Partnerzy merytoryczni
Platforma wiertnicza na oceanie. W prawym górnym rogu kółko w lazurowo-niebieskim obramowaniu; w środku twarz Donalda Trumpa

Oto co nafciarze powiedzieli Trumpowi ws. Wenezueli. Biznes Enter przewidział tę sytuację

Miliardy dolarów w Wenezueli są gotowe do uruchomienia. Donald Trump uspokaja i zapewnia o „żelaznych” gwarancjach bezpieczeństwa. Piątkowe spotkanie liderów branży w Białym Domu zamiast przełomu przyniosło jednak potwierdzenie głębokiej nieufności wobec wenezuelskiego ryzyka. Dla kapitału z Teksasu i Kalifornii samo polityczne przyzwolenie to za mało, by wybrać się zza morze bez trwałych podstaw prawnych, których w Caracas brakuje od dekad. Tylko jedna firma od razu przyznała, że może zwiększyć wydobycie ropy – Chevron, co Biznes Enter opisywał już w pierwszy dzień ataku.

  • Teza. Rozbieżne interesy amerykańskich koncernów naftowych opóźniają odbudowę wenezuelskiego przemysłu wydobywczego i przetwórczego.
  • Dowód. ExxonMobil uznaje tamtejszy rynek za „nieinwestowalny”, podczas gdy Chevron dzięki istniejącej infrastrukturze może natychmiast podwoić odbiór surowca.
  • Efekt. Brak gwarancji prawnych oraz niejasna polityka Trumpa w sprawie odzyskiwania przez koncerny znacjonalizowanych przed laty przez Wenezuelę aktywów naftowych umocnią dominację Chevronu, zniechęcając pozostałych graczy do inwestycji.

Zapowiedź Donalda Trumpa o uruchomieniu wartego 100 mld dolarów planu odbudowy wenezuelskiego sektora wydobywczego postawiła branżę naftową w stan gotowości. Administracja prezydenta szerokim gestem zachęca swój przemysł do inwestycji w Wenezueli. USA dostrzega w tym szansę na stabilizację globalnych cen surowca i jednoczesne wypchnięcie wpływów Chin oraz Rosji z regionu posiadającego największe rezerwy ropy na świecie.

Do gry o wenezuelskie udziały stanęły trzy grupy interesów, czyli zasiedziały lider Chevron, sparaliżowani dawnymi stratami giganci ExxonMobil i ConocoPhillips oraz agresywne, mniejsze firmy wydobywcze. Każdy z nich ma swój własny punkt widzenia na aktualną sytuację.

Podział w obozie gigantów nie wynika z braku wiary w potencjał geologiczny złóż, lecz z fundamentalnie różnej sytuacji operacyjnej. Podczas gdy Biały Dom naciska na szybkie zwiększenie podaży, szefowie koncernów studzą zapał polityków matematyką. Konflikt interesów ogniskuje się wokół niejasnego stosunku aktualnej administracji do pomocy koncernom w odzyskiwaniu mienia skonfiskowanego w przeszłości. To sprawia, że dla części graczy powrót do Caracas bez zmiany obecnego systemu prawnego jest scenariuszem niemożliwym do zaakceptowania.

Chevron zaciera ręce po zapowiedzi Trumpa

Chevron jako jedyny z wielkiej trójki nigdy nie opuścił Wenezueli. Dziś daje mu to unikalną przewagę operacyjną nad konkurencją. Jak przewidywaliśmy w Biznes Enter w tekście „Do ostatniej baryłki krwi. To jest prawdziwy zwycięzca ataku Donalda Trumpa na Wenezuelę”, mechanizm uzależnienia Caracas od amerykańskich dostaw czyni z Chevronu faktycznego zarządcę tamtejszej gospodarki. Taki układ pozwala kalifornijskiemu gigantowi realizować zyski tu i teraz, podczas gdy inni dopiero negocjują warunki potencjalnych inwestycji.

Firma stawia na monetyzację posiadanej infrastruktury zamiast czekania na systemowe reformy, które mogą nigdy nie nadejść. Chevron stał się fundamentem, bez którego wenezuelski przemysł naftowy po prostu by stanął. Ta pozycja daje mu potężną kartę przetargową w relacjach z każdą władzą w Caracas, a nawet Waszyngtonem. W ciągu najbliższych dwóch lat firma planuje podnieść wydobycie o 50 proc. z obecnego poziomu około 240 tys. baryłek dziennie. Jak informuje Reuters, tę decyzję miał zakomunikować bezpośrednio Trumpowi podczas piątkowego spotkania wiceprezes koncernu Mark Nelson.

ExxonMobil i fundamenty twardego sceptycyzmu

Podczas gdy Chevron liczy zysk z kolejnych pól naftowych, dla Darrena Woodsa z ExxonMobil sytuacja pozostaje jasna. Rynek wenezuelski jest dla firmy „uninvestable”. Ten sceptycyzm nie wynika z braku wiary w złoża, lecz z bolesnych doświadczeń historycznych. Koncern już dwukrotnie stracił tam majątek przez nacjonalizację jego aktywów. Bez całkowitej przebudowy ram prawnych i handlowych, gigant z Teksasu nie zaryzykuje po raz trzeci pieniędzy akcjonariuszy.

Obecne zaangażowanie ExxonMobil ogranicza się do wysłania zespołu technicznego. Specjaliści mają dokonać rekonesansu obecnego stanu i możliwości wenezuelskiego przemysłu naftowego, ale nie wiążą się z tym obietnice inwestycji. Firma traktuje stabilność instytucjonalną jako warunek bezwzględny, a zapewnienia Trumpa o gwarancjach bezpieczeństwa uznaje za zbyt kruche, by na ich podstawie planować wydobycie. Postawa ta rzutuje na mniejszych inwestorów, dla których Exxon od lat stanowi barometr bezpieczeństwa kapitałowego w regionie.

Brak zaufania do Caracas ze strony Teksasu jest tak głęboki, że żadne polityczne deklaracje nie są w stanie go przełamać. ExxonMobil domaga się budowy systemu energetycznego od zera, co w obecnych realiach politycznych Wenezueli wydaje się scenariuszem nierealnym. To sprawia, że firma dobrowolnie oddaje pole Chevronowi, uznając, że bezpieczeństwo posiadanych aktywów w innych częściach świata jest ważniejsze niż ryzykowna gra o wenezuelską ropę.

ConocoPhillips i żądania reform strukturalnych

Inny z gigantów naftowych – ConocoPhillips uzależnia powrót do Wenezueli od pełnej restrukturyzacji należącego do Wenezueli koncernu naftowego PDVSA. Amerykańska spółka widzi w państwowym koncernie główne źródło korupcji i technicznego zacofania rynku. Ryan Lance, szef firmy, podkreśla, że bez naprawy sektora bankowego i uporządkowania długu narodowego żadne inwestycje nie będą bezpieczne. Przejrzyste reguły przepływów pieniężnych to fundament, bez którego nikt nie wyśle zaawansowanego sprzętu na wenezuelskie pola naftowe.

Sytuację paraliżuje dodatkowo deklaracja Białego Domu o braku wsparcia dla firm w odzyskiwaniu mienia skonfiskowanego przez poprzednie reżimy. To oświadczenie sprawiło, że nowe gwarancje prawne stały się dla ConocoPhillips punktem niepodlegającym negocjacjom. Koncern czeka na „żelazne” prawo naftowe, które raz na zawsze odizoluje biznes od kaprysów polityków w Caracas i zapewni pełną transparentność finansową.

Ten pat umacnia pozycję lidera, który jako jedyny nigdy nie przestał wydobywać surowca. Wyczekiwanie ConocoPhillips na idealne warunki prawne sprawia, że firma pozostaje w fazie teoretycznych projektów, podczas gdy rynek zaczyna być zagospodarowywany przez mniejsze, agresywniejsze podmioty. To one, akceptując wyższe ryzyko, mogą stać się naturalnymi sojusznikami Chevronu w podobju wenezuelskiego rynku.

Architektura bezpieczeństwa na dzień dzisiejszy

Wielki plan odbudowy Wenezueli, na dziś, ugrzązł w martwym punkcie sporu między polityką a biznesem. Sytuację wykorzystuje Chevron, który dzięki obecności na miejscu i korzystając z pasywności pozostałych graczy, zagarnia rynek dla siebie. Powrót konkurencji zależy od reform, na które Wenezuela nie jest gotowa. W tej sytuacji zarządy znalazły się w kleszczach między bolesną lekcją historii a gniewem Donalda Trumpa.

Biały Dom w przeszłości pokazał już determinację w dyscyplinowaniu biznesu, który nie wspierał realizacji planów prezydenta. Warto przypomnieć ataki Trumpa na kancelarie prawne czy grożenie firmom zbrojeniowym ograniczeniem wypłat dla akcjonariuszy. W tej sytuacji naftowi giganci mogą uznać, że zainwestowanie niewielkich kwot w Wenezuelę jest ceną wartą spokoju z administracją, nawet jeśli analiza ryzyka sugeruje coś innego. Jednak gdyby w ciągu najbliższych lat doszło tam umiarkowany wzrost wydobycia i sprzedaży surowca, to nie wystarczy, by wenezuelski przemysł odzyskał dawną potęgę.

Wiarygodność prawna to zasób, którego w Wenezueli brakuje najbardziej i którego nie zastąpią żadne gwarancje Białego Domu. Brak twardych gwarancji prawnych oraz niejasna polityka Donalda Trumpa w sprawie odzyskiwania przez koncerny znacjonalizowanych przed laty aktywów umocnią dominację Chevronu. Na dziś to właśnie ta spółka wyrasta na największego i jedynego realnego beneficjenta planu odbudowy Wenezueli. Koncern sprawnie rafinuje polityczny chaos w swój prywatny monopol technologiczny.

Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter

Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.

Zdjęcie główne: The White House / Flickr, matt brown / Unsplash.com, montaż własny

Motyw