaniu ich bolączek, np. za sprawą tarcz finansowych. Fundusz będzie dążyć do stworzenia rynkowego, elastycznego ekosystemu finansowego. Takiego, który pozwoli krajowym podmiotom wygrywać przetargi nie tylko w Polsce, ale i przejmować konkurentów na Zachodzie.
Prezes PFR odpowiedział na pytania dot. palących problemów firm. Spis treści
W showroomie Grupy WB Electronics w Warszawie odbyło się zamknięte spotkanie Harvard Club of Poland, którego jednym ze współorganizatorów był prof. Paweł Wojciechowski, prezes Instytutu Finansów Publicznych. Na zaproszenie zebranych gości przyszedł Piotr Matczuk, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR). Biznes Enter również był na miejscu.
Prezes Matczuk zaczął spotkanie od przypomnienia, że PFR narodził się z konieczności stworzenia polskiej instytucji, który pomagałby zasypać strukturalną lukę podażową na rynku kapitałowym – luki, która przez lata sprawiała też, iż atrakcyjne polskie aktywa trafiały w ręce inwestorów zagranicznych. Dziś Fundusz operuje w trzech głównych obszarach – inwestycjach bezpośrednich (w portfelu znajdują się m.in. Pesa, WB Electronics, czy Baltic Hub), inwestycjach pośrednich poprzez fundusze w ramach PFR Ventures oraz na rynku nieruchomości.
Wchodząc w nową fazę rozwoju, PFR precyzował swoją filozofię działania. Została ona oparta na trzech nienaruszalnych filarach. – Po pierwsze, kierujemy się zasadą „sound banking”. Nasze inwestycje muszą przynosić rynkowy, komercyjny zwrot – podkreślał Piotr Matczuk.
Po drugie, każda transakcja musi wpisywać się w nasz mandat rozwojowy. Po trzecie, i to jest zasada absolutnie fundamentalna, działamy w oparciu o kryterium dodatkowości. Oznacza to, że nasz kapitał ma uruchamiać procesy i domykać luki rynkowe, a nie konkurować z rynkiem prywatnym. Jesteśmy dawcą kapitału pierwszego lub ostatniego ryzyka. Środki PFR nie mogą stanowić substytutu dla rynkowego finansowania, jeśli to jest w danym momencie dostępne – mówił prezes PFR.
Nowy model finansowania polskiej gospodarki
PFR stopniowo odchodzi od modelu, w którym rozwój operacji był uzależniony od transferów ze Skarbu Państwa. Chociaż historycznie fundusz realizował zadania zlecone przez rząd (takie jak tarcze finansowe), dziś najważniejszym działaniem są inwestycje, które w coraz większym stopniu będą samofinansowane.
– Zwiększyliśmy aktywność portfelową, a udane wyjścia z inwestycji zrealizowane w ubiegłym roku pokazują, że potrafimy zarządzać aktywami. Wygenerowane w ten sposób zyski uwalniają kapitał na nowe działania – zaznaczał prezes PFR.
Kluczowym wskaźnikiem efektywności (KPI) dla funduszu stała się tzw. mobilizacja kapitału. Celem PFR jest to, aby każdy zaangażowany publicznie złoty przyciągał co najmniej jednego złotego z rynku prywatnego. W przypadku inwestycji kapitałowych (equity) fundusz dąży do tego, by jego udział nie przekraczał 25-30 proc., choć w niektórych segmentach limit ten sięga 50 proc. PFR stawia również na mniejszościowe pakiety i rolę inwestora pasywnego, zachęcając kapitał prywatny do przejmowania inicjatywy.
Jak wskazywał Piotr Matczuk, strategia ta materializuje się m.in. w działalności PFR Ventures – największego w regionie inwestora instytucjonalnego typu fund of funds, który zainwestował już ponad 1,5 mld euro w ponad 100 funduszy. Kapitał ten dystrybuowany jest zarówno z programów unijnych (POIR, FENG) do najbardziej ryzykownych segmentów wczesnego etapu (starter, venture), jak i ze środków własnych PFR do dojrzalszych segmentów (private equity, private debt).
Ekspansja zagraniczna jako imperatyw innowacyjności
Jednym z pięciu głównych kierunków strategicznych PFR (obok odporności gospodarczej, innowacyjności, bezpieczeństwa finansowego i transformacji energetycznej) jest wsparcie polskiego biznesu w ekspansji międzynarodowej.
Wychodzimy z prostego założenia – polski przedsiębiorca, zderzając się z konkurencją na rynkach zagranicznych, siłą rzeczy uczy się innowacji i absorbuje nowe standardy pracy. To jest imperatyw dla rozwoju naszej gospodarki – tłumaczy Matczuk.
PFR posiada w swoim portfolio Fundusz Ekspansji Zagranicznej (z alokacją rzędu 220 mln euro w dwóch edycjach), który współfinansuje akwizycje i rozwój polskich firm za granicą. W ubiegłym roku sfinansowano m.in. przejęcia w Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Fundusz widzi jednak rosnące zapotrzebowanie na kapitał, o czym świadczy fakt, że już ponad 50 proc. polskich przedsiębiorców deklaruje chęć wyjścia z inwestycjami poza granice kraju.
Odpowiedzią na te potrzeby ma być mechanizm „Team Poland”, czyli platforma koordynująca działania różnych państwowych instytucji (PFR, BGK, KUKE, PAIH, ARP). Celem jest dostarczenie przedsiębiorcy kompleksowej oferty – od gwarancji ubezpieczeniowych poprzez doradztwo po kapitał na przejęcia – w ramach „jednego okienka”.
„Local Content” – jak zatrzymać pieniądze w Polsce?
Najbardziej ożywiona dyskusja podczas spotkania dotyczyła kwestii local content. Uczestnicy debaty, reprezentujący m.in. sektor obronny, energetyczny i fundusze technologiczne, podnosili palący problem – jak sprawić, by miliardy złotych inwestowane w transformację energetyczną czy duże projekty infrastrukturalne nie wypływały w całości do zagranicznych dostawców technologii. Wylewano sporo żalu i złoszczono się na to, jak skonstruowane jest obecnie polskie prawo.
Jak zauważono z sali, w przypadku wielkich kontraktów (np. offshore czy kolej) polskie podmioty często przegrywają z zachodnimi gigantami z powodu braku odpowiedniej skali (track record), co z kolei wynika z trudności w pozyskaniu potężnego finansowania oraz braku preferencji dla lokalnych dostawców w procedurach przetargowych. Pojawiły się głosy postulujące stworzenie rozwiązań podobnych do hiszpańskich czy francuskich, chroniących krajowy kapitał technologiczny.
Prezes PFR odniósł się do tych wątpliwości z pragmatyzmem, wskazując na konieczność mądrego balansowania między unijnym prawem a polskim interesem narodowym.
– Stoimy przed wyzwaniem fundamentalnym: jak zdefiniować w dzisiejszych realiach „polską firmę”? Czy jest to podmiot wyłącznie z polskim kapitałem, czy zagraniczna korporacja, która w Polsce płaci podatki, reinwestuje zyski i tworzy zaawansowane miejsca pracy? – pytał retorycznie Piotr Matczuk.
Kluczowe jest zwiększanie siły polskiego kapitału i stopniowy wzrost wynagrodzenia z kapitału w miejsce wynagrodzenia z pracy, a w przypadku inwestycji zagranicznych w Polsce – maksymalna możliwa „domestykacja” technologii. Równolegle z emancypacją polityczną (dołączenie do formatów G20 i E6), Polska potrzebuje jednakowych warunków gry („level playing field”) w UE, a tu nadal istnieją istotne dla polskich spółek bariery np. w handlu usługami.
Piotr Matczuk, prezes PFR
Odpowiedzią PFR na to wyzwanie jest dostarczanie adekwatnego kapitału tam, gdzie rynek prywatny zawodzi. W sektorach o znaczeniu strategicznym (jak infrastruktura, technologie podwójnego zastosowania), które często bywają wykluczane z finansowania przez banki komercyjne (ze względu na polityki ESG), PFR jest gotów pełnić rolę inwestora wiodącego.
Podsumowując debatę, Piotr Matczuk zaznaczył, że budowa polskiego czempionatu to proces ewolucyjny. Zadaniem PFR nie jest ręczne sterowanie gospodarką, lecz stworzenie rynkowego, elastycznego ekosystemu finansowego. Ekosystemu, który da polskim firmom potężny lewar kapitałowy, pozwalający im nie tylko wygrywać przetargi na własnym podwórku, ale i skutecznie przejmować konkurentów na rynkach zachodnich.
Damian Szymański, redaktor naczelny Biznes Enter
Zdjęcie główne: katemangostar, materiały prasowe / Freepik, Polski Fundusz Rozwoju, montaż własny