Partnerzy merytoryczni
Zdjęcie przedstawia rury wewnątrz kompleksu przemysłowego.

Europejski przemysł chemiczny walczy o oddech. „Wynik gorszy niż długoterminowa średnia”

Europejski przemysł chemiczny znajduje się dziś pod ogromną presją konkurencyjną – mówił Tomasz Zieliński, prezes zarządu Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, na konferencji podsumowującej miniony rok dla branży. Podczas tego wydarzenia, na którym obecni byli dziennikarze Biznes Enter, przedstawiciele branży dyskutowali o aktualnej kondycji sektora, jak i prognozowali, co czeka go w 2026 r. Na sali trudno było jednak dostrzec oznaki optymizmu.

  • Teza. Od wybuchu wojny w Ukrainie europejski przemysł chemiczny zmaga się z narastającymi trudnościami. Przez ten czas zamknięto prawie 37 mln ton mocy produkcyjnych na Starym Kontynencie. Problemy rodzimych wytwórców przełożyły się z kolei na rosnący import.
  • Dowód. W przeciągu kilku ostatnich lat Chiny niemal trzykrotnie zwiększyły swój eksport do Europy. Co więcej, dochodzi presja ze strony wytwórców z USA, czy Korei Południowej. Powoduje to, że europejskie firmy znalazły się w trudnej sytuacji.
  • Efekt. Aby przeciwdziałać negatywnym trendom w europejskiej chemii PIPC apeluje o podjęcie, zarówno przez UE, jak i Polskę, działań naprawczych. Mają się na nie składać: poprawienie dostępności cenowej energii, skuteczniejsza ochrona rynku przed nieuczciwym importem oraz bardziej przewidywalne regulacje na poziomie Unii Europejskiej.

Współczesne państwa, by sprawnie funkcjonować, potrzebują szeregu produktów, za których wytwarzanie odpowiada branża chemiczna. Tworzywa sztuczne, tekstylia czy nawozy to jedne z wielu puzzli, z których buduje się obraz nowoczesnej i wydajnej gospodarki.

Niestety, w ostatnich latach europejscy producenci mają coraz większy problem z utrzymaniem się na rynku.

Trudne lata dla europejskiej chemii

Zgromadzeni na sali przedstawiciele największych firm chemicznych w Polsce (Orlenu, Grupy Azoty, Qemetiki) byli zgodni co do tego, że ostatnie lata były dla nich niezwykle trudne. Wybuchające wojny, zawirowania na rynkach surowców, czy też koszty adaptacji polityk klimatycznych UE odbiły się na rentowności ich zakładów. Od 2022 r. branża chemiczna nie może złapać wiatru w żagle, a europejskie fabryki działają znacznie poniżej swoich pełnych możliwości produkcyjnych.

Od 2022 r. w Europie zamknięto ok. 37 mln ton mocy produkcyjnych w chemii, z czego 34 mln ton w samej Unii Europejskiej. Jednocześnie nowych inwestycji zaplanowano zaledwie na poziomie ok. 7 mln ton. Oznacza to, że zdolności produkcyjne w Europie kurczą się znacznie szybciej, niż powstają nowe.

Tomasz Zieliński, prezes zarządu Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego (PIPC)

Wspomniane przez Zielińskiego spadki produkcji przełożyły się na utratę ok. 9 proc. zdolności sektora. Ten ubytek zdolności doskonale widać, jeśli porówna się zeszłoroczne średnie wykorzystanie mocy produkcyjnych w europejskiej chemii z konkurencyjnymi dla niej firmami z USA.

W Europie fabryki pracują obecnie tylko na ok. 74 proc. swoich możliwości produkcyjnych, podczas gdy Stany Zjednoczone w tym samym czasie wykorzystują nawet do 82 proc. Jak podkreślił prezes PIPC, jest to jeden z głównych powodów, przez które europejska chemia zanotowała w 2025 r. wynik o 18 proc. gorszy niż jej długoterminowa średnia dla sektora.

Spadki produkcji w Europie dostrzegli gracze spoza kontynentu i wykorzystali je do własnej ekspansji. Coraz większym problemem dla naszego przemysłu jest ekspansja producentów z innych regionów świata, zwłaszcza z Azji i Ameryki Północnej. Oferowane przez nich produkty są atrakcyjniejsze cenowo i wypierają europejskie firmy z rynku.

Zabójcza konkurencja

Tylko w ciągu kilku ostatnich lat eksport chemikaliów z Chin do Europy wzrósł z poziomu ok. 2,5-3 mln ton kwartalnie w latach 2017-2019 do blisko 9-10 mln ton w 2025 r. W przeciągu zaledwie kilku lat Chiny zwiększyły swój eksport do Europy niemal trzykrotnie. Zresztą problem taniego importu nie dotyczy wyłącznie produktów subsydiowanych przez Pekin.

W kuluarowych rozmowach, jakie przeprowadził Biznes Enter, przedstawiciele polskich firm wyrażali obawy o skutki podpisanej niedawno umowy o wolnym handlu z Indiami. Na dziś indyjskie firmy posiadają niewielki procent europejskiego rynku chemii, ale nowe porozumienie może im umożliwić szybką ekspansję, co stanowiłoby kolejny problem dla sektora.

Zagraniczni eksporterzy są bardziej konkurencyjni od producentów z Europy, ponieważ, zdaniem branży, funkcjonują w bardziej sprzyjających warunkach. Produkcje na Starym Kontynencie tłumią wysokie koszty energii, nadmiar regulacji, czy niedostateczne wsparcie dla handlu międzynarodowego.

Dlatego potrzebne są instrumenty pozwalające szybciej reagować na zakłócenia rynkowe – od sprawniejszych procedur antydumpingowych i tymczasowych ceł ochronnych, przez lepszą koordynację polityki taryfowej i sankcyjnej, po krajowe narzędzia monitoringu rynku, takie jak rejestr podmiotów wprowadzających nawozy do obrotu – podkreślił Tomasz Zieliński.

Polska chemia ma się lepiej, ale nie dobrze

Ogólnoświatowe problemy, które nękają europejski rynek, obecne są również w Polsce. Jak jednak pocieszają się przedstawiciele branży, sytuacja w naszym kraju jest nieco lepsza, niżby wskazywały ogólnoeuropejskie trendy. „Lepsza” nie oznacza jednak, że dobra.

W zeszłym roku polski rynek chemiczny skurczył się o ok. 3-4 proc., co oznacza spadek wartości produkcji o około 2 mld zł i utratę kilku tysięcy miejsc pracy – przekazał prezes zarządu PIPC.

W spadającej konkurencyjności branży wszyscy jej przedstawiciele wspólnie upatrują jednego winnego. Są nim wysokie ceny energii, szczególnie bolesne dla przemysłu energochłonnego. Jego największym przedstawicielem w Polsce jest właśnie branża chemiczna. Firmy z tego sektora zużywają rocznie ok. 15 TWh energii. Jej dostępność w odpowiedniej cenie jest więc niezwykle istotna.

Z perspektywy branży potrzebne są dziś przede wszystkim trzy rzeczy: dostępna cenowo energia, skuteczniejsza ochrona rynku przed nieuczciwym importem oraz bardziej przewidywalne regulacje na poziomie Unii Europejskiej. Bez stabilnego i spójnego podejścia do polityki przemysłowej trudno będzie zatrzymać proces stopniowej utraty konkurencyjności europejskiej chemii.

Tomasz Zieliński, prezes zarządu PIPC

Trwający kryzys na Bliskim Wschodzie i rosnące ceny gazu ziemnego oraz ropy sprawiają jednak, że o poprawę koniunktury w 2026 r. może być niezwykle trudno. Ten trwający teraz chaos i towarzyszące mu poczucie braku sprawczości doskonale oddaje jedna z wypowiedzi zasłyszanych podczas konferencji. Obecny na wydarzeniu przedstawiciel firmy z sektora stwierdził, że we współczesnym świecie coraz mniej zależy od rynku, a coraz więcej od geopolityki i decyzji politycznych największych graczy. Te zaś są poza kontrolą i wyobrażeniem biznesu.

Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter

Zdjęcie główne: Wirestock / Freepik

Motyw