Partnerzy merytoryczni

Biostra: zamiast tygodni wystarczy kilka minut. Polski startup zmienia sposób przetwarzania bioodpadów

LOKOWANIE PRODUKTU: HUAWEI STARTUP CHALLENGE

Bioodpady, osady ściekowe czy poferment z biogazowni mogą stać się wartościowym nawozem nie po kilku tygodniach, lecz po kilku minutach. Takie rozwiązanie rozwija Biostra – startup, który zdobył 2. miejsce w V edycji Huawei Startup Challenge #TechForAgrinnovation. O technologii, modelu biznesowym i planach komercjalizacji rozmawiamy z Marcinem Motyką, prezesem zarządu spółki.

Damian Szymański, redaktor naczelny Biznes Enter: Dlaczego właśnie odpady? Ta branża po licznych aferach w Polsce nie kojarzy się Polakom najlepiej.

Marcin Motyka, prezes zarządu Biostra: I najwyższy czas to zmienić! Pomysł na biznes pojawił się u nas całkowicie przypadkiem. Swojego czasu, przy okazji innych projektów, miałem już okazję zajmować się tematyką gospodarki odpadami. Zbieg okoliczności sprawił, że poznaliśmy profesora Jeana Diatta i jego znajomego – a obecnie również naszego wspólnika – Kazimierza Strzyżewskiego. Zaczęliśmy rozmawiać o autorskim rozwiązaniu profesora dotyczącym bioodpadów. Zaprezentował innowacyjne i całkowicie odmienne podejście do tego tematu, co nas bardzo zainteresowało. Szybko dostrzegliśmy potencjał technologii i tak rozpoczęła się nasza współpraca.

No dobrze, ale co dokładnie masz na myśli? Gdzie tkwi ten przełom w stosunku do tradycyjnych metod?

Kluczem jest zastąpienie wielotygodniowych procesów biologicznych procesem mechanicznym. W przypadku kompostowni czy biogazowni trzeba czekać na zakończenie procesów biologicznych, co zajmuje tygodnie. My postawiliśmy na stricte mechaniczne podejście. Odpowiednio przygotowujemy odpady, dobieramy składniki i łączymy je w kontrolowanym procesie, dzięki czemu nie musimy czekać na fermentację czy kompostowanie. Zamiast tego uzyskujemy efekt, który tradycyjnymi metodami osiąga się dopiero po wielu tygodniach. Co ważne, nie mówimy o półprodukcie, ale o gotowym, sypkim nawozie. Zachowuje on zdolność zatrzymywania wody i wspiera odbudowę materii organicznej w glebie. W praktyce oznacza to, że osiągamy porównywalny, a w wielu aspektach nawet lepszy efekt niż kompostowanie, ale w ułamku czasu, jakiego wymaga kompostowanie.

Co dokładnie przetwarzacie i na co?

Jesteśmy w stanie przetworzyć każdy odpad organiczny, nawet taki o wilgotności sięgającej 96 procent. na nawozy organiczno-mineralne i środki poprawiające właściwości gleby. Surowcem mogą być zarówno bioodpady, osady ściekowe, poferment z biogazowni, jak i odpady organiczne pochodzące z procesów przemysłowych. Zawierają one wiele cennych pierwiastków, które z powodzeniem można wykorzystać, więc zakres potencjalnych zastosowań naszej technologii jest bardzo szeroki.

Z powodów czysto ekonomicznych, w pierwszym etapie skupiamy się na poprzemysłowych odpadach organicznych, ale w planach mamy wprowadzenie na nią także osadów ściekowych czy tzw. frakcji zielonej z odpadów komunalnych. Docelowo chcemy również przetwarzać na niej to, co wszyscy wyrzucamy do brązowych pojemników na bioodpady.

Ale jak to dokładnie działa?

Proces rozpoczyna się od przygotowania odpadu organicznego. W zależności od jego rodzaju materiał jest rozdrabniany, a następnie dobieramy odpowiednie składniki i proporcje zgodnie z opracowaną przez nas recepturą. Całość trafia do procesu mechanicznego, którego efektem jest gotowy produkt nawozowy. Kluczowa różnica w porównaniu z kompostowaniem czy fermentacją polega na tym, że nie musimy czekać tygodniami na zakończenie procesów biologicznych. Dzięki naszemu podejściu gotowy produkt powstaje w ciągu kilku minut.

Efektem jest sypki nawóz organiczno-mineralny, który świetnie absorbuje wodę. Nasz nawóz przyjmuje nawet do 230 procent swojej masy w wodzie, dzięki czemu po podaniu do gleby działa znacznie lepiej. To bardzo ważna cecha, ponieważ gleby w wielu regionach coraz częściej zmagają się z problemem suszy. Odpowiednio dobrane składniki pozwalają zatrzymywać wilgoć i stopniowo oddawać ją roślinom, jednocześnie dostarczając niezbędnych składników odżywczych.

Co równie istotne, w naszym procesie nie stosujemy wysokich temperatur ani dodatków chemicznych, dzięki czemu nie zabijamy pożytecznej mikroflory. Autorska metoda higienizacji pozwala nam jednocześnie uzyskać produkt wolny od patogenów, całkowicie bezpieczny i gotowy do użycia bezpośrednio po zakończeniu procesu. Co więcej, technologia eliminuje również uciążliwe zapachy, dzięki czemu instalacje mogą funkcjonować bez negatywnego wpływu na swoje otoczenie.

Marcin Motyka, prezes zarządu Biostra. FOT: Huawei Polska

Cały ten proces, jak rozumiem, jest drastycznie krótszy niż w tradycyjnych kompostowniach?

Zdecydowanie. Sam etap przetwarzania trwa zaledwie kilka minut. W praktyce jednak cały cykl operacyjny zajmuje około godziny, ponieważ obejmuje również przyjęcie odpadów, ich rozładunek i przeprowadzenie przez kolejne etapy produkcji. Nasza aktualna linia jest przystosowana do przetwarzania 5 ton odpadów na godzinę. Z technicznego punktu widzenia moglibyśmy zamykać to jeszcze szybciej, ale ograniczeniem nie jest sama technologia, lecz organizacja pracy i logistyka związana z obsługą takiej ilości materiału.

I tu pojawia się duże wyzwanie operacyjne. Problem z odpadami w Polsce jest taki, że często są one potężnie zanieczyszczone – do bioodpadów trafia szkło, folia, mikroplastik. Jak radzicie sobie z separacją tych frakcji, żeby końcowy produkt był czysty i zgodny z normami?

To zależy od rodzaju odpadu. W przypadku odpadów organicznych pochodzących z przemysłu problem zanieczyszczeń jest niewielki, ponieważ są to strumienie jednorodne i dobrze kontrolowane. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku osadów ściekowych. Większym wyzwaniem są bioodpady komunalne, do których często trafiają szkło, tworzywa sztuczne czy inne niepożądane materiały. Obecnie na rynku funkcjonują technologie pozwalające skutecznie oddzielać takie zanieczyszczenia i uzyskiwać czystą biomasę do dalszego przetwarzania. Nasza technologia bez problemu współpracuje z tak przygotowanym materiałem.

Co istotne, nasz własny proces jest bezodpadowy – nie generujemy odpadów w procesie technologicznym, a nawet ewentualny odciek wody jest zawracany do procesu. Tymczasem etap wstępnej separacji, prowadzony przed naszą linią prowadzi do powstawania pozostałości, takich jak szkło czy tworzywa sztuczne. Dlatego dodatkowo w ramach naszych prac badawczo-rozwojowych rozwijamy własny moduł automatycznej separacji, który pozwoli jeszcze skuteczniej usuwać niepożądane frakcje i maksymalnie wykorzystać zawarte w odpadach zasoby. Natomiast niezależnie od rodzaju wsadu, końcowy produkt spełnia wymagania certyfikacyjne i może być bezpiecznie wykorzystywany w praktyce.

Porozmawiajmy o pieniądzach. Biznes odpadowy potrafi być niezwykle lukratywny, ale jak wy podchodzicie do monetyzacji? Na czym dokładnie chcecie zarabiać?

Wielu inwestorów i partnerów na początku błędnie postrzegało nas po prostu jako zakład, który przetwarza odpady i sprzedaje nawóz. Nic bardziej mylnego. My jesteśmy spółką technologiczną. Dostarczamy innowacyjne rozwiązanie i to jest nasz klucz do szybkiej ekspansji – nie tylko w Polsce, ale i na świecie.

Budujemy pierwszą referencyjną instalację przemysłową, ale nasz model skalowania nie polega na tym, że samodzielnie stawiamy kolejne zakłady. Naszym celem jest sprzedaż oraz licencjonowanie technologii partnerom, którzy będą wykorzystywać ją na swoich rynkach. Dzięki temu mamy trzy źródła przychodu, które się uzupełniają: przychód ze sprzedaży samych linii technologicznych, długoterminowe licencje i tantiemy z każdej tony produktu wytworzonego u licencjobiorcy, oraz, na poziomie konkretnej instalacji, opłaty za przyjęcie odpadu i sprzedaż gotowego nawozu. To architektura, która pozwala nam rosnąć międzynarodowo, bez liniowego wzrostu kapitału, jaki potrzebowałaby spółka oparta wyłącznie na własnej produkcji.

Jak wiemy, rewolucja technologiczna pędzi, a prawo pisane kilkadziesiąt lat temu za nią nie nadąża. Gdzie leżą największe bariery dla waszego startupu?

Największym wyzwaniem jest znalezienie odpowiedniej lokalizacji i przejście całego procesu administracyjnego związanego z uzyskaniem pozwoleń środowiskowych. Z założenia startujemy z „wysokiego C” – od razu projektujemy instalacje o przerobie rzędu 20 tysięcy ton odpadów rocznie. Taka skala zapewnia opłacalność projektu, ale jednocześnie wiąże się z bardziej złożonymi procedurami.

Sama certyfikacja naszego produktu przebiegła stosunkowo sprawnie i zajęła mniej niż sześć miesięcy. Znacznie więcej czasu pochłaniają właśnie kwestie związane z lokalizacją inwestycji. W przypadku innowacyjnych technologii proces oceny bywa długi, ponieważ wiele rozwiązań nie mieści się w standardowych schematach funkcjonujących w administracji. Polskie organy administracyjne często nie są jeszcze gotowe na wdrażanie tak innowacyjnych technologii w swoich regionach. Trafiają się jednak również samorządy otwarte na innowacje, proinwestycyjne, które dostrzegają w tym ogromny kapitał i wartość dla regionu – i to z nimi budujemy projekty.

A jaka to wartość? Co wejście Biostry do gminy zmienia dla mieszkańców i dla samych włodarzy?

Zmieniliśmy fundamentalne podejście. Zamiast traktować odpad jako trudny problem do ukrycia, my widzimy w nim cenny surowiec. Nasze gleby w Europie dramatycznie tracą materię organiczną i naturalną zdolność do retencji wody. Nadmierne, jednostronne stosowanie tradycyjnych nawozów mineralnych prowadzi do błędnego koła — składniki łatwo się wypłukują, trzeba ich coraz więcej, a gleba pozbawiona materii organicznej traci strukturę i zdolność do zatrzymywania wody. My ten proces odwracamy. Nasze certyfikowane nawozy organiczno-mineralne rozwiązują dwa problemy jednocześnie.

Z jednej strony przywracają materię organiczną do gleby, odbudowując jej strukturę. Z drugiej – dzięki doskonałym właściwościom retencyjnym – zatrzymują wodę w okresach suszy i uwalniają składniki odżywcze stopniowo, precyzyjnie wtedy, gdy roślina ich potrzebuje. Co więcej, nasza technologia pozwala na personalizację receptury. Jesteśmy w stanie tak modyfikować frakcje i dodatki mineralne w procesie, by tworzyć dedykowane nawozy pod konkretne typy upraw. Widzimy zresztą na rynku wyraźny trend: rolnicy mają coraz większą świadomość i sami szukają rozwiązań organiczno-mineralnych, bo widzą, że sama chemia uszczupla ich portfele i niszczy ich ziemię.

Dla samorządu największą zmianą jest tempo i pewność, z jaką znika problem odpadowy. Zamiast tygodni przetwarzania i miesięcy oczekiwania na decyzje, gmina ma rozwiązanie działające w cyklu godzinnym, bo odpady przetwarzane są tu i teraz. Dokumenty do podpisu mogą trafić na biurko jeszcze tego samego dnia, w którym bioodpady do nas przyjechały. A dla mieszkańców równie konkretnie, bo nasz proces całkowicie eliminuje uciążliwe zapachy, które są największym problemem klasycznych instalacji odpadowych. Otoczenie po prostu ich nie czuje.

Na koniec, powiedz, jak w budowaniu wiarygodności pomógł wam udział w globalnych programach akceleracyjnych, chociażby takich jak Huawei Startup Challenge? Na jakim etapie rozwoju jesteście w tym momencie?

Stempel jakości od globalnej, rozpoznawalnej marki to potężny kapitał zaufania. W materiałach promocyjnych, w rozmowach z inwestorami – to naprawdę działa.  Zwłaszcza teraz, gdy mocno patrzymy na rynki zagraniczne. Prowadzimy rozmowy z partnerami z Bliskiego Wschodu i innych regionów świata, gdzie problem wody i jałowych gleb jest jeszcze bardziej palący. W takich rozmowach globalne uwiarygodnienie jest na wagę złota. Dodatkowo wsparcie finansowe z nagród pozwala nam stabilniej planować kolejne ruchy.

A jeśli chodzi o obecny etap – w kwestii finansowania jesteśmy w aktywnej fazie pozyskiwania rundy, prowadzimy zaawansowane rozmowy z kilkoma partnerami. Operacyjnie mamy zabezpieczoną lokalizację oraz kluczowe pozwolenia środowiskowe, a latem planujemy ruszyć z pierwszymi pracami w terenie. Harmonogram zakłada, że w drugim kwartale przyszłego roku nasza linia ruszy, a następnie rozpoczniemy komercyjne przetwarzanie w pełnej skali.

Damian Szymański, redaktor naczelny Biznes Enter

Zdjęcie główne: Huawei Polska

LOKOWANIE PRODUKTU: HUAWEI STARTUP CHALLENGE

Motyw