Partnerzy merytoryczni
Leki

Przez ostatnie 10 lat płaciliśmy za leki więcej, niż powinniśmy. Teraz jedna z firm ujawniła paskudną prawdę

W poniedziałek pacjenci dowiedzieli się, dlaczego przez ostatnią dekadę płacili za leki więcej, niż dyktowałyby to prawa wolnego rynku. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) dzięki zeznaniom jednej z firm obnażył mechanizm, który pozwalał największym hurtowniom farmaceutycznym w kraju na czerpanie zysków z misternie utkanej, cyfrowej sieci wymiany informacji. Skala tego zjawiska poraża, a kary za udział w niedozwolonym porozumieniu wyniosły łącznie 905 mln zł. Ministerstwo Zdrowia powinno wytłumaczyć, jak mogło przymykać oczy na te działania i co należy zrobić, żeby do nich nie dochodziło.

  • Teza. Największe polskie hurtownie farmaceutyczne (Neuca, Farmacol i PGF) przez ponad dekadę funkcjonowały w ramach zorganizowanego, cyfrowego porozumienia ograniczającego konkurencję, unikając naturalnej rywalizacji i wojen cenowych poprzez bieżącą wymianę niejawnych danych handlowych.
  • Dowód. Zgromadzone przez UOKiK materiały dowodowe potwierdziły, że hurtownie dzieliły się ukrytymi cenami leków oferowanymi konkretnym aptekom, a decyzja ta została pozytywnie zaopiniowana przez Komisję Europejską.
  • Efekt. Skutkiem tego kartelu było sztuczne utrzymywanie układu sił, zablokowanie rozwoju mniejszym graczom, pogorszenie warunków handlowych dla aptek, a przede wszystkim – zawyżone ceny leków, za które ostatecznie płacili pacjenci na końcu łańcucha dostaw.
Historia imperium Gołębiewskiego

Aby zrozumieć wagę decyzji UOKiK, musimy najpierw spojrzeć na strukturę polskiego rynku. Grupy Neuca, Farmacol oraz Polska Grupa Farmaceutyczna to najwięksi hurtowi sprzedawcy produktów farmaceutycznych w Polsce. Potęga tych trzech podmiotów jest absolutna – ich łączny udział w rynku sprzedaży hurtowej leków w latach 2015-2022 przekraczał 70 proc.. Przy tak kolosalnej skali działalności, konkurencja i relacje pomiędzy tymi spółkami w praktyce decydują o kształcie rynku aptecznego w Polsce.

Zgodnie z klasyczną teorią ekonomii, w zdrowym środowisku biznesowym mniejsza liczba graczy powinna prowadzić do ostrej walki o każdego klienta, wymuszając optymalizację kosztów i spadek cen. Na konkurencyjnym rynku niewiedza o tym, co zrobi rywal, zmusza przedsiębiorców do konkurowania – niższą ceną, lepszą ofertą, rabatem czy korzystniejszymi warunkami współpracy. Jednak na polskim rynku hurtowej sprzedaży leków w ostatniej dekadzie ten mechanizm został całkowicie zaburzony.

Decyzja UOKiK dotycząca hurtowni leków w Polsce

Jak podaje UOKiK, największe hurtownie farmaceutyczne w Polsce przez ponad 10 lat wymieniały się między sobą wrażliwymi informacjami, m.in. o cenach leków, wielkości sprzedaży i oferowanych warunkach handlowych. To nie były spotkania prezesów w zadymionych restauracjach znane z XX-wiecznych afer antymonopolowych. To była zmowa ery cyfrowej. Prawo nie zabrania obserwowania publicznie dostępnych cen konkurentów, jednak ceny, po których hurtownie sprzedają produkty konkretnym aptekom, nie są publiczne.

Przedsiębiorcy zdobywali tę wiedzę dzięki narzędziom informatycznym stosowanym w swoich programach partnerskich dla aptek, dzielili się nią z uczestnikami porozumienia i wykorzystywali ją przy własnych decyzjach handlowych. Mechanizm był prosty, ale skuteczny – w zamian za m.in. rabaty, szkolenia i wsparcie marketingowe hurtownie uzyskiwały dostęp do danych o zakupach aptek. Dane z tysięcy aptek dawały uczestnikom porozumienia szeroki obraz rynku.

Koniec wojen cenowych. Koszt ponosi pacjent

Od października 2015 r. z tego procederu korzystały Neuca i Polska Grupa Farmaceutyczna, a od stycznia 2017 r. również spółki z grupy Farmacol. Skutki? Hurtownie nie musiały zgadywać, jaką ofertę złożył konkurent. Mogły zobaczyć, co konkretna apteka kupowała od konkurenta, po jakiej cenie i na jakich warunkach. Wiedziały dokładnie, kiedy wystarczy niewielka obniżka ceny, a kiedy nie muszą obniżać jej wcale, aby apteka kupiła od nich produkt.

Taka wiedza radykalnie zmieniała zasady konkurencji. Zamiast walczyć o aptekę lepszą ceną, rabatem lub marżą, przedsiębiorcy mogli dostosowywać swoje oferty do znanych im warunków konkurentów, unikając rywalizacji na rynku, w szczególności kosztem marż i osiąganych zysków. Jak to określili w korespondencji pracownicy jednej z hurtowni, robiono to po to, by „nie wywołać wojny cenowej”. Gdy hurtownia widziała, że konkurent sprzedaje lek drożej, podnosiła własną cenę bez obawy o utratę klienta. Gdy rywal obniżał cenę, po prostu dostosowywała ofertę.

Jak słusznie zauważa prezes UOKiK Tomasz Chróstny:

Kiedy zachorujemy, musimy kupić leki. Powinniśmy mieć realny wybór, gdzie kupimy je taniej. Taki naturalny wybór daje uczciwa konkurencja, w ramach której przedsiębiorcy walczą o klientów lepszymi warunkami sprzedaży produktów.

Tymczasem największe polskie hurtownie przez dekadę „synchronizowały” swoje cenniki. Porozumienie sprzyjało utrwaleniu istniejącego układu sił przez lata. Ograniczając konkurencję między sobą, członkowie porozumienia utrzymywali status quo, jednocześnie uderzając w pozostałe, mniejsze hurtownie.

Mniej konkurencji na początku łańcucha dostaw oznaczało wyższy rachunek na jego końcu, czyli przy aptecznej kasie. Na procederze korzystali uczestnicy zmowy, traciły zaś apteki, a ostatecznie pacjenci, którzy płacili więcej za leki.

Dylemat więźnia i zdrada w szeregach

W każdym wielkim kartelu przychodzi jednak moment pęknięcia. W tym przypadku kluczową rolę odegrała Polska Grupa Farmaceutyczna (PGF), która zdecydowała się na krok znany w teorii gier jako wykorzystanie „dylematu więźnia”. PGF zgłosiła sprawę i zaczęła współpracować.

Z oficjalnego stanowiska spółki wynika, że mechanizm zaczął budzić ich wątpliwości już kilka lat temu.

Gdy w 2019 roku zorientowaliśmy się, że stosowana praktyka może naruszać prawo, natychmiast zaprzestaliśmy jej stosowania. Nigdy nie kontaktowaliśmy się bezpośrednio z innymi hurtowniami w kwestii cen leków. Ubolewamy, że stosowaliśmy praktykę uznaną przez UOKiK za niezgodną z przepisami.

Spółka postawiła na transparentność i pełną kooperację. „Sami zgłosiliśmy sprawę do Urzędu. Przez całe postępowanie w pełni współpracowaliśmy z UOKiK, w związku z czym Prezes UOKiK nie nałożył na nas kary” – piszą przedstawiciele firmy.

Innymi słowy, PGF pomogła UOKiK wykryć i rozbić ten kartel, dzięki czemu uniknęła sankcji finansowej. To podręcznikowy przykład, jak odpowiednie ścieżki postępowania z urzędem mogą skutecznie rozsadzić rynkowe układy od środka. Branża farmaceutyczna na pewno nie jest jedyna.

Setki milionów złotych kar i potężne uderzenie organów państwa

Decyzja UOKiK z 21 września 2026 r. to dokument, który zmieni polski rynek. Prezes UOKiK uznał zachowanie spółek za praktykę ograniczającą konkurencję polegającą na wymianie mających wartość gospodarczą informacji handlowych. Naruszono tym samym nie tylko krajowe prawo (art. 6 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów), ale też prawo unijne (art. 101 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej).

Wysokość kar jest astronomiczna, zbliżając się do ustawowego maksimum, które wynosi 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy. Kary dla poszczególnych podmiotów ukształtowały się następująco:

  • Neuca S.A. z siedzibą w Toruniu: 499 mln zł
  • Farmacol-Logistyka sp. z o.o. z siedzibą w Katowicach: 400,5 mln zł
  • Farmacol S.A. z siedzibą w Katowicach: 3,5 mln zł zł
  • Świat Zdrowia S.A. z siedzibą w Toruniu: 1,9 mln zł.

Prezes UOKiK nakazał również firmom Farmacol S.A., Farmacol-Logistyka sp. z o.o., Neuca S.A. oraz Świat Zdrowia S.A. zaniechanie zakwestionowanej praktyki. Co ciekawe, na tle blisko miliardowych kar finansowych, koszty samego postępowania antymonopolowego wydają się wręcz symboliczne – to po kilkaset złotych. Przedsiębiorcy zostali zobowiązani do uiszczenia pełnych kwot w terminie 14 dni od daty uprawomocnienia się decyzji.

Warto przy tym zaznaczyć, że decyzja UOKiK nie została podjęta w próżni. Została pozytywnie zaopiniowana przez Komisję Europejską, która potwierdziła kwalifikację praktyki i argumentację organu w świetle pozyskanego w przeszukaniach materiału dowodowego. Oznacza to potężny mandat prawny z Brukseli, co z pewnością utrudni zadanie prawnikom ukaranym spółkom.

PÓŁ MILIARDA KARY dla hurtowni farmaceutycznej Neuca to jest trzęsienie ziemi dla rynku leków. Wnioski robią wrażenie: cała “konkurencja” w ostatnich latach to była fikcja. Notowania Neuca lecą, a Ministerstwo Zdrowia powinno pilnie ustalić, jak szeroko był rozłożony parasol ochronny nad tym procederem – pisze jeden z komentatorów na serwisie X.

Czy teraz będzie lepiej?

Decyzja nie jest jeszcze prawomocna, a przedsiębiorcom przysługuje odwołanie do sądu. Batalia prawna, w której stawką są setki milionów złotych, z pewnością potrwa kolejne lata. Niezależnie jednak od ostatecznych wyroków sądowych, rynek farmaceutyczny w Polsce może ulec trwałej przemianie.

„Mówi się, że na zdrowiu się nie oszczędza. Nie może to jednak oznaczać, że pacjent ma płacić więcej dlatego, że najwięksi dostawcy leków wygodnie urządzili się na rynku” – ostrzega prezes UOKiK. To najtrafniejsze podsumowanie całego kryzysu. Ograniczenie konkurencji w takiej skali, w podmiotach zaopatrujących większość polskich aptek, jest szczególnie szkodliwe społecznie. Słabsza walka o aptekę oznaczała gorsze warunki jej zaopatrzenia.

Dzisiejsza decyzja to więc ostrzeżenie dla całego rynku. Śledzenie konkurencji, połączone z wymianą danych za pośrednictwem programów lojalnościowych, to miecz obosieczny. Kiedy technologia służy likwidacji uczciwej konkurencji, a nie optymalizacji usług, wkraczamy w sferę łamania prawda, które uderza w najsłabsze ogniwo – chorego pacjenta. Przez dekadę potężne hurtownie w Polsce uważały, że są nietykalne. Dzisiaj ten mur runął, a echo tego upadku oby rezonowało przez jeszcze długi czas.

Damian Szymański, redaktor naczelny Biznes Enter

Zdjęcie główne: CC0 PxHere

Motyw