Partnerzy merytoryczni
Zdjęcie przedstawia matrioszki z wizerunkiem Putina i Trumpa

Rosyjski minister finansów ostrzega przed kryzysem finansowym. „Rezerwy nie są nieskończone”

Konieczne jest przejście na bardziej ograniczone wydatki – mówi rosyjski minister finansów Anton Siluanow, cytowany przez Kommiersant. Kreml oficjalnie przyznaje to, co liczby pokazują od dawna. Wojna w Ukrainie dławi rosyjską gospodarkę i zmusza państwo do radykalnych oszczędności. Pytanie, czy nie jest na to już za późno?

  • Teza. Rosnące koszty wojny w Ukrainie niszczą gospodarkę Rosji i spychają ją w recesję.
  • Dowód. Gospodarka wojenna bezpośrednio dusi rosyjski biznes, pozbawiając go możliwości rozwoju. W 2025 r., po raz pierwszy od pięciu lat, liczba inwestycji w Rosji spadła. Ponad 27 proc. rosyjskich firm zanotowała w minionym roku straty – informuje OSW.
  • Efekt. Rosyjska gospodarka skurczyła się o 0,3 proc. PKB w pierwszym kwartale 2026 r. – podaje OSW. Przed mocniejszy, załamaniem uchroniły ją wyłącznie wysokie, wywindowane wojną na Bliskim Wschodzie, ceny ropy naftowej
PKO Reklamy

Napoleon mówił, że do prowadzenia wojny potrzeba trzech rzeczy – pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. Tych zaś w rosyjskim budżecie zaczyna brakować, czego nie kryją już nawet przedstawiciele Kremla.

Od 2019 r. wydatki budżetu federalnego wzrosły z 16,6 proc. do 20 proc. PKB, a w ujęciu nominalnym ponad 2,3-krotnie – stwierdził Siluanow.

Zdaniem analityków Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) minister i tak podkoloryzował rzeczywistość. W ich opinii przed rosyjską gospodarką stoi widmo recesji.

Rosja w obliczu recesji

Z każdym kolejnym rokiem trwania wojny rosyjska gospodarka traci oddech. W ubiegłym roku tamtejsze PKB wzrosło o zaledwie 1 proc. Jest to wynik pięciokrotnie słabszy niż w 2024 r. – podaje OSW. PKB nie jest jedynym alarmującym wskaźnikiem dla rosyjskiej gospodarki.

Alarmujące dla Kremla powinny być zwłaszcza nakłady na inwestycje w środki trwałe, które w 2025 r. skurczyły się o 2,3 proc. rok do roku (r/r). Tak źle pod tym kątem nie było w Rosji od wybuchu pandemii i nic nie zapowiada, żeby miało się to zmienić. Równie kiepsko wygląda także sytuacja w handlu. Przyczyna? Inflacja i rosnące koszty życia, które zmuszają Rosjan do zaciskania pasa. Mniejsza konsumpcja oznacza z kolei problemy dla całej gospodarki.

Według OSW prawie 27 proc. wszystkich przedsiębiorstw w Rosji zanotowało w minionym roku stratę. Co ciekawe, słabsza koniunktura miała również dotknąć zakłady pracujące na potrzeby rosyjskiej armii. Najgorzej sobie jednak poradziły w zeszłym roku przedsiębiorstwa z sektora handlu detalicznego i usługi. Dowodem na ich problemy może być, chociażby fala bankructw, która dotknęła sektor odzieżowy. W ciągu zaledwie dwunastu miesięcy liczba sklepów z ubraniami zmniejszyła się w Rosji aż o 12 proc.

Mając na uwadze te wszystkie składowe OSW rysuje przed rosyjską gospodarką czarny scenariusz. Rosja płynnie przeszła ze stagnacji w recesję. W pierwszym kwartale 2026 r. jej PKB spadł o 0,3 proc. r/r. To pierwszy taki przypadek od trzech lat – informuje instytucja.

Mimo narastających problemów gospodarczych Moskwa ustami swojego ministra potwierdza, że o zmianie polityki gospodarczej na razie nie ma mowy.

W tym roku Duma Państwowa nie uchwali wiosennych poprawek do budżetu federalnego, ale parametry budżetu i tak ulegną zmianie ze względu na nowe warunki makroekonomiczne i konieczność relokacji środków na obszary priorytetowe.

Anton Siluanow, rosyjski minister finansów, dla Kommiersant

Tymi „priorytetami” mają być: zobowiązania społeczne, obronność i bezpieczeństwo. Ich finansowanie w obecnej sytuacji budżetowej będzie jednak coraz trudniejsze, czego nie kryje sam minister. Aby utrzymać wydatki na zbrojenia potrzebna będzie „relokacja środków”, czyli dalszy drenaż gospodarki.

Rosja zagląda obywatelom do kieszeni

Przez wiele miesięcy Rosjanie wojnę w Ukrainie śledzili wygodnie sprzed swoich telewizorów, z których słyszeli kolejne propagandowe zapewnienia o rychłym zwycięstwie. Ten czas jednak się skończył. Dziś Matka Rosja żąda od nich poświęcenia i wprowadza nowe obciążenia podatkowe.


Zmiany podatkowe, obejmujące pięciostopniową skalę podatku dochodowego od osób fizycznych i podwyżkę podatku od osób prawnych, powinny przynieść dodatkowe dochody budżetowe wynoszące 2,2–2,3 proc. PKB rocznie.

Anton Siluanow, rosyjski minister finansów, dla Kommiersant

Zdaniem ministra dzięki wprowadzeniu nowych danin wpływy do budżetu z podatków dochodowych wzrosły w ubiegłym roku o prawie 90 proc. Wyciśnięte ze społeczeństwa pieniądze nie pozwoliły jednak na zbilansowanie rosyjskich finansów publicznych.

W 2025 r. rosyjski deficyt budżetowy okazał się pięciokrotnie wyższy, niż pierwotnie zakładał to rząd – szacuje OSW. Bieżący rok zapowiada się dla państwowej kasy jednak jeszcze gorzej. W pierwszych czterech miesiącach 2026 r. Rosja wyczerpała już swój cały planowany deficyt budżetowy. W skarbie państwa brakuje ponad 5,9 bln rubli (ponad 80 mld dolarów).

Sytuacja budżetowa Rosji jest jednak na ten moment jedynie poważna, a nie beznadziejna. Duża w tym zasługa Donalda Trumpa, którego decyzja o ataku na Iran poskutkowała odbiciem dołujących wcześniej cen rosyjskiej ropy.

Jeśli cena baryłki Urals utrzyma się na obecnym poziomie do końca roku, Kreml zdoła uzyskać dochody zaplanowane w ustawie budżetowej na 2026 r., a nawet je przewyższyć – prognozują eksperci z OSW. Mimo to dług publiczny wciąż pozostaje jednym z największych problemów Putina.

Rosja zapożycza się gdzie może

Przez zachodnie sankcje Rosja musi finansować swój deficyt budżetowy głównie na rynku wewnętrznym. Tylko w ubiegłym roku tamtejsze Ministerstwo Finansów wyemitowało papiery dłużne na kwotę około 6 bln rubli i tym samym podniosło dług publiczny do 18 proc. PKB. Moskwa słono jednak płaci za zaciąganie kolejnych długów.

Według OSW w minionym roku obsługa długu pochłonął 7,5 proc. wszystkich wydatków rządu, czyli ok. 1,5 proc. PKB. W bieżącym roku ma on jeszcze urosnąć i przekroczyć 19 proc. PKB. Jednocześnie koszty jego utrzymania będą wyższe niż rok wcześniej. Nie jest to jednak jedyny problem, jaki rządowe obligacje stwarzają rosyjskiej gospodarce.

Państwowe banki, z powodu decyzji politycznych, muszą masowo wykupywać papiery dłużne z rynku. Płacą jednak za nie pieniędzmi, które wcześniej pożyczyły od rosyjskiego banku centralnego. Zdaniem ekspertów cały ten system jest tak naprawdę ukrytym dodrukiem waluty, który napędza rosyjską inflację.

Anton Siłuanow dostrzega powagę sytuacji i zapowiada zmianę strategii fiskalnej. Rosyjski rząd ma w najbliższym czasie zrezygnować z emisji obligacji ze zmienną stopą procentową, które to generują największe koszty obsługi długu. Ministerstwo finansów planuje również emitować obligacje w chińskich juanach, co pokazuje pewną desperację Kremla.

Podsumowując, słowa Siłuanow pokazują, że Rosja wciąż będzie szukać dodatkowych źródeł pieniędzy. Trudno się dziwić, skoro rachunek za prowadzenie wojny rośnie z każdym rokiem.

Ile Rosję kosztuje wojna w Ukrainie?

W grudniu 2025 r. rosyjski minister obrony Andriej Biełousow przyznał, że roczne utrzymanie oddziałów walczących w Ukrainie kosztuje Moskwę 11,1 bln rubli (ok. 133 mld dolarów). Samo więc utrzymywanie żołnierzy na froncie pożera aż 70 proc. całego budżetu obronnego, opiewającego na 15,9 bln rubli. Na tym jednak wydatki na armię się nie kończą.

Jak zauważa OSW, w dyskusji nad wojennymi wydatkami Kremla często pomijane są koszty utrzymania Gwardii Narodowej, FSB czy służby więziennej. Każda z tych formacji, jest aktywnie zaangażowana w trwający konflikt. Dodanie ich do rachunku oznacza, że rzeczywiste wydatki wojenne przekroczyły plany zapisane w ustawie budżetowej o około 20 proc.

Aparat siłowy i wojsko pożerają dziś połowę wszystkich środków, jakimi dysponuje Rosja – oceniają polscy eksperci.

Taka konstrukcja budżetu w połączeniu z narastającymi problemami rosyjskiej gospodarki jest tykającą finansową bombą. Imperialne ambicje Putina wepchnęły Rosję w drogę ku finansowej zapaści i na razie nie widać, żeby ten stan miał się radykalnie zmienić.

Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter

Zdjęcie główne: Jørgen Håland / Unsplash

Motyw