
Przedstawiciele branży technologicznej jeszcze nigdy nie mieli możliwości dorobić się statusu miliardera w tak krótkim czasie. Niektórzy potrzebowali na to mniej niż 12 miesięcy. Wszystko dzięki sztucznej inteligencji. AI jest dziś „generatorem miliarderów” – głównie dzięki inwestorom, których nie przeraża dyskusja o potencjalnej bańce czy informacje o coraz większym zapotrzebowaniu prądu czy infrastrukturalnym.
- Teza. Rewolucja AI pozwoliła związanym z nią osobom pomnażać majątki w tempie dotychczas niewidzianym w branży technologicznej.
- Dowód. Miniony rok przyniósł ponad 50 nowych miliarderów na świecie. Wszyscy są związani z gigantami lub start-upami specjalizującymi się w rozwiązaniach bazujących na sztucznej inteligencji.
- Efekt. Gdy rynek rozważa, czy przypadkiem podmioty AI nie są przeinwestowane i czy nie mamy do czynienia z bańką, ci, którzy skorzystali z powszechnego entuzjazmu inwestorów, teraz dyskontują swój sukces.
AI najszybszym generatorem miliarderów w historii. Spis treści
Choć w mediach coraz popularniejsze jest porównywanie sytuacji w sektorze AI z bańką dot-comów z końcówki lat 90., to na razie dla inwestorów i innowatorów związanych ze sztuczną inteligencją trwa karnawał. Pokazują to dane dotyczące ich majątków, które przeanalizowały największe amerykańskie redakcje.
AI generuje nowych miliarderów
New York Times podaje szereg przykładów osób, które związały swoją przyszłość z AI i w gwałtownym tempie ich majątki stały się dziewięciocyfrowe. I nie chodzi tu tylko o oczywiste przykłady, jak Alexandr Wang i Lucy Guo – założyciele start-upu Scale AI, w który w czerwcu Meta zainwestowała 14,3 mld dolarów.
Lepiej zobrazują to dwa przykłady osób związanych w przeszłości z OpenAI. Chodzi o Mirę Murati, byłą Chief Technology Officer giganta, i Ilyę Sutskevera, odpowiadającego przez długi czas za pion naukowców. Ta dwójka (odmówiła komentarza dla NYT) po opuszczeniu firmy, która dała światu ChatGPT, założyła własne start-upy AI; odpowiednio: Thinking Machines Lab i Safe Superinteliigence.
Pierwszy powstał w lutym, a już w czerwcu osiągnął wycenę 10 mld dolarów, mimo że nie wydał żadnego produktu. Ten drugi istnieje nieco dłużej, bo od czerwca 2024 r. Według PitchBook jego wartość rynkowa od tego czasu wzrosła do poziomu 32 mld dolarów, mimo że on także nie wypuścił na rynek nowego rozwiązania.
Łatwo można wskazać więcej przykładów. Forbes w ostatnim czasie przedstawił wyliczenia na bazie analiz Crunchbase, z których wynika, że w ciągu mijających 12 miesięcy sektorowi AI udało się „wygenerować” ponad 50 nowych miliarderów. To efekt wielkiego zaufania rynku we wszystkie rozwiązania, które choćby wymieniają „AI” w swojej nazwie lub kompetencjach.
Inwestycje nie tylko w rozwiązania AI, ale też w infrastrukturę
Dlatego właśnie w całym 2025 r. inwestorzy globalnie „wpompowali” w sektor ponad 200 mld dolarów. Start-upy specjalizujące się w sztucznej inteligencji z kolei pozyskały połowę całego światowego finansowania venture capital. To o 16 punktów procentowych więcej niż przed rokiem.
Co jednak szczególnie istotne, pieniądze pozyskują nie tylko twórcy modeli językowych czy nowych rozwiązań technologicznych. Finansowanie płynie także do firm budujących infrastrukturę (wszak AI coraz bardziej domaga się betonu i energii). W szczególności tyczy się to: centrów danych, sieci półprzewodników oraz zaplecza energetycznego.
Giganci tegoż sektora zresztą co rusz chwalą się inwestycjami np. w nieruchomości potrzebne do budowy centrów danych czy w elektrownie, które mają zapewnić im prąd. Za przykład znów może posłużyć Meta, która w czerwcu podpisała wieloletnią umowę na dostawy energii z Constellation Energy. To operator elektrowni jądrowej w stanie Illinois. Dzięki porozumieniu z big techem ma on poważne argumenty w negocjacjach z amerykańskim regulatorem, by wydłużyć licencję na jej działanie o 20 lat do 2047 r.
Z kolei Google nawiązało współpracę z Westinghouse mającą na celu wykorzystanie AI do przyspieszenia procesu budowy nowych siłowni atomowych. Jeśli uda im się stworzyć jakieś konkretne rozwiązania, to być może nasz kraj z nich skorzysta; Westinghouse jest bowiem zaangażowany w budowę elektrowni jądrowej w Polsce.
Jensen Huang, szef NVIDII (który swoją drogą również znacznie pomnożył swój majątek dzięki boomowi AI), jest zdania, że cieniem na przyszłości sektora kładzie się bardziej perspektywa niedoboru prądu niż braku chipów. W podcaście Joego Rogana stwierdził, że giganci w przyszłości będą inwestować we własne małe reaktory modułowe, tzw. SMR-y i mikroreaktory, by zaspokoić swoje wciąż rosnące zapotrzebowanie na prąd.
Wszyscy będziemy generatorami energii.
Jensen Huang w podcaście The Joe Rogan Experience
Zresztą wywiad miał implikacje giełdowe. Po tej rozmowie inwestorzy skierowali swój wzrok (i portfele) w kierunku podmiotów rozwijających zaawansowane technologie rozszczepienia – Oklo i NuScale Power. Jak zauważył indyjski Economic Times, w ciągu tygodnia od rozmowy Huanga i Rogena wartość akcji pierwszej spółki wzrosła o 24 proc., w szczytowym momencie osiągając wycenę 111,65 dolarów. I choć dziś są warte bliżej 70 dolarów, to wciąż jest o niemal 50 dolarów więcej niż na początku 2025 r.
Z NuScale sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana – spółka ta w ciągu minionych 12 miesięcy wpadła w huśtawkę nastrojów związaną ze wzrostem oczekiwań, a następnie rozczarowaniem postępami w rozwoju SMR-ów. W efekcie wycena jej akcji w tym czasie wahała się od 12 do nawet niemal 54 dolarów (obecnie 14,31 dolarów).
Wreszcie trzeba wspomnieć o projekcie Stargate, który urósł do rangi symbolu. Na początku roku ogłosił go prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Jest to wspólna inwestycja OpenAI, SoftBanku i Oracle o wartości 500 mld dolarów, która ma stworzyć ogromną sieć centrów danych dla sztucznej inteligencji.
Wyścig o talenty
Zarazem w coraz ostrzejszą fazę wchodzi rywalizacja o talenty. Giganci nie wahają się przed wzajemnym „podbieraniem” sobie talentów. Big techy w 2025 r. przeznaczali miliardy na pakiety potrzebne, by przejmować całe zespoły lub start-upy trenujące modele językowe, oznaczające dane czy tworzące nowe aplikacje bazujące na AI.
W pierwszej połowie roku przodowała w tym Meta – wręcz w amerykańskich mediach spekulowało się, że inwestycja w Scale AI miała inny, ukryty cel. Bardziej, niż na rozwiązaniu stworzonym przez ten start-up, koncernowi miałoby chodzić o jednego z jego założycieli. Jeśli tak, to gigant kierowany przez Marka Zuckerberga mógł ogłosić sukces, gdyż Alexandr Wang przeszedł do struktur Mety, gdzie odpowiada za jednostkę tworzącą superinteligencję.
Pod koniec roku odmłodzić swoją kadrę postanowił Apple. Po odejściach weteranów, którzy pamiętali czasy Steve’a Jobsa (do tego grona zalicza się Jony Ive, legendarny projektant m.in. iPhone’ów oraz systemu iOS 7, który nawiązał współpracę z OpenAI, choć on rozstał się z Apple znacznie wcześniej), gigant postawił na specjalistów z niższą metryką, którzy m.in. specjalizowali się w pracy ze sztuczną inteligencją. Wszystko po to, by nadgonić uciekający sektor AI, na którym gigant z Cupertino ma znaczące zapóźnienia.
AI to twórca młodych miliarderów czy bańka?
W sektorze dzieje się jednak o wiele więcej. Dość wspomnieć, że w ostatnich dniach potwierdzona została transakcja wykupienia przez NVIDIĘ 214,7 mln akcji Intela za 5 mld dolarów. W efekcie dwaj wieloletni przeciwnicy w tym roku stali się partnerami. Razem mają tworzyć układy graficzne i jednostki obliczeniowe dla centrów danych AI. Przez analityków inwestycja ta jest traktowana jako kroplówka i próba ratowania słabującego koncernu, w którym udziały ma amerykański skarb państwa.
Faktem jest, że zapał inwestorów w pakowanie funduszy w kolejne projekty AI napędził wzrost osób notowanych na liście miliarderów. Forbes wręcz stawia tezę, że sztuczna inteligencja stała się najszybszym „producentem miliarderów” w historii branży technologicznej. Elon Musk potrzebował lat po wypromowaniu swoich pomysłów w czasie rozrostu bańki dot-comów, zanim kombinacja kierowania Teslą i założenie SpaceX przyniosło mu miano miliardera.
Tymczasem miliarderzy AI swoje biznesy zakładali maksymalnie trzy lata temu, a pewna grupa – w mijającym roku. New York Times zauważa, że wszyscy mają mniej niż 40 lat, co zresztą wpisuje się w trendy z przeszłości. Larry Page i Sergiej Brin byli po dwudziestce, gdy zakładali Google w 1998 r. Mark Zuckerberg z kolei Facebooka uruchomił w 2004 r. jako 19-latek. NYT też nadmienia, że mała jest różnorodność płciowa wśród nowych miliarderów – zdecydowana większość z nich to mężczyźni.
Dużo pieniędzy, mało innowacji
Skoro w sektorze AI jest coraz więcej pieniędzy to inwestorzy mogą zacierać ręce, gdyż zaraz pojawi się wysyp produktów, które zwrócą wielokrotnie poniesione nakłady, prawda? Cóż, rzeczywistość na razie nie zapowiada realizacji tego scenariusza. Na dziś ciężko wskazać projekty powstałe w ciągu ostatnich 12 miesięcy, które radykalnie zmieniły naszą codzienność. Od czasu udostępnienia powszechnie dużych modeli językowych (LLM) próżno szukać przełomowego rozwiązania (choć niektórzy za taki mogą uznać aplikacje umożliwiające generowanie klipów wideo).
Dlatego też wzmaga się dyskusja o tym, czy przypadkiem branża AI nie jest bańką na wzór tej dot-comowej z przełomu lat 90. i 2000. Oliwy do ognia tej debaty dolał raport naukowców z Massachusetts Institute of Technology (MIT) z sierpnia. Po przeanalizowaniu ponad 300 publicznych wdrożeń sztucznej inteligencji, po wywiadach ze 150 liderami branżowymi oraz sprawdzeniu odpowiedzi w ankietach od setek pracowników z branż IT wydali werdykt, że aż 95 proc. projektów pilotażowych generatywnej AI w przedsiębiorstwach kończy się niepowodzeniem.
Trzeba to rozumieć tak, że firmy nie mają żadnego realnego zysku ani przychodu z wdrożenia takowych rozwiązań. I to pomimo że wcześniej zainwestowały w nie miliardy dolarów. Czy to zatem już bańka? Krzysztof Kamiński, analityk OANDA TMS Brokers, w rozmowie z Android.com.pl wskazał na jedną istotną różnicę obecnej sytuacji względem bańki dot-com: niektóre podmioty już na niej zarabiają. Rekordowe przychody i marże raportują producenci chipów i dostawcy mocy obliczeniowej.
Prawdopodobniejszy scenariusz to „bańka selektywna”: przesadne wyceny i ryzykowne inwestycje w aplikacje oraz agentów AI bez realnych przychodów, przy jednoczesnym trwałym i uzasadnionym wzroście w obszarze infrastruktury oraz wąskich, dobrze osadzonych zastosowań biznesowych.
Krzysztof Kamiński, analityk OANDA TMS Brokers, w rozmowie z Android.com.pl
Krystian Rosiński, dziennikarz i wydawca Biznes Enter
Źródła: New York Times, Forbes, The Joe Rogan Experience, Economic Times, Android.com.pl. Zdjęcie otwierające: Jonathan Borba / Pexels
Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.
Zdjęcie główne: Fot. Jonathan Borba / Pexels