Partnerzy merytoryczni
Zdjęcie przedstawia gazowiec Gulf Energy stojący na kotwicy.

Wojna na Bliskim Wschodzie odciska swoje piętno. Skutki będą odczuwalne przez lata na rynku gazu

„Od wybuchu wojny w Iranie świat stracił prawie 20 proc. globalnej podaży LNG” – informuje Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE). Kryzys na rynku gazu ziemnego jest więc faktem. Teraz państwa od Europy po Azję muszą zmierzyć się z jego konsekwencjami.

  • Teza. Wojna na Bliskim Wschodzie wszystkim kojarzy się z Cieśniną Ormuz. Prawdziwym wyzwaniem dla rynku gazu nie będzie samo odblokowanie szlaku, lecz zrównoważenie skutków zniszczeń infrastruktury LNG spowodowanych działaniami wojennymi.
  • Dowód. W trakcie trwającej od ponad dwóch miesięcy wojny wielokrotnie atakowano obiekty związane z wydobyciem gazu ziemnego oraz jego przetwarzaniem. Dodatkowo sytuacja geopolityczna doprowadziła do odsunięcia w czasie planowanych w regionie inwestycji w infrastrukturę gazową.
  • Efekt. Według szacunków MAE te wszystkie czynniki sprawiają, że nawet jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie zakończyłby się dziś, to jego skutki doprowadzą do utraty ok. 120 mld m³ skumulowanej podaży LNG w ciągu czterech najbliższych lat.

Brakuje LNG na rynku przez Wojnę na Bliskim Wschodzie. Spis treści

Każda wojna potrzebuje swojego symbolu. Czasem jest to pole wielkie bitwy, innym razem miejsce kapitulacji albo negocjacji. Dziś obserwatorzy konfliktu na Bliskim Wschodzie wskazują jeden punkt na mapie – Cieśninę Ormuz.

Zablokowanie przez Iran przesmyku pozbawiło region drogi handlowej, przez którą przepływało jeszcze przed wojną 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej i LNG. Wstrzymanie ruchu przez cieśninę wywołało gwałtowny szok podażowy, który błyskawicznie przełożył się na wzrost cen węglowodorów na światowych rynkach, o czym pisaliśmy na Biznes Enter.

MAE uważa jednak, że Ormuz nie jest największym problemem dla rynku gazu. Prawdziwy dramat dzieje się bowiem nie na morzu, ale na lądzie.

Produkcja LNG w Zatoce zduszona

Przedłużające się negocjacje dotyczące zakończenia działań zbrojnych na Bliskim Wschodzie pozbawiają świat czujności. Narasta wiara, że tankowce i gazowce znów ruszą przez Cieśninę, a ceny surowców spadną. Niestety, z konsekwencjami tej wojny przyjdzie nam się mierzyć jeszcze długo po tym, jak ucichną armaty – przestrzega MAE.

Trwająca wojna cechuje się bowiem użyciem dronów, bomb i rakiet. Próbujący „dociskać” Teheran Amerykanie wielokrotnie atakowali irańską infrastrukturę gazową. Uszkodzone zostały m.in. największe w kraju zakłady w Assaluyeh. MAE szacuje, że ataki doprowadziły łącznie do wyłączenia blisko 100 mln m³ dziennej produkcji gazu ziemnego. Odpowiada to ok. 12 proc. całkowitego rocznego wydobycia gazu w Iranie. A przecież bomby nie spadają wyłącznie na ten kraj.

Teheran w ostatnich tygodniach wielokrotnie groził uderzeniami w infrastrukturę krytyczną państw arabskich sprzymierzonych z USA. Udowodnił również, że nie były to puste słowa. Jednym z najpoważniejszych incydentów były ataki na katarskie instalacje w nocy z 18 na 19 marca. Irańskie drony uderzyły w kompleks przetwórstwa gazu ziemnego w Ras Laffan, uszkadzając dwie linie produkcyjne. Według szacunków MAE, w wyniku tego jednego uderzenia Katar utracił zdolności produkcyjne na poziomie 17,5 mld m³.

Na celowniku Iranu znalazły się także Zjednoczone Emiraty Arabskie. W połowie marca zaatakowano tam pole wydobywcze Shah, które odpowiada za ok. 20 proc. mocy przetwórczych kraju. Przed wojną dziennie wydobywano tam ok. 35 mln m³ gazu ziemnego. Zaatakowany został również, kluczowy dla rafinacji LNG, kompleks w Habshan.

Te wszystkie ataki spowodowały, że sektor gazowy w regionie wyjdzie z tej wojny niezwykle poobijany.

Przed rynkiem LNG trudne lata

Fizyczne uszkodzenia infrastruktury skraplającej są dziś największym wzywaniem dla utrzymania podaży LNG na rynkach. Przywrócenie jej wydajności do stanu sprzed wojny nie będzie jednak zadaniem prostym. Eksperci MAE szacują, że zajmie to właścicielom instalacji od trzech do nawet pięciu lat.

Co więcej, wybuch konfliktu spowodował, że państwa arabskie odłożyły chwilowo na półkę plany inwestycyjne związane z rozbudową mocy w zakresie wydobycia gazu. Kluczowe znaczenie dla rynku mają zwłaszcza dalsze losy katarskiego projektu North Field East. Instalacja miała zostać pierwotnie uruchomiona w drugiej połowie tego roku, ale już teraz QatarEnergy prognozuje, że termin ten opóźni się o co najmniej kilkanaście miesięcy.

Dla rynku to fatalna wiadomość. Obiekt miał gwarantować produkcje nawet do 44 mld m³ LNG rocznie. Bez tych mocy luka podażowa na rynku gazu ziemnego będzie się tylko pogłębiać.

Te wszystkie czynniki sprawiają, że nawet jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie zakończyłby się jeszcze dziś, to jego skutki doprowadzą w ciągu czterech najbliższych lat do utraty ok. 120 mld m³ skumulowanej podaży LNG. Tak przynajmniej szacuje MAE i dodaje, że ta liczba odpowiada ok. 15 proc. całego oczekiwanego przyrostu globalnej podaży LNG w latach 2026-2030.

Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter

Zdjęcie główne: Gordon Leggett / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Motyw