Partnerzy merytoryczni
Donald Tusk na konferencji z powołania Rady Przyszłości

Przed Polską gospodarką ściana pułapki niskiego wzrostu. Czy sektor B+R pozwoli ją wyminąć?

Hasło innowacyjność zdominowało w ostatnich kwartałach debatę na temat polskiej gospodarki i jej przyszłości. Coraz więcej ekspertów podkreśla, że dotychczasowy model rozwoju Polski oparty na taniej i dobrze wykwalifikowanej sile roboczej znalazł się na zakręcie. Dobre wskaźniki gospodarcze na 2026 r. tylko chwilowo osładzać mają nadchodzący kryzys związany z wypaleniem się modelu rozwojowego naszego kraju. Ucieczką do przodu są inwestycje w nowe technologie, które pozwolą ponownie skierować gospodarkę na właściwe tory.

  • Teza. Jednym z kluczowych zadań powołanej przez premiera Rady Przyszłości ma być wskazanie nowych silników wzrostu dla polskiej gospodarki.
  • Dowód. W swoim najnowszym raporcie eksperci Instytutu Sobieskiego wskazują, ze kluczowym dla przyszłości rozwoju Polski jest lepsze funkcjonowanie segmentu B+R.
  • Efekt. Jeśli Polska ma uniknąć pułapki średniego wzrostu to, zdaniem autorów raportu, musi potraktować B+R nie jako dodatek do polityki gospodarczej, lecz jej rdzeń. W przeciwnym razie hasło innowacyjność pozostanie jedynie nośnym sloganem, a nie realnym kierunkiem rozwoju.

Problem utraty impetu rozwojowego dostrzegł również rząd. Na początku lutego 2026 r. powołana została Rada Przyszłości jako nowy organ doradczy premiera. W jej skład weszło 19 przedstawicieli świata nauki i biznesu, a prace ma koordynować minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Jednym z kluczowych zadań Rady ma być wskazanie nowych silników wzrostu dla polskiej gospodarki.

Powstałe rekomendacje mają ułatwić komercjalizację wyników badań polskich naukowców i w konsekwencji umożliwić rozwój produkcji nowoczesnych technologii w kraju. Innymi słowy, chodzi o to, by wiedza nie kończyła się na publikacji, lecz zamieniała się w produkt, eksport i miejsca pracy.

W tę debatę włączyli się eksperci z Instytut Sobieskiego. W raporcie strategicznym „Innowacja albo dryft. Polska mapa wzrostu 2026–2035” analitycy ośrodka, ekonomiści i autorzy opracowania przyjrzeli się kondycji polskiego sektora B+R.

Czym jest B+R?

Aby tę dyskusję uporządkować, trzeba najpierw wyjaśnić, co kryje się pod literami B+R. Skrót ten odnosi się do działalności badawczo-rozwojowej. Wbrew pozorom pracą naukową w Polsce zajmują się nie tylko uczelnie, czy instytucje, ale również firmy. Warunkiem bycia częścią segmentu B+R jest systematyczne wykonywanie w placówce prac, których celem jest zwiększanie zasobów wiedzy, a następnie skapitalizowanie w krajowej gospodarce.

Działalność w segmencie B+R wiąże się więc z eksperymentowaniem. Oznacza to, że realizująca badanie placówka nie ma pewności co do rezultatu swoich badań, a mimo to jest gotowa ponosić ryzyko. Z punktu widzenia gospodarki gra jest warta świeczki. Nawet jeśli cześć projektów nie przyniesie efektów, to jeden udany prototyp czy odkrycie może być impulsem do powstawanie nowych rozwiązań technologicznych, które dadzą impuls rozwojowy dla gospodarki.

Dzięki inwestycją w B+R krajowa gospodarka zyskuje możliwość nie tylko reagowania na globalne zmiany, lecz także samodzielnego wyznaczania nowych kierunków rozwoju i stopniowego uniezależniania się technologicznie od innych państw. W świecie, który w coraz większym stopniu opiera swoją siłę na danych, algorytmach i zaawansowanych technologiach, budowa własnych kompetencji w obszarze B+R staje się jednym z kluczowych wyzwań rozwojowych. Jak na tym tle wypada dziś Polska?

Jak wygląda innowacyjność polskich firm?

Z raportu przygotowanych przez ekspertów Instytutu Sobieskiego wynika, że polska innowacyjność ma w dużej mierze charakter odtwórczy. Badacze ośrodka zwracają uwagę, że firmy w Polsce koncentrują się głównie na inwestycjach adaptacyjnych oraz usprawnieniach procesowych. Przedsiębiorstwa w naszym kraju, jeśli już sięgają po nowe technologie, to wybierają rozwiązania wcześniej przetestowane za granicą. Zamiast tworzyć własne, przełomowe koncepcje, firmy wolą bezpiecznie adaptować sprawdzone rozwiązania.

Ten sam mechanizm widoczny jest w strukturze inwestycji Najczęściej dotyczą one nowych metod produkcji, automatyzacji pracy czy cyfryzacji łańcucha dostaw. Wydatki są kalkulowane tak, by zapewniały one szybki zwrot poprzez redukcję kosztów i poprawę jakości istniejącej oferty. To racjonalne z perspektywy pojedynczej firmy, ale niewystarczające z punktu widzenia ambicji całej gospodarki. Co widać w liczbach.

Z wyliczeń Instytutu Sobieskiego wynika, że mimo rosnących nakładów Polska wciąż nie osiągnęła poziomu 2 proc. GERD, czyli wskaźnika intensywności prac B+R wyznaczonego przed laty jako europejski cel. W 2023 r. było to 1,56 proc., podczas gdy w 2015 r. zaledwie 1 proc. W tym czasie podwojono zatrudnienie w sektorze, a z budżetu państwa przeznaczono na B+R około 350 mld zł. Sektor prywatny wydał około 200 mld zł.

Mimo tej skali wydatków efekty wciąż pozostają umiarkowane. Jak wyliczają autorzy raportu, w Polsce na milion mieszkańców przypada od 10 do 15 patentów. Udział nowych technologii w eksporcie utrzymuje się na poziomie od 8 do 9 proc. Wzrost jest widoczny, lecz nie przełomowy.

Analitycy zwracają również uwagę na inny problem. Polski biznes odpowiada jedynie za jedną trzecią wydatków na innowacje w Polsce. Głównym źródłem finansowania pozostaje państwo. Zdaniem autorów raportu proporcje powinny być odwrotne, jeśli chcemy by Polska na trwałe dołączyła do wyścigu innowacji. Jednak by to zrobić, trzeba pokonać najpierw szereg barier.

Przełamać barierę strachu przed błędem

Paradoksalnie pieniądze nie są najważniejszą z przeszkód na drodze do rozwoju sektora B+R. Autorzy raportu upatrują przyczyn wielu problemów w zupełnie innym miejscu, mianowicie w polskiej kulturze projektowej.

Sektor B+R z definicji obarczony jest ryzykiem. Porażka projektu bywa równie prawdopodobna jak jego sukces. Często nie jest to spowodowane niczyją winą, bądź niekompetencją, po prostu taka jest cena odkrywania i badania.

Tymczasem w polskiej kulturze dominuje niechęć do ryzyka i zwyczaj szukania winnych porażki. Dodatkowo sytuacja pogarsza możliwość wystąpienia straty finansowej, która buduje niepewność i pcha nas w bardziej bezpieczne rozwiązania. Z punktu widzenia inwestowania w B+R jest to okropna wada, którą zdaniem ekspertów z Instytutu Sobieskiego należy przezwyciężyć. Zarówno w firmach jak i w instytucjach publicznych. Jak przykład, że jest to możliwe autorzy raportu wskazują na Finlandię.

W tym kraju funkcjonuje symboliczny dzień popełniania błędu. Jest to moment w roku, którym porażki poniesione na przestrzeni ostatnich miesięcy zamiast być stygmatyzowane są analizowane. Finowie wyciągają z nich wnioski i starają się adaptować je do kolejnych projektów. Wytworzona w tym kraju kultura eksperymentu jest jedną z przyczyn, które pozwoliły temu państwu stać się jednym z liderów innowacyjności w Europie.

W jakie innowacje inwestować?

Jeśli już uda się przełamać barierę strachu, to w rozwój jakich technologii powinniśmy inwestować? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Zdaniem autorów raportu błędem jest przydzielanie rozpraszanie funduszy państwa na wiele sektorów. Polska powinna zamiast szeroko dotować rynek skupić się na budowaniu innowacji tam gdzie już teraz polskie firmy posiadają kompetencje i zaplecze przemysło-technologiczne.

Autorzy raportu wskazali tu przede wszystkim na :

  • sektor chemiczny i zielone technologie,
  • nowa mobilność wraz z elektromobilnością,
  • oraz agrotech i przetwórstwo rolno-spożywcze.

Równolegle autorzy raportu postulują rozwój technologii kluczowych z punktu widzenia bezpieczeństwa i odporności państwa. Wśród nich wymieniają:

  • półprzewodniki,
  • medycynę,
  • sztuczną inteligencję,
  • energetykę jądrową wraz z magazynami energii,
  • oraz sektor kosmiczny i technologie podwójnego zastosowania.

Inwestycje w te sektory mogą co prawda nie przynieść natychmiastowego zwrotu i być niezwykle kosztowne, ale budują długoterminową suwerenność technologiczną. To właśnie ta wartość, zdaniem autorów, przesądza o konieczności inwestycji. Sektor B+R jest bowiem również elementem strategii budowy bezpieczeństwa państwa.

Jak to osiągnąć?

Raport Instytutu Sobieskiego kończy szereg rekomendacji. Ich realizacja miałaby pomóc przebić szklany sufit polskiego segmentu B+R i uwalniać potencjał, który niewątpliwe ma nasza gospodarka. W swoich propozycjach eksperci zwracają uwagę przede wszytskim na potrzebę szerszego stosowania innowacyjnych kryteriów w zamówieniach publicznych oraz rozwoju zamówień przedkomercyjnych. W ten sposób państwo samo by stymulowało popyt na innowacje, zamiast szukać gotowych rozwiązań na rynku.

Kolejną zmianą, która mogłaby pomóc sektorowi, byłoby częstsze korzystanie z pilotaży technologicznych, które pozwoliłyby przetestować rozwiązania, nad którymi pracuje polska nauka. Niezwykle istotne, z punktu widzenia wypłat dotacji i grantów, jest wprowadzenie uproszczonych procedur administracyjnych w instytucjach takich jak PFR, PARP. Dziś oceny składanych grantów trwają zdecydowanie zbyt długo, co odstrasza firmy od korzystania z finansowania.

Rząd powinien też zdaniem ekspertów rozważyć dalsze wprowadzenie pakietu ulg podatkowych dla firm, które inwestują w rozwój nowych technologii. Przykładem może być projekt superulgi podatkowej (sięgającej 200 proc.) dla firm planujących inwestycje w robotyzacje i automatyzacje.

Wymienione wyżej rekomendacje to dopiero jedne z pierwszych kroków w kierunku gospodarki przyszłości. Innowacyjności nie da się zadekretować jedną ustawą ani jednym programem. To proces rozłożony na lata, wymagający konsekwencji, stabilnych reguł i zmiany mentalności.

Jednak jeśli Polska ma uniknąć grożącej pułapki średniego rozwoju to musi potraktować B+R nie jako dodatek do polityki gospodarczej, lecz jej rdzeń. W przeciwnym razie hasło innowacyjność pozostanie jedynie nośnym sloganem, a nie realnym kierunkiem rozwoju.

Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter

Zdjęcie główne: KPRM / flickr

Motyw