Partnerzy merytoryczni
Nielegalna fabryka tytoniu na Węgrzech

Na Węgrzech kwitną nielegalne fabryki zakładane w 24 godziny. Władze są bezradne

Nielegalny rynek tytoniu nieustannie mutuje w odpowiedzi na restrykcyjne polityki państw i rosnące stawki akcyzowe, wkraczając na zupełnie nieznane dotąd terytoria. Przestępcze syndykaty porzucają gigantyczne hale na rzecz strategii rozproszenia, która skutecznie paraliżuje tradycyjne metody działania organów ścigania. Jak wynika z serii artykułów opublikowanych przez portal Economx, branża ta błyskawicznie adaptuje się do nowych europejskich realiów. Laboratorium doświadczalnym są Węgry.

  • Teza. Zorganizowane grupy przestępcze całkowicie redefiniują rynek tytoniowy, opierając się na rozproszonych, mobilnych fabrykach oraz internetowych kanałach dystrybucji, co pozwala im na bezprecedensowe omijanie tradycyjnych systemów ścigania.
  • Dowód. Branżowe analizy oraz raport KPMG potwierdzają, że budowane nawet w budynkach mieszkalnych dobowe fabryki przynoszą zwrot z inwestycji w zaledwie kilka miesięcy, czyniąc ten proceder wysoce rentownym mimo ryzyka konfiskaty majątku.
  • Efekt. Przesunięcie nielegalnej produkcji bliżej finalnego odbiorcy i dynamiczny rozwój handlu bezpośredniego online to idealne warunki do rozrostu szarej strefy, czego chce uniknąć m.in. Polska.

Fundamentem tej rewolucji jest niepokojące zjawisko tak zwanych fabryk dobowych. Są to niewielkie, niezwykle mobilne zakłady produkcyjne, które wyspecjalizowane grupy mogą zmontować i zdemontować w mgnieniu oka. Zorganizowana przestępczość całkowicie rezygnuje w ich przypadku ze złożonej infrastruktury, ukrywając prowizoryczne linie montażowe nawet w zwykłych budynkach mieszkalnych.

Krótki żywot i potężny zwrot z inwestycji

Z biznesowego punktu widzenia ten nowy model operacyjny to mroczny majstersztyk optymalizacji ryzyka. Kalkulacja przestępców jest prosta – niska wydajność prowizorycznej fabryki przestaje mieć znaczenie, gdy inwestycja zaczyna generować zysk w zaledwie kilka miesięcy. Nawet jeśli organy państwowe wpadną na trop i zajmą majątek po maksymalnie pół roku, operacja i tak pozostaje dla kartelu wysoce opłacalna.

Skalę tego procederu doskonale ilustrują twarde dane z węgierskiego podwórka. Służby celno-skarbowe NAV rozbiły w Budapeszcie nielegalną placówkę, w której zabezpieczono sześć milionów gotowych do sprzedaży papierosów. Na miejscu odnaleziono również surowiec pozwalający na natychmiastową produkcję kolejnych dwudziestu jeden milionów sztuk, co pokazuje realne możliwości tych niepozornych zakładów.

Niewolnictwo na liniach montażowych

Za elastycznością nielegalnych fabryk kryje się brutalna prawda o dramatycznych kosztach ludzkich. Doniesienia i pogłoski branżowe jednoznacznie wskazują na powiązania mobilnych zakładów z procederem handlu ludźmi. W zaimprowizowanych warunkach pracują techniczni specjaliści sprowadzani z zagranicy, którzy najczęściej pozbawieni są jakichkolwiek dokumentów tożsamości.

Pozbawieni praw pracownicy są de facto więźniami systemu. Zatrudnieni w nielegalnych fabrykach technicy nie mogą opuścić miejsca pracy aż do momentu, gdy zakład zostanie wykryty i zlikwidowany przez policję.

Co gorsza, ich unikalna wiedza traktowana jest przez grupy przestępcze jako cenny towar, który za pośrednictwem mrocznych kanałów bywa eksportowany do obsługi kolejnych tajnych fabryk na Zachodzie.

Elektroniczna chmura ucieka do sieci

Obok tradycyjnych wyrobów tytoniowych, czarny rynek zalała fala produktów alternatywnych i elektronicznych. Raport KPMG z 2024 r. jako pierwszy oddzielnie zmierzył ten segment, dowodząc, że aromatyzowane papierosy elektroniczne tworzą już odrębną, niezwykle dynamiczną gałąź nielegalnego handlu. Choć wolumen jest tu wciąż mniejszy niż w przypadku klasycznych papierosów, przeniesienie dystrybucji do internetu budzi zaniepokojenie analityków.

Konsumenci nabywający waporyzatory z takich źródeł ponoszą gigantyczne ryzyko, wchodząc w posiadanie urządzeń o nieznanym i nieprzebadanym składzie. Władze próbują walczyć z e-handlem, przeprowadzając prowokacyjne zakupy testowe na podstawie ogłoszeń online, co dla schwytanych sprzedawców może oznaczać wielomilionowe kary. Organy nadzoru podkreślają, że legalny obrót tymi specyfikami może odbywać się wyłącznie w certyfikowanych sklepach stacjonarnych.

Bliżej konsumenta i poza kontrolą

Wszystkie te zjawiska układają się w spójny, wysoce zoptymalizowany system zarządzania łańcuchem dostaw w świecie przestępczym. Analitycy opierający się na danych z raportu KPMG zauważają, że kartele coraz częściej przenoszą produkcję maksymalnie blisko rynków docelowych. Taki strategiczny zabieg radykalnie obniża koszty transportu i pozwala na minimalizację ryzyka wpadki podczas przemytu.

Odnotowany przez badaczy spadek wielkości jednorazowych zatrzymań to jasny dowód na zmianę taktyki – przestępcy utrzymują mniejsze zapasy, stawiając na błyskawiczną dystrybucję do klienta końcowego. Eksperci są zgodni – taki model agresywnie wykorzystujący platformy online i media społecznościowe, będzie w nadchodzących latach się tylko wzmacniał. To powinno postawić na nogi polskie służby już dziś.

oprac. Damian Szymański

Zdjęcie główne: Europol

Motyw