
Polacy lubią Węgrów. Cenimy ich kulturę, utożsamiamy się ze wspólną, trudną historią i chętnie mitologizujemy łączące nas doświadczenia. W realiach gospodarki rynkowej jednak to nie sentymenty, lecz interesy i pieniądze odgrywają kluczową rolę. Jakim rynkiem są dziś Węgry dla polskich firm i jak wygląda wymiana handlowa między naszymi krajami? Biznes Enter postanowił to sprawdzić, gdyż związki biznesów polsko-węgierskich mogą okazać się szczególnie w obliczu zmiany władzy w Budapeszcie.
- Teza. Koniec rządów Viktora Orbána oznacza upadek budowanej od 16 lat polityki ręcznego sterowania gospodarką za pomocą regulacji i spółek skarbu państwa.
- Dowód. W 2025 r. węgierski rząd wprowadził regulacje, które określiły maksymalne marże sprzedawców w sieciach spożywczych i drogeryjnych, co negatywnie odbiło się na polskich eksporterach kosmetyków i żywności.
- Efekt. Nowy rząd daje szansę, że obowiązująca aktualnie ustawa nie zostanie przedłużona w maju, a sam rynek zostanie wyzwolony spod szeregu kształtujących go regulacji państwowych.
Jak Polska i Węgry razem handlują. Spis treści
Od wyborów oczy całej Europy skupione są Budapeszcie. Po 16 latach upadł stworzony przez Viktora Orbána system polityczny, a nad pięknym, modrym Dunajem weszło nowe słońce.
– Wybory parlamentarne na Węgrzech dają nadzieję na wzmocnienie współpracy między krajami, co ma również napędzać współpracę gospodarczą – komentuje ostatnie wydarzenia w rozmowie z Biznes Enter dr Anna Wisniewski, dyrektorka generalna Polsko-Węgierskiej Izby Gospodarczej.
Węgry to ważny kierunek dla polskiego eksportu
Węgry łączy z Polską dużo więcej niż tylko słynne powiedzenie o „dwóch bratankach”. Budapeszt dla Warszawy jest jednym z ważniejszych partnerów handlowych w regionie. Roczne obroty towarowe pomiędzy dwoma państwami wynoszą średnio ok. 13-14 mld euro.

W ciągu ostatnich lat to Polska utrzymuje w tej wymianie rolę aktywnego eksportera netto. Udział Węgier w eksporcie Polski ogółem wynosi około 2,5-3,0 proc.
Jak podaje Ministerstwo Rozwoju i Technologii (MRiT) jest to zasługa przede wszystkim produkowanej w obu krajach elektroniki, samochodów, jak i podzespołów do nich. W obu krajach branża automotive i elektrotechniczna odgrywa istotną rolę gospodarczą, będąc częścią szerokich, europejskich łańcuchów dostaw. Jak jednak zauważa Polsko-Węgierska Izba Gospodarcza, przemysł nie jest jedynym powiązaniem.
Polska eksportuje maszyny, towary przemysłowe, chemikalia i produkty spożywcze, podczas gdy Węgry dostarczają, produkty farmaceutyczne i towary przemysłowe o wysokiej wartości.
Dr Anna Wisniewski, dyrektorka generalna Polsko-Węgierskiej Izby
Gospodarczej, w rozmowie z Biznes Enter
Istniejące powiązania gospodarcze przełożyły się z kolei na inwestycje.
Polskie firmy inwestują na Węgrzech
Według najnowszych danych GUS na koniec 2024 r. wartość węgierskich inwestycji w Polsce sięgnęła 1,447 mld euro, podczas gdy polski kapitał ulokowany na Węgrzech wyniósł 1,318 mld euro. Jak podaje MRiT, łączny stan bezpośrednich inwestycji zagranicznych w obu kierunkach utrzymuje się na poziomie ok. 1,6-1,7 mld euro.
Polskie firmy nad Dunajem lokują kapitał przede wszystkim w branży spożywczej, produkcyjnej i IT. Wśród najaktywniejszych inwestorów znajdują się m.in.
- Maspex,
- TZMO,
- LPP,
- CCC,
- Medort,
- Mokate.
Z kolei w Polsce obecne są znaczące podmioty węgierskie, takie jak MOL w sektorze energetycznym, Richter Gedeon w farmacji, DunaPack w branży opakowań oraz TriGranit na rynku nieruchomości.
– Inwestorzy dostrzegają liczne możliwości współpracy w wielu branżach, ze szczególnym wyróżnieniem na: nową technologię, zieloną energię, energooszczędność, rozwój infrastruktury – wylicza w rozmowie z Biznes Enter dr Anna Wisniewski.

Węgierski rynek wyjdzie z cienia Orbána?
Przez ostatnie kilkanaście lat węgierska gospodarka funkcjonowała w cieniu gospodarczego modelu Viktora Orbána. Silna rola państwa, protekcjonizm, klientelizm oraz nieprzejrzyste relacje między biznesem a polityką sprawiały, że rynek węgierski, mimo bycia częścią jednolitego rynku UE, był dla wielu firm wymagającym środowiskiem. W ostatnich latach jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów węgierskiej polityki gospodarczej były administracyjne ograniczenia marż w handlu detalicznym.
Jak przekazało Biznes Enter biuro Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH) w Budapeszcie, w 2025 r. rząd wprowadził regulacje dotyczące maksymalnych marż w sieciach spożywczych. Nowe prawo ograniczało możliwość podnoszenia ich powyżej 10 proc. w przypadku dużych sieci o rocznych przychodach przekraczających 1 mld forintów (ok. 10,5 mln zł).
Podobne rozwiązania objęły również sektor drogeryjny. Od maja 2025 r. obowiązywały limity na szeroką gamę kosmetyków i produktów gospodarstwa domowego, gdzie maksymalna marża detaliczna została ograniczona do 15 proc. Przyjęte przez Fidesz – czyli partię rządzącą – rozwiązania mocno odczuła część polskich eksporterów.
Dla polskich producentów kosmetyków 15-proc. limit marżowy oznaczał niejednokrotnie, że węgierskie drogerie sprzedawały swoim klientom określone grupy produktowe w cenach niższych, niż mogli zaoferować węgierscy pośrednicy i dystrybutorzy polskich kosmetyków. Wobec tak silnej presji cenowej pozyskanie dystrybutorów dla nowych produktów z Polski było bardzo utrudnione.
Marcin Karaskiewicz, Kierownik Zagranicznego Biura Handlowego w Budapeszcie PAIH, w rozmowie z Biznes Enter
Choć władze w Budapeszcie deklarowały tymczasowy charakter tych regulacji, w praktyce obowiązywały one do czasu ostatnich wyborów parlamentarnych. Na dziś ich przyszłość wciąż pozostaje otwarta (przepisy wygasają 30 maja), jednak zmiana rządu daje nadzieje na bardziej liberalną politykę gospodarczą rządu Węgier i – co za tym idzie – renesans zainteresowania firm tym kierunkiem.
Kraj ten ma bowiem swoje atuty, takie jak:
- lokalizacja,
- drogi,
- niskie koszty pracy,
- najniższa stawkę CIT (9 proc.) w Europie.
Pytanie tylko, czy nowy rząd stworzy odpowiednie warunki, by je wykorzystać.
Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter
Zdjęcie główne: Alain Rolland / © European Union, 2024