
Dyplom wyższej uczelni przestał gwarantować bezpieczeństwo zawodowe. Pracownicy biurowi coraz częściej widzą, że ich codzienne zadania przejmują algorytmy. W Polsce wyzwanie nie sprowadza się wyłącznie do technologii. Ważniejsza jest chęć do nauki. Eksperci ostrzegają, że bez szybkiego zdobywania nowych kompetencji cyfrowa rewolucja może prowadzić nie tylko do utraty miejsc pracy, lecz także do pogłębienia nierówności i osłabienia całej gospodarki.
- Teza. Kluczową rolę w przystosowaniu się do nowej rzeczywistości rynkowej pełni zdobywanie i poszerzanie nowych kompetencji technologicznych. Jednak na dziś większość Polaków nie chce się dokształcać.
- Dowód. Aż 82 proc. osób pracujących w zawodach najbardziej zagrożonych przez technologię to właśnie specjaliści z wyższym wykształceniem.
- Efekt. Sztuczna inteligencja sprawia, że dyplom wyższej uczelni przestał być gwarancją bezpiecznej pracy na lata. Dziś, aby utrzymywać się na rynku pracy, potrzebny jest nawyk nieustannego zdobywania nowej wiedzy.
AI zmienia polski rynek pracy. Spis treści
Według szacunków Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), w wyniku AI-izacji pracy, w krajach rozwiniętych około 14 proc. miejsc pracy jest zagrożonych zniknięciem w perspektywie najbliższych dwóch dekad. Jednocześnie kolejne 32 proc. wszystkich stanowisk ulegnie tak znaczącym przeobrażeniom, że pracownicy będą musieli nabyć zupełnie nowe umiejętności, aby sprostać nowym wymaganiom.
Pierwsze sygnały tego trendu zaczynamy dostrzegać także w Polsce. Według badań opublikowanych przez KPMG polscy dyrektorzy finansowi, poproszeni o wskazanie priorytetów inwestycyjnych, najczęściej wskazywali na rozbudowę zdolności AI. Taki priorytet stawia przed własną firmą niemal co trzeci z nich (31 proc.).
Popularnym przekonaniem jest, że to kwestia techniczne najmocniej stopują cyfrową rewolucję. Czy tak jest w rzeczywistości? Najnowszy raport Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) dowodzi, że problem leży znacznie głębiej. Główną przeszkodą, która stoi przed naszą gospodarką, nie są braki technologiczne, ale opór Polaków przed uczeniem się. Jeśli nie pokonamy tych barier, to nasza gospodarka zapłaci wysoką cenę.
Specjaliści na celowniku AI
Jeszcze kilka lat temu automatyzacja kojarzyła się wyłącznie z pracą fizyczną, dziś jest odwrotnie. Sztuczna inteligencja zaczyna pożerać kolejne obszary życia społecznego i już teraz przejmuje zadania, które dotąd wymagały lat studiów. Dodatkowo systematycznie, z roku na rok, jej rozwój tylko przyśpiesza. W Polsce AI obecny jest obecny przede wszystkim w pracach biurowych.
Zawody te wykonują zazwyczaj osoby z wyższym wykształceniem i ma to swoje odbicie w przewidywaniach ekspertów. Zdaniem analityków Polskiego Instytutu Ekonomicznego prace najbardziej narażone wyparciem z rynku przez wdrożenie sztucznej inteligencji dziś w 82 proc. wykonują pracownicy posiadający dyplom uczelni wyższej.
Analizy PIE pokazują, że w Polsce proces ten ma charakter regionalny. Najmocniej odczują go mieszkańcy województw mazowieckiego, małopolskiego i pomorskiego. Wynika to z lokalizacji dużych ośrodków miejskich, w których koncentrują się biura i krajowa administracja. Zdaniem ekspertów Instytutu najbardziej zagrożonym etatami są te należące do pracowników biurowych na stanowiskach juniorskich, zwłaszcza w branżach kreatywnych.
Jednak AI to nie tylko zagrożenie. Technologia generuje też nowe możliwości. Światowe Forum Ekonomiczne przewiduje, że na miejsce starych zawodów, wypartych przez AI, powstanie 97 milionów nowych stanowisk. Zdaniem ekonomistów cyfrowa rewolucja zapewnij więcej miejsc pracy, niż zlikwiduje. Problem polega na tym, że te miejsca pracy będą wymagały umiejętności, których obecnie nikt prawie nie posiada. W ten sposób pojawia się zagrożenie powstania luki kompetencyjnej. Jest to o tyle groźniejszy scenariusz niż widmo bezrobocia, ponieważ zakłada, że praca będzie, ale zabraknie ludzi zdolnych do jej wykonania.
Dorośli nie chcą chodzić do „szkoły”
Aby oddalić to zagrożenie, eksperci PARP wskazują na konieczność szybkiego zdobywania przez pracowników nowych kompetencji z zakresu nowych technologii. Pojawia się tu jednak poważny problem. Zgodnie z wyliczeniami PIE, aż 61,5 proc. dorosłych Polaków nie dokształca się i nie planuje tego zmieniać.
Opór przed zdobywaniem nowej wiedzy jest niestety głęboko zakorzeniony w społeczeństwie. Według tych samych badań, około 37 proc. dorosłych Polaków to sceptycy, którzy nie w ogóle nie ufają nauce. W Polsce silna jest wiara w samouctwo, czego nie podziela jednak Unia Europejska.
W programie „Cyfrowa Dekada 2030” KE wyznaczyła przed krajami członkowskim cel, by 80 proc. ich obywateli sprawnie poruszało się w świecie cyfrowym. Dziś tylko 44 proc. dorosłych w Polsce posiada podstawowe umiejętności cyfrowe. Dane dotyczące chęci Polaków do nauki pokazują, że osiągnięcie tego celu będzie na ten moment niezwykle trudne.
Z powodu oporów przed dokształcaniem się, luka kompetencyjna wywołana przez AI w Polsce, zamiast maleć, z każdym rokiem się powiększa. Brak potrzeby dokształcania się jest największym hamulcem rozwoju polskiego pracownika i pracodawcy i co za tym idzie całej gospodarki. Jeśli nie zmienimy podejścia do rozwoju, stracimy szansę na przekucie aktualnie dziejącej się rewolucji w długofalowy pozytywny trend. Inwestowanie w ludzi musi wyjść poza proste kursy obsługi programów i skupić się na budowaniu kultury ciągłego uczenia się.
Oszukać lukę kompetencyjną
Bez planu rozwoju kompetencji pracowników, rewolucja technologiczna może znacząco pogłębić już istniejące nierówności płacowe i strukturalne. Już teraz transformacja technologiczna uderza w sytuację zawodową kobiet. To one częściej zajmują stanowiska w administracji oraz usługach, gdzie algorytmy najszybciej przejmują zadania biurowe. Rząd powinien zadbać, aby programy szkoleniowe uwzględniały potrzeby osób, których praca podlega obecnie najsilniejszej automatyzacji.
Dbanie o rozwój kompetencji swoich pracowników jest również w interesie pracodawców. Badania LinkedIn Learning wskazują, że aż 94 proc. zatrudnionych deklaruje chęć pozostania w firmie, jeśli ta dba o ich naukę. W ten sposób pracodawca może zatrzymać wartościowego pracownika i uniknąć kosztownej rotacji oraz zachować wiedzę wewnątrz organizacji.
Każda nowa technologia budzi lęk i poczucie niepewności. Te emocje można jednak oswoić jedynie poprzez stały dostęp do wiedzy i systematyczne uczenie się. Dlatego dyskusja o sztucznej inteligencji powinna koncentrować się przede wszystkim na gotowości społeczeństwa do adaptacji. Przełamywanie wewnętrznego oporu i nieustanne aktualizowanie wiedzy staje się koniecznością w świecie, który z roku na rok jest coraz bardziej zaawansowany technologicznie. Takie podejście zdaje się jedyną drogą do wyminięcia zagrożenia, na jakie wyrasta luka kompetencyjna w Polsce.
Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter
Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.
Zdjęcie główne: Pxhere/CC0 Domena publiczna