Partnerzy merytoryczni
Wieżowce w warszawskiej Woli. Centrum usług dla biznesu w Polsce kwitło, ale te czasy się kończą

Ten sektor w Polsce to symbol sukcesu. Właśnie wydał sygnał ostrzegawczy. „Duży problem”

Polska transformacja z montowni Europy w jej biurowe zaplecze była gospodarczym majstersztykiem. Jednak silnik, który napędzał ten wzrost – arbitraż kosztowy i armia tanich absolwentów – właśnie zaciera się na naszych oczach. Stoimy w obliczu potężnej korekty, w której „Junior” staje się błędem w Excelu. Jeśli nic nie zrobimy, może nas czekać „stracone pokolenie” i bardzo „duży problem” kompetencyjny – ostrzega w rozmowie z Biznes Enter prof. Akademii Leona Koźmińskiego dr hab. Paweł Korzyński, Prorektor ds. Badań i Rozwoju Kadry.

  • Teza. Dotychczasowy model polskiego wzrostu gospodarczego, oparty na arbitrażu kosztowym i sektorze nowoczesnych usług dla biznesu (BPO/SSC), ulega gwałtownej erozji z powodu rosnących kosztów pracy oraz rewolucji AI, która czyni zatrudnianie juniorów nieopłacalnym.
  • Dowód. Liczne raporty wskazują, że udział ofert dla juniorów spadł do historycznego minimum 4–6 proc. wszystkich ogłoszeń, a w niektórych kategoriach ich liczba zmalała o 40–50 proc. rok do roku. Jednocześnie rosną koszty pracy.
  • Efekt. Jeśli Polska nie dokona transformacji z „centrum kosztowego” w „centrum kompetencji”, grozi nam powstanie luki pokoleniowej i „straconego pokolenia” absolwentów, którzy przez automatyzację ról wejściowych nie będą mieli gdzie zdobyć doświadczenia niezbędnego do stania się ekspertami w przyszłości.

Przez dwie dekady Polska miała prostą i skuteczną propozycję dla globalnego biznesu: „Dajcie nam swoje systemy operacyjne i procesy, a nasi bystrzy absolwenci obsłużą je za 25 proc. stawki waszych analityków z Frankfurtu czy Londynu”. Model ten stworzył potęgę sektora usług biznesowych BPO/SSC (Business Process Outsourcing/Shared Services Centers), zatrudniającego dziś nad Wisłą blisko pół miliona ludzi i generując ok. 5 proc. naszego PKB. Biurowce na warszawskiej Woli czy krakowskim Zabłociu to pomniki tego sukcesu.

Dziś te pomniki rzucają jednak coraz szerszy cień na najmłodsze pokolenie. Analiza danych rynkowych i trendów technologicznych prowadzi do niewygodnego wniosku – tradycyjna ścieżka awansu społecznego polskiej klasy średniej – „od stażu w korpo do senior managera” – właśnie ulega erozji. I to wprost na naszych oczach.

Usługi wspólne wytracają impet. Jest obawa o koszty

Pierwszym czynnikiem uderzającym w model „polskiego zaplecza IT” jest makroekonomia. Polska przestała być już krajem bardzo taniej siły roboczej. Według analiz firmy doradczej Kearney w ich Global Services Location Index Polska, choć wciąż atrakcyjna, traci przewagę cenową. To samo mówi raport pt. „Sektor usług biznesowych w Polsce 2025” opracowany przez Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL). Jasno wskazuje on, że Polska w 2025 r. pozycjonuje się jako rynek dojrzały. Nie jest już lokalizacją „niskokosztową” (low cost) w najprostszym rozumieniu, lecz oferuje „dobrą wartość za rozsądną cenę” (wskazało tak 64,6 proc. inwestorów jako główny powód wyboru Polski).

Równocześnie aż 93,5 proc. respondentów w raporcie jako czynnik mogący ograniczyć atrakcyjność naszego kraju dla inwestycji wskazało wzrost kosztów pracy. Kluczowym problemem jest dość niepokojący trend w tej branży — wzrost produktywności nie nadąża za wzrostem kosztów. Aż 41,7 proc. firm stwierdziło, że produktywność wzrosła jedynie umiarkowanie w stosunku do kosztów, a w przypadku 17,9 proc. firm produktywność wręcz pozostała w tyle za rosnącymi wydatkami. Tylko 6 proc. respondentów odnotowało znaczący wzrost produktywności uzasadniający wyższe koszty.

Potwierdza to w wywiadzie dla Biznes Enter prof. Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej i współzałożycielka ośrodka badawczego GRAPE, który jest partnerem strategicznym serwisu:

W niektórych usługach, np. w IT, koszt pracy niezbędny do wytworzenia jednej jednostki ekonomicznej wartości wzrósł w ostatnich latach powyżej poziomów obserwowanych w innych krajach Unii Europejskiej. To może się brać z tego, że super wykształceni i dobrze opłacani ludzie wykonują niewystarczająco wysokiej prace o zbyt niskiej wartości dodanej. Częściowo, w przypadku eksportu tych usług, znaczenie może mieć umocnienie złotego. Ale być może firmy IT zatrudniające naszych specjalistów, cały czas jeszcze nie sięgnęły po zadania, których wartość dodana uzasadniałaby obecnie płacone stawki.

Problemy dla sektora usług

Idąc tym śladem, nie możemy nie wspomnieć, że rosnące koszty pracy generują konkretne ryzyka strategiczne i operacyjne. Oto kilka z nich:

1. Utrata konkurencyjności na rzecz tańszych lokalizacji. Polska stoi w obliczu rosnącej konkurencji ze strony krajów oferujących niższe koszty operacyjne. Jako głównych konkurentów wskazuje się Indie, Rumunię oraz Filipiny. Funkcje o charakterze prostszym i transakcyjnym mogą zostać łatwo przeniesione do tych tańszych jurysdykcji.

2. Erozja marż i rentowności. Dla blisko jednej piątej firm (17,9 proc.), u których wzrost kosztów przewyższa wzrost produktywności, oznacza to spadek efektywności kosztowej. Może to prowadzić do erozji marż zysku i sprawić, że utrzymywanie działalności w Polsce stanie się w dłuższej perspektywie mniej opłacalne. Szczególnie zagrożone są centra typu BPO oraz modele hybrydowe, gdzie najczęściej odnotowuje się, że wydajność nie nadąża za inflacją kosztów.

3. Ryzyko stagnacji lub redukcji zatrudnienia. W scenariuszu najmniej korzystnym (zakładającym stagnację), wysokie koszty pracy w połączeniu z automatyzacją mogą prowadzić do wypierania tradycyjnych stanowisk (np. w obsłudze klienta). Firmy mogą być zmuszone do redukcji zatrudnienia lub agresywnej automatyzacji, aby utrzymać rentowność.

4. Konieczność zmiany modelu biznesowego. Model oparty na arbitrażu kosztowym (czyli zarabianiu na różnicy w kosztach pracy między krajami) wyczerpuje się. Firmy, które nie będą w stanie przejść na model oparty na tworzeniu wysokiej wartości dodanej i innowacjach, mogą stracić rację bytu w Polsce. Aby pozostać konkurencyjnymi, centra muszą ewoluować w kierunku ról środkowego i wyższego szczebla (mid-office), co wymaga jednak dostępu do talentów, których niedobór również jest wyzwaniem (wskazanym przez 60 proc. firm).

Paradoks obciętej drabiny u juniorów

Najbardziej niepokojące sygnały płyną jednak z analizy struktury zatrudnienia. Obecnie w Polsce mamy do czynienia z mechanizmem tzw. „obcięcia drabiny” kariery dla młodych talentów, które chcą zacząć swoją przygodę w sektorze BPO/SSC. Liczby są bezlitosne.

Raport „Rynek Pracy IT” od No Fluff Jobs wskazuje na dramatyczne załamanie ofert właśnie dla juniorów. Udział ten spadł do historycznego minimum, oscylując w granicach 4-6 proc. wszystkich ogłoszeń. Jeszcze kilka lat temu było to kilkanaście procent. W niektórych kategoriach liczba ogłoszeń dla juniorów spadła o ponad 40-50 proc. rok do roku.

Z kolei dane z portalu Just Join IT tylko potwierdzają ten trend. Luka między podażą (tysiące absolwentów bootcampów i uczelni) a popytem (garstka ofert) jest rekordowa. Na jedno ogłoszenie juniorskie spływa często od 300 do 500 aplikacji, a 35 proc. firm ograniczyło już rekrutacje na stanowiska juniorskie.

Firmy wpadły w spiralę, którą ManpowerGroup w swoich raportach Talent Shortage nazywa paradoksem – pracodawcy zgłaszają niedobór talentów (szukają seniorów i ekspertów), jednocześnie masowo redukując rekrutację tych, którzy w przyszłości mogliby się tymi ekspertami stać.

Konkurencja z algorytmami

Dlaczego firmy nie zatrudniają juniorów mimo rosnących kosztów seniorów? Odpowiedź przynosi rewolucja technologiczna. Raport Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) ze stycznia 2024 r. („Gen-AI: Artificial Intelligence and the Future of Work”) stawia sprawę jasno – około 40 proc. miejsc pracy na świecie jest narażonych na wpływ AI. W gospodarkach rozwiniętych (do których zalicza się Polskę w tym kontekście) ten odsetek rośnie do 60 proc..

Co kluczowe, MFW wskazuje, że Polska ma wysoką „ekspozycję” na AI ze względu na duży udział usług biurowych w gospodarce. Ale to nie wszystko analizy Goldman Sachs sugerują, że generatywna sztuczna inteligencja może zautomatyzować do 44 proc. zadań prawniczych i 46 proc. zadań administracyjnych.

To dokładnie te zadania, które w centrach SSC/BPO wykonywali dotąd juniorzy:

  • wstępna weryfikacja danych,
  • proste tłumaczenia,
  • pisanie rutynowego kodu,
  • obsługa na pierwszej linii wsparcia.

Zdaniem prof. Akademii Leona Koźmińskiego dr hab. Pawła Korzyńskiego takie nadmierne automatyzowanie powoduje, że technologia wypiera najprostsze role, ale to właśnie na tych rolach uczy się kolejne pokolenie specjalistów. – Juniorzy znikają, a wraz z nimi znika możliwość budowania kompetencji, na której opierał się wzrost również polskiego sektora usług – wyjaśnia ekspert i dodaje:

Jeśli ten trend się utrzyma, za kilka lat obudzimy się z duży problemem, tzn.  kto ma być seniorem, skoro nie daliśmy nikomu szansy zostać juniorem? Luka pokoleniowa w kompetencjach nie jest scenariuszem teoretycznym – badania rynku pracy po szokach technologicznych pokazują, że takie przerwy w dopływie talentu potrafią zachwiać całymi sektorami.

Prof. Paweł Korzyński dla Biznes Enter

Kończy się pewien etap

Prof. Korzyński zaznacza, że Polska przez dwie dekady rosła jako świetna lokalizacja dla usług biznesowych, tzn. młodzi, wykształceni ludzie, dobre języki, koszty niższe niż w Europie Zachodniej.

– Ale dziś koszty przestają być przewagą, a centra operacyjne w wielu firmach analizują czy potrzebują jeszcze kolejnych setek osób w Polsce, skoro dużą część procesów może zrobić sztuczna inteligencja. Mamy więc do czynienia z klasyczna logika łańcuchów wartości. Jeśli nie przesuwasz się w górę, w stronę bardziej złożonych, projektowych i analitycznych ról, to automatyzacja „zjada” twoje procesy od dołu – tłumaczy.

Według eksperta przyszłość tego sektora zależy od tego, czy Polska stanie się miejscem, w którym projektuje się i nadzoruje automaty, a nie tylko wykonuje powtarzalne czynności. Jeżeli nie, inwestorzy mogą w jakimś stopniu wychodzić z Polski nie dlatego że koszty są za wysokie, ale dlatego, że nie potrzebują już nikogo poza serwerami – ostrzega.

Potrzebujemy transformacji

Teza o końcu modelu „taniego zaplecza Europy” jest w pełni uzasadniona danymi. Nie oznacza to jednak końca sektora usług biznesowych w Polsce, ale wymusza jego brutalną transformację.

Dane ABSL pokazują, że rośnie udział procesów opartych na wiedzy (Knowledge Intensive), takich jak R&D czy zaawansowana analityka. Polska musi dokonać błyskawicznego przeskoku z roli „centrum kosztowego” (gdzie liczy się cena) do roli „centrum kompetencji” (gdzie liczy się wartość dodana). Jeśli jednak ta transformacja nie obejmie systemu edukacji i programów stażowych, rynek pracy czeka wstrząs. Młodzi ludzie, wchodzący na rynek po 2026 r., muszą być gotowi na to, że ich pierwszym konkurentem nie będzie kolega z roku, ale model językowy.

Jeśli tak się stanie, to jak sugerują prognozy McKinsey & Company, gdy automatyzacja przyspieszy w połowie tej dekady, dzisiejsi absolwenci wpadną w próżnię. Będzie rosła liczba osób, które podręczniki na Zachodzie już zaczynają określać straconym pokoleniem. Polska nie może do takiej sytuacji dopuścić.

Mamy rosnącą liczbę absolwentów, ale coraz mniej pierwszych prac. Zadania, od których kiedyś zaczynało się kariery, jak np. analiza, raporty, obsługa danych, dziś wykonują modele językowe. Bardzo często osoby z wyższym wykształceniem są największymi „przegranymi” pierwszej fali SI, bo właśnie ich praca na starcie jest najbardziej rutynowa i najbardziej podatna na automatyzację.

Prof. Paweł Korzyński dla Biznes Enter

Jak twierdzi, system edukacji i rynek pracy reagują dużo wolniej niż technologia. – To otwiera ryzyko strukturalnego bezrobocia młodych, tzn. sytuacji, w której dyplom uczelni nie prowadzi do pracy, z powodu braku ról wejściowych. A tam, gdzie młodzi nie widzą pierwszej szansy, pojawia się myśl o wyjeździe. Polska już kiedyś traciła dużą część najbardziej ambitnych absolwentów. SI może uruchomić nową falę, tym razem ludzi, którzy nigdy nie dostali tu nawet okazji, by zacząć – kończy ekspert.

Obyśmy w takim razie zareagowali na czas.

Damian Szymański, redaktor naczelny Biznes Enter

Zdjęcie główne: Wikimedia Commons / CC0

Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.

Zdjęcie główne: Wikimedia Commons / CC0

Motyw